Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
gosia hd

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Rekomendowane odpowiedzi

Dzięki.

Nawet o tym nie pomyślałem.

Ketoprofen kojarzył mi się tylko z leczeniem kontuzji wynikających z uprawiania sportu takiego jak boks, czy siłownia.

Spróbuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...cześć! dziś miałam w miarę normalny dzień, jeśli można w ogóle mówić o normalności w średnio-ostrej fazie choroby. Ale cały dzień wynajdywałam sobie zajęcia, mieszkanie wysprzątane, rodzina zadowolona z dobrego obiadu, sałatki i ciasta, zapominałam na długo o bólu i chorobie. Chyba zaczęło już działać trittico, ponad trzy tygodnia wcinane już. Działki afobamu obcinane zgodnie ze schematem, ciężko, ale radość z sukcesu jakaś jest. Tylko wkurzam się, że tyle trwa oczekiwanie na psychoterapię (na fundusz), czekam już ponad miesiąc, a znowu terapeutka się rozchorowala i zaś na połowę grudnia termin. Chyba nie wiedzą, co to znaczy czekać na pomoc tak dlugo...nie przeskoczymy niektórych rzeczy. Przespanej spokojnie nocy życzę!!! :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

esikora, Tak trzymaj... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

esikora,powodzenia jesteś bardzo dzielna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki serdecznie za słowa wsparcia, jednakże nie powinnam się przechwalać zbyt szybko, ładnie żarło i zdechło. Tzn. odstawianie idzie boleśnie, ale zgodnie z harmonogramem. Przyszły dwie noce nieprzespane, spędzone na czuwaniu przy chorym dziecku, paskudny wirus, który nie pozwala synkowi zasnąć, paskudny kaszel, który wysłuchany został jako początek zapalenia oskrzeli - strach o jego zdrowie i już podatny grunt dla Pani N., żeby złapać za dupsko i zasiać ten okropny, nie pozwalający funkcjonować normalnie niepokój. Zdrowy człowiek pomyślałby: dzieci czasem chorują, kaszlą, wymiotują, gorączkują, ale wszystko kończy się dobrze, trzeba wykazać dużo cierpliwości i miłości. Tylko wiadomo jak to jest. Facet chory w domu to już tragedia, nawet taki mały (2,7) :lol: W takich chwilach wolałabym być w pracy i nie myśleć o niczym. Dziewczyny! Przestroga!!! nie siedźcie za długo w domu z małym dzieckiem, bo od tego można tylko stać się służącą wszystkich i nabawić się nerwicy, jak ja. Czekam z utęsknieniem na psychoterapię, niech już się ujawnią te wszystkie konflikty wewnętrzne, które niby to mną szargają. Dużo uśmiechu życzę i jeszcze raz dziękuję za czytanie mojego przynudzania :blabla:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

esikorka mam do ciebie pytanie wlasnie dotyczace dzieci.Strac sie bede o swoje dziecko i mam pytanie jak Ci ciaza przebiegala,nerwica dala znac o sobie??Ja sie strasznie boje ze nie dam rady,ze bede miec ataki itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem u mojej naprawdę wspaniałej Lekarki Rodzinnej.Śmialo mogę Ja nazwać moją drugą Mamą. Takich ludzi jak Ona jest coraz mniej.

Zawsze mi pomaga. Wie na co choruję.

Stwierdziła , że skoro na ten ból glowy nie pomogło opakowanie pyralgin spożyte w ciągu kilku godzin to żaden lek przeciwbólowy nic nie pomoże.Przyczyną zapewne jest skurcz naczyń w mózgu.Stąd taki ból i zawroty głowy, klopot z myśleniem ,światłowstręt, spuchnięta twarz.Wypisz wymaluj -silna migrena.

Tak jak występuje skurcz mięśni przy odstawianiu benzo, tak samo występuje skurcz naczyń krwionośnych w mózgu ........wydaje się logiczne. Zapisala mi na to lek-cynaryzyna

Wczoraj zacząłem brać.

Strasznie mnie spowolnił i uspał.

Na ulotce jest napisane, że w nasila swoje działanie uspokajające w połączeniu z lekami uspokajającymi i alko.

Ponieważ wczoraj jedno i drugie stosowałem ( clon-wiadomo, ale już tylko 60 % dawki wyjściowej, alko-bo taką miałem ochotę) sedacja jest bardzo silna nawet dziś jeszcze.

Ale...........BÓL GLOWY ZNACZĄCO MNIEJSZY.

Pierwszy raz od 3 tygodni nie brałem nic przeciwbólowego.

Co za ulga.

Śpiący jestem na maksa . Derealizacja hula jak wściekła.Ale glowa prawie nie boli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do Tiska84: niestety mimo szczerych chęci nie mogę ci nic konstruktywnego poradzić w tej sprawie, bo córka ma 10 lat, syn skończył 2,5, natomiast zachorowałam w lipcu tego roku, także będąc w ciąży czy starając się o dzieci nie miałam nawet pojęcia, że jest coś takiego jak nerwica lękowa, nie przypuszczałam, że będę chora a już na pewno, że "na głowę". Nie mogę sobie nawet wyobrazić, jak to by było....współczuję ci serdecznie.....bo wiadomo, że ciąża to czas, gdzie nie powinno się zażywać leków a już na pewno nie "takie". Jedyne co mogę doradzić to lekturę blogu, który mi bardzo pomógł i dzięki któremu poznałam mechanizmy tej choroby i bardzo wierzę, że moja walka nie będzie trwała lata, ale miesiące. (moje-nerwica.republika.pl). Wszystko może być jeszcze takie, jak dawniej a nawet lepsze, gdyż ta choroba w swojej wredności uczy pokory i empatii. Będzie dobrzeeee!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lek na ból głowy działa bardzo dobrze.

Poza tym wieczorem działa na tyle sedująco, że mogłem pozwolić sobie na kolejną redukcję dawki benzo.

A więc z wyjściowych 15 mg diazepamu na dobę zażywanych bez przerwy od ponad 3 lat w ciągu półtora miesiąca zszedłem do 2,5 mg rano i około 1,8 mg wieczorem co daje niecałe 4,5 mg na dobę.

Wczoraj wieczorem miałem niesamowite poczucie realności i jasności umysłu.Wiedziałem, że to tylko przebłysk i korzystałem z tego daru do późnych godzin nocnych.

Dziś znów lipa.

Prowadzę sobie dziennik odstawiania.

Dużo daje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

clony - naprawdę gratuluję takich postępów. Osobiście wierzę, że lepiej wziąć tego byka za rogi "na trzeźwo". Mi się dzisiaj przyśniła moja zmarła koleżanka z pracy, która była dla mnie bardzo ważna, pierwszy raz od swojej śmierci w 2007r. Chciała mnie objąć. Obudziłam się, wcale nie przestraszona, tylko utwierdzona w przekonaniu, że przyszła mnie podtrzymać na duchu (dla niedowiarków: pojawiły się wyraźne marzenia senne, co świadczy o powolnym powrocie do zdrowego snu).

Ja biorę w tym tygodniu dzień na dzień Afobamu 0,25/0,125 (?) plus 2/3 Trittico na noc (już nie potrzebuję Zolpicu). Może ci (do clony) taka dawka wydaje się być śmiesznie mala, ale na mnie działa jak na słonia, organizm się ewidentnie domaga więcej, szarpie mnie popołudniami za szczęki, pojawiają się prądy niepokoju. Kusi mnie, by to przyspieszyć, ale mój lekarz przestrzegał, im wolniej tym abstynencja mniej dokuczliwa. Powodzenia! E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Clony,

Czytając Twoje wypowiedzi ,bardzo się dziwię (ale wierzę Ci bez dwóch zdań),że masz aż takie makabryczno-masakryczne zjazdy ,detox z benzo,etc. Powidz mi jeszcze ile lat i w jakich częstotliwościach brałeś benzo.Bo ja też swego czasu zjadłem "całe wanny tego i nie tylko psychiatrycznego medykamentu).Najwięcej brałem 4mg.clona ,który wcale już mnie nie poruszał.Były też inne ,wszystkie chyba benzodiazepiny ,każdy w swoim rodzaju.Schodzić Trzeba z tego bardzo powoli schodzić,na pewno to wiesz.Ja jakoś na dzisiaj biorę benzo bardzo sporadycznie.Miałem o wiele mniejszy od Ciebie zespół odstawienny.Cieszę się najbardziej z tego,że jesteś mocno umotywowany ,zdeterminowany ,aby odtruć się i zakończyć raz na zawsze tragiczną "przyjażń" z benzodiazepinami.Wierzę ,że Ci się to uda,czego Ci mocno życzę. I zapamiętaj na koniec I wtedy z każdym takim zwycięskim dniem Twój nałóg staje się coraz słabszy ,skurczony i wątły, a Ty stajesz się coraz barziej wolny.Pozdrawiam.Paweł3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam,bylam uzalezniona od clonozepamu ok 10 lat!!! tak,tak,tak dlugo tym sie faszerowalam,az wyladowalam w szpitalu na odwyk.Lezalam ok 2 miesiecy,wyszlam,zaczelam brac.Zaczelam chodzic na terapie z narkomanami,przerwalam i zaczelam brac.Wreszcie ktoregos dnia stwierdzilam,ze chce byc trzezwa,czysta i odstawilam.Minelo juz kilka lat ,jak nie biore tego gowna.Lecze sie gdyz cierpie na nerwice lękowa i natrectw oraz bordeline i inne zaburzenia.Biore leki,ale bezno przestalo dla mnie istniec.Nie warto w to wchodzic.Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

urszula68 o kurcze 10 lat od tego silnego leku byłaś uzależniona a ja tu biadolę,ze parę miesięcy go brałam. Wyobrażam sobie co musiałaś przejść i przede wszystkim GRATULUJE samozaparcia choć z tego co piszesz nie było łatwo. :brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Paweł , może tak źle toleruję odstawianie benzo, bo choroba , na którą mi je zapisywali do lekkich nie należy

CHAD i Nerwica Lękowa. Z bardzo mocną derealizacją od 4 lat bez przerwy

Nieistotne.

Istotna jest moja determinacja związana z odstawieniem jakichkolwiek psychotropów.

Stan mojego zdrowia psychicznego jest gorszy niż przed pierwszą wizytą u psychiatry i pierwszym zapisanym psychotropem.

Benzo brałem nieprzerwanie przez cały czas trwania choroby.

Obecnie jestem na dawce równoważnej 2,5 mg diazepamu rano i 1,25 mg diazepamu wieczorem.Czyli niecałe 4 mg na dobę.

Co przy wyjciowej dawce 15-20 mg diazepamu na dobę bez przerwy od 4 lat jest zajebistym sukcesem.

Zajęło mi to 6 tyg.

Objawy odstawiania już się nie nasilają.

Osiągnęly apogeum trudne do zniesienia i niosące samobójcze ryzyko po około 2 tyg.

Teraz albo są takie same, albo nawet czasami mniejsze.

Zdarzyły się nawet chwile niesamowitej, wspaniałej i wręcz mistycznej czystości umysłu.

Myślałem, że do końca roku się uwolnię od tego syfu, ale realnie rzecz biorąc nie ma na to szans.

Lecz nigdzie się nie śpieszę.

Priorytetem jest całkowite i skutecznie zerwanie z beznodiazepinami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już teraz wiem na pewno, że benzo to droga donikąd, pytanie, dlaczego lekarze tak chętnie je przepisują, pod nosem uprzedzając o możliwości uzależnienia. Nie rozwiązuje się problemu zaburzeń lękowych w żadnej mierze. Jestem pewna, że w dzisiejszych zwariowanych czasach pogoni za ideałem, niskiej samooceny, bieganiny i niebezpieczeństw, nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych, strachu przed starością, niedołężnością, przed tragediami, które oglądamy na co dzień w wiadomościach..... coraz więcej będzie ludzi znerwicowanych, zalęknionych, z problemami osobowości w coraz młodszym wieku. Będą musieli stworzyć cały system leczenia tych chorób oparty na ośrodkach psychoterapii z wykwalifikowanymi fachowcami, i to powinna być podstawa leczenia, a nie wypisać prochy i pozostawić z nierozwiązanymi problemami człowieka. Po traumie związanej z odstawianiem tego gówna ciężko uwierzyć, że kiedyś będzie normalnie.

Ja wiem jedno, chociażby mnie skręcało ze strachu, chociażbym miała mega ataki paniki, chociażbym umierała, więcej tego nie zeżrę, wolę krzyczeć i płakać, niech mnie zamkną gdzieś, nie chcę więcej tego przechodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

esikora, benzo powinno być przepisywane do stosowania doraźnie, a przez ten czas, chory powinien sięgnąć też po inne środki, które przyczynią się do powrotu do zdrowia tj. terapia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam wrażenie, że najgorsze już minęło.

Kolejna redukcja.

Rano 1,25 diazepamu a wieczorem 1,9 diazepamu. Razem niewiele ponad 3 mg na dobę.

Momentami mam niesamowity, mistyczny wręcz "power" umysłowy.

Od kilku lat nie zaznane uczucie.

Większą częśc drogi już przebyłem.Lecz najwięcej wypadków statystycznie zdarza się u kresu podróży. Bliskośc celu powoduje ,że traci się czujnośc.

Trzeba zwolnić.

Mam nieprzyjemne "szarpanie" barkiem.

Coś takiego jak uciązliwy tik powieki. Z tym że szarpie mi barkiem tak około raz na minutę.

Juz mnie kłuje i jest zakwaszony.

To tak, jakby przebiegał niechciany , zbłądzony impuls elektryczny przez mięsień.

Lecz cóż to za problem.........pewnie za kilka dni minie.Bywalo gorzej.

Generalnie jestem szczęśliwy , że przebrnąłem przez najgorsze jazdy i mimo to nie zatrzymałem się , ani nie cofnąłem.

Teraz już chyba tylko z górki.

Obawiam się dnia , kiedy nie zażyję już nic....

To może byc trudne.

Taki przełom.Psychika będzie pewnie różne cuda wyprawiać.

Oczywiście nie wezmę już wtedy ani miligrama.

Wolę pić kilka dni aby to przeczekać.

Alkohol w porównaniu z benzo to syropek na kaszel.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

clony: gratuluje serdecznie takiego sukcesu, nie poddawaj się, pomyśl o uczuciu uwolnienia, które będzie nagrodą za wszystkie cierpienia...ja sobie myślę, że to jedyna droga, bo nie wyobrażam sobie świadomego zwiększania dawki w nieskończoność. Niepotrzebnie obejrzałam parę filmików na YT pod hasłem "benzodiazepines", ludzie strasznie cierpiący na odwyku.

Ja miałam Afobam brać codziennie, brałam go przez ponad 3 m-ce, co z tego, że małą dawkę jak się uzależniłam i ciężko idzie odstawka, ale to tak jest jak się nie ulotek i ślepo wierzy lekarzom. Na psychoterapię państwowo czekam już ponad półtora miesiąca...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja wyszedłem, a brałem w momencie mojego największego szaleństwa 4mg clonozepamu dziennie. Normalny człowiek spałby przez kilka dni po takiej dawce, ja natomiast mogłem normalnie funkcjonować. Na odwyku nie wiedzieli jak mnie z tego wyciągnąć nie dewastując układu nerwowego. Kosmiczne dawki relanium mieszane z innymi nie tak mocno uzależniającymi lekami wyciągnęły mnie z tego. Jednak każda noc była zagadką czy dotrwam do rana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Normalny człowiek spałby przez kilka dni po takiej dawce

tym to mnie rozbawiłeś :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swego czasu też brałem max.4mg.clona dziennie i nawet nie czułem najmniejszego drgnięcia.Ale ktoś bez tolerki mógłby zapewne mocniej przysnąć.Ale aż kilka dni ,to chyba GRUBO przesadziłeś ,przejęzyczenie mślowe czy co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Normalny człowiek spałby przez kilka dni po takiej dawce

tym to mnie rozbawiłeś :lol:

 

Swego czasu też brałem max.4mg.clona dziennie i nawet nie czułem najmniejszego drgnięcia.Ale ktoś bez tolerki mógłby zapewne mocniej przysnąć.Ale aż kilka dni ,to chyba GRUBO przesadziłeś ,przejęzyczenie mślowe czy co?

 

Jasne, że to jest skrót myślowy bo nie mam żadnych badań które by powiedziały ile to jest i czy w ogóle. Nie chodziło mi o to co by się stało po 4mg clona z daną osobą, bardziej chciałem zobrazować, że byłoby to szkodliwe lub wręcz niebezpieczne dla zdrowia. Nie należy brać tego dosłownie. W przyszłości będę takie wypowiedzi ubierał w cudzysłów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz w skrócie co u mnie...

Dziś miałam coś bardzo dziwnego,przeszył mnie dosłownie wzdłuż całego ciała jakby prąd elektryczny i miałam dziwne wrażenie jakby mrówki po mnie łaziły,oj bardzo nieprzyjemne uczucie a poza tym to jestem słaba i mam okropne mdłości a przecież benzo już nie biorę 3 miesiąc i cóż w dalszym ciągu czekam na cud.

 

Clonymyślę,że skoro redukujesz dawke to nie bedziesz miał takiej jazdy jak ja co z dnia na dzień rzuciłam clona.Z 4 mg w ciągu dnia z dnia na dzień zeszłam do 0 więc możesz sobie wyobrazic jak w pierwszych tygodniach się czułam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×