Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie mam już siły na swoje LENISTWO


Rekomendowane odpowiedzi

onanek, Margolka, Sparkler, ona_22,

 

Kochani, to mogą być uwarunkowania pokoleniowe. Odtwarzacie traumy poprzednich pokoleń. Nasze życia zahaczają o czasy II Wojny, i początki komuny, kiedy to ludziom zabierano całe majątki, dorobek życia przepadał w jednej chwili. Wyrabiał się wówczas syndrom niemocy

i totalnego nihilizmu.

Z dziedziczeniem obciążeń pokoleniowych jest tak, że wnuki biorą to z czym sobie nie poradzili dziadkowie.

Warto popytać jak to było u was w rodzinach? Czy nie było sytuacji, w których wasi przodkowie nie stanęli wobec faktu, że cokolwiek nie zrobią

to nie ma sensu bo i tak to stracą. Oczywiście mogą być różne historie, ale generalnie ma to podłoże w bezsensie działania, bo i tak nic nie można zmienić.

Są metody na to żeby to uzdrawiać. Można to robić szybko lub powoli na wieloletnich programach terapeutycznych.

Ciekaw jestem, czy czegoś się nie dowiecie o swoich dziadkach czy prapradziadkach,co mogłoby być z takim skutkiem dla was.

Napiszcie proszę, może niektórzy z was już coś wiedzą z opowiadań rodzinnych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123,

Na forum jednak piszesz, a z tego co się orientuję to lenie z serii ultimate turbo edition nawet tego nie robią, bo im się nie chce palców nad klawiszami unosić. Także musiałeś coś pomylić kategorie. :mrgreen:

Takich leni, to chyba nie ma, co by im się nie chciało nawet palców unosić.

Ja mam nawet czasami tak, że gdy ktoś mi każe zrobić coś z prac domowych (np. posprzątać), to na chwilę dostaję impulsu złości i mam ochotę przywalić tej osobie. Po chwili typowa złość już się blokuje, ale i tak czuję się jakiś niespokojny emocjonalnie. Po wykonaniu tej pracy domowej muszę się jeszcze pokołysać, by się całkiem uspokoić. Nie wiem, czy jest na świecie drugi taki leń, co nawet na polecenie zwykłego posprzątania czasami reaguje w tego typu sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochani, to mogą być uwarunkowania pokoleniowe. Odtwarzacie traumy poprzednich pokoleń. Nasze życia zahaczają o czasy II Wojny, i początki komuny, kiedy to ludziom zabierano całe majątki, dorobek życia przepadał w jednej chwili. Wyrabiał się wówczas syndrom niemocy

i totalnego nihilizmu.

nie wiem czy w to wierzyć ale u mnie by się zgadzało mój dziadek a zwłaszcza pradziadek przed wojną byli najbogatsi w mieście, okolicy posiadali fabryki, sklepy, sporo ziemi, domów, mieli służących i samochód w latach 20-tych co wtedy było jak dziś posiadanie samolotu. W czasie i po wojnie wszystko stracili przejęli komuniści a do tego byli Niemcami i wylądowali w więzieniu. Czasami tak się zastanawiam mój pradziadek był wielkim finansistą, który miał poważne wpływy polityczne a ja czy nawet mój ojciec mamy zero żyłki biznesowej, słabą zaradność nikt również z dalszej rodziny nie odziedziczył żadnych predyspozycji biznesowych wręcz odwrotnie zaradność poniżej przeciętnej.

 

Oczywiście to nie jest wytłumaczenie dla mojego lenistwa i braku zaradności, ale całą rodzina od strony matki którzy byli niegdyś raczej ubogimi rolnikami dziś bardzo dobrze se radzi.

 

Tak się zastanawiam skąd się wzięła moja niechęć do prac fizycznych ogólnie do prostych prac, choć właściwie przy moim braku kwalifikacji i doświadczenia tylko do takich się nadaję ale z ludzi o moim nazwisku prawie nikt nigdy nie pracował fizycznie było to wstydem dla rodziny która niegdyś była potentatami finansowymi a po wojnie wykonywała jakieś prace biurowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@onanek, musisz popracować nad motywacją. Warto coś zmienić w swoim otoczeniu, np. zakupić jonizator powietrza, lub i stosować aromaterapię, są różne olejki które pobudzają. Warto zacząć od robienia czegoś przez określony czas, np. będę czytał książkę przez 30 minut. Problem z motywacją może wynikać z depresji lub innych zaburzeń, więc można pójść do psychiatry i spróbować leków działających na noradrenalinę. Trzeba też pójść na terapię z psychologiem, bo problemy z motywacją mogą mieć inne podłoże. Możesz tez posłuchać audiobooków o motywacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W poziomie swojego lenistwo mógłbym chyba konkurować z Ferdynandem Kiepskim.

Ale Ferdek przynajmniej spłodził 2-kę dzieci i ma żonę ;) Ferdek to przy mnie człowiek sukcesu.

 

Uwielbiam Twoje posty :lol::lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, Ferdek w jedynym odcinku Kiepskich zrobił magistra z chemii i znalazł pracę w sanepidzie tylko po to, żeby zamknąć budkę z hotdogami(czy kebabem, juz nie pamiętam), którą założył Paździoch.

Potem oczywiście rzucił pracę :)

No w umiejętnościach to Ferdek stoi dużo wyżej niż ja, bo jakby mocno chciał to by dużo potrafił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem się w ostatnich dniach pouczyć, bo do sesji już niedużo czasu; ale gdy próbowałem przyjąć nastawienie, że czas się pouczyć, to robiłem się wściekły i jakiś wewnętrzny agresor mi się włączał; a gdy wróciłem do nastawienia, że się nie będę uczyć, to się robiłem spokojniejszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123,

ale gdy próbowałem przyjąć nastawienie, że czas się pouczyć, to robiłem się wściekły

Trzeba było nie przyjmować tego nastawienia, tylko wziąć się znienacka do nauki, żeby się agresor nie zdążył załączyć.

 

To w ogóle pouczyłeś się coś w końcu, czy za każdym razem odpuszczałeś, żeby się stać spokojniejszym?

 

Ja się uczyłem tylko, gdy nie miałem już wyjścia, albo byłem pod wpływem władka. Jakoś na tej dziwnej strategii przeturlałem się przez 4 klasy liceum. Na studia jednak to by nie przeszło, dlatego ominąłem je szerokim łukiem. Nie specjalnie tego żałuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba było nie przyjmować tego nastawienia, tylko wziąć się znienacka do nauki, żeby się agresor nie zdążył załączyć.

To by chyba nic nie dało. Podczas sesji czerwcowo - lipcowej, gdy bywały momenty bez agresora, to gdy zaczynałem się brać za naukę, to nie mogłem się na niej w ogóle skupić, myśli uciekały całkiem gdzieś indziej lub robiłem się bardzo śpiący i tak niby czytałem z od czasu do czasu lecącą głową, ale w sumie mało co rozumiałem i z ledwością część pozaliczałem (tą łatwiejszą).

 

To w ogóle pouczyłeś się coś w końcu, czy za każdym razem odpuszczałeś, żeby się stać spokojniejszym?

Tylko trochę udało mi się zerknąć okiem, ale chyba nic mi jeszcze do głowy nie weszło.

W sumie obecnie, to chyba wolałbym nie istnieć, niż się uczyć.

 

Na studia jednak to by nie przeszło, dlatego ominąłem je szerokim łukiem. Nie specjalnie tego żałuję.

Ja będąc w szkole średniej nie chciałem iść na studia, poszedłem tylko dlatego, że musiałem i poszedłem na kierunek, który mnie nie interesuje. Gdybym nie poszedł na studia, to chyba byłbym w podobnej sytuacji, co będąc po studiach, bo przy moich "umiejętnościach" raczej nie ułatwią mi one szukania pracy, tym bardziej, że to kiepska uczelnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też nie mam siły. Przecież to jest niepojęte, wcześniej jeszcze odczuwałem jakąś presję i w końcu zgodnie z zasadą lepiej późno niż wcale się brałem do pracy umysłowej zadziwiając sam siebie efektywnością. Teraz mam fazę na naukę pół dnia w tygodniu, mi trzeba ku### lufę do skroni przyłożyć albo ukręcić wora w ramach motywacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×