Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień


daablenart

Rekomendowane odpowiedzi

Grrrrr tyle się opisałam, a tu mnie wylogowało i szlag wszystko trafił ... ale na przekór raz jeszcze napiszę :P

 

Jestem b. zaskoczona dzisiejszym dniem. Rano budzik -> ból brucha -> trudności z oddychaniem. Zwlokłam się z łóżka, wsadziłam zad w auto i do pracy. Pod budynkiem telefon do koleżanki, bo chciałam wracać do domu. W pracy okazało sie, że współpracownica wzięła L4 do 14go i to była zbawienna decyzja dla mnie :P Musiałam stawić czoła swoim demonom, lękom. Przez chwilę obezwładnił mnie strach, ale potem okazało się, że praca we własnym tempie dała mi wiele satysfakcji i nic nie spieprzyłam :D do tego wykazałam się pisząc pismo w zasadzie z własnej inicjatywy :) Dzięki temu wszystkiemu mogłam sobie pozwolić na popołudniowe rozluźnienie i nie myślenie o pracy będąc w domu :great: Jutro zapewne rano znów będzie ból brzucha i trudności z oddychaniem, ale cieszę się, bo dziś dałam sobie radę :)

Co za dzień, pewnie będzie padać...-Kłapouchy

 

Nie ma czegoś takiego jak porażka, jest tylko informacja zwrotna. Jeśli coś źle zrobiłeś to znaczy, że odkryłeś kolejny sposób, który nie działa i jesteś o krok bliżej od znalezienia tego, dzięki któremu osiągniesz swój cel-Michael Jordan

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój dzisiejszy dzień był kontynuacją spadania w dół. Spadam tak już od dawna - czasami próbuję się wspinać, ale im wyżej, tym bardziej bolesny upadek potem. Coraz mniej we mnie wiary i nadziei. Coraz więcej rezygnacji. Co krok udowadniam sobie, że nie potrafię żyć, nie potrafię docenić własnej wartości - i nie tylko ja to udowadniam...

Nie ma już żalu, buntowania się na niesprawiedliwość - jest zobojętnienie i rezygnacja.

Nie dawały mi dziś spokoju dwie rzeczy z poniedziałku. Najpierw dziecko (pięcioletnie), które przyszło do mnie do łóżka na poranną drzemkę, nagle usiadło na łóżku i zaczęło płakać - okazało się, że wyobraziło sobie, że umarłam... Po południu mój partner stwierdził, nie wiedząc o porannym zdarzeniu, że wyobraził sobie sytuację, że nie żyję. A sama od rana miałam wtedy problemy z pulsem, który spadał poniżej 60, wieczorem zmęczona czułam się wręcz fatalnie. Dziwny splot zdarzeń jednego dnia. Dziś kolejny dzień sama jedna w 4 ścianach, bez motywacji, bez sił do walki o lepsze jutro - tak mnie zastanowiło to wszystko i co jakiś czas na myśl wracało - ale to tylko zwykły zbieg okoliczności... Tylko skąd im się to wzięło? Z dzieckiem nie rozmawiałam o śmierci, ani też nie rozmawiam przy nim o swoich zapędach w myślach co do samookaleczenia czy samobójstwa - mam nadzieję, że to nie sprawka byłego... A partner - boi się śmierci, samej myśli o niej, zawsze się denerwuje gdy o niej wspominam - a tu nagle taki wątek...

Śmierć - z jednej strony wydaje się zbawieniem, z drugiej zaś jest początkiem kolejnego życia, które można schrzanić zbytnio się do niego spiesząc... Staram się o tym pamiętać - w to wierzę - ale czasami moja wiedza i wiara są przyćmione paniką lub zobojętnieniem, takim jak dzisiaj. Najgorzej jak w zobojętnieniu przychodzi panika - opanowanie się jest wtedy trudne - dziś na szczęście dzień się kończy i panika nie wystąpiła - czekam na jutro, ale z dużym lękiem.

Zmiana oznacza życie. Kiedy się nie zmieniasz, znaczy, że nie żyjesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pełen wewnętrznego niepokoju i nieuzasadnionych dla mnie lęków... Najlepiej zrobię nie wychodząc dzisiaj z domu...

Skąd bierze się taki stan? Czuję się jakby mnie przytłoczył i ciągnął w dół :(

"Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu." /J. Canfield/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Męczący, chociaż finał był świetny, fajerwerki na światełku do nieba, ale silny wiatr chłopaki mieli problemy techniczne i te fajerwerki strzelały czasami nad głowami, ale było w miarę bezpiecznie :angel:

Im dłużej tkwisz w swojej niszy, tym coraz bardziej obcy, a tym samym groźny bedzie swiat.

Idź, bo tylko tak zostaniesz przyjęty

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaczął się bardzo pozytywnie wyspaniem i dotarciem do roboty na czas, rozkręca się bardzo fajnie (zleceń mało, klientów-idiotów mało, znienawidzone sprawy remanentowe załatwiłem w godzinę) - krótko mówiąc: jak na 13-ego to jest całkiem-całkiem ;)

When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy raz od łuhuhuhu czasu, idę się spotkać z pewnym mężczyzną. Dziwnie się z tym czuję i się boję (nie żebym nie chciała, ale i tak się boję). Musiałam wziąć dosłownie chociaż łyk %, żeby mną tak nie trzęsło wewnętrznie.

Rety, zaraz wychodzę.

Zbuduję czołg

Złożony z części dwóch

Z mej wiary w siebie i

Niezłomnej woli, by

Ten wielki czołg

Nigdy nie poddał się

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Wam bardzo :) Nie było wcale źle, zrobiliśmy spacerek, porozmawialiśmy. :) Jestem całkiem zaskoczona, jak swobodnie się z nim czułam.

Zbuduję czołg

Złożony z części dwóch

Z mej wiary w siebie i

Niezłomnej woli, by

Ten wielki czołg

Nigdy nie poddał się

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak każdy w zasadzie. Pełen niepotrzebnych nerwów i przjemownia si ekażdym drobiazgiem. Zastanaiwam się kochani, czy Wy też tak macie, ze największe uczucie lęku towarzyszy Wam rano i powiedzmy do południa ? u mnie zazwyczaj im blizej wieczora, tym czuje się lepiej. A z początkiem kazdego dnia powtórka z rozrywki..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Buuu. Znów sobie wkręcam ;/. Wchodziłam do autobusu, był tłum ludzi. Nagle przy wsiadaniu coś zabolało mnie w nogę. Nie widziałam żadnego psa, ale też nie rozglądałam się. Ktoś mógł mnie jakoś tam potrącić przy wchodzeniu. Spodnie całe, na nodze jakaś czerwona plamka (już sobie wmawiam, że to ślad po zębie ;/). Gdyby ugryzł mnie pies, to bym wiedziała, prawda? Ech... źle mi :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet całkiem miły był dzien najpierw BYŁ U MNIE jeden ZNAJOMY TROCHĘ POWAŻNIE porozmawialiśmy o życiu i poszedł do domu a później byłam z dwójką koleżanek i kolegą w kawiarni -herbaciarni i tez troche rozmawialiśmy co u nas, jak sobie radzimy, oni opowiadali jak spedzili Sylwestra w teatrze nie na sztuce tylko na imprezie, i o naszych oczekiwaniach od zycia, o miłosci, o przezyciach , o wierze w Boga, troche obrobiliśmy dupe innym znajomym i poszlismy do domu. W sumie miło miec fajnych znajomych ,z którymi mozna porozmwiac o zyciu, oczekiwaniach wobec zwiazku, filmach czy literaturze, szkoda ,ze zdjęc żadnych nie mam z dzisiejszego wieczoru .

Kto utraci raz będzie zawsze czekać

Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść

Zostaje smutek i tylko smutek

Ostry jak nagły serca głód

Wiatr co zwala z nóg

Smutek i ty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×