Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
onanek

Nie mam już siły na swoje LENISTWO

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałabym się poradzić forumowiczów jak walczyć z najpaskudniejszą z cech jaka może być- lenistwem. Jak walczyć ze swoją słabą „silną” wolą, której u mnie nie ma prawie wcale:(

Otóż mam tak dziwnie, że zaplanuję sobie że zrobię to i to, dokonam tego np. w ciągu 2 tygodni, rozłożę sobie obowiązki tak, żeby ze wszystkim zdążyć, a okazuje się, że dzień po dniu mija i w końcu nie robię nic, nie potrafię w ogóle zmusić się do działania, nie potrafię się ruszyć, albo coś ciągle mi przeszkadza się skupić i w końcu dni mijają a ja nie robie nic…

 

Bardzo bym chciała nauczyć się być systematyczna by dzięki temu zyskać wolność od mojej nadopiekuńczej matki, by znaleźć pracę i sprawdzać się w niej, by być efektywna. Wiem, że jeżeli będę taka jak do tej pory to dalej będę siedzieć po uszy w domowym bagnie. Czuję, jakby nic nie było ode mnie zależne, jakby ktoś przykuwał mnie do kanapy i kazał się nie ruszać!

 

Może znacie jakieś ciekawe książki o motywowaniu się i znajdowaniu w sobie energii do działania. Chociaż ja akurat w poradniki średnio wierzę:/ Może jakieś leki, które wyciągną z otępienia i marazmu, może jakaś hipnoza albo treningi silnej woli…

Błagam poradźcie coś- już nie mam do siebie siły:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja

 

Wiele zaburzeń, w tym także zaburzeń osobowości, może wiązać się z postawą zwlekającą, dotyczy to większości zaburzeń depresyjnych i dystymicznych, a czasami także lękowych takich jak fobia społeczna. Jest też powszechna u osób z ADHD.

Większość osób dotkniętych prokrastynacją to ofiary perfekcjonizmu. Jako że perfekcję osiąga się zwykle metodą prób i błędów, a perfekcjonista nie dopuszcza myśli o błędach, pogrąża się w tym paradoksie, nie robiąc nic. Tymczasem bycie odwlekaczem nie oznacza nierobienia niczego. Wręcz przeciwnie, osoba taka z zapałem wykonuje inne zajęcia, nie mające związku z problematycznym zadaniem. Na przykład przeszukuje internet, rozpraszając przy tym swoją uwagę zamiast koncentrować ją na zadaniu.

Leczenie i rokowania

 

Trudne. Środki farmakologiczne zwykle są mało skuteczne (dla przykładu: stymulanty powodują zwykle zbytnie rozpraszanie uwagi, zaś depresanty zwiększają niechęć do działania). Można stosować metody psychologiczne: terapię u specjalisty lub samoleczenie poprzez zmuszanie się do pracy i stopniowe przezwyciężanie trudności, jakie dla prokrastynatorów przedstawia konkretne działanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie ta rubryka "leczenie i rokowania" jest najbardziej dołująca. Wynika z tego, że nic nie można zrobić, tylko wciąż zmuszać się do ruszenia tyłka, czyli to samo, co już i tak robie i nie skutkuje:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

onanek, ja mam tak samo, jeśli nie zmuszę się do rozpoczęcia jakiejś czynności to odwlekam to w nieskończoność. To uczucie niemocy jest okropne , bo wszyscy myślą, ze nic nie robisz, bo ci się nie chce a ty chcesz a nie możesz. Dzisiaj bezmyślnie przesiedziałam cały dzień przy kompie, dzieci wybyły z domu a ja sama więc klepie w klawiaturę. Dobrze, że jutro najmłodsza wraca z wakacji u babci, będę musiała się spiąć i po nią pojechać. To 11 letni dyktator więc pewnie zmobilizuje mnie do energiczniejszego życia :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam tak, że mi się wydaje, że jak juz jest po 12:00, to nie warto zaczynać nowego zadania, bo juz za puźno:/ A przeciez możnaby nawet o 19:00 zacząć, pouczyć się pare godzinek i też by to coś dało:/ Dla czego, mimo, że to wiem, to nie stosuję się do tego?

 

-- 21 sie 2011, 19:21 --

 

Dodam jeszcze tylko, że od dłuższego czasu robię szczególowe plany na piśmie co mam wykonać, wypisane jasno w punktach. Specjalnie nie nazucam na siebie niemozliwej do wykonania ilości zadań, raczej punktów jest nie wiele, żeby było duże prawdopodobieństwo poradzenia sobie z tym. Ale to też nie skutkuje, zawsze coś się musi nie powieźć i jak nie idzie z godnie z planem, to już mi się potem nie chce i robię plan na następny dzień:/ I tak w kółko:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakbym siebie czytała, cały dzień nic, potem i tak nie zdążę, więc zrobię to jutro. A jutro jest to samo. Czas przecieka mi między palcami, nawet jak coś robię to zajmuje mi strasznie dużo czasu, choć realnie i na rozum to powinno zająć niewiele. Np. patrze na "porządek" wokoło mnie w domu i stwierdzam, że normalnemu człowiekowi sprzątanie zajęłoby to kilka godzinek a ja nie mogę sie uporać od tygodnia, normalnie masakra :hide:

 

-- 21 sie 2011, 19:22 --

 

Ja tez myślałam o planach ale nawet na to nie mam siły :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może ktoś w ramach treningu chciałby posprzątać u mnie? Oferuję bardzo okazały bajzel :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Margolka, tak jak my ma chyba sporo ludności:( I traktuje się to jak zwykłe lenistwo. A ja cczuję, że chcę ro bobić dużo, ponad przeciętną, ale nie potrafie:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja czasami nie jestem nawet w stanie pójść do toalety kiedy mi się chce. moje życie w zasadzie toczy się w moim łóżku. pomijam takie rzeczy jak mycie zębów, czesanie, kąpiel, bo zmuszenie się do którejś z nich jest dla mnie niewyobrażalnie trudne , mimo iż lubię być czysta i ładnie wyglądać i pachnieć. sprzątanie, zmywanie, pranie, gotowanie i inne domowe czynności to dla mnie coś niemożliwego do osiągnięcia... ostatnio za pranie zabierałam się cały tydzień... w poniedziałek zaczęłam wkładać rzeczy do pralki, ale dopiero w sobotę rano byłam w stanie nalać tam płynu do prania i do płukania i ją nastawić... moim jedynym stałym punktem dnia którego nie jestem w stanie odwlekać jest wyjście z psami na 5 min na dwór, ale zostaję do tego raczej zmuszona przez jednego z zainteresowanych. budzi mnie rano, potem męczy w południe, potem męczy po południu i jeszcze wieczorem. jest bardzo natarczywy. może jakby mnie ktoś tak męczył w sprawie innych czynności to w końcu udałoby mi się zacząć coś robić... nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

onanek, to prawda, w głowie mam ogromne plany co zrobię, ze wrócę do malowania, do składania biżuterii, ze się wezmę za Allegro, bo już kasy na życie nie ma i nawet to mnie nie potrafi zmobilizować, że zaraz nie będzie z czego żyć. Dwa lata temu obiecałam komuś, że mu wymaluję ikony i do tej pory nie zrobiłam a zaczęte obrazki leżą gdzieś zakurzone w szafie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też mam straszliwe problemy z mobilizacją. Siedzę od 3 miesięcy bez pracy i nic nie robię żeby ją znaleźć, wydaje tylko wcześniej zarobione pieniądze w nadziei że jak już ich nie będę miał to wzrośnie mi motywacja. Rzeczy które lubię np. czytanie książek, sport, gry komp robię z chęcią, reszty nienawidzę robić, zwłaszcza że mam lęki co do wielu sytuacji społecznych. Czekam na jakąś motywacje nie wiem skąd, raczej powinienem se zrobić plan i jakoś go zacząć wykonywać ale nawet na nie mam ochoty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja mam tak, że mi się wydaje, że jak juz jest po 12:00, to nie warto zaczynać nowego zadania, bo juz za puźno:/ A przeciez możnaby nawet o 19:00 zacząć, pouczyć się pare godzinek i też by to coś dało:/ Dla czego, mimo, że to wiem, to nie stosuję się do tego?

 

-- 21 sie 2011, 19:21 --

 

Dodam jeszcze tylko, że od dłuższego czasu robię szczególowe plany na piśmie co mam wykonać, wypisane jasno w punktach. Specjalnie nie nazucam na siebie niemozliwej do wykonania ilości zadań, raczej punktów jest nie wiele, żeby było duże prawdopodobieństwo poradzenia sobie z tym. Ale to też nie skutkuje, zawsze coś się musi nie powieźć i jak nie idzie z godnie z planem, to już mi się potem nie chce i robię plan na następny dzień:/ I tak w kółko:(

Mam dokładnie tak samo!!! Całe dnie spędzam przy kompie albo w łózku i nie robię nic... Może moja psycholog pomoże mi coś z tym zrobić :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo chętnie... ale jak? Bo mi brak pomysłu i motywacji :P Cały dzień siedze dziś w piżamie przed kompem... o przepraszam :P 2 razy poszłam spać... wstałam zjadłam i bach... spac a potem komputer i tak w kółko ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej

 

mam dokładnie tak samo, jestem załamana, bo powinnam pracować a nie mogę się zabrać do roboty, patrze tylko na zegarek i gdy widze jak juz pozno a ja nic nie zrobilam to jest mi jeszcze gorzej. sprawa jest o tyle ważna że mam prace uzalezniona od moich wynikow :( nie mam juz pieniedzy... caly czas myslalam ze to zwyczajne lenistwo, az trafilam w internecie na informacje o dystymii i prokrastynacji. Aha, caly czas zastanawialam sie tez jak to jest ze im jestem starsza tym wiecej snu potrzebuje, spie po 12-15 godzin na dobe, teraz juz wiem co mi dolega. Tylko co dalej? ;( nawet nie mam z kim porozmawiac ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie ta sama historia. zdarzało się, że pisanie planu działań pomagało, ale na krótko, potem wszystko rozmywało się znowu.

 

z terapeutą robiliśmy jeszcze monitorowanie aktywności, czyli zapisywanie sobie po kolei w ciągu dnia co się robiło, łącznie z posiłkami, czy krótką drzemką. potem analizowanie tego(np. po tygodniu) i wprowadzanie zmian.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sądze ze nie mam problemu z planowaniem, ale z dzialaniem

 

Co z tego ze terapeuta pomaga zaplanowac? Czy to cos pomaga? Mi chodzi raczej o to jak zmusic sie do dzialania, do wykonywania tych konkretnych czynnosci?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
z terapeutą robiliśmy jeszcze monitorowanie aktywności, czyli zapisywanie sobie po kolei w ciągu dnia co się robiło, łącznie z posiłkami, czy krótką drzemką. potem analizowanie tego(np. po tygodniu) i wprowadzanie zmian.

muszę tego spróbować :idea:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasiątko, warto. to daje takie fajne spojrzenie z boku, z trochę innej perspektywy, jakby analizowało się kogoś innego. albo po prostu mam rozszczepienie osobowości ; )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
z terapeutą robiliśmy jeszcze monitorowanie aktywności, czyli zapisywanie sobie po kolei w ciągu dnia co się robiło, łącznie z posiłkami, czy krótką drzemką. potem analizowanie tego(np. po tygodniu) i wprowadzanie zmian.

 

Noi, nie pomogło to? Nawet trochę? Napiszesz co jeszcze w takich sytuacjach doradza terapeuta?

 

-- 22 sie 2011, 20:16 --

 

sądze ze nie mam problemu z planowaniem, ale z dzialaniem

 

Co z tego ze terapeuta pomaga zaplanowac? Czy to cos pomaga? Mi chodzi raczej o to jak zmusic sie do dzialania, do wykonywania tych konkretnych czynnosci?

 

Dokładnie, ja się z tobą zgadzam, mam identycznie. Potrafię zrobić piękny plan w pamiętniku i wszystko szczególowo wypisane, a jak przychodzi ten dzień, to albo za późno się obudzę, albo mama wyciągnie na zakupy, albo jakis znajomy, albo tysiąc innych przypadkowych rzeczy:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

onanek, niestety,ale dokładnie tak mam... dzieje się 100 innych rzeczy, a początkowe plany trafia szlag! No nic.. we czwartek idę na terapię, najpierw chciałabym zacząc walkę z tym.. "lenistwem" ponieważ od października musze jakoś funkcjonować na studiach :zonk:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

onanek, najprościej będzie na przykładzie. u mnie to tworzenie planu miało pomóc w pisaniu pracy licencjackiej na studiach bo nijak nie potrafiłam się za to zabrać. planowałam: o której mniej więcej będę już na nogach i wezmę się za pisanie, w jakich godzinach są przerwy. zaplanowany był też np. spacer, albo po prostu wyjście do sklepu (bo czasem przez kilka dni nie wychodziłam dalej niż na balkon, co nie było korzystne). wyznaczone też były godziny na posiłki. planowałam też ile stron dziennie napiszę i ile chciałabym mieć napisane do końca tygodnia. za zrealizowanie tego przewidziana była nagroda.

 

ważne jest to, że jeżeli wstałam się te 3 godziny później, albo sytuacja losowa odciągnęła mnie od realizacji planu, to starałam się nie porzucać go tego dnia, tylko zaczynać od odpowiedniego momentu, bo potem np. z kolei dłużej w nocy siedziałam.

 

to tak w skrócie.

 

sprawia wrażenie ostrego reżimu, ale szło się przyzwyczaić. u mnie problem jest taki, że z niskiego napędu po kilku dniach wskakiwałam na wysoki i przesadzałam z siedzeniem po nocach i niedoborem snu, co skutkowało kolejnym spadkiem napędu i spaniem 24/7 itd....

 

onanek, jest jeszcze wersja "easy" - planujesz sobie jedną rzecz, którą będziesz robił codziennie o tej samej godzinie, przez określony czas, np. szydełkowanie od 18 do 18.30 ; )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam serdecznie!

 

Wiele osób chciałoby się tak mocno mobilizować do pracy, jak mocno nie chce się im nic robić. Kiedy poziom automotywacji spada, może to świadczyć nie tylko o lenistwie, ale też o zaburzeniach, o jakich wspomniano już wcześniej - depresji, prokrastynacji albo dystymii. Noi zaproponowała ciekawy sposób radzenia sobie z "nałogowym lenistwem" - monitorowanie aktywności, analizę podjętych w ciągu dnia czynności plus uwzględnienie tego, co przeszkadza nam w osiągnięciu postawionego sobie celu. Więcej sposobów radzenia sobie z brakiem chęci do działania można znaleźć pod linkiem: http://portal.abczdrowie.pl/automotywacja. Polecam gorąco punkt: Jak się motywować do działania? Oczywiście, nie ma uniwersalnej metody mobilizowania się do pracy, bo na każdego działają inne czynniki. Jeden zakasze rękawy na wieść o tym, że może stracić pracę, a drugiego wcale to nie zmobilizuje, przeciwnie - zniechęci. Dla niego dobrym "motywatorem" byłaby natomiast wizja premii za wykonany projekt. Istotna zdaje się również kwestia samego myślenia - nie w kategoriach "muszę coś zrobić", ale "chce mi się to zrobić". Zachęcam też do lektury książki "Automotywacja na 101 sposób".

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem leń ultimate turbo edition.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mark123,

Na forum jednak piszesz, a z tego co się orientuję to lenie z serii ultimate turbo edition nawet tego nie robią, bo im się nie chce palców nad klawiszami unosić. Także musiałeś coś pomylić kategorie. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×