Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magdasz

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, mam dziś bardzo zły dzień. Piszę tu, bo znajomi mają już dość mojego zalenia się, partner tez, przejmuje się i brzuch go boli a ja się czuję tylko jeszcze bardziej bezwartościowa niż zwykle.

Choć bardzo się staram, jestem w stanie wyciągnąć na zleceniach mniej niż 1000zl miesięcznie, a musimy opłacać wynajmowane mieszkanie. Co prawda jestem doktorantka i dostanę stypendium z wyrównaniem od października, ale to dopiero w styczniu. Nie kupię więc bliskim tego co chcieli dostać na gwiazdkę. Boje się strasznie co będzie za rok, gdy już skończę studia i nie będę mieć tych pieniędzy. Nie widzę sensu nawet kończenia pracy doktorskiej, to strasznie duży wysiłek, a ja już straciłam pełen zapał, jak wiem już, ze mnie nie zatrudnia.

Mam wrażenie że za mną tyle lat nauki, pracy, a do niczego się nie nadaje. W Polsce nie dostaje żadnej fuchy o jaką się ubiegam. Jestem tak zrezygnowana , że nawet najprostsze czynności są tam męczące że cała się pocę i mam ochotę spać całą dobe. Przez ponad rok chodziłam do terapeuty i psychiatry i różne terapię niewiele mi pomagały, rozweselaly na siłę, aż środki przestawały działać. Pomogła mi praca którą miałam przez 3 miesiące, dostałam ją przez ludzi z Niemiec i miała mi pomóc w Polsce, ale nic się nie zmieniło jak tu wróciłam. Mam ochotę umrzeć. Pamiętam tylko te chwile jak pracowałam, dostawałam wynagrodzenie i nie musiałam się czuć jak gówno. Rodzice namawiają mnie żebym zrobiła kurs baristy albo znalazła bardzo bogatego chłopaka, ale ja nie chcę, kocham tego kogoś, kto ze mną jest. Chciałabym tylko dawać coś od siebie w tej relacji, bo czuję się jak pasożyt i jestem wściekła, bo wiem że zasługuje na więcej. Mam dość walenia głową w mur.

Tak chciałam się wykrzyczeć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.11.2018 o 02:43, stworzonabyzyx napisał:

Nie widzę sensu. Potrzebuję czasami albo często wysłać pewne myśli w eter, bo nie mogą być tylko w głowie, ale nie jestem w stanie mierzyć się z żadnymi pytaniami i odpowiadaniem na nie. Myślałam, żeby założyć zeszyt do spisywania tych rzeczy, ale obawiam się, że ktoś mógłby to przeczytać.

Może załóż taki temat na forum? Też o tym myślałem :}

Kolejny kiepski dzień, w piątek wieczorem złapała mnie grypa żołądkowa dostałem 3 dni L4 i jutro mam wrócić do pracy, ale nadal mój żołądek jest w kiepskim stanie... Jestem mega osłabiony, biję się z myślami czy iść do pracy, czy dam sobie radę, czy może iść dalej do lekarza...  Jak zawsze ze stresu mam aż szumy w głowie i zawroty głowy. Jednak mimo to wszystko psychiatra sądzi, że nic mi nie jest i sam się tak nakręcam. Tylko nie do końca się z tym zgadzam bo skoro nie daję sobie z tym rady to chyba coś jest nie tak? Dziś czeka mnie kolejna nie przespana noc, a atarax raczej nie pomaga może minimalnie zamula, ale i tak nie uspokaja ani nie usypia. Coraz częściej zastanawiam się nad depresją, bo przy lekarzu kiedy jest ok to pewnie stwarzam takie wrażenie, ale najgorsze są wieczory. Ostatnio często też mam myśli o śmierci itd co raczej nie jest normalne. Wydaje mi się, że na wszystko ma ogromny wpływ stan zdrowia bo kiedy byłem zdrowy było wszystko ok, ledwo zachorowałem to się zaczęło...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chce mi się płakać, czuję się gruba i głupia, o 18 mam jazdy na kursie na prawko i cała drżę na samą myśl, najpierw martwiłam się, że będzie mi dziś źle szło i facet powie, że za wcześnie na egzamin, a dziś chyba wolałabym usłyszec, że fatalnie mi idzie i muszę dobrać godziny, bo ja nie chcę na egzamin :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1.12.2018 o 15:36, Elme napisał:

Nie dobijaj, znowu przytyłem, a staram się jeść jak najmniej. Dosłownie z powietrza tyję :(

To samo...masz stwierdzoną jakąs chorobę? ja Hashimotka z insulinoopornością, póki co bez leków na io...

Jak będę nadal tyć to nie dość że się rozchoruję jeszcze powazniej (cukrzyca już czeka za rogiem i szczerzy zęby),

to chyba zostanę całkiem sama, mąż znajdzie sobie zgrabną, zdrową laskę, a mama wyrzeknie się grubej, nieatrakcyjnej córki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Aylen90 powodzenia na jazdach!

Insulinooporność to jeszcze chyba nie choroba, więc raczej da się z tego wyjść bez szwanku. Mi się wydaje, że teraz jest jakaś nadwykrywalność problemu i jestem ciekawa, jakie ludzie mieliby wyniki insuliny (my, Polacy, kanapkożercy i fani białego makaronu, ryżu). Chociaż dobrze, że ludzie zaczynają się częściej interesować tym, co jedzą itd.
Natomiast też uważam, że chory partner to kiepski i żaden partner. Zawsze mi się wydawało z mojej perspektywy, że ja bym się po prostu bała o jego zdrowie, samopoczucie, leczenie, badania itd. (tak sobie tłumaczyłam kiedyś moje histeryczne reakcje) Teraz to myślę, że to była moja wygoda, każdy woli po prostu mieć zdrowego partnera i takiego sobie szuka. Ja akurat dużo schudłam, dziwnie się czuję (jak mi twarz wyszczuplała to niestety odkryłam jeszcze większy nos, nieproporcjonalny, po ojcu, jakieś takie męskie rysy, wysuniętą szczękę), ale mój wygląd jest zaprzeczeniem zdrowia, nie mówiąc już o jakichkolwiek wynikach. Niby mam wyjebane na wzrok innych, przywykłam do tego, że w niewielkiej odległości ludzie lubią się dziwnie patrzeć, ale jakoś tak mi przykro i nawet nie mam ochoty pokazać im środkowego palca. Staram się unikać wychodzenia w świetle dziennym, na szczęście nie mam potrzeb, żeby to robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, stworzonabyzyx napisał:

Aylen90 powodzenia na jazdach!

Insulinooporność to jeszcze chyba nie choroba, więc raczej da się z tego wyjść bez szwanku. Mi się wydaje, że teraz jest jakaś nadwykrywalność problemu i jestem ciekawa, jakie ludzie mieliby wyniki insuliny (my, Polacy, kanapkożercy i fani białego makaronu, ryżu). Chociaż dobrze, że ludzie zaczynają się częściej interesować tym, co jedzą itd.
Natomiast też uważam, że chory partner to kiepski i żaden partner. Zawsze mi się wydawało z mojej perspektywy, że ja bym się po prostu bała o jego zdrowie, samopoczucie, leczenie, badania itd. (tak sobie tłumaczyłam kiedyś moje histeryczne reakcje) Teraz to myślę, że to była moja wygoda, każdy woli po prostu mieć zdrowego partnera i takiego sobie szuka. Ja akurat dużo schudłam, dziwnie się czuję (jak mi twarz wyszczuplała to niestety odkryłam jeszcze większy nos, nieproporcjonalny, po ojcu, jakieś takie męskie rysy, wysuniętą szczękę), ale mój wygląd jest zaprzeczeniem zdrowia, nie mówiąc już o jakichkolwiek wynikach. Niby mam wyjebane na wzrok innych, przywykłam do tego, że w niewielkiej odległości ludzie lubią się dziwnie patrzeć, ale jakoś tak mi przykro i nawet nie mam ochoty pokazać im środkowego palca. Staram się unikać wychodzenia w świetle dziennym, na szczęście nie mam potrzeb, żeby to robić.

Dzięki !:)

Chociaż było średnio, bo raz zagapiłam się na choinkę na rynku i gdyby nie instruktor, to bym pewnie wjechała w pieszych na przejściu, no i dwa razy wymusilam pierwszeństwo, ciężko z moją koncentracją...

A to już 26 godzina jazd...

 

Własnie, co do insulinooporności, sprawa jest dla mnie trudna bo muszę schudnąc, żeby to wszystko się trochę unormowało- a nie mogę schudnąć. Sama lekarka powiedziała "musi Pani schudnąć by wyniki się poprawiły, ale będzie cięzko z insulinoopornością i niedoczynnością..."-a , no to super. 😕  Muszę jeść te wszystkie niezbyt smaczne, nie-mączne rzeczy, mało węgłowodanów i cukrów, kiedy ja się w tym wszystkim lubuję niemiłosiernie, kiedy dla mnie sniadanie to biała bułka, obiad to makaron, który uwielbiam, kolacja znowu coś mącznego najchętniej....trzeba być zdrowym, normalnym,zmotywowanym człowiekiem, a nie znerwicowaną, zdołowaną, zniechęconą do życia babką, która zażera stresy niezdrowym żarciem i słodyczami. I wiesz, ja bym chciała mieć trochę większy nos ale za to mniejsze policzki, czy inne, też łagodniejsze rysy twarzy...Na razie nie mogę się doszukać minusów Twojego schudnięcia, no chyba, że nie miałaś nadwagi, tylko z normalnej wagi przeszłaś na piórkową. Schudłaś bo chciałaś, czy to efekt choroby?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Aylen90 napisał:

Chociaż było średnio, bo raz zagapiłam się na choinkę na rynku i gdyby nie instruktor, to bym pewnie wjechała w pieszych na przejściu, no i dwa razy wymusilam pierwszeństwo, ciężko z moją koncentracją...

A to już 26 godzina jazd...

Poczekaj aż zdasz, będziesz wymuszać dużo częściej ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, SarkastyczneSerce napisał:

Poczekaj aż zdasz, będziesz wymuszać dużo częściej ;)

 

No trochę mnie to martwi, ale może tak być..

A też nie chciałabym być kiepskim kierowcą, tylko przynajmniej takim...przeciętnym ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, Aylen90 napisał:

No trochę mnie to martwi, ale może tak być..

A też nie chciałabym być kiepskim kierowcą, tylko przynajmniej takim...przeciętnym ;)

Wymuszanie po latach jazdy świadczy moim zdaniem o pewności siebie i doświadczeniu. Skoro wymuszasz pierwszeństwo to jest to szybki manewr i trzeba wiedzieć, że zrobisz go szybko i dobrze.

To się w ciekawy sposób zmieni nie wiadomo kiedy. Z zagapiania się na robienie tego samego celowo.

Będziesz po prostu kierowcą, będziesz jeździć, parkować, nie będziesz już patrzeć na skrzynię biegów ani prędkościomierz bo będziesz czuć ile mniej więcej jedziesz ;)

A teraz cztery godziny i cyk, nowiutkie prawko ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Aylen90, jak robiłam kurs i zdawałam na prawo jazdy była ze mnie straszna ciapa. Zdałam za 6. razem. Wszystko jest kwestią wprawy. U mnie najważniejsze było, że nikt mi nie patrzy na ręce jak jadę i nie czuję się oceniana. Naprawdę kiepsko jeździłam na kursie. Teraz już prawie nie myślę, jak jadę 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Abigail_1Sm25 napisał:

Zdałam za 6. razem

witaj w klubie 🤗

dla mnie jazda samochodem to była trauma zwykła, ciągły lęk że zaraz w coś przypierdolę :D a teraz po 10 latach jazdy to każda podróż jest niczym jajecznica z boczkiem 🙂 smaczna i pożywna  :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie jak jajecznica bez boczku (jestem wegetarianką 😉).  Także kochanieńka, nosek do góry! Zdać jakimś cudem i jeździć, jeździć, jeździć, aż nabierzesz wprawy 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Abigail_1Sm25 napisał:

jestem wegetarianką 😉

no ja też od dwóch lat nie jem mięsiwa jak zmieniłem dietę ale dałem taki przykład ze starych czasów :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Abigail_1Sm25 napisał:

@Aylen90, jak robiłam kurs i zdawałam na prawo jazdy była ze mnie straszna ciapa. Zdałam za 6. razem. Wszystko jest kwestią wprawy. U mnie najważniejsze było, że nikt mi nie patrzy na ręce jak jadę i nie czuję się oceniana. Naprawdę kiepsko jeździłam na kursie. Teraz już prawie nie myślę, jak jadę 🙂 

Gratuluję nie poddania się. 6 to dużo ale jeszcze nie tragedia, dobrze jest ;)

1 minutę temu, Abigail_1Sm25 napisał:

Dla mnie jak jajecznica bez boczku (jestem wegetarianką 😉).  Także kochanieńka, nosek do góry! Zdać jakimś cudem i jeździć, jeździć, jeździć, aż nabierzesz wprawy 🙂 

Nie jakimś cudem, to nie podejście. Po prostu zdać 🙂

Ja tam kibicuję, że strzeli za pierwszym podejściem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
W dniu 6.12.2018 o 23:51, Aylen90 napisał:

Dzięki !:)

Chociaż było średnio, bo raz zagapiłam się na choinkę na rynku i gdyby nie instruktor, to bym pewnie wjechała w pieszych na przejściu, no i dwa razy wymusilam pierwszeństwo, ciężko z moją koncentracją...

A to już 26 godzina jazd...

 

Własnie, co do insulinooporności, sprawa jest dla mnie trudna bo muszę schudnąc, żeby to wszystko się trochę unormowało- a nie mogę schudnąć. Sama lekarka powiedziała "musi Pani schudnąć by wyniki się poprawiły, ale będzie cięzko z insulinoopornością i niedoczynnością..."-a , no to super. 😕  Muszę jeść te wszystkie niezbyt smaczne, nie-mączne rzeczy, mało węgłowodanów i cukrów, kiedy ja się w tym wszystkim lubuję niemiłosiernie, kiedy dla mnie sniadanie to biała bułka, obiad to makaron, który uwielbiam, kolacja znowu coś mącznego najchętniej....trzeba być zdrowym, normalnym,zmotywowanym człowiekiem, a nie znerwicowaną, zdołowaną, zniechęconą do życia babką, która zażera stresy niezdrowym żarciem i słodyczami. I wiesz, ja bym chciała mieć trochę większy nos ale za to mniejsze policzki, czy inne, też łagodniejsze rysy twarzy...Na razie nie mogę się doszukać minusów Twojego schudnięcia, no chyba, że nie miałaś nadwagi, tylko z normalnej wagi przeszłaś na piórkową. Schudłaś bo chciałaś, czy to efekt choroby?

Nie obcinaj drastycznie węglowodanów przy niedoczynności, to jednak ważne dla tarczycy, żeby jeść je. Mi osobiście pasuje makaron gryczany/kasza gryczana biała, pieczywa nie jadam, więc nie byłaby to dla mnie jakaś katorga. Pomyśl może o dietetyku, który ułatwi Ci leczenie. Leczysz się u endokrynologa?

Rok temu chudnięcie było super, bo byłam gruba i się nie odchudzałam, może nawet dzięki temu się długo trzymałam, mimo że jedzenie zaczęło odrzucać, zaczęlam chorobliwie analizować, co jem. Jak już schudłam do swojego poziomu ok to się nie zatrzymało, później zaczęłam leczenie i to jeszcze bardziej rozwaliło tryb jedzenia. Jak się nie odchudzasz to po prostu chudniecie nie jest fajne, mimo że nie masz wagi piórkowej. Ja się do jedzenia zmuszam, w szczególności do gotowania, bo na mieście nie zjem prawie nic. Dobrze, że chociaż jem w kólko to samo, to nie muszę się martwić.

Ostatnio moja wredna współlokatorka włożyła jakiś odświeżacz do zmywarki, nie mogłam przez to pół dnia jeść, wszystko mi śmierdziało, mimo że myłam to później płynem akceptowalnym :( 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za dodawanie otuchy, naprawdę 🙂 Ja miałam takie poczucie, że jak nie znam za tym pierwszym razem to jestem beznadziejna, bo w moim otoczeniu każdy tak pozdawał na prawko, więc czułam straszną presję na to, żeby od innych nie odstawać i zdać z palcem w nosie. Najbardziej wkurza, jak któs mówi że zdać to banał, łuk banał, a jak ktoś ma z tym problem to nie powinien mieć prawka..

Chyba jestem też już po prostu zmęczona, bo mój kurs ciągnie się od...września:classic_rolleyes: jazdy mam przeważnie raz w tygodniu, czasem dwa,  zwykle po godz 18 kiedy jest już ciemno, bo mój instruktor do g 18 pracuje... w związku z czym mam 26 godzinę jazdy i może z 10 prób jazdy po łuku, na zasadzie uda się albo się nie uda- bo jeżdżę przeważnie po ciemku i jedyna okazja na popróbowanie łuku jest w dzień, a w dzień jeździłam może ze 3 razy, na placu byłam ze 2-3 razy po jakieś pół godziny....Do tego nieogarnięte ruszanie pod górkę..

Teraz mam się umówić na teorię, a dopiero jak zdam teorię, wyjeżdżę ostatnie 4 godziny i wtedy facet ma podjąć decyzję czy jestem gotowa na państwowy- pewnie nie będę, skoro łuk robię dobrze 5razy na 10 prób...A w te 4 godziny też się go nie nauczę, bo kiedy, jak znowu będę jeździć po ciemku..

 

10 godzin temu, stworzonabyzyx napisał:

Nie obcinaj drastycznie węglowodanów przy niedoczynności, to jednak ważne dla tarczycy, żeby jeść je. Mi osobiście pasuje makaron gryczany/kasza gryczana biała, pieczywa nie jadam, więc nie byłaby to dla mnie jakaś katorga. Pomyśl może o dietetyku, który ułatwi Ci leczenie. Leczysz się u endokrynologa?

Rok temu chudnięcie było super, bo byłam gruba i się nie odchudzałam, może nawet dzięki temu się długo trzymałam, mimo że jedzenie zaczęło odrzucać, zaczęlam chorobliwie analizować, co jem. Jak już schudłam do swojego poziomu ok to się nie zatrzymało, później zaczęłam leczenie i to jeszcze bardziej rozwaliło tryb jedzenia. Jak się nie odchudzasz to po prostu chudniecie nie jest fajne, mimo że nie masz wagi piórkowej. Ja się do jedzenia zmuszam, w szczególności do gotowania, bo na mieście nie zjem prawie nic. Dobrze, że chociaż jem w kólko to samo, to nie muszę się martwić.

Ostatnio moja wredna współlokatorka włożyła jakiś odświeżacz do zmywarki, nie mogłam przez to pół dnia jeść, wszystko mi śmierdziało, mimo że myłam to później płynem akceptowalnym :( 

 

Leczę się u endokrynologa, biorę euthyrox, chociaż ostatnio wyniki mam w normie i w sumie lekarz powiedział, żebym brała tylko połowę tabletki w najmniejszej dawce.

Pamiętam jak z 10 lat temu się mocno odchudzałam, też analizowałam co jem, miałam wyrzuty sumienia jak zjadłam jabłko na kolację,  już miałam w głowie, że to jednak cukier i na pewno jutro jak się zważę będę cięższa.

Pilnowałam się bardzo, ćwiczyłam, ale nigdy tak czy siak nie udało mi się schudnąć do rozmiaru 36. Zazdroszczę kobietom, które taką sylwetkę mają bez wyrzeczeń, to musi być super uczucie, ta lekkość, eteryczność, no i we wszystkim wygląda się świetnie.

Kasza gryczana jest ok 🙂

Muszę spróbować makaronu gryczanego, chyba zainwestuję sobie też w ksylitol, tak na próbę, ma mniej kcal niż cukier i dużo niższy indeks glikemiczny co przy insulinooporności jest wazne, a ponoc smakowo jest fajnie, nie tak jak np w przypadku tej paskudnej, gorzkiej stewii...

Dlaczego nie potrzebujesz/ nie chcesz jeść? To brak apetytu czy coś zupełnie innego?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.12.2018 o 15:08, Aylen90 napisał:

To samo...masz stwierdzoną jakąs chorobę?

Nie mam stwierdzonej choroby. Jestem także w toku badań i postawienia diagnozy dotyczącej choroby/zaburzeń psychicznych.

Miałem tyle diagnoz, że nie zliczę, ale ostatecznie nie padło na nic. Lekarz po prostu się poddał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Elme napisał:

Nie mam stwierdzonej choroby. Jestem także w toku badań i postawienia diagnozy dotyczącej choroby/zaburzeń psychicznych.

Miałem tyle diagnoz, że nie zliczę, ale ostatecznie nie padło na nic. Lekarz po prostu się poddał.

Przynajmniej próbował. Moja kazała zrobić test mmpi2, sama nawet nie zrobiła gdy chciałem. Miała w dupie. Tyle, że wiesz, u mnie nikt nie wierzy, że mam problem. Była jedna co wierzyła ale brała 400zł za 1,5 godziny. Pierwsza darmowa rozmowa dla mi pozytywnego kopa na kilka tygodni ale nie będę jej wykorzystać, robi dobrze swoją pracę to nie będę z nią gadać za darmo. Ja nie wyglądam na kogoś z problemami. Wszystkie testy jak dotąd zaliczone bezbłędnie, ciągle uśmiechnięty bo inaczej nie umiem nie mając uczuć i nie potrafiąc się rozpłakać czy zdenerwować. No normalny gość. Tylko nieszczęśliwy, i o jejku, dlaczego pan tak mówi 😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MMPI-2 jest czasochłonnym testem, może dlatego.

Na jazdach łuk prawie nigdy mi nie wychodził... za to jakimś cudem wychodził na wszystkich egzaminach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jestem głupim tchórzem, który nie potrafi podjąć właściwej decyzji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, phœnīx napisał:

jestem głupim tchórzem, który nie potrafi podjąć właściwej decyzji.

no, moje życie w pigułce 🤣

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.12.2018 o 21:24, kazashi napisał:

Może załóż taki temat na forum? Też o tym myślałem :}

Kolejny kiepski dzień, w piątek wieczorem złapała mnie grypa żołądkowa dostałem 3 dni L4 i jutro mam wrócić do pracy, ale nadal mój żołądek jest w kiepskim stanie... Jestem mega osłabiony, biję się z myślami czy iść do pracy, czy dam sobie radę, czy może iść dalej do lekarza...  Jak zawsze ze stresu mam aż szumy w głowie i zawroty głowy. Jednak mimo to wszystko psychiatra sądzi, że nic mi nie jest i sam się tak nakręcam. Tylko nie do końca się z tym zgadzam bo skoro nie daję sobie z tym rady to chyba coś jest nie tak? Dziś czeka mnie kolejna nie przespana noc, a atarax raczej nie pomaga może minimalnie zamula, ale i tak nie uspokaja ani nie usypia. Coraz częściej zastanawiam się nad depresją, bo przy lekarzu kiedy jest ok to pewnie stwarzam takie wrażenie, ale najgorsze są wieczory. Ostatnio często też mam myśli o śmierci itd co raczej nie jest normalne. Wydaje mi się, że na wszystko ma ogromny wpływ stan zdrowia bo kiedy byłem zdrowy było wszystko ok, ledwo zachorowałem to się zaczęło...

Kazashi czy chodzisz na terapie? Twoje objawy sa typowo nerwicowe.tylko terapia moze pomoc tym batdziej ze masz mysli s.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chcę iść jutro do pracy :(.

Chcę siedzieć w swoim kokonie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.12.2018 o 15:01, Pretoria napisał:

Strasznie boje sie grypy żoładkowej. Skad jestes?  Gdzie teraz panuje?  Najgorzej jesli masz prace fizyczna lub taka z ktorej nie mozna w dowolnym momencie wyjsc...

Ja też mam już przed tym lęk normalnie. Tym razem nie było tak źle, ale już kilka razy przeleżałem noc na sor. Mam też problemy z żołądkiem i jest masakra wtedy. Ja z okolicy poznania, sporo osób chorowało, ale nie było tak źle jak czasami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, shira123 napisał:

Kazashi czy chodzisz na terapie? Twoje objawy sa typowo nerwicowe.tylko terapia moze pomoc tym batdziej ze masz mysli s.

Chodzę do psychologa, ale nie wiem czy można to nazwać terapią. Tam też mimo, że wydrukowałem kilka moich postów z forum uznali, że to tylko kwestia mojego nastawienia i w sumie to tyle. Nie wiem czy tam sprawiam inne wrażenie, ale w pracy niby też mnie dobrze odbierają. Ja często widzę to inaczej i przejmuje się bzdurami co jest najgorsze. Wczoraj przed wyjazdem na miasto ze znajomymi była masakra myślałem wręcz, że mam gorączkę nie licząc innych objawów.

Edytowane przez kazashi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×