Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień


daablenart

Rekomendowane odpowiedzi

Mój dzisiejszy dzień przedstawia się następująco: leżenie w łóżku, leżenie w łóżku, leżenie w łóżku. Nie chce mi się nic, już nawet żyć mi się nie chce... :why:

Je ne comprends pas!

borderline

nerwica lękowa

nerwica natręctw

zaburzenia adaptacyjne

 

http://www.onedepression.blox.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lady Em., ja mam labradora :) te psy kochają kontakt z człowiekiem więc ona by mi leżała pod drzwiami jakbym ją puściła samą :mrgreen: ale ja kocham pracę z nią więc dobrze się składa :) niedługo muszę z nią iść, ale chyba nie na długo bo fizycznie średnio się czuję, co przenosi się na możliwości psychiczne..;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominika92, ojej, kocham te psy! Sama w przyszłości chcę takiego mieć :smile: Słodziaki :D

Ja też fizycznie raczej nie jestem w formie... a psychicznie tym bardziej :oops:

Je ne comprends pas!

borderline

nerwica lękowa

nerwica natręctw

zaburzenia adaptacyjne

 

http://www.onedepression.blox.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie też tylko na dwór piesek wyprowadza dzisiaj. A tak ogólnie to bym się legła do łóżka, ale ojciec siedzi w chacie i by mi nie pozwolił, zacząłby niemiłosiernie biadolić. Żeby człowiek nie mógł poleżeć w łóżku, jak ma ochotę.

nerwica wegetatywna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pisanka, ja wytrzymałam pół roku bez psa. Jestem psiarą na całego. :) I bardzo mi to pomaga na moje problemy i zawsze to powtarzam. :)

właśnie wróciłam ze spaceru, popracowałam trochę z psem i jak już się zwlekłam z łóżka to muszę posprzątać :)

 

-- 10 mar 2012, 15:17 --

 

Lady Em., to wspaniałe psy, ale wymagają dużo cierpliwości :) nie są to takie aniołki jak panuje opinia o nich :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carmen1988, ojej. Moja kicia z kolei strasznie kłaczy. Próbujemy ją oduczyć wskakiwania na stoły etc. czy nauczyć celować do swojej kuwety a nie poza nią, ale nie idzie, już od 3 miesięcy :? to już chyba upartość ;)

Je ne comprends pas!

borderline

nerwica lękowa

nerwica natręctw

zaburzenia adaptacyjne

 

http://www.onedepression.blox.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zakręcony jak słoik z ogórkami na zimę... :?

I'm diggin' my way to somethin' better,

I'm pushin' to stay with something better,

I'm sowing the seeds I take for granted,

This thorn in my side is from the tree I've planted,

It tears me and I bleed...

 

http://chwilepisanemuzyka.blogspot.com/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

koty też potrafią pocieszyć. Ja tak mam z moim kocurkiem i co wazne do kuwetki zawsze trafia hehe

Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_puppy_slaughter_loc/?bZXMgjb&signup=1&cl=10010551052&v=76652

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też jestem psiarą, całe życie z nimi :) tylko ok kilku lat mieszkam w bloku, a psy były u rodziców w domu gdzie miały ogródek, zadupie gdzie mogły biegać po polach itd, w bloku bym się nie odważyła mieć psa, bo nie wyobrażam sobie wyprowadzać go na spacer o 6 rano jak mój sąsiad, albo jak mój pies zawsze piszczał o 4 w nocy, tylko wtedy wstawało się otwierało mu się drzwi na podwórko i sam sobie biegał, ja wracałam do łóżka, a dwie godziny później mama wstawała go wpuścić, więc nie było to takie uciążliwie :D

poza tym mój ostatni pies zdechł w strasznych męczarniach, a ja razem z nim :( miał kamienie w nerkach i trzeba było go operować, w efekcie lekarz przerobił go na suczkę usuwając jajeczka i robiąc otwór moczowy z tyłu i biedny nie dość, że był zdezorientowany podczas sikania gdy podnosił łapę a tu cieknie mu z tyłu, to bolało go strasznie, a potem okazało się, że gdzieś otwór był nieszczelny i mocz wlewał mu się do środka i zainfekował cały organizm, więc go uśpiliśmy, bo był taki biedny :( to były jedne z gorszych 3 miesięcy mojego życia :(

moja mama powiedziała, że do emerytury nie kupi żadnego psa na pewno, a potem się zobaczy, a ja w bloku nie chcę, bo to jednak duża odpowiedzialność, a jak coś mu się będzie działo, zachoruje albo coś to nie będę miała za kim się zakryć i sama będę musiała stanąć na wysokości zadania, a ja nie potrafię tak :(

z narzeczonym myśleliśmy o kocie, ale to zwierze też kiedyś zdechnie, odpukać zachoruje na coś itd. ja się po prostu strasznie boję dotykać kogoś lub czegoś kto cierpi :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pisanka, ja mam labradora, dużego psa w bloku i nie uważam, żeby cierpiał to kwestia organizacji, oczywiście prościej jest jak masz dom, choć moim zdaniem nie fajne jest jak ludzie biorą psa otwierają mu drzwi i heja sobie lataj, bo taki pies tak samo potrzebuje regularnych spacerów i wyjść poza teren jak pies, który mieszka w bloku :) choć oczywiście fajnie mieć domek i fajne tereny :)

ale na psa trzeba mieć czas i to faktycznie duża odpowiedzialność, więc lepiej poczekać na odpowiedni moment :)

no niestety każde zwierzę kiedyś odejdzie..ale mimo to ja nie wyobrażam sobie życia bez psa..niestety..tak to już jest..:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×