Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem sama jak palec z własnej winy. Przez lata bycia pośmiewiskiem, jestem do wszystkich "obronnie" nastawiona. Przed nikim się nie otwieram, nie daje się poznać. Maska, pod którą tak szczelnie zakamuflowałam własne "ja" tak mocno zrosła się ze mną, że nawet sama nie wiem jaka jestem na prawdę. Nie potrafię rozróżnić tego co czuję na prawdę, od tego pozornego, wymuszonego odczucia.

Pozory mylą. Powiedział jeż schodząc ze szczotki ryżowej.

gg: 51974622

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem sama jak palec z własnej winy. Przez lata bycia pośmiewiskiem, jestem do wszystkich "obronnie" nastawiona.

 

Czyli nie jesteś sama z własnej winy tylko z winy tych, którzy źle Ciebie traktowali.

Gdyby złamali Tobie nogę, było jasne, że to ich wina.

Dlaczego tym, że złamali coś w Twojej psychice obarczasz siebie?

Tak, jak złamania nogi bywają powikłane, tak samo urazy psychiczne bywają trudne do leczenia.

Jeśli chodzisz na terapię i robisz co możesz, żeby wyzdrowieć, cała wina spada na tych, którzy Cię skrzywdzili.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem sama jak palec z własnej winy. Przez lata bycia pośmiewiskiem, jestem do wszystkich "obronnie" nastawiona.

 

Czyli nie jesteś sama z własnej winy tylko z winy tych, którzy źle Ciebie traktowali.

Gdyby złamali Tobie nogę, było jasne, że to ich wina.

Dlaczego tym, że złamali coś w Twojej psychice obarczasz siebie?

Tak, jak złamania nogi bywają powikłane, tak samo urazy psychiczne bywają trudne do leczenia.

Jeśli chodzisz na terapię i robisz co możesz, żeby wyzdrowieć, cała wina spada na tych, którzy Cię skrzywdzili.

 

Owszem, ci ludzi odegrali w tym dużą rolę, lecz nie zmienia to faktu, że jednak to wszystko ode mnie zależy. Jestem sama z własnej winy, ponieważ wiem, że mam problem ale nic z nim nie robię i cały ten patologiczny stan zamiatam pod dywan.

Pozory mylą. Powiedział jeż schodząc ze szczotki ryżowej.

gg: 51974622

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie samotność to spokój i schronienie, będąc w ciężkiej fazie depresji, czyjeś towarzystwo niesłychanie mnie męczy i nie wyobrażam sobie np. spędzenia świąt, wigilii z rodziną, znajomymi czy z kimkolwiek. To by by była prawdziwa męka i kara dla mnie, nigdy w takim stanie nie szukam towarzystwa.

Zostaje izolacja i samotność, tam mogę cierpieć w spokoju.

 

-- 27 paź 2014, 22:16 --

 

Z urodzinami podobna sytuacja, uciekam, zamykam się, niema mnie.

 

-- 27 paź 2014, 22:18 --

 

I tak w każdej dziedzinie życia w sumie.

 

ja mam dokładnie tak samo :(

Istnieć nie znaczy żyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem pogrążona w smutku i samotności. Wydaje mi sie,że nie jestem taka najgorsza a żaden facet nawet nie zwróci na mnie uwagi. Mam nerwicę,ciągle się boję ale mam też potrzebę kochania i bycia kochaną. Do jasnej Anielki też zasługuję na odrobinę szczęścia,ramiona,które mnie przygarną nawet jak jest beznadziejnie.....

 

-- 04 lis 2014, 17:03 --

 

Jestem pogrążona w smutku i samotności. Wydaje mi sie,że nie jestem taka najgorsza a żaden facet nawet nie zwróci na mnie uwagi. Mam nerwicę,ciągle się boję ale mam też potrzebę kochania i bycia kochaną. Do jasnej Anielki też zasługuję na odrobinę szczęścia,ramiona,które mnie przygarną nawet jak jest beznadziejnie.....

Urodzona w1992r. Od 2006r z przerwami przerobiłam Relanium, Citabax, Arketis, Anafranil, Afobam, Fluanxol, Hydroxyzynę, Setaloft, Propranolol,Pramolan i Trittico. Po 9 latach walki radzę sobie sama, bez leków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem pogrążona w smutku i samotności. Wydaje mi sie,że nie jestem taka najgorsza a żaden facet nawet nie zwróci na mnie uwagi. Mam nerwicę,ciągle się boję ale mam też potrzebę kochania i bycia kochaną. Do jasnej Anielki też zasługuję na odrobinę szczęścia,ramiona,które mnie przygarną nawet jak jest beznadziejnie.....

 

----wszyscy pokutujemy za to ,że żyjemy ( sedes )

>>>  Przyjdzie śmierć i będzie miała Twoje Oczy  >>>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pwiedzcie mi czy takie zabieganie po to żeby się spotkać z mojej strony że ja cały czas dzwonie a ta osoba mowi że jutro się odezwie czy kiedyś a tak naprawdę się nieodzywa albo ze ja do tej osoby zawsze dzwonie czy się ustawiamy a ona ona nigdy do mnie niezadzwoni. Czy jest sens czy skonczyc z takim podejściem?

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie myślę już o sobie w kategorii człowieka, ot taki zagubiony humanoid sterowany chemią.

"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"

Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.

Escitalopram 15mg

Amisulpryd 25-100mg

Alprazolam 1mg

Mianseryna 5mg (na sen)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zgodzę się z tym do końca...

dużo jednak zależy od nas.

i nikt mi nie powie, że nie...

 

Naprawdę? Czyli to nasz wolny wybór, że siedzimy w chorobie zamiast wyzdrowieć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli to nasz wolny wybór, że siedzimy w chorobie zamiast wyzdrowieć
Choroba o zdanie się nie pyta, ale to że siedzimy na forum, a nie na kursie czegośtam, albo że się leczymy (albo nie), mamy kontakt z rodziną/znajomymi (albo nie), na ogół jest w przestrzeni naszej wolności.

Czasami miewałem wrażenie, że nerwica jest bardziej zależna od mojej woli niż mi się wydawało, ale wolny wybór to i tak nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Choroba o zdanie się nie pyta, ale to że siedzimy na forum, a nie na kursie czegośtam, albo że się leczymy (albo nie), mamy kontakt z rodziną/znajomymi (albo nie), na ogół jest w przestrzeni naszej wolności.

 

Uważam, że siedzenie na forum (jako aktywność dodatkowa, a nie aktywność zamiast leczenia) może wspierać leczenie. Świadomość, że są też inni radzący sobie z tą chorobą i wymiana doświadczeń w tej kwestii może dodawać siły do walki o zdrowienie.

A kontakt ze znajomymi? Nie wiem, miałam taki czas, kiedy bardzo próbowałam zbliżyć się do ludzi, ale czułam się tak, jakbym siedziała za szybą oddzielającą mnie od świata. :bezradny: Wtedy to nie był mój wybór, wtedy byłam ciężko chora. :cry: I nawet nie miałam świadomości, że to choroba. Ta świadomość (i związana z nią decyzja o szukaniu pomocy) przyszła dużo później.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

( Dean )^2, a nie szukasz ludzi? Nie zgadujesz? Ja często na imprezach kogoś poznaję i to nawet sensownych ludzi.

Midori, też nie zgadasz? Przecież w necie to jeszcze łatwiej kogoś wyszukać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pwiedzcie mi czy takie zabieganie po to żeby się spotkać z mojej strony że ja cały czas dzwonie a ta osoba mowi że jutro się odezwie czy kiedyś a tak naprawdę się nieodzywa albo ze ja do tej osoby zawsze dzwonie czy się ustawiamy a ona ona nigdy do mnie niezadzwoni. Czy jest sens czy skonczyc z takim podejściem?

 

 

Ja miałam podobnie. Całe życie to ja pierwsza wyciagałam rękę i zabiegałam o spotaknie czy coś. Zmęczyło mnie to i doszłam do wniosku że jeżeli ktoś się nie odzywa to znaczy że mu na mnie nie zależy i wtedy koniec znajomości. Dlatego teraz nie mam znajomych bo tak podchodziłam do spawy, ale to temat na inną rozmowę.

Edytowane przez Gość

Istnieć nie znaczy żyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zawsze tak jest, że jeśli ktoś się nie odzywa, to mu nie zależy. Ja mam taki durny charakter, że czasem nawet osoby, które lubię muszą mnie "przycisnąć" żebym się z nimi spotkała. Czasem dłużej nie odpowiadam na smsa czy maila. Z tym że jak dłużej się do mnie nie odzywa osoba, na której mi zależy, to jednak w końcu nawiązuję pierwsza kontakt. Może da się jakoś wyczuć, czy ktoś chce kontynuować znajomość, czy nie? Mam koleżankę, która jest bardzo towarzyska i ona często jest w takiej pozycji, że zabiega o kontakt - a według mnie jest bardzo sympatyczna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam podobnie. Całe życie to ja pierwsza wyciagałam rękę i zabiegałam o spotaknie czy coś. Zmęczyło mnie to i doszłam do wniosku że jeżeli ktoś się nie odzywa to znaczy że mu na mnie nie zależy i wtedy koniec znajomości. Dlatego teraz nie mam znajomych bo tak podchodziłam do spawy, ale to temat na inną rozmowę.

 

To chcesz powiedzieć , że po prostu zle podchodziłaś dlatego że to Ty zawsze wyciagalas reke jako pierwsza?

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć wszystkim.

Zacznę od tego że jestem teraz w klasie maturalnej i od kilku lat narasta we mnie poczucie beznadziei, pustki, bezsensu życia.

Czuję się "wyalienowana", odstająca od społeczeństwa. W podstawówce byłam jeszcze normalną dziewczyną, jednak już w gimnazjum zaczęłam stopniowo odsuwać się od rówieśników. W liceum chciałam to zmienić, zerwać z samotnością - nie udało się. Jestem raczej zamknięta w sobie, prawie nigdy nie wypowiadam się na forum np. klasy, nie chodzę na imprezy (bo nie jestem na nie zapraszana) itd. Inny problem jest taki, że towarzystwo ludzi często mnie męczy. Nie potrafię z nikim złapać kontaktu, nie znajduję wspólnych tematów. Efekt jest taki, że chociaż czuję się samotna, jednocześnie izoluję się od ludzi.

W moim klasie jestem raczej nielubianą osobą, lub, żeby ująć to lepiej mało kto mnie w ogóle zauważa.

Mam dwie zaufane przyjaciółki jednak nie zawsze czuję się przy nich dobrze.

Mam też chłopaka, ale poza seksem i głupotami raczej nie mamy o czym rozmawiać. Nie wiem nawet po co z nim jestem, skoro nie kocham go, chyba ze strachu bez kompletną pustką w moim życiu.

Czasem mam wrażenie, że jestem obca i nie pasuję w ogóle do społeczeństwa. Ludzie są tu, a ta jestem tam, zawsze sama, ponura, zamyślona. Ciągnie mnie w ich stronę ale nie umiem pokonać dystansu, przekonać się do nich...

Czy jest tu ktoś z podobnymi problemami do mnie?

Now that I'm clean... Sometimes

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×