Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
El Chupacabra

Alkoholizm rodzica - jak na was wplynal ?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Na mnie wpłynął tym, że wszystkiego się boję, decyzji, własnych myśli i uczuć - a to przekłada się na całe moje życie. Depresja w pakiecie :-|

 

Albo po prostu to ja mam słaby charakter i zwalam winę na kogoś innego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mama pila wlasciwie cale moje życie.

Przez niestabilność,ktora panowala w domu pt "kocham cię-spierdalaj",manipulowanie mną i maltretowanie jestem dzis..no wlasnie-kim ja jestem? ;)

Boli mnie myślenie o mojej rodzinie i ciąży mi to.

Problemy mam ze wszystkim poczynając od motywacji i naturalnego "pędu życia",poprzez związki z innymi-opierają się glownie na manipulacjach,z ktorych koncowo i tak się wycofuję,unikam innych w obawie przed zranieniem,w każdej bliższej relacji wariuje z obawy przed byciem opuszczoną.Dlatego znikam najpierw.Czuję się wszytskiemu winna i zawsze sama.

Wiem,że nie mam odniesienia,nie mam czegos bezpiecznego na świecie do czego moglabym się przykleić,w razie niebezpieczenstwa jestem zdana sama na siebie.

Boli.I żal mam.Bo czasem sobie myslę jaka moglabym byc fajna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie:

 

- stany lekowe i depresyjne

- izolacja od ludzi

- nieumiejetnosc zbudowania trwalego zwiazku

- zle wzorce zachowania, przez ktore co chwile obrywam po dupie

- lęk przed bliskoscia i samotnosc

- tendencje ucieczkowe

- drobne natrectwa (obsesje)

- zachowania kompulsywne (fajki, internet, lekarstwa, szybka jazda samochodem)

- zlosc (jestem nerwowy)

- brak stabilnosci emocjonalnej

- trudnosci adaptacyjne w pracy

- troche kompleksow

- trudno mi wyrazac moje emocje (tlumie je)

 

Ogolnie to nie jestem szczesliwy i czuje sie zagubiony :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U mnie wiekszosc rzeczy sie pokrywa z tymi z powyzszego posta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja takze podpinam sie pod ta liste, ale tak sie czasem zastanawiam czy rzeczywiscie te wszystkie problemy z przystosowaniem do zycia moge zwalic jako wine na rodzica alkoholika? czy moze przyczyn szukac gdzie indziej? eh az chcialoby sie zaspiewac "how fragile we are..."

 

najgorsze jest to ze nie potrafie wyrazac swoich uczuc/emocji, nigdy nie potrafilem...jest jakas bariera psychiczna ktora mnie powstrzymuje przed wyrazeniem siebie...i czlowiek przez to czuje sie taki zamkniety

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podobnie jest u mnie..

Ojciec całe swoją młodość był na drugim planie co przyczyniło się do tego, że był najgłośniejszy i najważniejszy pośród rodziny którą stworzył później. Przez to nie zwracał uwagi na swoje dzieci. Razem z bratem robiliśmy różne złe rzeczy a on o niczym nie wiedział i do tej pory nie wie. U nas było tak, że ojciec zaczął pić po kilku latach małżeństwa i szybko się wciągnął w alko przez problemy od których uciekał. jako dziecko myślałam, że to normalne że tata po pracy musi się napić bo jest zmęczony. Ale jak sobie uświadomiłam i zobaczyłam, że ojcowie moich koleżanek po pracy spędzają czas z rodziną to się załamałam i zaczęłam się buntować. Zaczęłam namawiać mamę na rozwód, niestety tylko jak była awantura i bijatyka. Najgorsze jest to, że jak moi rodzice 4 lata temu się rozstali to mój ojciec został z bratem a ja wyprowadziłam się z matką przez co mój brat nie dostrzega problemu jaki ma ojciec a nawet sam się w ten problem wwalił. Przez ostatnie 10lat to nawet nie pamiętał awantur. Zainstalował się we mnie pewien schemat picie=bicie a jak odeszłam z domu pozostała ochota na to. Czasami nawet za tym tęsknię bo przynajmniej miałam dom.

Nabrałam złych cech, mam wpojone złe zasady ale jestem ich świadoma a to już pierwszy krok do zmiany.

Uważam, że wszystkie te złe cechy które się nabyło po dzieciństwie z alkoholikiem można zmienić, można zminimalizować złośc i smutek a przede wszystkim bunt, który nas dopada gdy nikt nas nie słucha bądź nie rozumie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też miałam ojca alkoholika.Miałam bo umarł 10 lat temu-ulga. Codzienne awantury,krzyki, szantaże,rzucanie czym popadło -szkoda że sąsiedzi mało kiedy reagowali.Trzęsłam się ze strachu że on zabije moją mamę. Kilka interwencji, co z tego jak on się nikogo nie bał, a to kumple jego bo pracował jako klawisz. Przestaszona, zestresowana, w szkole nie umiałam się skupić. Nienawidziłam go żałowałam że byłam bezsilna, miałam ochotę wywalić go z 4-go piętra .Miał okropny charakter-a ja mam go po nim -nad czym boleję.

Jedyny plus to taki że nie lubię alkoholu tak jak on.Czasem myślałam jak to jest mieć normalną rodzinę.Jakiś czas temu rozmawiałam z moją mamą i mówiłam jej że te nerwy, stresy wpłynęłu na mnie negatywnie. Mama uważa że przesadzam .Ja jednak jestem zdania że takie życie z alkoholikiem, rozwodowe sprawy patrzenie na ta ich nienawiść -wpływa na dziecko bardzo. Osoba dorosła tez sie tym stresuje,jest roztrzęsiona,zastraszona-jednak jakoś to przygasa w nim z czasem.

Znalazłam swoją miłość, oboje nienawidzimy alkoholu. Jednak to niezbyt udane dzieciństwo chyba już do końca życia za człowiekiem się będzie wlokło.

Staram się nie być takim tyranem jak ojciec-żeby moje dziecko było szczęśliwsze niż ja kiedyś.

Jestem nerwowa,często tracę cierpliwość, staram się opanowac ale to niełatwe.Najchętniej żyłabym gdzieś z dala od ludzi. Nie radzę sobie z tym wszystkim, z życiem.NIe mam pewności siebie,boję się ludzi ,mam problemy przez to ze znalezieniem pracy.

Koło się zamyka bo znów wpadam w depresję ze jestem beznadziejna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez niestabilność,ktora panowala w domu pt "kocham cię-spierdalaj",manipulowanie mną i maltretowanie jestem dzis..no wlasnie-kim ja jestem? ;)

Problemy mam ze wszystkim poczynając od motywacji i naturalnego "pędu życia",poprzez związki z innymi-opierają się glownie na manipulacjach,z ktorych koncowo i tak się wycofuję,unikam innych w obawie przed zranieniem,w każdej bliższej relacji wariuje z obawy przed byciem opuszczoną.Dlatego znikam najpierw.Czuję się wszytskiemu winna i zawsze sama.

Wiem,że nie mam odniesienia,nie mam czegos bezpiecznego na świecie do czego moglabym się przykleić,w razie niebezpieczenstwa jestem zdana sama na siebie.

 

podpisuję się

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na wstępie przywitam się bo dość długo mnie tu nie było, ale znów psychika mi siada(co jest związane z piciem mamy)To że u mnie w domu był alkohol na pewno będę odczuwać do końca mojego życia, szkodę na pewno jakąś wyrządził w mojej psychice(dystymia, cyklotymia i takie tam stany lękowe),a od paru dni znów gorzej ze mną,mama zaczęła pić i choć jestem już mężatką i mieszkam osobno znów się umartwiam czy tym razem przeżyje ciąg alkoholowy czy nie dostanie padaczki, czy jakiejś schizofrenii, normalnie aż mi się chcę ryczeć jak pomyślę o niej,dzieciństwo bardzo dobrze wspominam bo była kochająca mamą (zresztą do tej pory jest poza ciągami)zero wyzwisk, awantur, była w porządku,tylko szkoda że zaczęła pić, próbowałam jej pomóc zapisałam na leczenie ale nie poszła, i tak to trwa po nad 15 lat, a ja nie mogę sobie darować że nie potrafię jej pomóc, została mi tylko ona ojciec już dawno nie żyje i dlatego tak bardzo chcę o o nią walczyć że pochłania ona mój cały entuzjazm i energię życiową,a najlepsze to to że chodziłam na spotkania DDa ale stwierdzili że nie mam cech DDa, jak to możliwe?? sama nie wiem(sorrki za chaos w moim poście ale dobrze jak można wyrzucić to z siebie)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
a najlepsze to to że chodziłam na spotkania DDa ale stwierdzili że nie mam cech DDa, jak to możliwe?? sama nie wiem(sorrki za chaos w moim poście ale dobrze jak można wyrzucić to z siebie

 

Twoja mama zaczela pic stosunkowo pozno,sama piszesz,że mialas wspaniale dziecinstwo.

Jeżeli moja mama ma lat 40 i jej mama zacznie teraz pić-to moja mama już nie bedzie dda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przykład nie zrozumiały a do 40 jeszcze mi duuuuużo brakuje, zresztą nieważne.....bo i tak to jest najmniejszy problem czy jestem dda czy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na wstępie przywitam się bo dość długo mnie tu nie było, ale znów psychika mi siada(co jest związane z piciem mamy)To że u mnie w domu był alkohol na pewno będę odczuwać do końca mojego życia, szkodę na pewno jakąś wyrządził w mojej psychice(dystymia, cyklotymia i takie tam stany lękowe),a od paru dni znów gorzej ze mną,mama zaczęła pić i choć jestem już mężatką i mieszkam osobno znów się umartwiam czy tym razem przeżyje ciąg alkoholowy czy nie dostanie padaczki, czy jakiejś schizofrenii, normalnie aż mi się chcę ryczeć jak pomyślę o niej,dzieciństwo bardzo dobrze wspominam bo była kochająca mamą (zresztą do tej pory jest poza ciągami)zero wyzwisk, awantur, była w porządku,tylko szkoda że zaczęła pić, próbowałam jej pomóc zapisałam na leczenie ale nie poszła, i tak to trwa po nad 15 lat, a ja nie mogę sobie darować że nie potrafię jej pomóc, została mi tylko ona ojciec już dawno nie żyje i dlatego tak bardzo chcę o o nią walczyć że pochłania ona mój cały entuzjazm i energię życiową,a najlepsze to to że chodziłam na spotkania DDa ale stwierdzili że nie mam cech DDa, jak to możliwe?? sama nie wiem(sorrki za chaos w moim poście ale dobrze jak można wyrzucić to z siebie)

 

Na mitingach DDA nikt nie ma prawa Cie w ten sposob ocenic, w ogole nie powinno sie tam nikogo oceniac. Jesli czujesz, ze masz ten problem, to miejsce jest dla Ciebie, masz sie tam czuc pewnie i bezpiecznie. Jestem rzecznikiem jednej z grup - jakby na moim mitingu taka sytuacja miala miejsce, to bym natychmiast interweniowal. To co opisalas jest wbrew zasadom mitingow.

 

Ile lat mialas jak mama zaczela pic ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

El Chupacabra, widocznie jej nie chodzi o mityng tylko o normalną grupę terapeutyczną.Dyskusyjnym jest bycie DDA,kiedy Twoj ojciec zaczyna pic w wieku np.13 lat.Wtedy jest już po grzybach,bo najważniejsza struktura osobowości-od latencji do poczatkow adolescencji zostala uksztaltowana.

 

mala26-nie pisalam nigdzie ,że masz wiecej czy mniej niż 40 lat,bo to kompletnie nie jest istotne dla sprawy.

Cechy DDA wyksztalcają się u osob,ktore od wczesnego dziecinstwa byly wychowywane w dysfunkcyjnym domu.Widocznie Twoja mama zaczela pić na tyle pozno,że cechy charakterystyczne dla DDA szczesliwie nie wyryly się u Ciebie.

 

Piszesz,że mialas fajne dziecinstwo..a sadze,że niewiele klasycznych DDA może tak powiedziec...co nie zmienia faktu,że jestes osobą cierpiącą z powodu alkoholizmu mamy-poprostu cech DDA nie masz.Nie widze w tym filozofii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
El Chupacabra, widocznie jej nie chodzi o mityng tylko o normalną grupę terapeutyczną.Dyskusyjnym jest bycie DDA,kiedy Twoj ojciec zaczyna pic w wieku np.13 lat.Wtedy jest już po grzybach,bo najważniejsza struktura osobowości-od latencji do poczatkow adolescencji zostala uksztaltowana.

 

i tak i nie

 

Zgadzam sie ze do 13-14 roku zycia czlowiek ma juz uksztaltowany szkielet konstrukcji psychicznej. Starsze dzieci jest przez to trudniej skrzywdzic, ale mozna. Urazy zadane do 14-tego roku zycia sa glebsze, bardziej bola.

 

W praktyce znam jednak ludzi, ktorych dotknelo picie rodzicow nawet po 17 roku zycia i uwazaja sie za DDA - ja im wierze. Osobiscie uwazam, ze taka granica jest 18 lat.

Powyzej tego progu jest sie wspoluzaleznionym, a nie DDA.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki za odzew, jeżeli chodzi o terapie nie była to żadna grupa były to indywidualne spotkania z panią terapeutką, a mama zaczęła pić gdy miałam lat 12, i tak też mi się wydaje że minął ten wiek gdzie dziecku psychika się kształtuje i jakoś mniej boleśniej się to odbija niż na maluszku u którego od narodzin jest w domu alkohol(chociaż różnie to bywa, czasami tacy są silniejsi)jedno jest pewne czas ponownie udać się do lekarza po leki, bo nie chce się znów znaleźć w sytuacji że było tak źle że tylko szpital mnie uratował.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam :)

W moim przypadku oboje pili, z dzieciństwa nie mam wyniesionych dobrych wspomnień, to był koszmar, nie dość że matka znęcała się nade mną psychicznie i fizycznie to na dodatek pili, ojciec w miarę był grzeczny jak wypił, pogadał, pośmiał się i szedł spać, nie zawsze...ale w większości przypadków.. Za to matce odwalało po alkoholu, była w stosunku do mnie agresywna, musiałam wręcz przed nią uciekać, nie pokazywać się jej na oczy bo nigdy się to dobrze nie kończyło.. To co oni wyprawiali pod wpływem alkoholu zostało w mojej głowie do dziś, nie da się o tym zapomnieć, boli i to bardzo. Dziś mam swoją rodzinę, dzidziuś w drodze i bardzo bym chciała aby moja rodzina była inna, chcę i będę dążyć do tego żeby moje dziecko nigdy nie musiało przechodzić tego co ja.. Mimo tych chęci nie ukrywam że jest mi ciężko w życiu poradzić sobie z niektórymi emocjami i uczuciami i w ogóle ale walczę.. Nie raz śnią mi się koszmary, przenoszę się w te złe czasy.. A dziś oni dalej piją, i staczają się, w szczególności matka, ale to mnie nie obchodzi, najważniejsze że nie muszę już na to patrzeć, że jestem spokojna i bezpieczna. Przez nich nabawiłam się kiedyś silnej depresji, myśli samobójczych i silnej nerwicy. Niektórzy mówią że to rodzice i trzeba wybaczyć, ja nie potrafię i nie mam dla nich serca..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wystarczyło pięć lat w takim domu.

Tatuś alkoholik i sadysta.

Sam start w życie.

 

Do dziś mam koszmary co jakiś czas. Do dziś zaczynam się bać, wręcz panikować, gdy widzę czy słyszę jak ktoś pijany się awanturuje.

 

Może to wszystko przez co przeszłam i przechodzę ma też z tym jakiś związek. Czytałam artykuły naukowe o tym, że ostry stres jakiemu poddane jest dziecko powoduje trwałe rozregulowanie funkcjonowania hormonalnej osi podwzgórze-przysadka-nadnercza i może to być podłoże różnych zaburzeń w przyszłości :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Denial, wiem cos o tym - tatus alkoholik zapił sie na amen (mózg mu sie zlasował) pod koniec życia to pił chyba nawet kwas z akumulatora..... matka popijała po cichu w kąciku tak żeby nikt nie widział i tyle żeby nikt nie zauważył (marskość watroby).

Byłem jedynie w tej dobrej sytuacji że miałem nad ojcem przewage fizyczną i jak podskakiwał to zaraz był sprowadzony do parteru no a jak byłem dzieciak to jak to sie mówiło "siedział na delegacji" i nigdy go nie było w domu wybył jak miałem lat 5 czy 6 a wrócił jak miałem 17

Dlatego ja postanowiłem nie pić....no i nie piję.

ale pomimo że wiem że to choroba to brzydzę się pijakami i jakoś nie robia na mnie wrażenia jako zagrożenie. Bardziej boje się trzeźwych, wyrachowanych, co wbije Ci nóż w plecy byleby tylko dopiąc celu.

Natomiast mam wiele cech DDA to chyba sie samoistnie odciska w psychice.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przez to, że odkąd pamiętam, ojca widziałam albo upijającego się albo zalanego, czuję że każde picie jest złe, widzę w ludziach alkoholików, wierzę że każda konsumpcja alkoholu skończy się na pewno uzależnieniem i przemocą domową

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Denial, wiem cos o tym - tatus alkoholik zapił sie na amen (mózg mu sie zlasował) pod koniec życia to pił chyba nawet kwas z akumulatora.....

 

Oooo, właśnie. Wszystko. Woda po goleniu, denaturat, co się tylko dało.

Mój żyje, ale nie wiem gdzie jest. Tylko alimenty przychodzą. Jak przestaną to będę wiedziała czemu :/

 

Byłem jedynie w tej dobrej sytuacji że miałem nad ojcem przewage fizyczną

 

Chociaż to w tym całym nieszczęściu. Mimo, że tak nie powinno być, żeby dziecko musiało walczyć z rodzicami... Ech... czasem przewrotnie myślę, że niektórzy z rodziców nie powinni się rozmnażać.

 

Wiele razy sobie jako dziecko wyrzucałam, że się chociażby nie rzuciłam na ojca i go choćby nie pogryzłam - jak to dzieciak. Dziś to nawet niejako zabawne. To tak jakby mały kotek skakał na wściekłego wilka. Co niby mogłam zrobić?

 

Szczerze - nie wiem czy kwalifikuję się pod DDA. Była taka sugestia, ale nic nie robiłam w tym kierunku bo się zdenerwowałam i zanegowałam taką możliwość. No i ile można mieć diagnoz i określeń osobowości? :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czasem ryczę jak bóbr (jak nikt nie widzi oczywiście) jak oglądam film o miłości między ojcem a synem.... jak on go uczy golić. Opowiada o pierwszym razie ...wypijaja razem pierwsze piwo ....ida razem na ryby .... to sa wszystko rzeczy które mnie ominęły a fajnie by było je mieć we wspomnieniach. Na jego pogrzebie było 8 osób z czego 4 osoby to delagacja z mojej pracy ..a 2 to sasiadki (dewotki) z bramy poztym ja i moja siostra.

 

Szczerze - nie wiem czy kwalifikuję się pod DDA. Była taka sugestia, ale nic nie robiłam w tym kierunku bo się zdenerwowałam i zanegowałam taką możliwość. No i ile można mieć diagnoz i określeń osobowości?

 

ja tez się odnalazłem chyba we wszystkich diagnozach na tym forum. Ale nie przeszkadza mi to. Ja tu sobie przychodze żeby się wygadać. czasem pomaga...czasem nie ...czasem napisze ktoś miły a czasem napisze ktoś kto postawi do pionu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czasem ryczę jak bóbr (jak nikt nie widzi oczywiście) jak oglądam film o miłości między ojcem a synem.... jak on go uczy golić. Opowiada o pierwszym razie ...wypijaja razem pierwsze piwo ....ida razem na ryby .... to sa wszystko rzeczy które mnie ominęły a fajnie by było je mieć we wspomnieniach.

 

Myślałam kiedyś o tym, że ja nie wiem jak to jest naprawdę - mieć ojca.

Pewnie wiele osób z tego forum naszła kiedyś taka myśl.

 

Przykre. No ale jak słyszałam - ludzi spotyka to co ich spotyka, a nie to na co zasłużyli :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie skończyło się depresją, zaburzeniami i nieradzeniem sobie w życiu dorosłym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój ojciec alkoholik. Zerwany kontakt. Nie płaczę już, że nie mam ojca. Myślę jak nie być takim w przyszłości!!! Teraz jak go zobaczę ? Wybaczę....niestety, a chciałbym zajebać. Kocham, ale nienawidzę. Nie wychowany bez niego, ale jednak ojciec. Czy mam zdiagnowzowane DDA ? Mam, ale wali mnie to. Mam większe problemy niż DDA.

 

-- 18 maja 2011, 05:03 --

 

@ _someone_

tez sobie nie radze, ale czas zdac sobie sprawe ze Ty masz swoje życie w swoich rekach nie rodzice!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×