witam,

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

witam,

przez dawina 11 maja 2008, 16:31
sama jak palec chodz ludzi tłum
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 maja 2008, 16:18

Re: witam,

przez mimi1982 11 maja 2008, 16:35
Witaj tez jestem nowa na forum :?
Pozdrawiam
mimi1982
Offline

Re: witam,

Avatar użytkownika
przez Zagubiony148 11 maja 2008, 17:14
Witaj ;) Napisz cos wiecej o swoim problemie. Moze coś poradzimy
Po co nosić maskę, gdy nie ma się już twarzy?
Emil Cioran

Bo jest to znakomitym mężom nie honor, jak niewolnikom ślęczeć godzinami przy obliczeniach.
Gottfried Wilhelm Leibniz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
209
Dołączył(a)
29 gru 2007, 22:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: witam,

Avatar użytkownika
przez ktos 12 maja 2008, 00:45
"Samotność nie ma nic związanego z brakiem towarzystwa."
"Samotność nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 maja 2008, 00:10

Re: witam,

przez szatz 12 maja 2008, 09:12
Witaj dawina!Mam nadzieję,że tu z nami nie będziesz się już czuła taka samotna. :D
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Re: witam,

przez dawina 12 maja 2008, 16:10
mam dzieci mam męża alkoholika którego całymi dniami nie ma ,nic nie można z nim zaplanować ,ponieważ dla niego ważny jest alkohol i koledzy
Ja przez jego picie nabawiłam sie już nerwicy ,i depresji
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 maja 2008, 16:18

Re: witam,

przez dawina 12 maja 2008, 16:38
szatz napisał(a):Witaj dawina!Mam nadzieję,że tu z nami nie będziesz się już czuła taka samotna. :D







dzięki za pocieszenie :P
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 maja 2008, 16:18

Re: witam,

przez Pstryk 12 maja 2008, 20:37
Cześć dawina. Miło Cię poznać. Zapraszam do rozmowy - to wiele daje. Nie jesteś sama - jesteśmy My :smile:
Pstryk
Offline

Re: witam,

przez szatz 15 maja 2008, 09:03
dawina napisał(a):mam dzieci mam męża alkoholika którego całymi dniami nie ma ,nic nie można z nim zaplanować ,ponieważ dla niego ważny jest alkohol i koledzy
Ja przez jego picie nabawiłam sie już nerwicy ,i depresji

Hmmm,skąd ja to znam? Niestety to była też moja bajka.Z nerwicą uporałam się rachuciachu,jak opusciłam pijaka.Depresja mi towarzyszy,ale jestem na dobrej drodze żeby i tej pani podziękować.Jak długo już sie męczysz?
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Re: witam,

przez Pstryk 17 maja 2008, 08:49
szatz, jak długo Ty się męczyłaś :?: Czy on pozwolił Ci odejść :?: Zastanawiam się, czy zmienił się (np. przestał pić) po rozstaniu :?:
Pstryk
Offline

Re: witam,

przez szatz 18 maja 2008, 15:53
Męczyłam się 8 lat.Zrobiłam wszystko co w mojej mocy,żeby go z tego wyciągnąć.Na próżno.Próbował mnie odzyskać,nie chciał pozwolić mi odejść,ale ja już nie miałam siły na kolejne lata zmagań.Zwłaszcza,że sama potrzebowałam pomocy.Jezeli kobieta odejdzie,a facet dalej pije,to znaczy,ze wódka jest dla niego w tym momencie najważniejsza i nie warto walczyć o ten związek.Mój były pije dalej i jeszcze nie osiągnął swojego dna,od którego może się odbić.Żadna kobieta nie zasługuje na to by rywalizować z wódką.To dla nas poniżające.Można stanąć do równej walki z kochanką,ale z alkoholem...Czy jesteśmy mniej warte od flaszki???
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Re: witam,

przez Pstryk 21 maja 2008, 09:09
szatz napisał(a):Czy jesteśmy mniej warte od flaszki???

No co Ty Słońce - sprawa jest oczywista - flaszka, a raczej jej zawartość niszczy nie tylko samego użytkownika, ale i wszystko w koło niego, ogłupia kompletnie, uzależnia a osoba taka traci powolutku wszystko - od dóbr materialnych po wartości moralne i duchowe... Alko nie ma żadnej wartości, żadnej nawet korzyści, więc cóż to za pomysł porównywać siebie do flaszki :?: :?: :?: :?: :shock: Oj, wiem, że jesteś rozgoryczona i pełna żalu, którego nawet nie masz na kogo skierować - w sytuacjach, gdy czyjaś wina czarno na białym jest oczywista - do przypisania komuś - jest łatwiej. Jak jednak nie czuć się winnym, nie czuć się niepewnie, gdy kogoś się kocha i patrzy się bezradnie na upadek osoby kochanej :?: Wolałabyś aby Twoje odejście wstrząsnęło Nim na tyle, aby zaczął się podnosić - nie miałabyś wątpliwości co do własnej wartości - być może, bylibyście znowu razem i przede wszystkim - nie kombinowałabyś, co jeszcze mogłaś zrobić a czego nie zrobiłaś, jak mogłaś zostawić kogoś w takiej sytuacji, nie daj Boże jeszcze - co ludzie powiedzą o Tobie, jak Cię ocenią :shock: Szatz - zaprzestań takich rozważań :!:
Pstryk
Offline

Re: witam,

przez szatz 21 maja 2008, 21:48
Dzięki bethi, ale ten etap mam już za sobą.Wiem,że zrobiłam wszystko co w mojej mocy.Pierwszy raz odeszłam od niego po 4 latach.wtedy przestał pić,pozbierał się.Obserwowałam go rok czasu.Zachowywałam sie jak dedektyw.Obserwowałam jego oczy,samopoczucie,kiedy odwiedzał córkę.Wysłuchiwałam znajomych,sąsiadów.Odwiedzałam go w mieszkaniu,które dla nas znalazł i potajemnie szukałam ukrytych flaszek,resztek po imprezach.Był "czysty".Pracował,opłacał mieszkanie,płacił alimenty,bardzo się starał.Po roku czasu zaufałam i wprowadziłam się do naszego gniazdka.Przez 6 miesięcy było super,a potem,gdy poczuł się pewny,horror znów wrócił.I tak znowu minęło 4 lata.Chyba wiedział,że znowu się nie nabiorę i dlatego sobie odpuścił.Ja po roku samotności spotkałam człowieka,który wie co to miłość i rodzina.
Mam czyste sumienie,bo byłam dobrą partnerką.Długo i cierpliwie znosiłam awantury,znałam smak jego pięści,przyjmowałam kwiaty i przeprosiny,po to by na drugi dzień znowu oberwać.Zaciągnęłam go do AA,oszukiwał mnie 2 miesiące,ze chodzi na terapię.Znosiłam jego humory na odtruciu,chodziłam koło niego jak pilęgniarka,bez słowa skargi prałam jego rzygowiny,zmoczoną pościel,wersalkę(w końcu musiałam postarać się o nową,bo czułam zapach moczu,chociaż wcale nie było czuć,tylko byłam przewrażliwiona).Znosiłam to wszystko,bo myślałam,że swoją miłością go uzdrowię,że w końcu się przebudzi.Za póżno zrozumiłam,ze do tanga trzeba dwojga.Pewnie,że czasem boli,że przegrałam z wódką.Myślę,że lepiej przegrać z inną kobietą,bo wiadomo przynajmniej,że od innej facet dostaje to czego mu brakuje w związku.Ale nie mogę pojąć co mu daje wódka,czego nie dostawał ode mnie?Chodziliśmy na imprezy,do kina,spotykaliśmy się z przjaciółmi,jeżdziliśmy na urlopy,miał czas na swoją pasję-motory,jeżdziłam z nim na ryby,rozmawialiśmy,spędzaliśmy romantyczne wieczory,szaleliśmy w łóżku.Gotowałam obiadki i stawiałam pod nosem,kiedy wracał z pracy,potem kawka i czas na drzemkę,a ja na spacer z dzieckiem,żeby miał spokój.Córka za nim przepadała,bo ją też pociągają motory i wszelkie typowo męskie rozrywki.Często usypiali razem przytuleni oglądając do póżna wyścigi samochodowe,składali razem modele samolotów,nauczył ją na pamięć częsci składowych junaka(typ motocykla).Ktoś powie- idylla;tak było,dopóki wódka tego nie zniszczyła.Po paru miesiącach po rozstaniu powiedział mi,że jest za słaby by z tym skończyć. Podobno próbował różnych terapi,ale bez skutku.Chyba dałam mu za dużo wolności i za mało wymagałam,przydałaby mu się ostra baba z ciężką ręką :twisted: Sama nie wiem co jest lepsze.Jedno wiem.Wyszłam z tego związku na tarczy i z twarzą.
Za dużo się rozpisałam,ale może da to komuś do myślenia.
Co Ty na to dawina,?
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Re: witam,

przez Pstryk 22 maja 2008, 10:02
Gratuluję szatz ;)
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do