Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez benzowiec84 21 mar 2016, 12:38
dariusz1990 napisał(a):Cześć Wszystkim!Prokurator na karku , Grozba więzienia.Nie wiem jak w tym wszystkim zachować samego siebie.Najchętniej na okrągło
chodziłbym na haju.A jednocześnie chciałbym zacząć odstawiać.Teraz jestem na Clonie.Boże mój ja chce być już czysty.Darek Lekoman i Alkoholik



jakie dawki clona?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1724
Dołączył(a)
14 sty 2014, 04:24

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez dariusz1990 22 mar 2016, 00:59
Miałem na parkingu z kumplem kontrole policyjną. Znalezli dużo benzo clona tranxene oxazepam rudotel.Wytoczyli mi sprawę o posiadanie
byłem u pani prokurator.Ta zaproponowała grzywnę.Dawki clona od 2 do 6 mg na dzień.Zależy od dnia.Chciałbym już być czysty.
Nie chce brać tego świństwa.
F31 ZABURZENIA DWUBIEGONOWE F41.2 MIESZANE ZABURZENIA LEKOWO DEPRESYJNE
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
17 paź 2011, 11:46

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 mar 2016, 13:37
Miałem na parkingu z kumplem kontrole policyjną. Znalezli dużo benzo clona tranxene oxazepam rudotel.Wytoczyli mi sprawę o posiadanie
byłem u pani prokurator.Ta zaproponowała grzywnę.Dawki clona od 2 do 6 mg na dzień.Zależy od dnia.Chciałbym już być czysty.
Nie chce brać tego świństwa.


- nie chcę się Ciebie czepiać Dariusz , bo znów niegrzecznie mi odpowiesz ,,, ale sam mówiłeś ,że wszystkie leki masz od lekarza .
To kur-wa tyle prochów na raz Ci wypisał pojeba-ny medyk , że teraz musisz grzywne za niego płacić ?
Nie strasz tu ludzi , bo wiekszośc z nas zapier-dala benzosy jak cukierki i nikt nie płaci grzywny , choćby mu chate splądrowali .
Pierdo-lenie!!!
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9012
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 mar 2016, 13:40
Chciałbym już być czysty.
Nie chce brać tego świństwa.

-druga sprawa , to jak masz problem z uzależnieniem to nie kwicz Tu , jak niemowlak , tylko weż rusz dupe na odtrucie ,a potem na Odwyk . Jak jak swego czasu tonąłem w alkoholu i waliłem po 6-8 piwek dziennie lata całe , to zabrali mnie któregoś razu w padaczce na detox , a potem to juz sam poszedłem na Odwyk . Dzis niepiję ścierwa grubo ponad 11 lat .
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9012
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Flora3 28 mar 2016, 23:26
Czym można zastąpić benzo razie kryzysu i zjazdu?
"Ogólnie mówiąc - life is brutal
Poza tym wszystko doskonale... "

absenor
sertralina
xanax
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1290
Dołączył(a)
21 wrz 2014, 16:20

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez cozicozicozi 29 mar 2016, 00:53
Flora3, zjazdu po czym? Może hydroksyzyną jeśli działa na Ciebie.
Znów cholerne upiory czepiają się mych skrzydeł,
nie chcę groźnych demonów, wolę te dobrotliwe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
497
Dołączył(a)
14 lut 2016, 16:30

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez dr. Psycho Trepens 30 mar 2016, 01:26
Flora3 napisał(a):Czym można zastąpić benzo razie kryzysu i zjazdu?


niczym, niestety, benzo nic nie zastąpi.
jedynie wspomagająco mieszanka sedatywnych leków jak chloroprotyksen + stabilizator -> karbamazepina (przeciwdrgawkowo),
od biedy mogą być większe dawki hydroxyzyny, czy lerivonu lub innych leków działających na histaminę.
Paroksetyna - 60mg
Olanzapina - 10mg
Hydroksyzyna - 150mg
Pernazyna - 300mg
--------------------
Posty
446
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez dr. Psycho Trepens 30 mar 2016, 01:38
Mam pytanie. Jaki jest sens odstawiać benzo do zera, skoro samopoczucie bez nich będzie dużo gorsze ? w sensie co z tego że jest się uzależnionym skoro to pomaga,
chodzi mi o zalety niebrania, są takie ? bo ja nie dostrzegam takich korzyści, aktualnie zmniejszyłem benzo do 5mg Relanium + 0,25mg Alprazolamu i jakoś da się wytrzymać,
ale nie widzę sensu odstawiania dalej, bo wiem że depresja i lęki będą większe, komfort życia spadnie, więc po co ta męka ? Skoro nie dostrzegam aktualnie korzyści ze zmniejszenia,
to co dopiero odstawienia.

Bo chciałem odstawiać benzo po 5 latach z powodu przeświadczenia, że to po nich czuję się gorzej, a jednak okazuje się, że to nie prawda.
Czy skoro nie biorę coraz większych dawek benzo i coś tam mi dają to jest sens odstawiania ?
Nie wiem czym i jak się motywować, bo odstawiać tylko po to by przeżywać gehennę to chyba nonsens.
Paroksetyna - 60mg
Olanzapina - 10mg
Hydroksyzyna - 150mg
Pernazyna - 300mg
--------------------
Posty
446
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez kaja123 30 mar 2016, 13:28
dr. Psycho Trepens napisał(a):Mam pytanie. Jaki jest sens odstawiać benzo do zera, skoro samopoczucie bez nich będzie dużo gorsze ? w sensie co z tego że jest się uzależnionym skoro to pomaga,
chodzi mi o zalety niebrania, są takie ? bo ja nie dostrzegam takich korzyści, aktualnie zmniejszyłem benzo do 5mg Relanium + 0,25mg Alprazolamu i jakoś da się wytrzymać, ale nie widzę sensu odstawiania dalej, bo wiem że depresja i lęki będą większe, komfort życia spadnie, więc po co ta męka ? Skoro nie dostrzegam aktualnie korzyści ze zmniejszenia, to co dopiero odstawienia.

Zadajesz pytanie typowe dla ćpuna. Jaki ma sens odstawiać alkohol skoro jak się napije to jest mi lepiej , jaki sens ma odstawianie amfy skoro na niej super działam mam energię itd. Jak sens jest byś trzeźwym myśleć trzeźwo czuć normalnie, nie być przymulonym i nie myśleć ciągle ile jeszcze połknąć żeby było normalniej skad wziąć kolejne prochy i czy ten zapas mi wystarczy, tracę pamięć, nie mogę się skupić - staje się powoli zombi. No jaki ma sens odstawianie tego cudownego proszku?
Ku...a żeby żyć, czuć normalnie, nie tłumić emocji, objawów tylko nad nimi popracować i być WOLNYM człowiekiem! Psychoterapia pozwoli Ci się wyzwolić z objawów, z depresji ale trzeba nad sobą pracować. Trochę tak jakbyś zapytał jaki jest sens żeby wyjść z więzienia, przecież w nim egzystuję jakoś - no ale nie wiesz jak zajebiście jest być na wolności, decydować o sobie, odbierać i intensywnie czuć różne emocje- nie ma porównania!!! ODSTAWIĆ!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 30 mar 2016, 14:19
kaja123 napisał(a):Zadajesz pytanie typowe dla ćpuna. Jaki ma sens odstawiać alkohol skoro jak się napije to jest mi lepiej , jaki sens ma odstawianie amfy skoro na niej super działam mam energię itd.

Trochę błędne myślenie.
Zdrowy człowiek sięga po alkohol czy narkotyki niejako dla "zabawy" czyli fundując sobie odmienne od normalnych stany świadomości...
Zaprzestanie stosowanie tychże substancji owocuje powrotem do stanu wyjściowego, czyli do NORMALNOŚCI
Po benzo sięgają ludzie CHORZY, którzy dzięki tymże benzo chca choć przez chwile wywołać u siebie stan "normalności" od której to uciekają ludzie pijący czy narkotyzujący się. Zaprzestanie brania benzo nie owocuje powrotem do NORMALNOŚCI , ponieważ tejże na początku drogi , jako stanu wyjściowego nie było! Zaprzestania brania benzo powoduje powrót do obłedu, który zmusił do rozpoczęcia błędnego koła jakim jest zażywanie benzodiazepin...
Mam nadzieję że "czujesz" lub " łapiesz" różnicę
Fakt- benzo jest drogą donikąd. Ale drogą ktora trwa nadal, a ktora czasami mogłaby byc przerwana samobójstwem...
Pozwolę sobie zacytować jeden z moich wpisów dotyczących clonazepamu :

Clonazepam – moim zdaniem chyba najmocniejsze i najbardziej skuteczne benzo.
Uspokaja, ale nie usypia w ciągu dnia. Załącza się luz na tyle przyjemny, że zaczynasz być święcie przekonany, iż to jest najlepszy lek świata i wyleczył cię z choroby całkowicie, szybko i skutecznie. Objawy idą precz, napięcie schodzi co pozwala na chwilę pojawić się innym, dotychczas zmasakrowanym chorobą uczuciom. Jest dobrze. Jest optymizm. Chwilowe wakacje od choroby. Można się jak dawniej czymś produktywnie zająć. Można wziąć dziecko do parku na huśtawkę, a żonę do łóżka.
Niestety. To tylko pudrowanie syfa. Działanie po kilku-kilkunastu godzinach szlag trafia, a powrót do stanu „sprzed” jest fatalny. Zbyt duży kontrast. Ale już wiesz, że kolejny ratunek jest w zasięgu ręki. W zasięgu kilku-kilkunastu minut od ponownego zażycia cukiereczka. Dlatego też trzeba uważać. Bardzo. Mi uratował clonazepam życie. Nie waham się tak powiedzieć. W porę go dostałem i w ostatniej chwili pozwolił mi choć na chwilę pojąć, że może być inaczej, że po kilku miesiącach całkowitej i stałej, obłędnej maligny jest choć chwilowa możliwość wyłączenia tego obłędu. Prawie się wtedy popłakałem z ulgi.
Musisz jednak mieć świadomość że na dłuższą metę to droga donikąd. Po kilkunastu tygodniach regularnego brania okazuje się, że kolejna dawka nie wnosi już niczego pozytywnego. Że oczekiwania nijak mają się do rzeczywistości. Że skutki uboczne przyćmiewają pozytywy. Tak więc kolejnym skutecznym krokiem jest zwiększenie dawki. Z tym że i tak już nie pojawia się błogostan z początkowych dni. Lecz i tak jest lepiej niż bez clona. Mijają kolejne tygodnie, miesiące i okazuje się że clonazepam działa już tylko iluzorycznie, tak więc po co go brać dalej? I tu się zaczyna ambaras. Nie wzięcie kolejnych dawek owocuje takim stanem, że stan sprzed brania, chociaż kurewsko zły jest niczym w porównaniu z obecnym, który pojawia się na „głodzie”. To już wyższy wymiar obłędu. Okazuje się, że clonazepam niczego nie wyleczył, dorzucił jednak do ciężkich objawów chorobowych bonus w postaci skutków uzależnienia.
I masz dwa w jednym.
Odstawiłem… pół roku odstawiałem… Wolę o tym nie pisać. To już jakieś… 2 lata odkąd nie biorę"
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez kaja123 30 mar 2016, 14:58
INTEL 1 napisał(a):
kaja123 napisał(a):
Zdrowy człowiek sięga po alkohol czy narkotyki niejako dla "zabawy" czyli fundując sobie odmienne od normalnych stany świadomości...
Zaprzestanie stosowanie tychże substancji owocuje powrotem do stanu wyjściowego, czyli do NORMALNOŚCI

Ależ ja jestem uzależniona tylko nie biorę i widzę różnicę. Miałam ogromny problem z odstawieniem, kilka powrotów, które są wpisane w nałóg. Żeby wrocić do normalnosci trzeba iść na terapię bo jak odstawisz to objawy wrócą sprzed brania +dochodzą skutki odstawienne. Warto odstawić i zmieniac siebie. Nie warto tkwić w zawieszeniu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 30 mar 2016, 15:20
Ja, podobnie ja Ty kaja123 jestem uzależniony, tylko nie biorę..

Osobiście uważam, że Ty kaja123 i jak i INTEL 1, oboje macie racje, benzodiazepiny, podobnie jak morfina, na ogromy ból cielesny są niezastąpione i potrzebne, bo nie wyobrażam sobie totalnie poparzonego człowieka wyciągniętego z płonącego samochodu, że czuje to wszystko na żywca ! lecz leczy się tymi środkami tyle tylko ile jest to konieczne lub doraźnie, wszędzie pisze, że benzo są przeznaczone do KRÓTKOTRWAŁEGO leczenia zespołów lękowych, bo po dłuższym stosowaniu robi się po prostu dodatkowy kłopot..
Być może mnie też Clonazepam uratował na początku życie (również mam taki przeświadczenie), ale co było później, to już inna historia, nikt mnie nie uprzedził, jakie mogą być konsekwencje długotrwałego brania, przekonałem się na własnej skórze

dr. Psycho Trepens napisał(a):Nie wiem czym i jak się motywować, bo odstawiać tylko po to by przeżywać gehennę to chyba nonsens.

Z takiego punktu widzenia, to rzeczywiście nonsens, w dodatku jeśli planujesz odstawić benzodiazepiny i tyle, nic więcej nie robić, tzn nie podjąć a) terapii odwykowej b) później psychoterapii nacelowanej na leczenie swojego "problemu pierwotnego"(nerwicy, fobii, depresji) lub a) i b) równolegle u kogoś, kto ma zarówno certyfikat specjalisty leczenia uzależnień i certyfikat psychoterapeuty, to rzeczywiście nie ma sensu, bo osobiście uważam, że nie można zabrać uzależnionemu / uzależnionej substancji, od której się uzależnił, która mu powiedzmy, subiektywnie "pomaga", przynajmniej, tak mu się wydaje na ten czas i pozostawić go na lodzie, bez niczego! Przecież później trzeba zająć się przyczyną..Jak się domyślam 5 lat temu leki zacząłeś brać z jakiegoś powodu prawda?

Dalej, gdybyś miał wiedzę na temat choroby nałogowej, której jak każdy czynnie uzależniony na początku leczenia nie ma, a którą można zdobyć ma terapii odwykowej, to byś wiedział, że to co teraz piszesz jest prawdopodobnie w dużym stopniu przykładem nieświadomego mechanizmu "iluzji i zaprzeczeń", które występuje w każdym uzależnieniu i u każdego uzależnionego, a który ma za zadanie pomniejszać problem, racjonalizować, usprawiedliwiać branie, ..Stwierdzenia typu "nonsens" "nie ma sensu" "biorę mało, kontroluje" w domyśle może "nie zwiększam dawek jak inni" "jaki jest sens odstawiania?" są bardzo typowymi stwierdzeniami, mają rozgrzeszyć nas samych przed sobą, po to by móc dalej brać, pić, nie leczyć się, bo po co, jak nie ma żadnych z tego korzyści

dr. Psycho Trepens napisał(a):Jaki jest sens odstawiać benzo do zera, skoro samopoczucie bez nich będzie dużo gorsze ? w sensie co z tego że jest się uzależnionym skoro to pomaga, chodzi mi o zalety niebrania, są takie ?

Nie chcę się tu specjalnie rozwodzić, ale zapewniam Cię, że są, choć na razie możesz tego nie widzieć i pojawiają się nie od razu, a często trzeba nad nimi długo pracować, zwłaszcza jeśli jest się dodatkowo uwiklanym w uzależnienie

dr. Psycho Trepens napisał(a): bo ja nie dostrzegam takich korzyści, aktualnie zmniejszyłem benzo do 5mg Relanium + 0,25mg Alprazolamu i jakoś da się wytrzymać, ale nie widzę sensu odstawiania dalej, bo wiem że depresja i lęki będą większe, komfort życia spadnie, więc po co ta męka ? Skoro nie dostrzegam aktualnie korzyści ze zmniejszenia,to co dopiero odstawienia.


No właśnie, chyba o to "jakoś" tu chodzi, bo tak jak napisała Kaja, można jakoś egzystować, podtrzymywać funkcje życiowe, jakoś wytrzymać, a można też pracować nad swoim rozwojem, uwolnić moce, potencjał (każdy jakiś ma) i żyć pełnią życia, na trzeźwo..

Pytasz o korzyści..
Oto jedna z nich..benzodiazepiny blokują procesy poznawcze, rozwój wewnętrzny, którego brak jest często przyczyną twojej niskiej samooceny, która z kolei jest przyczyną twojej niepewności, niewiary w siebie, lękliwości, a ta daje nieprzyjemne objawy, tzn nie wiem na pewno, czy właśnie tak u Ciebie jest, ale u baaardzo wielu osób tak Geneza tych problemów jest często w naszym dzieciństwie, młodości itp. i często nie jesteśmy jej w ogóle świadomi..Biorą benzodiazepiny nie podejmujesz żadnej psychoterapii, no bo właśnie „jakoś” jest..gdybyś ich nie brał, gdyby w ogóle tych leków nie było to odczuwał byś dalej lęki, silne objawy i pognałbyś zapewne do terapeuty próbując się leczyć i teraz po 5 latach terapii miałbyś trwałe znaczące, efekty..Oczywiście benzodiazepiny DORAŹNIE okresowo, można by stosować w razie kryzysu, pod ścisłą kontrolą lekarza jak morfinę na ból, który powinien wyraźnie Cię uprzedzić o zaletach i wadach tych środków (leki te moim zdaniem powinny być o wiele bardziej reglamentowane)
Tymczasem lekarz przepisał Ci benzodiazepiny, które Ty bierzesz regularnie 5 lat i nic z tego nie wynika..
A czy twoje problemy zostały realnie rozwiązane? Czy twoja samoocena się poprawiła?



dr. Psycho Trepens napisał(a):Bo chciałem odstawiać benzo po 5 latach z powodu przeświadczenia, że to po nich czuję się gorzej, a jednak okazuje się, że to nie prawda.


Nieprawda, bo tak naprawdę zapewne czujesz się źle z powodu nie leczonej w właściwy sposób nerwicy, a DODATKOWO, źle z powodu benzodiazepin, bo po tak długim okresie ich brania możesz odczuwać objawy abstynencyjne, w postaci głodów lekowych, które IMITUJĄ nerwicę, i już tak naprawdę nie wiesz obecnie co jest od nerwicy, a co od uzależnienia fizyczno, psychicznego, kiedy pojawia się lęk, dyskomfort, na skutek spadku stężenia leku w organizmie, albo głodu psychicznego, że MYŚLISZ, że Ci go właśnie brakuje i powinieneś zażyć, a co od nerwicy, że masz napad lęku, tak po prostu

dr. Psycho Trepens napisał(a):Czy skoro nie biorę coraz większych dawek benzo i coś tam mi dają to jest sens odstawiania ?


To jest tylko i wyłącznie twoja decyzja, pamiętaj jednak, ze benzodiazepny niczego nie leczą, tłumią tylko objawy i szybko tracą swoją efektywność..

Ten sposób leczenia znany był już w Średniowieczu, bo jeśli człowieka gryzł jakiś problem, to wypijał beczułkę wina lub rumu, i na kilka godzin jego problem znikał..

Dr Anna Basińska polski spec od benzo z OLZA Instytutu Psychiatrii i Neurologii wyraźnie nazywa benzodiazepiny „suchym alkoholem”, polecam wywiad radiowy z nią (w środku artykułu w formie pliku mp3)

http://www.rdc.pl/informacje/dr-basinska-z-badan-wynika-ze-w-polsce-18-proc-15-16-latkow-miala-stycznosc-z-benzodiazepinami/
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez dr. Psycho Trepens 30 mar 2016, 17:40
no cóż, na chwile obecną sukcesem jest 3 krotne zmniejszenie dawek, do odstawienia mi daleko, bo dopiero 9 tydzień zmniejszam dawki z poziomu około 1,5mg alprazolamu.

owszem, chodzę do terapeuty uzależnień, we wcześniejszych latach odbyłem kilka terapii zarówno grupowych jak i indywidualnych (paro miesięczne oraz 2 letnią) i niewiele to dało,
problemem są głębokie zaburzenia osobowości (os. unikająca i niedojrzała) i równoległe zaburzenia lękowo-depresyjne, które się ciągną za mną od dziecka.

w moim przypadku branie benzo było ostatecznością, w sensie tonący brzytwy się chwyta, pod koniec 2010r. wyszedłem z psychiatryka w którym nic mi nie pomogli, terapia po nim również, i tak się zaczęło branie benzo, które jakkolwiek mnie trzymały w ryzach. dodatkowo mam skłonności do wszelkich uzależnień, szczególnie narkotykowych, które trapią mnie od lat i ciągle wpadam w ich sidła,
poza benzo przez ostatnich 5 lat ćpałem oporowo syntetyczną marihuanę i dodatkowo sobie popaprałem psychikę. gdybym był w stanie poszedłbym do jakiegoś ośrodka zamkniętego,
dla narkomanów, ale mój fizyczny i psychiczny stan nie pozwala na aktywne uczestnictwo w zajęciach, jestem żywą roślinką, warzywkiem, które nic nie robi i ledwo się zmusi na krótki spacer,
stąd nie kwalifikuje się do takich miejsc, bo tam jest ciężka praca, a ja nigdy nie byłem jej w stanie sprostać.

mój przypadek niestety jest ciężki i brak mi woli i sił do leczenia, stąd aktualna stagnacja i brak wiary w całkowite odstawienie benzo, bo nie ma we mnie woli życia, które ze mnie wyparowały wiele lat temu.

nie usprawiedliwiam się ale jestem na obecnym etapie takiej rozwałki, że nic nie jestem w stanie zrobić, żywy trup.

proszę tylko nie najeżdżajcie na mnie, bo to tylko mnie dodatkowo rozbija i wpędza w jeszcze większe poczucie winy,
na razie małym sukcesem jest to, że zmniejszyłem drastycznie dawki benzo, a to że w tym momencie nie mogę odstawić
ich do zera to jest moja osobista tragedia ;( na razie nie jestem na to gotowy.

Jacek, narkoman i lekoman.
Taka prawda.
Paroksetyna - 60mg
Olanzapina - 10mg
Hydroksyzyna - 150mg
Pernazyna - 300mg
--------------------
Posty
446
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez kaja123 30 mar 2016, 18:02
dr. Psycho Trepens napisał(a):no cóż, na chwile obecną sukcesem jest 3 krotne zmniejszenie dawek, do odstawienia mi daleko, bo dopiero 9 tydzień zmniejszam dawki z poziomu około 1,5mg alprazolamu.
Jacek, narkoman i lekoman.
Taka prawda.
No i jestem pod wrażeniem bo mimo wszystko się starasz i robisz coś dla siebie. bardzo rzeczowo piszesz i zdajesz sobie sprawę z własnego stanu i trybu życia. Niestety wychodzenie z nałogu jest bardzo powolne i kroki sa bardzo malutkie wydawałoby się niezauważalne. Najtrudniejsze są te psychiczne głody i usprawiedliwianie swojego stanu. Fizyczne mijają dość szybko i w porównaniu z tymi drugimi są mniej upierdliwe, przynajmniej dla mnie. Siódme poty, drżenia, bóle, zawroty to nic w porównaniu z tym że łazi za tobą wielka tabletka, przyjaciółka w doli i niedoli wystarczy połknąć i jestem bezpieczna. Ale jak ją wykopiesz (bo to fałszywy przyjaciel) to zobaczysz że świat bez niej jest jeszcze fajniejszy, ciekawszy......... Powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do