Nie mogę znaleźć chłopaka/dziewczyny

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez jevii 27 wrz 2006, 18:26
peace-b napisał(a): nasz wspólny przyjaciel wczoraj zmieszał go z błotem i zerwał z nim kontakt... :|


teraz on traci grunt pod nogami. :twisted:
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Avatar użytkownika
przez Neśka 27 wrz 2006, 20:41
hehe...i dobrz mu tak:) Niech traci, ma na co zasłużył.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez iman 28 wrz 2006, 10:22
Toshiro napisał(a):Ja np. lubię niebezpieczne kobiety, wiele mężczyzn je lubi.

jestem pod tym względem identyczna- moi znajomi nie moga wyjśc z podziwu dla mężczyzn, na których ja zwracam uwagę. Ostatnia diagnoza jest taka, ze wybieram takich a nie innych, bo czegos sie boje w związku, a po takich mężczyznach z góry wiadomo, że się nie ułoży. Ja w sumie sie z tym nie zgadzam. Myślałam kiedyś, że to może kwestia jakichs fascynacji seksualnych- "niebezpieczni" mężczyźni, bardzo mnie pociągają, ale to nie moze być tylko to. Być może to raczej podswiadoma chęć podniesienia własnej wartości poprzez usidlenie kogoś w jakims sensie niedostępnego. Jak to jest u Ciebie Toshiro?

[ Dodano: Czw Wrz 28, 2006 10:42 am ]
jevii napisał(a):Własciwie są zawsze dwie strony medalu - ta druga jest poprostu bardziej
popularna. Jednym słowem pojawia się tekst "przesadzasz".

- tak, tak -skąd ja to znam :) strasznie mnie to wyprowadza z równowagi. Dla mnie nie istnieje coś takiego jak przesada w mówieniu o swoich uczuciach. Każdy posiada swó własny układ odniesienia i jesli cos jest dla niego problemem- to jest, mimo, że obiektywnie moze sie to wydawać mało znaczące. Na tym polega dla mnie właśnie związek- na umiejętności dialogu i choćby próbie przyjęcia perspektywy partnera.

przykład z mojej ostatniej, nawet nie wiem jak to nazwać-przygody?

początek pełen fajerwerków, po kilkanaście telefonów dziennie, absolutne poczucie tego, ze idealnie do siebie pasujemy (pierwszy raz w moim życiu), bardzo szybkie tempo i ogólnie jednym słowem idylla. Mineło pare miesiecy- zmiana o 180 stopni, zupełnie nagle, tak z dnia na dzień. Próbuje wiec o tym porozmawiać- mówie, ze przykrośc sprawia mi, ze zrobił sie nagle taki zimny i powierzchowny i ze zupelnie tego nie rozumiem. Jego odpowieedź- PRZESADZASZ. No k..... , jak przesadzam! Zmiana w relacji jest faktem obiektywnym, moje odczucia są faktem dla mnie- gdzie jest tu miejsce na przesadę!?

[ Dodano: Czw Wrz 28, 2006 10:55 am ]
jeszcze mała ogólna refleksja na koniec...
Byc może przemawia przeze mnie zbyt duzy pragmatyzm, smutna jest Twoja historia Peace-b, ale podobnie jak Antagonista, niestety mnie nie dziwi. Nie mam osobiście takich doświadczeń, moje miłosne historie kończyły sie z o wiele mniej jasnych przyczyn ;). Ale wiem, ze takie juz są z nas ludzi dziwne konstrukcje- w ranieniu siebie jesteśmy mistrzami i to działa w obie strony. Smutna to refleksja, ale tak juz jest i nie wiem czy mozna to jakos zmienić. W takich momentach pojawia sie często kwestia winy- z myślą o tym załozyłam też temat "związki". Moze to oni/ one są draniami, ze nas zostawiają, a może to my do tego doprowadzamy...
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Toshiro 28 wrz 2006, 12:36
iman napisał(a):Jak to jest u Ciebie Toshiro?


Osobiste pytanie, mimo to odpowiem. :roll: Wybieram kobiety raczej młodsze, przebojowe, przyciągające mężczyzn. Zwykle takie które mają za sobą multum związków. Są inteligentne i twardo stąpają po ziemi, pragną ciepła i czegoś poszukują. Mogę stwierdzić że są często mniej wrażliwe w odbiorze świata. Mniej analizują, bardziej żyją chwilą, a przede wszystkim nie mają problemów egzystencjalnych. Dla przykładu moja ostatnia partnerka nigdy nie zastanawiała się nad życiem po śmierci co wtedy było dla mnie szokiem. Dziś juz nie jest...

Zwykle kobiety mówią, że doświadczają przy mnie tzw. prawdziwej miłości ;), często pierwszy raz w życiu (bardzo miłe). Na początku jest maksymalna sielanka, coś na kształt uzależnienia obustronnego, miłosnego haju. Po niewiarygodnym iskrzeniu wyraźne stają się różnice w poglądach, wartościach i rozumieniu wielu spraw, pojawiają się pierwsze problemy. W końcu któreś z nas zauważa jak duża dzieli nas przepaść. Oczywiście nie muszę mówić, że związki dla mnie (mimo że długie) kończą się klapą. Rozstanie najczęściej na zasadzie obustronnego „Kocham Cie”, ale po prostu tak musi być. Czasem pojawia się inny facet, ale jakby na to nie patrzeć te biedne kobietki nie potrafią się same odkleić od neurotyka. Płacz, zgrzytanie zębów i nieprzespane noce obustronnie - jak przy jakimś uzależnieniu. Byłem rzucany i rzucałem mniej więcej proporcjonalnie.

Obecnie wyrwałem się ze schematu i od ponad roku jestem sam. Są bolączki bycia w związku oraz są bolączki bycia samemu. Ja chwilowo wybieram te drugie 8)
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

przez iman 28 wrz 2006, 13:13
Toshiro napisał(a):Osobiste pytanie, mimo to odpowiem

- wybacz Toshiro jeśli tym pytaniem wkroczyłam w Twoja prywatną przestrzeń- może to dlatego, ze nie brzmisz jak osoba szczególnie skryta...

u mnie jest w miare podobnie, tylko końcówka jest inna- ja sie w miare dobrze maskuje i praktycznie nikt nie widzi we mnie neurotyczki- wtedy jest dobrze. Gorzej jest jak zaczynam przy kims czuc się bezpiecznie i próbuje odwrócic role- szukac w kims oparcia... wtedy mniej wiecej jest kniec :)

Toshiro napisał(a):ale jakby na to nie patrzeć te biedne kobietki nie potrafią się same odkleić od neurotyka

- ... :)
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Avatar użytkownika
przez peace-b 28 wrz 2006, 13:31
Wczoraj wieczorem nastąpiła kolejna przemiana - z tego co wiem rozmawiał ze swoją nową "tylko przyjaciółką". Po rozmowie z nią był taki jak zawsze: ciepły, serdeczny, śmiał się, żartował... :shock: Ja już nic nie wiem, najgorsze jest to że sama sobie zaczynam wmawiać że "nic się nie stało" :|
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez kukubara 28 wrz 2006, 13:36
Mysle,ze jak opadna emocje ..obustronne to dopiero wtedy bedziesz mogla to stwierdzic...."nic sie nie stalo"..mozna i tak sobie wkrecac..mamy do tego przeciez sklonnosci..ale napewno sie cos wydarzylo.
"wypromuj milosc ..specu od reklamy"
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

Avatar użytkownika
przez Antagonist 28 wrz 2006, 14:57
peace-b Pamiętaj, że zawsze możesz zrobić to samo co on <-D Może wtedy zrozumiesz głębiej dlaczego ludzie robią takie rzeczy >-)
You see, I believe some darkness reached out to you. And I believe you told it yes.

Civil War !? Nah, honestly i just wanna stab somebody...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
07 wrz 2006, 01:09
Lokalizacja
ten swąd ?

Avatar użytkownika
przez jevii 28 wrz 2006, 22:25
peace-b wiesz co, jak już "poszło" raz to spodziewaj się kolejnego.
TERAZ wydaje Ci się, że jest okej - włączasz racjonalizację i "jedziesz" dalej.

Być może czegoś po prostu chce od Ciebie, dlatego się przymila.
O ile dobrze rozumiem, własnie to coś sugeruje Antagonist,
a wcześniej już napomknął.

Nie jesteś kobietą "zastępczą"/na czas określony, gdzie to wypełnia się "luki" między kolejnymi 'skokami'. 8)
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez iman 28 wrz 2006, 23:29
peace-b napisał(a):Ja już nic nie wiem, najgorsze jest to że sama sobie zaczynam wmawiać że "nic się nie stało"

Peace-b- no obiektywnie niestety sie stało, jeżeli jednak sobie wmawiasz ze to nic takiego, to moze musisz sie zastanowic nad tym jak tobie będzie lepiej: przymykając oczy na pewne rzeczy, czy godząc się z tym, że jego juz w ogóle nie będzie. ...ja często wybierałam tą pierwszą opcję, bo koszty tej drugiej byłyby dla mnie o wiele większe. Wszystko się i tak rozpadało, ale to juz nie był dla mnie taki szok. Moi znajomi nie mogli zrozumieć takich decyzji, no ale neurotyków mało kto rozumie. Na Twoim miejscu, nie byłabym juz ufna (Antagonist ma niestety rację), ale zrobilabym sobie bilans strat i zysków nim podejmę jakąś decyzję...
pozdrawiam
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Avatar użytkownika
przez peace-b 29 wrz 2006, 03:06
iman ja właśnie zrobiłam bilans strat i zysków i wygląda on następująo:

STRATY:
- zostanę sama
- utracę wsparcie, stabilizację, poczucie bezpieczeństwa
- moje nerwice się nasilą i mnie wyniszczą (bo to tylko dzięki niemu tak dobrze funkcjonuję)
- popadnę w depresję i załamanie

ZYSKI:
- brak

Teraz gdy emocje nieco opadły postanowiłam podsumować parę faktów:

1. Nie mam pewności że do czegokolwiek oprócz tego co na zdjęciach doszło. Zdjęcia przedstawiają jego rozpartego w fotelu jakiegoś klubu i trzymającego w objeciach parę dziewczyn. Ujęcia są różne, na niektórych jakieś dziewczyny dosłownie leżą na nim ALE on zawsze miał luźny fizycznie stosunek do swoich koleżanek. Zawsze uważał za coś naturalnego obejmowanie ich, przytulanie czy całusy w policzek, podkreślał jednak że pocałunki w usta i sex są zarezerwowane tylko dla tej jednej jedynej (czyt. mnie) i że nigdy się do nich nie posunie z nikim innym.

2. Nigdy do tej pory nie zawiódł mnie w tej kwestii. Ma wokół siebie mnóstwo atrakcyjnych koleżanek z których część zabiega(ła) o jego względy. Mieszkamy przecież w innych państwach - gdyby chciał bez problemu mógłby prowadzić sobie podwójne życie o którym nie miałabym pojęcia. Jesteśmy razem od roku, zawsze przez ten czas był wierny i nie dawał mi powodu aby w to wątpić.

3. On jest typem który zawsze spowiada mi się ze wszystkiego z detalami - co osobiście mnie dobija. Po prostu nie potrafi niczego ukryć czy zachować dla siebie (mówi mi nawet o rzeczach które moim zdaniem powinien zachować dla siebie). Myślę więc że w razie faktycznej zdrady wydusiłby to z siebie, zwłaszcza że próbowałam nawet podebrać go psychologicznie aby się przyznał (powiedziałam że zależy mi na nim tak bardzo że nawet jeśli na wyjeździe doszło do czegokolwiek to ja jestem w stanie zaakceptować jego zdradę itd) - jednak on wciąż się upiera że doniczego nie doszło.

4. Nie mam faktycznych dowodów na to aby wątpić w jego słowa a w końcu niby mu ufam... Pewnie nigdy nie dowiem się do czego tak naprawdę doszło między nim a jego nowymi koleżankami. Pewne jest natomiast że jeżeli mnie zdradził to z pewnością dokona tego i w przyszłości, wtedy przynajmniej będę miała niepodwarzalny dowód na zaistnienie takiego faktu.

5. On jest młodszy ode mnie o 4 lata - jest jeszcze w głupim wieku (nie skończył jeszcze 19 lat) i w sumie od początku tego związku podchodziłam do wszystkiego z rezerwą. Pomyślałam: jest jeszcze młody, zauroczył się, przejdzie mu. Zawsze jednak dojrzale i odpowiedzialnie podchodził do naszego związku, w pewnym momencie nawet stwierdziłam że przecież nikt nie kazał mu się śpieszyć i gdyby nie czuł się gotowy na powazny związek lub nie uważałby mnie za idealną partnerkę to nie zadawałby sobie tyle trudu dla podtrzymania tego tródnego związku (mój neurotyczny charakter, odległość, koszty itd).

Uważam że na zerwanie zawsze jest czas. Gdybym zerwała teraz, nie tylko popadnę w całkowity kryzys, depresję i załamanie ale także zawsze będę się zastanawiać "a co jesli on faktycznie mnie nie zdradził?".

Antagonist napisał(a):peace-b Pamiętaj, że zawsze możesz zrobić to samo co on <-D Może wtedy zrozumiesz głębiej dlaczego ludzie robią takie rzeczy >-)

Hmm... to nie w moim stylu ;) Nie potrafiłabym iść z kimś do łóżka dla zabawy albo kaprysu. Nikomu nie zrobiłabym tym skokiem w bok na złość - no chyba że samej sobie, bo nie miałabym z tego ani przyjemności, ani satysfakcji i przede wszystkim czułabym się jak dzifka. A on na 100% by odszedł bo zawsze powtarzał jak ważna jest dla niego wierność :roll:

Dzięki wszystkim za posty :)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 02 paź 2006, 21:37
peace-b napisał(a):zdradził mnie z dziewczyną która wygląda jak 7 nieszczęść


Tak to jest z niektórymi z nas (mężczyznami), kiedy spotykamy w swoim życiu anioła, przerażeni jego doskonałością, zaczynamy błądzić szukając... kontrastu. :?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez korres1 05 paź 2006, 23:21
iman napisał(a):
Toshiro napisał(a):Osobiste pytanie, mimo to odpowiem

- wybacz Toshiro jeśli tym pytaniem wkroczyłam w Twoja prywatną przestrzeń- może to dlatego, ze nie brzmisz jak osoba szczególnie skryta...

u mnie jest w miare podobnie, tylko końcówka jest inna- ja sie w miare dobrze maskuje i praktycznie nikt nie widzi we mnie neurotyczki- wtedy jest dobrze. Gorzej jest jak zaczynam przy kims czuc się bezpiecznie i próbuje odwrócic role- szukac w kims oparcia... wtedy mniej wiecej jest kniec :)

Oj dokladnie tak jest. A ja zawsze myslalam, ze faceci lubia slabe kobietki. A jak ja se bylam slaba to pies z kulawa noga sie za mna nie obejrzal.
Przyklad. Po prawie rocznym zwiazku, ze uzyje tego niezupelnie adekwatnego okreslenia, od faceta, ktory dosc skapo, wiec myslałam ze szczerze (...) zapewnia mnie o swojej miłości, grom z jasnego nieba. W kilka dni się posypało, oczywiście nie wiedziałam dlaczego. Więc odbyłam z nim treściwą rozmowę. ( Dodam na marginesie, że miałam wtedy nienajlepsze stosunki z rodziną i wypsnęło mi się to raz czy dwa). Usłyszałam, że... on nie może słuchać już tych moich zwierzeń! Byłam tak zdumiona, że wstałam i wyszłam, a kiedy sobie już popłakałam, pomyślałam, że palant. A dla siebie mam nauczkę - jak chcę się zabawić, to muszę być zabawna. Niestety.

Toshiro napisał(a):ale jakby na to nie patrzeć te biedne kobietki nie potrafią się same odkleić od neurotyka

- ... :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

przez Magda18 28 gru 2006, 20:12
Witam wszystkich...jestem tu nowa. Chciałabym, aby ktoś mi coś doradził, bo naprawde nie radze sobie. Ostatnio co wieczór płacze, jest mi smutno itp. Mam 18 lat, jeszcze nie miałam chlopaka - i własnie nie rozumiem dlaczego. Spotykałam sie z paroma, ale po 2 spotkaniach kończylo sie, nie rozumiem dlaczego, nie jestem ani brzydka, ani też nieśmiala to dlaczego nawet z jednym mi nie wyszlo. Denerwuje mnie to, jak koleżanki rozmawiają o swoich chłopakach, a ja musze tego sluchac......rok temu wstąpilam w układ sponsorowany -to glupie, ale myslalam ze może tak znajde chłopaka - jak zwykle też nic nie wyszło z tego, po paru spotkaniach skończyło się, ale tu sie ciesze, bo nie tędy droga......Ostatnio wieczorami myśle o swym życiu, popelnilam sporo bledów nie jestem z niego zadowolona.......w mojej rodzinie tez sie duzo rzeczy wydarzylo, nie zawsze przyjemnych......Kiedys jako dziecko chodzilam do psychologa, bo nie mogłam sie odnaleźć w szkole, nie trzymalam sie z rowiesnikami, byłam bardzo nieśmiała ale to minęło. Potem pojawil sie inny problem brzydzilam sie dotykac paru rzeczy - moze to byla nerwica naterctw?????? niewiem.....moja mama to zauwazyla i wyslala mnie do psychologa, on skierowal mnie do psychiatry, ale nie poszlam......w koncu minelo mi to......Moze to ma jakis wplyw na moje teraźniejsze życie...niewiem....ale naprawde doskwiera mi brak osoby, chłopaka............co powinnam zrobić??? Prosze doradzcie mi cos.........Dzieki
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
28 gru 2006, 19:46
Lokalizacja
Trójmiasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do