Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wrazliwy

Dyskomfort gdy zaczyna zależeć na relacji.

Rekomendowane odpowiedzi

Czemu gdy zaczynam coś czuć do drugiej osoby, to gdy wysuwam to na wierzch, np. gdy myślę o niej za dużo, gdy powiem, że mi zależy - to później czuję się źle? Gdy pokazuję swoje emocje, gdy mi zależy - to czuje że pokazuję swoją słabość, że można mnie zranić. :( Dlatego tak chciałbym stłumić w sobie rodzące się emocje. Dopóki trzymam dystans do znajomości jest ok, ale gdy zaczyna się we mnie coś rodzić to już jest źle, a gdy o tym powiem, pokażę to drugiej osobie - to zaczynam mieć doła.

 

Skoro zaczątki relacji z kobietą, możliwość zaangażowania, przynosi mi cierpienie - to po co się otwierać i angażować?

 

Niby ta dziewczyna widzi i wie, że ja się nie otwieram, że tak już mam, niby rozumie, ale jednak...

 

 

Może ktoś z Was tak ma/miał? Może ktoś chce się podzielić swoimi doświadczeniami, wrażeniami?

 

P.S. Chciałem się wygadać i zaprosić do dyskusji bardziej jak poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmmm... może po prostu boisz się odrzucenia i może masz poczucie winy, że angażując się łamiesz ten dystans dzięki, któremu czułeś, że nie musisz nawiązywać głębszych relacji i było ci z tym dobrze... a przełamujesz jednak tę barierę, zmieniasz to, myślisz czy dobrze, że to zrobiłeś, przecież możesz zostać nagle odrzucony, a wcale nie musiałeś się w to pchać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

suicidesilence, właśnie jest tak jak piszesz.

Dzięki dystansowi czuję się bezpiecznie. Zmniejszając dystans i angażując się, czuję się w niebezpieczeństwie: że zostanę odrzucony: nienawidzę być odrzuconym gdy się angażuję, gdy zaczynam coś czuć - powoduje to u mnie nasilenie się objawów nerwicy, lęku, niepokoju. :( Lękam się tego - nie wiem czy to wynika z doświadczeń czy z powodu tego co się wydarzyło u mnie w wieku 0-5 lat dzieciństwa.

Dlatego mimo, że się trochę zaangażowałem, dla własnego komfortu psychicznego i z powodu mojej nerwicy - najchętniej chcę znowu się zdystansować, nabrać dystansu do tej relacji. Gdyż nie jestem jeszcze pewien słów tej dziewczyny, jej czynów, a to co teraz ma zrobić przyprawia mnie o nerwy. Dlatego muszę wrócić do tego co było wcześniej - zdystansować się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wrazliwy, czuję to samo. Boję się odrzucenia, boję się, że jestem zabawką, boję się, że jestem niewarta jego, boję się o niego, boję się, że mnie zostawi, boję się, że nie dam sobie rady, boję się, że za bardzo się angażuję - chociaż patrząc z boku nie powinnam tak czuć, chodź czuję.

Wiele sobie dopowiadam, głowa wymyśla mi niestworzone czarne scenariusze.

Mimo wszystko trwam, nie wiem jak dług wytrzymam, boję się, że za wiele oczekuję. Ale chwilowo chyba właśnie to trzyma mnie przy życiu.

Zaangażowanie u mnie to strach (jak wszystko tak nawiasem mówiąc), u ciebie jak widzę też. Cóż, jeśli nie pociesza cię fakt, że ktoś boi się tak samo, albo nawet bardziej niż ty, to niestety nic inneg nie mogę ci poradzić, sama sobie nie radzę. :-|

Trzymaj się

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wrażliwy takich jak ty jest tu jak widać więcej i ja tez się podpisuje pod ta lista. Czekam narazie na zbawienie. moze za pare lay, za 10 sie zmienie, poki co juz sie tak do tego przyzwyczailam, ze mi z tym dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wrazliwy, czuję to samo. Boję się odrzucenia, boję się, że jestem zabawką, boję się, że jestem niewarta jego, boję się o niego, boję się, że mnie zostawi, boję się, że nie dam sobie rady, boję się, że za bardzo się angażuję - chociaż patrząc z boku nie powinnam tak czuć, chodź czuję.

Wiele sobie dopowiadam, głowa wymyśla mi niestworzone czarne scenariusze.

 

Ja mam dokładnie tak samo! Do tej pory, jak byłam sama, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo mam pokręcone myślenie. Teraz dopiero widzę jak cholernie jestem niepewna siebie i jak mi brakuje wiary w to, że jestem coś warta.

 

Zaangażowanie u mnie to strach (jak wszystko tak nawiasem mówiąc), u ciebie jak widzę też. Cóż, jeśli nie pociesza cię fakt, że ktoś boi się tak samo, albo nawet bardziej niż ty, to niestety nic inneg nie mogę ci poradzić, sama sobie nie radzę. :-|

Trzymaj się

 

Łatwo być dzielnym jak się nie ma nic do stracenia i ogólnie jak średnio mi zależy - na przykład albo na początku znajomości. Wtedy to umiem być odważna, ale jak już zaczyna się coś poważniej, uginają mi się nogi. Strach mnie zabija. Nienawidzę tego strachu, czasem nawet nie umiem wykrztusić słowa do osoby którą przecież do cholery kocham, co za paranoja. Chyba trzeba mi z 10x więcej czasu niż przeciętnie żeby w związku poczuć się bezpiecznie.

 

Ale warto, na pewno warto próbować. Jak już uda mi się raz przełamać strach i okazać więcej zaangażowania to potem jest łatwiej. Ale wszystko co robię, robię ze świadomością, że jednak ryzykuję i że mogę zaraz zostać zraniona, w sumie na własne życzenie. To okropne tak się czuć, ale ja wolę tak się czuć i walczyć z tym niż od razu na początku się poddać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam cośtakiego im bardziej mi na kimś zależy- tym bardziej oddalam się od tej osoby,boje się jej...

Zeby nie było...i tak u tej osoby do ktorej cos czuje nie mam szans;/niestety...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ja mam cośtakiego im bardziej mi na kimś zależy- tym bardziej oddalam się od tej osoby,boje się jej...

Zeby nie było...i tak u tej osoby do ktorej cos czuje nie mam szans;/niestety...

 

na czym opierasz twierdzenie ,że nie masz szans ? Chce skonfrontować z moim przeświadczeniem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heh, no tak. Też przez długi czas podobał mi się ktoś z kim nie miałam szans się spotykać. Chyba szkoda tracić czas na coś takiego... i rozejrzeć się za kimś innym :) Albo zastanowić się.

 

U mnie to było tak, że facet który mi się podobał wyprowadził się do innego kraju (ha ha ha i przyjeżdżał na wakacje) a poza tym wydawało mi się, że jestem za brzydka żeby w ogóle mu się spodobać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brokenwing - Ma kogoś i jest bardzo szczęśliwa z tym kimś,w sumie nawet sam fakt,że jest szczęśliwa...mnie uszczęśliwia trochę...głupie co nie? :roll:

a poza tym wydawało mi się, że jestem za brzydka żeby w ogóle mu się spodobać.

Soulfly właśnie w mojej sytuacji mi się wydaje,tzn nie wydaję bo na serio jestem gruby i brzydki..no takiego kogoś to ona by nie chciała,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wrazliwy- ktoś mądry mi kiedyś powiedział, że po 246512376427 razie w końcu się znudzisz takim podejściem i spróbujesz iść na całość. jak również to, że każdy zakochany ma taki beznadziejny problem, że boi się odezwać. w sumie fakt.

 

to teraz powiem ci co ja robię- spotykam, a potem robię post przez tydzień od spotkań, bo uważam, że mi się nie chce karku nadstawiać a wspomnienia fajne. fart taki, że szybko przechodzi. i że nie mam jakieś specjalnej potrzeby przeć na płeć przeciwną.

 

ostatnio zaryzykowałam, oczywiście wyszło raczej siano (nie wiem, nie pytałam XD), ale powiem ci szczerze, że zaryzykowałam świadomie i powiedziałam sobie- c*uj z tym, na prawdę c*uj co we mnie widział a co nie, taka już jestem, jak ktoś woli widzieć tylko moją wadę w postaci czajenia się to na prawdę na siłę tego nie zmienię, zwłaszcza, że zalet widział od zarąbania, jego klapki na oczach jego sprawa.

 

wiem, że powyższe zdanie brzmi strasznie chojracko, ale ile razy wam zdarzyło się powiedzieć na to: pier.rrrdolę, mam to już w dupie, może zrobi się samo.

 

a więc czekam aż zrobi się samo.

 

PS. ale jak sobie rzypomnę listę, którą musiałam "olać" to czasem robi się przykro :/ :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ma kogoś i jest bardzo szczęśliwa z tym kimś,w sumie nawet sam fakt,że jest szczęśliwa...mnie uszczęśliwia trochę...głupie co nie? :roll:

Jakoś mnie to nie dziwi :) Sama też czasami myślę, że jakby mój chłopak znalazł sobie lepszą kobietę niż ja to byłabym przynajmniej jakoś tam szczęśliwa, chociaż smutna. Nie, to chyba nie jest głupie.

właśnie w mojej sytuacji mi się wydaje,tzn nie wydaję bo na serio jestem gruby i brzydki..no takiego kogoś to ona by nie chciała,

Hm, no ja czasami myślę, że niezła ze mnie laska, hehe, ale są takie dni, wierz mi, że nie umiem nawet na siebie patrzeć, niestety sporo ich jest. Na szczęście sami na swój temat nigdy nie jesteśmy obiektywni, mi w kwestii wyglądu najlepiej doradza przyjaciółka, jak trzeba to mnie ochrzani i każe się ogarnąć a jak jest dobrze to też mówi.

 

Swoją drogą, wygląd to jeszcze w miarę łatwo da się zmienić, gorzej z głową ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odkopuję temat, bo kurde w sumie ja właśnie ostatnio tak mam bardziej trochę... nie wyobrażam sobie np. mieć tak w cholerę dużo znajomych, chyba bym zbzikował i zaczął się w pewnym momencie ostro dystansować aż w końcu bym większość stracił przez to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×