Skocz do zawartości
Nerwica.com

natrectwa chorych mysli ,ataki paniki


zdesperowanalena

Rekomendowane odpowiedzi

witam !

widze ze nie jestem jedyna ktorej juz sie calkowicie w mozgu popierdzielilo!W sumie to nie chce tego pisac bo boje sie ze jeszcze bardziej wszystko sobie wkrece i mi sie stan moj pogorszy....przewaznie jestem normalna,ale zdazaja sie tygodnie w ktorych staje sie prawdziwym czubkiem!!!!Boje sie wszystkiego!!!Doslownie w mojej glowie tlocza sie natretne mysli wprawdzie zdaje sobie wtedy sprawe ze to chore ale nie moge sie ich pozbyc!!!!Mam strach przed wyjsciem z domu bo np.drzewa wydaja mi sie dziwne albo ludzie nierealistyczni ,mam dziwne jazdy!!!!!trudno to wytlumaczyc,sama nie wiem dlaczego w lubie mi sie tak pieprzy.czasem mam ataki paniki to laze jak opetana jak glupek bez mozgu ,trwaja dzieki Bogu okolo 5 minut ale wtedy caly swiat i otoczenie staje sie nierealny a ja nie moge wtedy nic zrobic boje sie ze oszaleje ,strace kontrole zaczne krzyczec,albo komus cos zrobie!!!!!!!!!!!!!!czesto placze bo wnerwia mnie to ze mam takie problemy!Ma ktos podobne objawy.....piszcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdesperowanaleno - ten stan kiedy ludzie wydaja Ci się nierzeczywiści, to może być tzw. odrealnienie. Wiem, bo sama to przechodziłam. Nawet nie chcę opisywać jakich schizów przy tym dostawałam...

 

Takie już są natręctwa... choćby nie wiem jak się chciało, to nie odejdą, a próba odpędzenia ich, zazwyczaj kończy się nasileniem objawów... :/

 

Jeżeli chodzi o tematykę Twoich obsesji - to mam bardzo podobne... Ehhhhh nieprzyjemnie z czymś "takim" egzystować... :(

 

Ja się już męczę z tym dosyć długo... Ale odkąd biorę leki zauważyłam poprawę.

 

Pozdrawiam i witaj na forum. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lena - wydaje mi się, że bez wizyty u psychiatry się nie obejdzie. Chyba, że miałaś już okazje z takowej skorzystać.

 

Przed pierwszą wizytą odczuwałam niepokój i czułam się, jak ten przysłowiowy "czubek". Żałuje tylko jednego, że nie zaczęłam się leczyć wiele lat temu, kiedy pojawiły się pierwsze oznaki choroby, która dziś jest już dosyć zaawansowana. Ale mam zamiar się jej pozbyc i to na dobre, czego życzę i Tobie. :D

 

Co do tej depersonalizacji, chyba przechodziłam coś podobnego. Czułam się jakbym nie była sobą... tylko kimś zupełnie innym... A te "myśli" jeszcze to uczucie potęgowały.

 

Przy atakach paniki farmakologia będzie nieunikniona - i powiem Ci, że mimo wszystko warto. Lepsze to niż poczucie, jakbym miała łazić po ścianach... Straszny ból. :(

 

Ja Cie też serdecznie pozdrawiam, jak będzie Ci źle to pisz śmiało na forum albo na pw. :D

 

Swietlana - Co się dokładnie dzieje? Chorujesz na nerwice natręctw? Obawa przed wyjściem z domu - to może być Agorafobia. Boisz się, że Ci się coś stanie? Moja mama cierpiała na agorafobię i udało się jej z tego wyjść, więc nie trać nadziei. Witam i pozdrawiam. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesc jestem nowa na tym forum.Mam nerwice lekowa z natrectwem mysli.Mysli tak nieznosnych ze wyc mi sie chce.Tak bardzo chce normalnie zyć,mam dziecko ktore bardzo kocham.Pisze teraz i placze,bo nie mam juz sily.Jestem obecnie w Anglii,dwa lata było super a teraz co?Mam prace ktorej nie moge zawalic.w glowie istna kolomyja.Nie moge na niczym skupic mysli,wciaz wracaja te złe, te nieznosne.Jak ja chce być znowu rozesmiana,wesola dziwczyna,z glowa pelnych swietnych pmysłow.Po prostu czuje sie rozypana jak worek piasku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie. Ja również jestem nowy na forum ale mam duże doświadczenie w walce z nerwicą lękową i jak to nazywacie natręctwami. Mogę powiedzieć że mam już to za sobą po bardzo długiej walce i patrząc na to z perspektywy zmarnowało mi to sporo spraw w życiu jednak dałem sobie radę praktycznie bez pomocy lekarza i leków.

Najpierw może zaczne od objawów. Paraliżujący strach że zaraz umrę albo dostane jakiegoś paraliżu czy ataku, towarzyszyła temu masa dolegliwości jak sztywnienie karku rozbiegane oczy, wysokie tętną, wrażenie ze serce zatrzymuje się na kilka sekund, wrażenie że nie można wciagnąc tyle powietrza ile potrzeba, dolegliwości ze strony układu pokarmowego, brak koncentracji. To wszystko objawiało się najczęsciej na wykłądach w kolejce w supermarkecie, kościele jak już musiałem pujsc, ważnych spotkaniach z których nie można wyjśc ani dać plamy. Poprostu zawsze kiedy atmosfera jest nerwowa, nie jest się swobodnym badź, odczuwa siew jakiś sposob presje. Brak swobody i prsja może być minimalna ale wyobraźnia człowieka znerwicowanego zrobi wszystko żeby to urosło uwierzcie mi. Zmarnowało mi to dwa lata nauki i utrudniło studiowanie, zmarnowało mi to dobrą prace na dobrym stanowisku jak na człowieka w moim wieku która pokrywała się z moimi zainteresowaniami, utrudniło mi to kontakty z ludźmi.

Pomoc lekarza skończyła się praktycznie tylko na tym że powiedział mi co to jest a leki stosowałem bardzo krótko. Co do leków to był to Afobam. Wg. mnie jest łągodny i działa szybko pomagałmi w bezsennosci która równierz była moim problemem oraz miałem w kieszeni jedną tab. "awaryjną" która przynajmniej mi dawała spore poczucie bezpieczeństwa że jak zacznę zchizować to mam ratunek. Uważam że wyobraźnia i podświadomość odgrywa tu największą rolę i tabletka placebo z zapewnieniami dobrego psychiatry że to "lek cud" dałą by bardzo dobre efekty. Patrząc na to w tej chwili kiedy nie dokucza mi to już praktycznie wcale wiem że najważniejsze to nie cofać się przed trudnościami i wyzwaniami bo nic tak nie pomaga jak osiągnięty cel i sukces. Nie możesz wysiedzieć w autobusie to wysiądź i wsiądź w następny ale jak będziesz próbować i kilka razy dojedziesz do celu to w końcu dowiadujesz się (pewnie w grę wchodzi podświadomość) że to jest "proste" , nie taki diabel straszny jak go malują i tak w kazdej sytuacji utrudniającej życie. Ponadto nie należy się izolować i dołować tymi dolegliwościami bo po długim czasie zauważyłem że w towarzystwie w którym przebywam są ludzie z podobnymi problemami. Nerwica to choroba naszej biednej zatrsoskanej społeczności i ludzi wrażliwych. Człowiek który jest biedny, przytrafiają mu się tragedie albo poprostu patrzy na wszystkie nieszczęscia tego świata nie może być uśmiechnięty i zadowolony z życia bo wtedy właśnie jest nienormalny. Muszę kończyć bo nie mam już czasu. Jeżeli ktoś ma pytania to chętnie odpowiem i pomogę bo wiem jak to utrudnia życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Nie ma to jak pogadać z ludźmi którzy mają podobne problemy.

Nie wiem jak u Was ale ja moje napady paniki przechodzę strasznie i w sumie zaczynam zachowywać się jak obłąkany.

Gdy już mnie chwyci to nie wiem czy to zawał (bóle w klacie), wylew (ucisk głowy jak by ktoś mi zbyt mały kask założył) czy inne fanaberie. Często dochodzi do tego strach przed zaśnięciem z obawy że się nie obudzę. Oczywiście wmawianie sobie że nic mi nie jest (lekarze podczas moich 13 letnich zmagań z tą dolegliwością nie wykryli żadnych chorób serca) nie działa ponieważ kolejną myślą jest to jak może mi nic nie być jeżeli to odczuwam.

Niejeden raz podczas takiego ataku wylądowałem na pogotowiu i wtedy ekg a tam wynik "w normie" oczywiście poza przyspieszonym pulsem. Jakiś czas temu podczas takiej "wizyty" na pogotowiu pani doktor powiedziała mi: "myślę że trafi pan na odpowiedniego lekarza". Miałem wtedy uczucie jak bym nie mógł oddychać - szybkie skierowanie do szpitala na badania a tam znów wszystko ok.

Napiszcie mi proszę czy udaje wam się przekonać samych siebie podczas takiego ataku że nic wam nie jest?

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bartosz widzę że mam podobny stopień wariactwa co ja. Podczas ataku czuje np. ucisk z prawej strony czaszki (o boże mam wylew albo komórki rakowe doszły do odpowiednich synaps albo bóg wie co jeszcze) przyśpieszone tętno (zawał, rozgrzanie silnika przed zapaścią krążeniową) ból oka (jakby zwiększone ciśnienie wewnątrz czaszkowe, przekonany jestem że mam raka na skrzyżowaniu nerwu wzrokowego)

i powiem Ci szczerze że podczas ataku są wg. mnie dwie możliwości. ALBO łykam PRAMOLAN (niech bóg błogosławi tego kto wymyślił) bo działa w miare szybko, 10 minut da rade przetrwać, albo skupiam się bardzo głęboko na swoim oddechu, co oczywiście w pełni nie pomaga, ale pozwala jakoś przeżyć jeszcze pare minut przed "pewną śmiercią" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie...

No i mnie też to dopadło...

Nie wiem czy jest to nerwica....Ale ...

Moja historia: hmmm Skonczylam psychologie - dziwne??? Ja sie tez dziwie ale stwierdziłam ,ze lekarze też chorują...

No więc dorwało mnie to przy okazji problemów moich rodziców - rozwód, ojciec artysta - wyproawdzil sie do krakowa, mama pracoholik zostala w domu i wszystkie swoje zale przelewa na mnie....Wiem ze nie ma nikogo tylko mnie wiec uwazam ze to normalne ze zali sie mi....Jednak bardzo mi ciezko sluchac o tym wszystkim....(myslalam ze jestem silniejsza). Moje objawy - jestem na zakupach i nagle wydaje mi sie ze mam nogi z waty i ze mdleje...wracam do samochodu licze do 100 normuje oddech ( mam wrazenie ze sie udusze). Wracam do domu ,mama mowi zebym cos zjadla...jem kawalek wedliny i nie mam sily...klade sie...chce zasnac a nie moge...bo boje sie ze sie udusze....licze do 100 i mowie ze to tylko nerwy i zasypiam. Jestem sama w domu , wszystko jest ok, ide do wanny i nagle mam wrazenie ze sie dusze... Wychodze szybko sie wycieram , wlaczam TV i probuje sie uspokoic...Przechodzi....

Z tych stanów postanowilam ,że zrobie sobie wszystkie badania jakie sa mozliwe...bo moze faktycznie cos jest nie tak i organizm sie czegos domaga...albo upewnie się zwyczajnie ze to jest nerwica i bede wiedziala co robic dalej...

Piszę bo nie wiem co dalej z tym robic....

Iść do specjalisty....? Jest to dla mnie bardzo krepujaca sprawa...tym bardziej ze jestem Magistrem psychologii a cierpie na nerwice...( wiem to glupie podejscie, ale mi wstyd).

Znacie moze kogos wartego polecenia w Warszawie?

Będe ogromnie wdzięczna.

Natalia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×