Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość kamila

jak wyglada wizyta u psychologa, psychiatry, psychoterapeuty

Rekomendowane odpowiedzi

Ala zrobisz jak zechcesz nie musisz brać mojego zdania pod uwage ale ja miałam taki stan że mnie czterech lekarzy chciało zamknąć w szpitalu i wyszłam z tego w 90% tylko dzięki lekom, które brałam długo i dużo ale teraz je odstawiłam i lęki nie wróciły, jestem prawie całkowicie zdrowa, pisze Ci to po to, bo masz straszne objawy, bardzo się męczysz, podziwiam to,że chcesz sobie radzić sama, pamietaj jednak że jakby co to leki nie są takie straszne i też mogą pomóc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

milka..niezły zestaw leków.. :?

 

Spróbuj może jakiegoś jednego konkretnego leku.. Efectin..? Asentra..? Te znam i wiem,ze pomagają..Poczytaj w indeksie leków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
milka..niezły zestaw leków.. :?

 

Spróbuj może jakiegoś jednego konkretnego leku.. Efectin..? Asentra..? Te znam i wiem,ze pomagają..Poczytaj w indeksie leków.

albo po prostu zmień lekarza !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

alusia,Od 20 lat zmagam się z tym "cholerstwem", na początku mojej choroby odwiedziłam chyba wszystkich lekarzy psychiatrów i neurologów w moim mieście. Potem, nie widząc zupełnie poprawy wymyśliłam sobie, że sama dam sobie radę. Bywało różnie, raz lepiej, raz gorzej, ale w efekcie kolejne nawroty choroby były coraz dłuższe i pełne nowych objawów. I w końcu nadszedł ten moment, że po raz kolejny podjęłam próbę leczenia. Jak się nie uda, to chyba tylko śmierć mnie uwolni od tego. Nawet pracować nie mogę, bo moja praca, to głównie przemieszczanie się samochodem, a przy takim zestawie leków nie wolno mi prowadzić, a L-4 mi pani doktor nie wystawiła. Wcale mnie to nie dziwi, że chorujemy, skoro przyszło nam żyć w chorym kraju.........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Milko może to jest dziwne , ale jak masz przymus wyjścia z domu to musisz się starać . Zwolnienie to jest w naszym przypadku ucieczka od tego co nas męczy . Tak długo z tym żyjesz i Sama zobacz radzisz Sobie , chociaż bywa róznie . Nadal pracujesz chociaż cierpisz . Jesteś mimo wszystko silną kobietą bo nie czekasz aż samo przejdzie tylko codzinnie stawiasz czoła Swojej nerwicy. Teraz masz gorsze dni czujesz się słabsza i masz do tego prawo , ale tak stale nie będzie przypomnij sobie o miłych chwilach i nie wspominaj tylko tych złych . Pozdrawiam Cię :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

milko.... po przeczytaniu Twojego postu, powiem szczerze, przerazilam sie! Mialam wielka nadzieje ze wylecze sie z tego cholerstwa, a tu czytam ze chorujesz juz 20 lat.......ale z drugiej strony jestem pelna podziwu dla Ciebie, , ja cierpie od roku, wlasciwie od roku znam diagnoze, i czasem mam ochote skonczyc z tym, czasem sie poddaje, mam tez lepsze chwile, i wtedy wypowiadam wojne nerwicy, czasem zwyciezam jakąs bitwe, czasem przegraje. Ale Twoj post mimo wszystko, dodal mi odwagi, ze warto,Ty mimo tego ze ciierpisz, starasz sie zyc w miare normalnie, pracujesz, ja jestem na zwolnieniu, niedawno mialam komisje, ktorą przeszlam, (przedluzono mi na rok). Naprawde cie szczerze podziwiam, warto Cie nasladowac, dlatego dziekuje Ci , ze napisalas nam ten post, dla mnie wiele on znaczy. Pozdrawoiam Cie i innych serdecznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

EVO!!!

Zgadzam się z Tobą w tym, że trzeba sie przelamywać, nie zamykac się w domu i nie poddawać. Również z tym, że kiedy mamy ciężkie objawy i nie radzimy sobie z codziennościa dobrze jest brać leki.

ALE!! :)

Nie w każdym przypadku. I myślę, że nie w momencie, takiego ostrego nasilenia nerwicy, z agorafobią szczególnie. A to dlatego, że kiedy jest się na początku drogi rzucanie się na głęboka wodę, typu: pójdę do centrum handlowego choćbym miała umrzeć ;) nie jest wcale dobre. Wtedy jeszcze bardziej zrażamy się do wszelkich wyjść, bo pchając sie na siłę nasilamy objawy (nie generalizując). Myślę, że czasem dobre jest zwolnienie z pracy na jakiś czas, ze szkoły. Po to żeby w miarę SWOICH mozliwości oswajać się ze swiatem na nowo. I wychodzić małymi kroczkami, żeby zobaczyć że nie taki wilk straszny. a potem im bardziej poznamy mechanizmy tym pojdziemy dalej.

A co do lekow. Pomagają doraźnie ;) fajna sprawa. Leki tłumią objawy - nie leczą. A jak leczyć coś i walczyć z tym co śpi?? po lekach ??[/i][/url]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nitko kiedy jest się na poczatku drogi to pierwsze co trzeba zrobić to przełamać strach i wstyd i udac się do lekarza . Nie ma tak że nerwica odrazu atakuje tak że człowiek nie jest w stanie się ruszyć , ona stopniowo się nasila . Jesli ktoś ma problemy i nawet nieuciążliwe objawy to już wtedy trzeba szukac pomocy , nie czekac aż samo przejdzie . To nie jest tak jak z chorobami fizycznymi , choroby duszy same się nie leczą . Potrzebna jest pomoc osoby która pomoże zwalczyć to co męczy . A im szybciej to się stanie tym lepiej bo nerwica nie ma okazji się rozwijac i człowiek wtedy nie boi się własnych odczuć . Ta choroba dotyczy ludzi wrazliwych , takich którzy zwracają uwagę na to co czują , jak się odnosza do nich inne osoby , i najczęściej cierpią bo nie sa w stanie powiedzieć komuś to co na prawde jest w środku w nich . To jest nerwica , i z tym można normalnie życ , ale faktycznie jak dochodzą objawy typu że stale coś boli , kręci się w głowie i nie mozna ustac w pionie to jedyne wyjście łykac tabsy . Żeby objawy ustąpiły i wtedy koniecznie trzeba szukać pomocy u psychologa żeby zrozumieć że te wszystkie objawy te bóle duszy to można wyleczyć . Czasami podobno na zawsze a czasami tylko się zaleczy jesli powody nerwicy nadal istnieją .

I znów powiem że leki antydepresanty leczą bo one wyrównują poziom hormonów , ale psychotropy tylko zagłuszają czasowo objawy i one raczej nie leczą to jest inna grupa leków .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

A jednak dostalem skierowanie on kardiologa a to dlatego iz powiedzialem mu o zawrotach głowy (natomiast niewspomnialem ze jestem bardzo nerwowy na punkcie zdrowia mego i rodziny), wizyte mam w przyszlym tygodniu

 

ps. kardiolog zrobil mi ukg i narazie nic jeszcze będę mial holtera

 

pozdrawiam adam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od kilku tygodni z niewielkimi przerwami czuję sie fatalnie , ciągły niepokój , napięcie psychiczne , oszołomienie i dyskomfort psychiczny już mnie dobijają. Ostatnio mam dużego doła z tego powodu , czasami jest mi tak żle że już nie wiem co robić. Czuję się jakoś dziwnie świat wydaje mi się jakby nieco odrealniony smutny , niepokojący. Stale towarzyszy mi lęk, śpie trochę niespokojnie. Czasem mam wrażenie że za chwile zasłabne , zemdleje , szczególnie boje sie tego jak jestem na zajęciach , lub wśród ludzi. Byłem u lekarza rodzinnego , zlecił mi badania morfologie , OB , cholesterol , cukier, badanie moczu , poziom hormonów tarczycy i wyszło że wszystko jest o.k. Boje się bardzo że to początki jakieś choroby psychicznej , ciągle o tym myśle zamartwiam się. Ostatnio z powodu tego złego samopoczucie oblałem dwa egzaminy na studiach a jestem na pierwszym roku ! Boże jak nie zdam poprawek to mnie wywalą , to mnie jeszcze bardziej zdołowało. Stałem sie drażliwy przeszkadza mi zbyt jasne światło , głośne dżiwięki. Może powinienem zgłosic się do specjalisty , ale boje sie tej wizyty , nie wiem już co mam zrobić , jak sobie pomóc , cięzko to wszystko wytrzymać. Proszę pomózcie mi , co to może być , czy to nerwica czy cos poważniejszego ? Nie mam z kim o tym pogadać nawet rodzice nie wiedzą o moich przykrych dolegliwościach , nie chcę ich martwić . To co przężywam to prawdziwy ból zycia, czasem chciałbym żeby mnie już nie było , ale z drugiej strony tak bardzo chcę normalnie żyć. Odpiszcie proszę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem że przeżywasz koszmar, ja też studiowałam mając bardzo silną nerwice, bałam się tak bardzo że wychodziłam czasem z zajęć i szłam ryczeć do kibla, lęki miałam przez 24 godziny,każdy niespodziewany głośniejszy dżwięk sprawiał że napinały mi się wszystkie mięśnie stawały dęba wszystkie nerwy , potem zaczęłam się tak jak ty odrealniać, był to koszmar , aole troche sama byłam sobie winna ponieważ nic z tym nie robiłam, licząc na to ,że pewnego dnia się obudzę i wszystko zniknie, a to niestety niemożliwe, ja nie bałam się psychiatrów, ja po prostu założyłam że oni mi nie pomogą bo jak to możliwe że jakaś tabletka pomoże mi nie bać się i pomoże mi na te wszystkie dziwne objawy, które nawet ttrudno lekarzowi wyjaśnić. Myliłam się, kiedy mój stan pogorszył się jeszcze bardziej tak że nie wstawałam z łóżka, wylądowałam u psychiatry i wystarczył dobry lek w moim przypadku effectin a po miesiącu nastąpiła ogromna poprawa, oczywiście leczyć się trzeba długo ale warto ja odstawiłam już większość leków i czuje się dobrze, wizyta u lekarza to najlepsza rada jaką ci mogę dać, banalny krok, który może wszystko zmienić, zwlekanie z tym to niestety był u mnie największy błąd, bo przez to moja nerwica rozwijała się wciąż i leczenie potem było trudniejsze, zwróc uwagę czy lekarz ma dla ciebie czas czy pyta o wszystkie objawy , czy jest dociekliwy, jeśli przepisze ci jakiś lek sprawdz na forum o lekach co o nim sadzą inni ludzie, pamietaj że czasem trzeba zmieniać lekarzy jeśli trafiamy na jakiś imbecyli, dobry lekarz to podstawa a potem już będzie coraz lepiej. Idż , spróbuj, przecież nic nie tracisz a mozesz wiele zyskać, nie ma sensu tak bardzo cierpieć , skoro poprawe można osiągnąć tak łatwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z Weroniką, nie ma, co czekać lepiej złapać chorobę w zarodku i nie pozwolić jej się rozwinąć. Czekanie tylko pogarsza sprawę, ale musisz jeszcze wiedzieć, że na psychiatrze i lekach się nie skończy(znaczy nie masz się, co martwić objawy znikną, ale nie przyczyny), żeby całkowicie pozbyć się lęków i żeby nigdy do Ciebie nie wróciły powinieneś zacząć psychoterapię,(bo coś musiało wywołać u Ciebie te objawy). Powodzenia :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie lekarz już kiedyś stwierdził zaburzenia lękowe, czyli nerwice. ale to było kilka lat temu. Przespisał mi Coaxil 2 razy dziennie po jednej tabletce , po kilku dniach objawy całkowice ustąpiły . Czułem się świetnie . Chodziłem tez od czasu do czasu do psychologa. Brałem Coaxil o ile dobrze pamiętam rok czasu. Podczas brania leku i po jego odstawieniu czyłem sie dobrze. Potem gdy już lekarz kazał mi odstawic lek , przestałem do niego chodzić ... hmm może to był błąd. Jednak miałem kilka lat spokoju. Teraz niestety wystąpił jakiś nawrót i znów żle się czuje.

Zauważcie, że praktycznie każdy mający nerwice boi się tego że zachoruje na schizofrenie , że zemdleje , umrze. Czy nie uważacie że takie ciągle zamartwianie się i rozmyślanie nad tym mimo że zdajemy sobie sprawe, że nasze obawy są bezpodstawne nakręca nas i dzięki temu czujemy sie jeszcze gorzej ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że nakręcanie się jest najgorszą rzeczą, jaką możemy robić, ale czasami zastanawiam się czy to nakręcanie nie wynika ze złośliwej pani nerwicy(to chyba ona nas tak podpuszcza). To my mamy ostatnie zdanie, ale ona jest przebiegła, wie jak nas podejść :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Gregorius, jesli moglabym dodac kilka zdan od siebie..:-)

 

Najwazniejsze, nie wpadaj w panike. Postaraj sie uspokoic i w miare mozliwosci racjonalnie okresl w jakich okolicznosciach "dopada" Cie lek, niepokuj etc. Z Twojego postu wynika, ze taka sytuacja trwa juz od dluzszego czasu. Jesli nie dajesz sobie sam z tym rady wiec, moim zdaniem powinienes zglosic sie powtornie do specjalisty. Nie zwlekaj.

 

Pozdrawiam serdecznie :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gregorius, mialem na pierwszym roku podobne jazdy... W ogole w siebie nie wierzyłem, STRASZNIE bałem się egzaminów, a potem poprawki z matmy. Caly czas powtarzalem sobie, że przecież nic nie umiem, a do tego doszedl potworny stres przed wyrzuceniem ze studiów. Ale wiesz co sobie powiedzielm wtedy? Że nie jestem jakimś tam tchórzem, tylko naucze sie, udowodnie im, że nie jestem słabszy i powiedzialem sobie "kurde, tyle pracy włożyłem w to wszystko, że teraz nie mogę nie zdać bo boję się przyłożyc i boję się postarać to wszystko zrozumieć i się do tego zdystansować". Tak więc mówię Ci Gregorius, potraktuj egzaminy poważnie, ale z dystansem. Uda Ci się to, bo jestem pewien, że masz w sobie taki dystansowy zalążek.

 

A co do tego, że napadają Cię lęki a to powoduje, że zastanawiasz się czy nie są to początki choroby psychicznej, to udaj się do lekarza, jak mówi musli.

Pozdrowienia i powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam! Wybieram się w poniedziałek do psychterapeuty i mam obawy, zupełnie nie wiem jak to będzie wyglądać? Jak przebiega taka rozmowa?? Zapewne wiąże się to z maksymalnym uzewnętrznieniem swojego wnętrza, a ja nie wiem czy jestem na to gotowa. Obawiam się pytań, które wiążą się z ingerencją w sferę prywatności... nie wiem czy będę umiała sobie z tym poradzić. Proszę poradźcie coś. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześc

JA chodzę niecały rok do psychoterapeuty. I powiem ci ze nie ma róznicy moim zdaniem między pierwszą a ostatnią wizytą, każda wiążę się z odkrywaniem najskrytszych mysli, mówieniem o uczuciach, emocjach, o rzeczach, których nie powiedziałabyś nikomu. Owszem teraz jestem trochę smielsza, otwarta, ufam swojemu terapeucie, ale pomimo to kazde spotkanie wiąże się z pewnym skrepowaniem. A dochodzi fakt ze to meżczyzna, i powstaje blokada dotyczaca problemów np z meżem :oops:

Kiedyś moj terapeuta zapytał: " A co pani robi aby podobać się męzowi" ... No i zaczął się temat o fryzurach, paznokciach, bieliznie, seksie....Otworzył mi oczy na sprawy, do ktorych nie pzrywiązywałam sprawy bo były dla mnie tak oczywiste ze nie zauważalne...

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie!!

chcialam sie zapytac do jakiego psychologa chodzicie?do prywatnego czy publicznego?ile placicie za wizyte?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja obecnie chodzę do państwowego i jest sto razy lepiej niż u prywatnego (ten drugi brał 100zł za godzinę). Przynajmniej nie mam wyrzutów, że za godzinę rozmowy tracę szansę na kupno fajnej rzeczy. Wiem, że zdrowie jest ważniejsze, ale przeliczając to np. na 3 lata, bo tyle pewnie trwała by terapia to zebrałaby się ładna sumka. Fakt do państwowego trudniej się dostać, ale jak się już to uda to jest świetnie, (bo wiesz ze psycholog robi to bezinteresownie tzn. nie włazi Ci w d..e tylko po to żebyś się u niego leczyła)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no wlasnie sie zastanawiam nad wyborem i boje sie ze jesli pojde do panstwowego to mnie po lebkach potraktuje.moj znajomy ktory poszedl raz do panstwowego bo mial kiedys ciezki okres w zyciu wyszedl po 20 minutach a rady byly takie:nie myslec tyle o tym co sie stalo..wiecej byc na swierzym powietrzu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz motyl są psycholodzy i psycholodzy. Tyle osób kończy psychologię, że na pewno nie wszyscy nadają się do tego zawodu. Z prywatnym jest o tyle gorzej, że może Cię zmanipulować (w końcu zna psychologię a nie daj Boże już dojdzie do hipnozy). Prywatny ma z tego niezły zysk i jak trafisz na oszusta to będzie ci ciężko zrezygnować (to też zależy od Twojego charakteru, ale ostrzegam, że zawsze jest ciężko). Oczywiście nie zakładam, że wszyscy prywaciarze to oszuści, ale trzeba uważać, bo powierza się im nie tylko pieniądze, ale i siebie.

 

A tak dla porównania z prywatnym psychologiem miałam wrażenie, że mnie olewa kazała mi rysować jakieś rysunki(wiem, że to może trochę o człowieku powiedzieć, ale bez przesady), które zajmowały mi połowę wizyty a ona przez ten czas wysyłała sms-y. Wiesz miałam takie poczucie jakby w ogóle jej się nie śpieszyło, że ta terapia może trwać latami w tym tempie (w sumie dla niej lepiej). Teraz od miesiąca chodzę do państwowego i z każdą wizytą coś wynoszę (ta babka poświęca mi całą godzinę, rozmawiamy, ja mowie ona komentuje wspólnie dochodzimy do czegoś, a wiesz najłatwiej dać pacjentowi test i go nie słuchać przecież dla psychologa też to jest męczące, bo musi się skupić i jak ja przestaje mówić to zadawać pytania)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam podobne doświadczenia u państwowego mam wieksze wsparcie i zerowe koszty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a gdzie chodzicie?do zwyklej przychodni??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×