Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

Dlaczego to właśnie na mnie musiało trafić. Dlaczego to ja tak cierpię i czuję się jak odmieniec. Dlaczego to ja nie mogę znaleźć tej drugiej połowy.

 

 

nie jesteś jedyny na świecie... wiele osób, żyje samotnie...

nie umniejszam Twojego bólu (bo go rozumiem) ale wkręcanie sobie że wszyscy są w parach nie jest prawdą...

 

Ale to już nawet nie o to chodzi, ja po prostu ciągle trafiam na kobiety które mnie wystawiają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy wylewanie tu swoich emocji cos pomoze,ale postanowilam sprobowac,uspokoic sie. Leze w lozku,mysli nachodza mnie zle, to smierc kogos, to tesknota za tym co bylo. Przeciez to wszystko bez sensu! Nocami nie spie, jestem ciagle rozdrazniona...ja wiem co mi jest. I "TO" Od dziecinstwa nie chce puscic. Wiem, zeby bylo dobrze trzeba zaczac od siebie bla bla bla. Guzik prawda,cale otoczenie wplywa na nasze podejscie! Za duzo razy sie staralam pomoc sobie,zeby uwierzyc, ze mozna po TYM normalnie zyc. Tu juz nawet nie chodzi o to czy ktos to przeczyta co napisalam, bo wielu z nas boryka sie z tym problemem, lecz chyba podswiadomie szukam wsparcia mimo, iz w to nie wierze. Napewno tym nikogo nie podbudowalam, przepraszam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pietronka,

Pewnie nikogo nie podbudowałaś, ale pobudziłaś we mnie wspomnienia z dzieciństwa po których po tylu latach muszę stwierdzić że już wtedy miałem objawy ChADu. I bywało różnie od okresów z częstymi depresjami np. gdy mi nie szło w szkole, po okresy przewlekłej hipomanii kiedy się ożeniłem i zacząłem budowę domu, dzięki której wszystko było dla mnie proste. Potem wpadłem w pracoholizm, później w alkoholizm, czężką depresję którą źle zdiagnozowali bo to była depresja w ChADzie, kika prub S i tak się leczę, aż do dziś, raz jest lepiej, raz gożej i ciężko mi z tym. Najgorsze jest to, że jak jestem w hipomanii i wszystko robię, nawet żeczy o których nie mam pojęcia, to wszyscy twierdzą że jest OK, a jak wpadnę w depresję to nikt mnie nie chce zrozumieć, że nie potrafię normalnie pracować. Ale to już się chyba nie zmieni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuję się dziś beznadziejnie, jestem wkurzony, zmęczony...

Rano uciekł mi autobus, potem czułem się taki otępiały, że byłem w stanie tylko leżeć. Pustka w głowie, nic nie mogę zapamiętać, a przecież studia, obowiązki...

Jestem wkurzony na siebie, rodzina jest wkurzona na mnie. Mam dość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie panuję nad tymi nerwami i depresyjnymi myślami. No nie jestem w stanie nic na spokojnie zrobić. Ciągle się dobijam że jestem głupia i nic mi nie wyjdzie. No i mało robię bo się boję, że się tak poczuję. Caly czas boję się porażki a tak sobie nic nie robiąc dążę do niej :D

To jest dopiero logika.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nadal czuję beznadziejnie, z tych leków zawraca mi się w głowie a samopoczucie do nadal do niczego. Myśli ciągle o najgorszym już sam nie wiem co mam robić żebym chociaż, trochę poczuł poprawy to już był bym dobrej myśli.

 

-- 15 kwi 2015, 06:48 --

 

Czuję się taki bezradny i okropnie zmęczony mimo że nic nie robię. Za tydzień idę do lekarza i co znowu zmiana leków i nie wiem czy iść do pracy, tam pracuję na maszynach, czy dam radę? trochę mam stracha, zależy jak będę reagował na leki. Tak strasznie tęsknię do normalności i żeby już mi nikt nie żygał, że nic nie robię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiejszy dzień był kiepski...

z wyjazdu służbowego wróciłam po 23... ledwo żyjąc...

pomyliłam się w pracy i leją się na mnie pomyje...

nie mogę znieść myśli, że zrobiłam coś źle

uważam że zasługuję na jakąś straszną karę

wzmaga się ból psychiczny

a w pracy nakładają mi się obowiązki, praca po godzinach

i zaczynam się dusić tym wszystkim...

chciałabym się przytulić do kogoś i leżeć w łóżku by zebrać siły

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuję się beznadziejnie, a mam dzisiaj robotę i nie mogę odłożyć jej na potem, chyba poczekam aż syn przyjedzie z pracy on mi pomoże. Coś mi się wydaje że zacząłem przybierać na wadze po tych lekach czuję to po pasku w spodniach. Jak zgrubnę tak jak kiedyś co nie umiałem się schylić, to się załamię. W ogóle to już jestem załamany bo leki mi ciągle nie pomagają, mam pustkę w głowie, jestem rozdrażniony, notorycznie zapominam, na niczym nie potrafię się skupić, ciągłe zmęczenie, itd. Porostu jestem nie do życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znowu sobie pojęczę :( tak bym chciała, by ktoś mi pomógł (posprzątał, ugotował, zrobił zakupy), wtedy byłoby mi znacznie łatwiej skupić się na leczeniu bólu kręgosłupa, miałabym energię i chęci. A tak... Ciągle się zamartwiam, że nie ma co jeść a mieszkanie jest zasyfione coraz bardziej :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie tak miało to wyglądać. Nawet nie mogę planować. A jak jeszcze więcej stracę to.. mam głupie myśli, durne myśli że wystarczy jeden krok i koniec wszystkiego złego. Ale nigdy bym tego nie chciała tak naprawdę.

Szukam tylko wyjścia z tego ale nie ma wyjścia, tylko same przeszkody. Powoli tracę już nadzieję że mogłoby być lepiej.

Wmawiano mi że sprawy będą do naprawienia ale trzeba poczekać. Poczekałam i jest gorzej, okazuje się że nie ma też pomocy, tylko problemy, jeszcze więcej problemów, z którymi trzeba się zmierzyć, tym razem samodzielnie.

Brak mi sił psychicznych także. Na taka walkę trzeba mieć siły. Martwię się że pogodziłam się już z najgorszym. Psychicznie mnie to tak dobija że powoli tracę sens tego wszystkiego.

No i tak jakoś nie mogę się pozbierać. Wszyscy mają piękne plany, a ja nie wiem co ze mną będzie. Czemu nie mogę się pogodzić z tym, że nigdy nie będę miała tyle możliwości co reszta innych ludzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i tak jakoś nie mogę się pozbierać. Wszyscy mają piękne plany, a ja nie wiem co ze mną będzie. Czemu nie mogę się pogodzić z tym, że nigdy nie będę miała tyle możliwości co reszta innych ludzi?

Nie wszyscy mają piękne plany ja też nie mogę za dużo planować, wiszą nademną kredyty hipoteczne kredyty gotówkowe, karty kredytowe już lata temu jak pozaciągałem te długi. Oprócz hipotecznego to resztę wziąłem na zbyt błahe cele. Już od lat nie potrafię z tego wyjść, bo np. karty kredytowe spłacać, a jak coś potrzebuję to płacę tą kartą. Już żona musi mnie kontrolować bo wszystkie pożyczki brałem jak byłem w hipomanii, a i tak kilka miesięcy temu udało mi się wziąść rower na raty i tak koło się zamyka. Jestem już w sile wieku i nie wiem kiedy to pospłacam, hipoteczny mi się kończy gdy będę miał siedemdziesiąt lat, no takie mam problemy z ChADem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dlaczego, na Boga, dlaczego mi się wydawało, że wyjście do ginekologa ma szansę być w moim przypadku zwykłym wyjściem do ginekologa, a nie jakąś żenującą lokalną wersją monty pythona dla ubogich? :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×