Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ann

po utracie psa nie wiem co robic

Rekomendowane odpowiedzi

;( wczoraj o 5 rano z moim kajtkiem dzialo sie cos okropnego wyl bez powodu leciala mu krew z buzi;( trzesl szczeka.... pozniej jak wskoczyl na lozko to z niego sie stoczyl:( myslalam ze przejdzie;(jakwrocilam po chwili nieobecnosci do domu to lezal na dywanie w pokoju;( z plama krwi;(zadzwonilam do weterynarza... moja mama z siostra go zawiozly;( nie dalo sie go uratowac i musialysmy sie zgodzic na uspienie go;( okropnie zle mi bez niego jak wracam do domu to tak pusto ;( bardzo to przezywam;(mama powiedziala ze kupimy sobie papuge bo nie moge miec nastepnego psa bo mialam kajtka 10.. dorastalam przy nim..nie moge sobie wyobrazic co on czul :cry: chciala bym sie schowac pod ziemie;(prosze powiedzcie mi co mam robic;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic, czekać...po pewnym czasie będzie trochę mniej smutno, później jeszcze mniej smutno, a później okaże się, że jest tak dużo małych, biednych psiaków do adopcji, ze zaczniesz myśleć o tym, że może któregoś zabierzesz do domu.

Depresją bym tego nie nazwała :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przytulam Cię.

On już jest po drugiej stronie tęczowego mostu. W pięknej krainie.

 

To bardzo trudne. Powiedzenie, że pies to prawdziwy przyjaciel człowieka to nie tylko puste słowa. Znam ich sens doskonale i mój przyjaciel, ten najlepszy też niestety jest już po drugiej stronie. Ale nic go tam już nie boli i jest mu dobrze. Wiedz, że wielu Cię nie zrozumie, bo jak można płakać za psem? A można. I to jak za najprawdziwszym przyjacielem. Dużo bardziej niż za niejednym człowiekiem.

 

To jest ból dla Ciebie i niestety musisz przez to przejść. On jest tam u siebie i patrzy na Ciebie z daleka.

 

 

 

 

 

LEGENDA O TęCZOWYM MOśCIE

Ta część nieba to miejsce nazywane Tęczowym Mostem. Kiedy odchodzi zwierzę, które było szczególnie bliskie komuś kto tutaj pozostał, podąża na Tęczowy Most. Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi Wyjątkowi Przyjaciele mogą biegać i bawić się razem. Jest tam mnóstwo jedzenia, woda i słońce, a naszym Przyjaciołom jest ciepło i przytulnie.

 

Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare stają się znowu zdrowe i młode; te, które były ranne lub okaleczone są znowu całe i silne, takie jakimi je pamiętamy w naszych snach i przeszłości, która przeminęła.

 

Wszystkie one są szczęśliwe i zadowolone, poza jednym małym wyjątkiem - każde z nich tęskni za kimś bardzo wyjątkowym, kimś kto pozostał po tamtej stronie. Wszystkie razem biegają i bawią się, lecz nadchodzi taki dzień, gdy jedno z nich nagle przystaje i wpatruje się w dal. Jego skupione oczy błyszczą, jego ciało zaczyna drżeć. Nagle odbiega od grupy, pędzi nad zieloną łąką, jego nogi niosą go wciąż szybciej i szybciej.

 

Zostałeś dostrzeżony, a gdy ty i twój Wyjątkowy Przyjaciel się spotykacie, przylegacie do siebie w radosnym połączeniu, by nigdy już się nie rozłączyć. Deszcz szczęśliwych pocałunków pada na twoją twarz. Twe ręce znów pieszczą ukochany łeb i kolejny raz patrzysz w ufne oczy swego przyjaciela, tak dawno odszedł z Twego życia ale nigdy nie opuścił twego serca.

 

A wtedy razem, Ty i Twój najlepszy przyjaciel przekraczacie Tęczowy Most.

 

/Paul C. Dam/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

oj Linka no nie wiem jak patrzę na moją rodzinę i jej obsesję na punkcie psa to sama się boję co będzie jak mój odejdzie..zbiorowy płacz chyba :) ale cóż jedyną radą na to jest chyba następny pies czy inne stworzenie które można obdarzyć miłością i opieką..

 

[Dodane po edycji:]

 

namiestnik, zgadzam się w 100%... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominika92, Mój chłopak w zeszłym roku stracił kocicę, która miała lat 18 (!!). Wyobraź sobie...przytargał małe, bure coś jak szedł do II komunii.....i tak sobie z nim spała...aż miał lat 26....dorosły facet, odeszła na jego rękach.......(była w twoim wieku ;) ) przez pierwsze kilka miesięcy zarzekał się, ze nigdy więcej żadnego kota, never.....trzeba czasu a teraz już kręci nosem, że jak się wyprowadzimy to może jakiegoś buraska przygarniemy :D

 

Polecam wizytę w schronisku - szybko "leczy" z tęsknoty...jest tyle pokrzywdzonego stworzenia, ze ciężko wybrać bo tyle chciałoby się ze sobą zabrać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cenie ludzi ktorzy kochaja zwierzeta a zwlaszcza psy , w domu mam 2 koty 2 psy rybki papuge , najbardziej kocham psy ale wszystkie zwierzaki szanuje i nie skrzywdzilbym zadnego wolalbym czlowieka skrzywdzic...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie którzy nie szanują zwierząt są źli, źli z natury i nigdy takich ludzi nie polubię......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przygarnij pieska ze schroniska ja tak zrobiłam:)i jest moim najwiekszym przyjacielem:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

linka, oj mi jak odszedł szczurek zarzekałam się też że nigdy więcej bo tak krótko żyją a taki ból jak odejdą..po kilku miesiącach mam już teraz znowu..i to dwa:) pomogło na stratę tamtego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja z przykrością muszę stwierdzić, że mi nic nie pomogło na stratę i pieska i kotka. Zawsze zostaną w moim sercu, choć kotek żył tak krótko. Ale też po jakimś czasie daje się żyć.

 

[Dodane po edycji:]

 

Do dziś obwiniam się też, że może mogłem jeszcze coś zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zwierzęta są zajebiste, kocham psy, koty, też miałem kiedys kota, Polewkowy zwierzak, był nie kastrowany i w okresie marcowania posówał wszystkie kocice, i naperdalal sie z innymi kocurami, przez co często bywałem z nim u weterynarza;), Czasami żałuję że go nie wykastrowałem, ale żal mi było ;)

 

[Dodane po edycji:]

 

prawdziwy kociak alfa :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

harpagan83, dlaczego żal Ci bylo go kastrować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

stardoll, bo wydawało mi się to w tedy nie humanitarne ;) , ale zaoszczędziło by to ciągłych wizyt u weterynarza z powodu ran kłutych od pazurów, i częściej by w domu siedział, a nie się łajdaczył :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

i co sie stalo z tym kotkiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

stardoll, miał jusz swoje lata ponad 12 lat, ostatniej zimy wyszedł na dwór i dotąd nie wrócił :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

to i tak długo pożył jak na wychodzącego niewykastrowanego kota...

z moich kotow znikla raz kociczka na 2tyg. i raz kot na miesiac... nad oboma juz lampke zapalilam, ale wrocily :). Od zimy to bardzo duzo czasu choc ja czytalam historie, ze nawet po 3 latach koty wracaly... :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

. stardoll, mój jak kiedyś wyszedł, ale był sporo młodszy można rzec w kwiecie wieku to znikną na 1,5 roku i po takim czasie skubany wrócił, i to tak spasiony że aż w szoku byliśmy :mrgreen: Garfild przy nim to chuchro. Parę razy znikał też na 2 miesiące.

Nie kastrowałem go bo uważałem że to nie w porządku, ale z drugiej strony tyle bezpańskich kotów biega ze aż żal się robi. mój kot w ostatnich dniach życia miał tylko jeden kieł na dole który podwijał mu górną wargę i polewkowo z ta podwiniętą warą wyglądał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

no szkoda, ze go nie wykastrowales to brzydko z Twojej strony :evil:

ponoc takie wychodzace lubią życ na dwa domy, moze wrocil do tej drugiej rodziny. A sprawny jeszcze byl? czy już kot-emeryt?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

do końca swoich dni był typowym kocurem ze swoimi potrzebami, ale z wiekiem był coraz mniej aktywny. Ale całkowicie nie przeszadł na emeryturę ;)

 

[Dodane po edycji:]

 

no i nie zaznaczał szczynami swojego terenu w mieszkaniu, był czysty ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ann aż nazbyt dobrze mogę sobie wyobrazić co czujesz.. bo nie mogę sobie wyobrazić co zrobię jak na zawsze oczy zamknie moja Korcia.. może część z Was uzna to za przesadę, ale wolałabym nie dożyć tej chwili. jestem chyba za bardzo do Niej przywiązana..

przytulam Cię mocno, daj sobie czas.. i nie spiesz się jednak z następnym zwierzakiem, nie dla każdego to jest dobre rozwiązanie.

może pocieszyła Cię przywołana przez namiestnika wizja..? mnie się ona bardzo spodobała.. chciałabym wierzyć w taki raj dla zwierząt i w to, że się jeszcze kiedyś z nimi spotkamy..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ann doskonale wiem co czujesz, ja miałam wspaniałego psa 14 lat , dostała wylewu i też trzeba było ją uśpić nie dało się uratować, byłam przy niej do końca to bardzo bolało.... ale cóż trzeba żyć dalej z czasem zapomniałam choć jak czasem siedzę i się zamyśle i przypomnę sobie o niej to mam łzy w oczach,ale wierzę że tam gdzie jest teraz jest jej dobrze, trzymaj się z czasem ból minie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ann ile masz lat ?

 

Pomyśl sobie że gdzieś tam jest mu dobrze i że jest szczęśliwy ;)

Do póki będziesz o nim pamiętać on będzie zawsze żył . ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stracić zwierze, które się bardzo kochało to naprawde wielka przeżycie. Ja mam kotka i nie wyobrażam sobie jakbym miała go stracić.

Jak się gorzej czuje to on to wyczuwa i wtedy jest przy mnie. Zwierzęta są naprawdę bardzo kochane i są prawdziwymi przyjaciółmi, które zawsze są...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój pies zginą wczoraj (spójż na date dodania) pod kołami jakiegoś gościa który nawet nie chamował. po jakimś czasie da sie wytrzymać ale ten pierwszy piesek jest zawsze niepowtarzalny i nie da się go zapomnieć.

 

nie martwcie sie po stracie psa bo i tak zawse będzie was kochać

najlepiej schować miski, smycz ,zabawki i posłanie głęboko w szafie i nigdy nie prać to wtedy zapach naszego ukochanego pieska albo innego pupila zostanie z nami na dłógo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×