Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

przez LonelyDay 07 paź 2014, 15:20
Cześć, piszę bo mam już dość bezczynnego czekania aż coś się zmieni, oszukiwania się , że pewnego dnia ktoś wyciągnie do mnie rękę i pomoże. Niestety nie potrafię nikogo poprosić o pomoc, a zdaje sobie również sprawę, że samemu raczej nie dam rady, wiec jestem w typowym pacie... Zostaje tylko internet, i tak trafiłem tutaj. Mam 23 lata, męczy mnie samotność, od ponad 4 lat nie miałem dziewczyny, znajomych coraz węższe grono i coraz częściej spędzam dnie sam w 4 ścianach. Generalnie nie potrafię nawiązywać nowych znajomości i relacji z ludźmi, unikam ludzi, zbędnych kontaktów i sytuacji. Nigdy przed nikim się nie otworzyłem, tylko trochę przed była dziewczyna i jedynie w smsach. Poznaliśmy się przez internet, bo na żywo praktycznie nie jestem w stanie zagadać do kobiety. Oczywiście nie był to udany związek, nie potrafiłem okazywać uczuć, rozmawiać i nie miałem pojęcia o jej potrzebach więc w końcu mnie zostawiła dodając, że jestem samotnikiem i wtedy zacząłem myśleć, że nie jestem w stanie zbudować żadnego związku i jestem skazany na samotność. Bardzo brakuje mi bliskości fizycznej i psychicznej... Czuję smutek jak o tym myślę, ale na codzień jestem raczej apatyczny. Czasem mam krótsze okresy 1-2 dni gorszego nastroju kiedy zdarzy mi się płakać, przeważnie jednak duszę w sobie wszystkie uczucia i robie się obojętny. Pewnie jakbym się dowiedział, że rano będzie koniec świata to jeszcze bym się wieczorem spać położył :) nie wiem czy jest jeszcze coś na czym mi zależy, nie wierzę w boga, ludzie, w tym najblizsza rodzina jest mi raczej obojętna. Relacje z matką okreslilbym jako płytkie, a z ojcem jeszcze bardziej, mieszkamy pod jednym dachem a czasem mam wrażenie jakbyśmy byli dla siebie obcymi ludźmi np. Na ulicy mijamy się bez słowa. Nie jestem ekspertem ale wydaje się że przez takie wychowanie w poczuciu samotności, braku wsparcia, zainteresowania czy zwykłej rozmowy ze strony rodziców sam potem nie potrafiłem budować głębszych relacji z rówieśnikami. Nie wiem czy dobrze myślę czy po prostu znalazłem sobie wytłumaczenie swojej nieudolności? W zasadzie wszelkie kontakty społeczne sprawiają mi trudność, chciałbym pewnego dnia widząc uśmiechniętych rozmawiajacych ze sobą ludzi nie czuć zazdrości. Nie mam kontroli nad swoim życiem i przeraża mnie świadomość że uciekają najlepsze lata mojego życia. Nie potrafię sobie pomóc ani z nikim porozmawiać. Pewnie coś ważnego pominąłem ale nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem. Nauczyłem się udawać przed ludźmi, że jest ok i tak kolejny rok leci. Przepraszam, że tak chaotycznie to wszystko napisane ale w głowie tyle nigdy nie wypowiedzianych myśli i nawet tego posta pisało mi się strasznie ciężko, dużo łatwiej by mi było odpowiadać na konkretne pytania. Chciałbym sprecyzować swój problem i jego przyczyny, żeby zacząć z tym w końcu jakoś walczyć. Nie wiem czy dobrze myślę i czy powinno się w ogóle schematyzowac w ten sposób ale moim zdaniem to wygląda jakoś tak : 1. Plytki kontakt i relacje z rodzicami (brak zainteresowania, zrozumienia, wsparcia, rozmowy, okazywania uczuć itd.) > 2. poczucie samotności, braku wartości, niska samoocena > 3. nieumiejętność nawiązywania kontaktów i relacji z ludźmi, nieumiejętność okazywania uczuć, nieśmiałość >4. unikanie, izolowanie się > 5. samotność > 6. apatia, pustka > 7. depresja miał ktoś podobnie? Jak z tego wyjść samemu?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 paź 2014, 15:12

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

Avatar użytkownika
przez Arasha 08 paź 2014, 23:48
Witaj LonelyDay :D

LonelyDay napisał(a): Generalnie nie potrafię nawiązywać nowych znajomości i relacji z ludźmi, unikam ludzi, zbędnych kontaktów i sytuacji. Jak z tego wyjść samemu?


Myślę, że nie jesteś sam z takim problemem. Wiele osób tu na forum przeżywa podobne emocje i równie trudno albo wcale nawiązuje relacje z innymi. Ja niby nie mam z tym problemu ... ale co z tego, skoro w realu moi rówieśnicy nigdy mnie nie lubili ( zresztą nadal tak jest :bezradny: I niby mam to w dupie, ale i tak czasem boli ) Dopiero tutaj na forum znałam trochę wsparcia, akceptacji ... i nie czuję się już taka samotna :great: Myślę, że dobrze tu trafiłeś. Jeżeli zostaniesz na dłużej, to może wkręcisz się jakoś w to forumowe życie. Na początku człowiek jest lekko oszołomiony ilością osób, różnych wątków praktycznie na wszelkie możliwe, życiowe tematy, ale po jakimś czasie zaczyna traktować to miejsce jak swój drugi dom. Spróbuj ! Może i Tobie się uda. Nic nie ryzykujesz ... poza tym, że od przebywania na nerwica.com można się poważnie uzależnić :shock: ( to tak z własnego doświadczenia )

Obojętność do świata, o której piszesz i która odczuwasz, jest typowa dla osób z depresją. Może warto pomyśleć o jakims leczeniu. To tylko taka moja luźna sugestia. Nie ma co się całe życie męczyć ze sobą. A nierozwiązane problemy psychiczne mają zazwyczaj tendencję do nawarstwiania się i pogłębiania.

Ze swojej strony pozdrawiam Cię serdecznie i zachęcam do częstego odwiedzania naszych forumowych progów ;) Piszę w imieniu swoim i mam nadzieję ... także innych forumowiczów ...

Arasha
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

Avatar użytkownika
przez isolation 09 paź 2014, 23:08
LonelyDay napisał(a):2. poczucie samotności, braku wartości, niska samoocena > 3. nieumiejętność nawiązywania kontaktów i relacji z ludźmi, nieumiejętność okazywania uczuć, nieśmiałość >4. unikanie, izolowanie się > 5. samotność > 6. apatia, pustka > 7. depresja


Trafiłam tu właśnie z podobnymi problemami, także o ile to jakiekolwiek pocieszenie - nie jesteś sam;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 paź 2014, 20:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

przez monooso 09 paź 2014, 23:13
Czytam te posty i mam wrażenie, że od paru miesięcy w kółko czytam jeden, ten sam post. Każdy praktycznie ma identyczny problem, 90% piszących.
monooso
Offline

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

przez mala_milka 09 paź 2014, 23:49
heh :P też mam podobnie... Doskonale Was rozumiem. Nie wiem, czy Wy też to macie, że rodzi się w Was taki gniew jak widzicie innych ludzi szczęśliwych? Ja np. mam chłopaka, fakt - nie zawsze mnie rozumie, często sie kłócimy... Ja nabawiłam się nerwicy, trochę też przez to, że nie mogłam znieść widoku jego i jego kupli wraz z dziewczynami takich szczęśliwych.... Ja nigdy tak nie miałam, a oni mam wrażenie nie przepadają za mną. Rzadko zapraszają, a właściwie nie zapraszają w ogóle. Może głupio zabrzmię, ale zabolało mnie to jak cholera, kiedy dowiedziałam się że poszedł na 18-tkę jakiejś panienki z okolicznej wsi, a o moich urodzinach zapomniał. Ja zawsze kupowałam mu czekoladę chociaż, a bywały i droższe prezenty... nie chodzi tutaj o jakość i cenę, ale o gest. Chciałam w dniu 22 urodzin usłyszeć, że mnie kocha. Niestety była tylko awantura. Ojjjj dużo było takich sytuacji. Ostatecznie dogadaliśmy się, ale nie przestaje doskwierać świadomość, że musiałam się o swoje upomnieć... Cóż, że teraz przyjeżdża co weekend, pisze w co 2 sms-ie, że kocha, jak ja już zrozumiałam, że nie jestem człowiekiem, któremu należy się szacunek. Najgorsze jest to, że nie wiem co robię źle. W szkole tez tak było. Śmiali się, że tylko się ucze, że wyglądam jak stara baba z powodu ubrań - rodzice nie pozwalali mi się stroić do szkoły. Byłam zaszczuta, nieśmiała. Mam do tej pory problemy z nawiązywaniem kontaktów. Mieszkam w akademiku - sama mam pokój - tuż obok są 2 dziewczyny - bardzo fajne, ale one bardziej ze soba niż ze mną gadają. Obie kujonki, a zawsze ktoś proponuje im imprezę. Ile ja bym dała, zeby mnie ktoś tak zaprosił.... tzn. zaprosił ze 3 razy w ubiegłym roku tak pod koniec i miałam wrażenie, że się wkupiłam w towarzystwo... ale nie, to zupełnie nie tak. Oni mi łaskę zrobili, że zaprosili. Także, depresyjne klimaty są też niestety moimi.
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
28 sie 2014, 23:40

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

przez LonelyDay 10 paź 2014, 14:05
Trafiłam tu właśnie z podobnymi problemami, także o ile to jakiekolwiek pocieszenie - nie jesteś sam;)

Chyba nie powinno się pocieszać nieszczęściem innych ale... U mnie to działa :) świadomość, że są ludzie z podobnymi problemami, a wielu z dużo większymi pomaga, nie wiem jak u Was? Ludzka psychika jest ciężka do ogarnięcia :)

mala_milka napisał(a):Nie wiem, czy Wy też to macie, że rodzi się w Was taki gniew jak widzicie innych ludzi szczęśliwych


Hmm nie wiem czy to gniew, raczej frustracja i nienawiść do samego siebie ale nie przeszkadza mi, że ludzie są szczęśliwi tylko, że ja nie jestem :)

Arasha napisał(a):Myślę, że nie jesteś sam z takim problemem. Wiele osób tu na forum przeżywa podobne emocje i równie trudno albo wcale nawiązuje relacje z innymi. Ja niby nie mam z tym problemu ... ale co z tego, skoro w realu moi rówieśnicy nigdy mnie nie lubili ( zresztą nadal tak jest :bezradny: I niby mam to w dupie, ale i tak czasem boli ) Dopiero tutaj na forum znałam trochę wsparcia, akceptacji ... i nie czuję się już taka samotna :great: Myślę, że dobrze tu trafiłeś. Jeżeli zostaniesz na dłużej, to może wkręcisz się jakoś w to forumowe życie. Na początku człowiek jest lekko oszołomiony ilością osób, różnych wątków praktycznie na wszelkie możliwe, życiowe tematy, ale po jakimś czasie zaczyna traktować to miejsce jak swój drugi dom. Spróbuj ! Może i Tobie się uda. Nic nie ryzykujesz ... poza tym, że od przebywania na nerwica.com można się poważnie uzależnić :shock: ( to tak z własnego doświadczenia )

Obojętność do świata, o której piszesz i która odczuwasz, jest typowa dla osób z depresją. Może warto pomyśleć o jakims leczeniu. To tylko taka moja luźna sugestia. Nie ma co się całe życie męczyć ze sobą. A nierozwiązane problemy psychiczne mają zazwyczaj tendencję do nawarstwiania się i pogłębiania.

Ze swojej strony pozdrawiam Cię serdecznie i zachęcam do częstego odwiedzania naszych forumowych progów ;) Piszę w imieniu swoim i mam nadzieję ... także innych forumowiczów ...

Arasha


U mnie jest trochę inaczej, rówieśnicy mnie raczej lubili, sam nie wiem czemu, może po prostu nie wchodziłem nikomu w drogę i nie miałem wrogów. Kontakty jakoś tam się nawiązywało tylko potrzebowałem duuuzo więcej czasu niż inni. Ale od razu stwarzalem dystans, stawiałem mur i nie dopuszczalem nikogo. Mogę całkiem swobodnie rozmawiać na neutralne tematy w których posiadam jakaś wiedzę np. Polityka i ogólnie tematy światopoglądowe. Problem zaczyna się przy bardziej osobistych sprawach, jak mnie ktoś zapyta jak spędziłem wakacje czy sylwestra wymyślam różne bajki i staram się uciąć temat, bo co mam powiedzieć, że spędziłem sylwestra w domu? albo, że pojechałem sam na kilka dni gdzieś za granicę bo nie miałem z kim, dopiero by się patrzyli :) dziękuję za miłe słowa i powitanie, również pozdrawiam :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 paź 2014, 15:12

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

przez Psotka45 12 paź 2014, 08:10
popieram piszących o tym że świadomość tego że nie jest sie jedyną osobą taka zakręconą jest jakimś pocieszeniem. Ja też tak myślę. Pisałam juz że nim tu trafiłam , szlag mnie trafiał jak patrzyłam na tych wszystkich "normalnych". Dzis jest mi miło wiedzieć że nie jestem jedyna, choc może to podłe. Ostatni raz poddałam się swojej nerwicy w czwartek, ale i tego sameg dnia odniosłam sukces. Może to za wcześnie, może świadomosc brania tabletek ale w moim odczuciu widze świat inaczej. Nawet problemy sie zmniejszyły. Idę do przodu :mrgreen:
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
London

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

przez Azazel 12 paź 2014, 10:35
Też mam równie idiotyczne wrażenie, że większość z tych postów napisałem ja. Można się nabawić jakiś fobii przez to :P. LonelyDay, czy to nie jest też tak, że masz też problemy z asertywnością? W większości tematów jakie czytałem, ktoś kto opisuje swój przypadek w swojej wypowiedzi za coś przeprasza. Ty na przykład za chaotyczne pisanie. Mimo, że tak nie jest i daję sobie uciąć łeb, że też o tym wiesz. Ale jak bys tego nie napisał nie czuł bys się raczej z tym dobrze prawda? Chyba, że to moja jakaś fobia. Tak czy siak, ja też jestem nowy. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś zintegrować. Chociaż jak dotąd próby nawiązania kontaktu z jakimiś grupami przez internet kończyły się fiaskiem... piepsz...a cisza w eterze. Więc nie poddaję sie euforii na razie :D. Reasumując mam nadzieje, że uzyskasz Zen. Pozdrawiam
Według naukowców trzmiel ma zbyt wielką masę i gabaryty ciała by móc wzbić się w powietrze na tak małych skrzydłach... Ale trzmiel o tym nie wie :)
Offline
Posty
91
Dołączył(a)
11 paź 2014, 15:15

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

przez LonelyDay 13 paź 2014, 14:31
Trafiłeś w dziesiątkę :) zdecydowanie asertywność to rzecz nad którą muszę mocno popracować. Dobrze, że szukasz kontaktu, powodzenia. Napiszę oczywistość o której chyba każdy już wie, ale najłatwiej wejść w grupę przez pasje/hobby, z doświadczenia polecam. Odsuwa na bok złe myśli i samotność, co prawda tymczasowo ale dobre i to :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 paź 2014, 15:12

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

przez lunarfly 13 paź 2014, 23:41
Świetne forum. Choruje od kilku lat i nic ani nikt prze ten czas nie zmotywowal mnie do walki o lepsze zdrowie jak ten serwis.
Jestem chory ale nie moge jednoznacznie wskazac choroby. Wystepuje wiele objawow ktore charakteryzuja choroby takie jak Zespol Aspergera, cyklotymia i dystymia. Do tego dochodza lęki, które objawiają się kuciem w brzuchu i uściskiem w klatce piersiowej.
Objawy tych chorob towarzysza mi bez przerwy od kilku lat z roznym nasileniem.
Moze mieliscie podobne problemy albo znacie kogos kto je mial i udalo mu sie z tego wyleczyc. . Pozdrawiam
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
27 wrz 2014, 17:25

Cześć, nie potrafię sobie pomóc...

przez kordian85 14 paź 2014, 12:54
lunarfly - ja miałem przez całe lata młodości i studiów coś takiego, że gdy znajdowałem się w sytuacjach stresowych a z racji trybu życia było to bardzo często to ten stres powodował i mnie bóle brzucha to było strasznie dokuczliwe ponieważ wydawało mi się, że przechodzę bez szwanku a potem samoistnie i to często po pewnym czasie zwijałem się z bólu nie rozumiejąc przyczyny. I powiem Ci szczerze, że samo mi przeszło, z czasem/z wiekiem.
Mam marzenie - chciałbym być szczęśliwy.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
08 paź 2014, 16:13
Lokalizacja
Warszawa, Polska

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 8 gości

Przeskocz do