Chorobliwa zazdrość

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Chorobliwa zazdrość

przez flowerpower 17 maja 2014, 10:15
Inga_beta napisał(a):Tak, zgadzam się że autorka ma problem przede wszystkim z samooceną z czego wynika jej poczucie winy a w dalszej kolejności chorobliwa zazdrość.
Tylko że w mojej ocenie to mąż jej zaniża tę samoocenę. Ale jaka jest prawda to wyjdzie na terapii, bo oczywiście trudno jest diagnozować na podstawie wpisów w na forum.



Ja powiem tak: ja wiem skąd wszystkie moja zaburzenia takie jak właśnie niska samoocena czy zazdrość wynikają. Miało na to wpływ całe moje dotychczasowe życie, przede wszystkim relacje z matką, toksyczna przyjaźń w okresie podstawówki i liceum itd. Ja tylko nie wiem jak się z przeszłością rozliczyć, jak sobie z tym poradzić. Liczę że terapia mi w tym pomoże.
Co do męża to obawiam się że masz rację, choć myślę że on też nie robi tego świadomie i celowo. W końcu nikt nie jest święty, on również. Ale to też wszystko jeszcze wyjdzie w praniu.
Na razie pracuję nad sobą, ale mąż z tego co widzę jest chętny żeby iść też na terapię małżeńską jeśli zajdzie taka potrzeba, więc myślę że może to jemu też otworzy oczy na pewne sprawy, że jego zachowanie w stosunku do mnie też nie jest do końca takie jak powinno. Pewnie i ja się dowiem paru ciekawych rzeczy o sobie. :zonk:
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 maja 2014, 14:12

Chorobliwa zazdrość

przez Inga_beta 17 maja 2014, 11:17
Też uważam że robi to nieświadomie. I daltego tak trudno jest zauważyć co naprawdę się dzieje. Najważniejsze że oboje macie wolę wyjścia z tego a to rokuje naprawdę dobrze. I wcale nie musi to trwać latami.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Chorobliwa zazdrość

przez Luki_is_back 17 maja 2014, 11:55
flowerpower, trafiłaś na naprawdę fajnego faceta. Większość by nie chciała nawet myśleć o terapii małżeńskiej, nie widząc w sobie problemów. A Twój mąż jest na to otwarty, więc wszystko musi się Wam ułożyć, czego Wam życzę.
Luki_is_back
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Chorobliwa zazdrość

przez flowerpower 17 maja 2014, 16:15
Luki_is_back napisał(a):flowerpower, trafiłaś na naprawdę fajnego faceta. Większość by nie chciała nawet myśleć o terapii małżeńskiej, nie widząc w sobie problemów. A Twój mąż jest na to otwarty, więc wszystko musi się Wam ułożyć, czego Wam życzę.


Dziękuję, też liczę na to że nam się uda. Szkoda byłoby tyle lat i rozbicia rodziny.

A teraz mam pytanie, bo jestem ciekawa opinii postronnej.

Mąż i ja jesteśmy razem od kilkunastu lat, w tym kilka lat po ślubie. Od początku stale byliśmy razem. Mieliśmy wspólnych znajomych, zawsze wychodziliśmy wszędzie razem. Żadne z nas nie miało osobnego towarzystwa.
Mi to nie przeszkadzało, ani mężowi. Było nam razem dobrze.
Później jakoś tak spotkania się zaczęły urywać porodziły się dzieci, przestało stawać czasu na wspólne wypady.
Nadal od czasu do czasu spotykamy się ze znajomymi, najczęściej w domu albo u nich, albo u nas. Raz z jednymi, raz z drugimi. (To nie tak że kompletnie znajomych nie mam, po prostu brakuje mi jakieś prawdziwej przyjaźni).
Mąż nigdy PRZENIGDY nie miał chęci żeby gdzieś chodzić beze mnie. NIGDY. To nie były moje prośby kierowane do niego, bo tak naprawdę nigdy nie chciałam go w jakikolwiek sposób ograniczać, to były jego własne decyzje. Nawet kiedyś jak miał spotkanie po latach ze znajomymi z podstawówki to mnie ze sobą ciągnął mimo że nie chciałam i broniłam się rękami i nogami żeby nie iść, bo nie znałam tych ludzi i nie czułam się komfortowo idąc tam. Aczkolwiek poszłam i było ok.
Jeszcze jedna na przykład taka sytuacja była kiedy byliśmy zaproszeni na wesele do jakiegoś jego kuzyna do innego miasta. Ja była 3 miesiące po porodzie drugiego dziecka i nie miałam ochoty jechać, bo wiedziałam że targanie się z niemowlakiem będzie i dla córci i dla mnie uciążliwe. Zwłaszcza że córeczka źle znosiła podróże samochodem.
Ale przede wszystkim chodziło mi o to że: trzeba się spakować (rzeczy dla mnie, dla dzieci, dla męża, pieluchy, kosmetyki - generalnie pół domu zabrać bo przecież dwójka małych dzieci - 3 m-ce i 1,5 roku) - oczywiście kto pakuje wszystko? Ja. Druga sprawa - targać się w podróży jeszcze z teściową. Ja siedzę z tyłu więc oczywiście mam najgorzej, bo albo się będę gnieździć z dwoma fotelikami, albo z jednym fotelikiem i teściową. Kolejna sprawa: do kościoła na ślub nie idziemy, ale na wesele już tak. Trzeba się wyszykować, ubrać (bo w dresach nie pójdę), pomalować, uczesać i to tylko po to żeby na dwie godziny się w towarzystwie pokazać i zaraz z dziećmi lecieć do pokoju spać, bo przecież dzieci za małe i za długo na weselu nie wytrzymają, i same w pokoju też nie zostaną. Mówiłam, tłumaczyłam że nie ma sensu żebym jechała. NIE. Zaparł się że jesteśmy rodziną i musimy jechać razem. Oczywiście pojechałam.
Dodam jeszcze że mąż był zawsze raczej typem który wolał siedzieć w domu, zapraszać gości do domu, czy chodzić na domowe spotkania w ograniczonym gronie niż do pubu, o dyskotekach nie wspominając (tam to już w ogóle nie bywał i nie bywa).
Ja też nigdy nie miałam takich potrzeb. Wręcz nigdy nie chciałam nigdzie bez niego chodzić. Byliśmy razem, byliśmy parą nie widziałam powodu żeby od niego uciekać. To czego potrzebowałam to był on.
Teraz mam wrażenie że u niego to się zmieniło, choć nie wykluczam że wyolbrzymiam.
Sami praktycznie nigdzie nie wychodzimy. Jeśli gdzieś chodzimy to całą rodziną: do kina, do zoo itd.
Jeśli byliśmy gdzieś sami to w zeszłym roku ze 2 razy w kinie i raz w teatrze i tyle.
Za to mąż był 2 razy na piwie z kolegami z pracy. (Tak wiem - strasznie dużo razy się wyrwał :mrgreen: , w perspektywie całego roku to prawie tyle co nic, ale w perspektywie tego ile razy razem my wyszliśmy to robi się dużo )
I teraz ja mam do tego takie podejście:
Jeśli idzie z kolegami z pracy - proszę bardzo. Może chodzić, dla mnie to nie problem bo rozumiem że musi czasem wyjść, odreagować, pobyć w męskim towarzystwie.
Problem dla mnie się robi w momencie gdy idą też koleżanki z pracy.
Męskie grono to męskie grono, ale jak idą inne baby to czemu ja nie mogę iść? Tutaj wtrącę że znam ludzi z jego pracy, może nie za dobrze, ale nie są to dla mnie obce osoby. Więc jak oni zabierają na piwo koleżanki, to czemu mnie nie mogą zabrać jako kolejnej koleżanki.
Bo to jest dla mnie tak: skoro nie ma czasu/chęci by wychodzić ze mną to czemu z nimi może? Przecież my w gruncie rzeczy nie spędzamy tak dużo czasu razem. W pracy się nie widujemy, po pracy jesteśmy zaabsorbowani dziećmi i sprawami domowymi i tak naprawdę mamy mało czasu dla siebie. Więc jeśli znajduje czas by wyskoczyć z nimi na piwo to dlaczego nie może mnie zabrać? Wstydzi się?
Ja na piwo ze znajomymi z pracy nie chodzę. Zresztą teraz to nawet nie mogę :), ale gdybym szła w gronie mieszanym to bym chętnie męża wzięła. On też w końcu zna ludzi z mojej pracy, to nie są dla niego obce osoby. Dla mnie nie ma problemu z tym. Wręcz przeciwnie. Fajnie byłoby razem gdzieś w końcu się wyrwać. Problemu z opieką do dzieci nie ma.
A to co byłoby dla mnie przykre w tej sytuacji to to że on na pewno by nie chciał z nami iść, ale nie robił by problemu z tym żebym sama poszła. I też tu robi się taka przykra sytuacja - dlaczego nie ma ochoty wyjść ze mną, a z koleżankami z pracy tak.

Oooo, nawet przypomniała mi się teraz taka sytuacja: ostatnio kolega nasz wspólny, nawet wręcz bardzo dobry kolega mojego męża robił urodziny w knajpie. Zapraszali nas i miałam szczerą chęć iść. A mąż nie, bo zmęczony bo tamto bo sramto. Ale ja mogę iść nie ma problemu. Oczywiście nie poszłam, bo bez niego nie miałam ochoty. Znam tego kolegę, znam jego żonę - bardzo się lubimy, ale to jest bliższy kumpel mojego męża i dlatego uważałam że nawet głupio że ja bym poszła a mój mąż nie.

I teraz jak ja mam się czuć, jak raptem parę tygodni wcześniej czy parę tygodni później na piwo z koleżankami nie był zmęczony - fakt nie był długo, wyskoczył raptem na 3 godziny, ale jednak. Ze mną nie może na tyle wyskoczyć.

No. Także ja mam takie podejście. Jeśli idę w damskim towarzystwie, to wiadomo - idę sama. To samo jeśli on wychodzi w towarzystwie męskim - idzie sam. Jeśli natomiast towarzystwo jest mieszane to co za problem zabrać partnera?
Zwłaszcza że jak pisałam wyżej, sami praktycznie nigdzie nie wychodzimy, a wspólnie spędzany czas ogranicza się do siedzenia w domu, gdzie poza łóżkiem nic wspólnie nie robimy.

I teraz chciałabym prosić o obiektywne opinie. Tylko błagam oszczędźcie złośliwych uwag czy komentarzy :mrgreen:
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 maja 2014, 14:12

Chorobliwa zazdrość

przez Inga_beta 17 maja 2014, 18:24
Luki_is_back,
Masz pole do popisu. Może coś napiszesz o tej komunikacji?
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Chorobliwa zazdrość

przez Luki_is_back 17 maja 2014, 19:24
Skoro zostałem wywołany do tablicy to spróbuje coś naskrobać.
Wyjazd na wesele. Nie wyobrażam sobie żebym miał jechać na taką okazję sam, bez żony. Albo jedziemy razem albo wcale. Takich małych dzieci nie targałbym ze sobą. Jak jest możliwość to zostają np. u babci a my jedziemy. Nie ma takiej możliwości to zostajemy w domu.
Wypady na piwo w męskim towarzystwie. Te kilka razy, co wymieniłaś to liczba wręcz symboliczna. Facet musi mieć możliwość posiedzenia w męskim gronie i popicia.
Ale Ty również powinnaś mieć swoje znajome i z nimi się spotykać. Może odnów stare znajomości z czasów szkolnych. Postaraj się o jakieś spotkanie.
Jeśli mąż idzie do baru w towarzystwie mieszanym i Ty masz ochotę iść z nim, znasz tych ludzi, to dziwię się, że mąż Ci tego zabrania. Ja bym nie robił przeszkód.
Wyjść razem do kina jak są dzieci jest mało. Wiem to po sobie. Najczęściej idziemy razem na bajkę, a takie wyjścia z żoną na koncert, do restauracji, do kina to prawdziwe święto. Cóż dzieci na pierwszym miejscu i to normalne.
Widać że nie potrafisz postawić na swoim, łatwo ulegasz, chyba przez niską samoocenę. Może terapia nauczy wyrażać odważnie swoje stanowisko.
Luki_is_back
Offline

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez khaleesi 17 maja 2014, 19:29
Luki_is_back, no wiec właśnie. Mąż flowerpower, ciekawie postępuje,że nie chce jej w towarzystwie mieszanym. Inga_beta, :lol:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Chorobliwa zazdrość

przez flowerpower 17 maja 2014, 19:50
Luki_is_back napisał(a):Wypady na piwo w męskim towarzystwie. Te kilka razy, co wymieniłaś to liczba wręcz symboliczna. Facet musi mieć możliwość posiedzenia w męskim gronie i popicia.


Tu absolutnie nie mam nic przeciwko. Jeśli o mnie chodzi to może sobie z kolegami na piwo chodzić. Może nie co tydzień, ale raz-dwa razy w miesiącu - droga wolna :).

Luki_is_back napisał(a):Jeśli mąż idzie do baru w towarzystwie mieszanym i Ty masz ochotę iść z nim, znasz tych ludzi, to dziwię się, że mąż Ci tego zabrania. Ja bym nie robił przeszkód.


On nie zabrania, tylko nie proponuje. A ja nie mam śmiałości poprosić żeby mnie zabrał bo nie chcę się narzucać :oops:
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 maja 2014, 14:12

Chorobliwa zazdrość

przez Luki_is_back 17 maja 2014, 19:53
flowerpower napisał(a):
Luki_is_back napisał(a):Jeśli mąż idzie do baru w towarzystwie mieszanym i Ty masz ochotę iść z nim, znasz tych ludzi, to dziwię się, że mąż Ci tego zabrania. Ja bym nie robił przeszkód.

On nie zabrania, tylko nie proponuje. A ja nie mam śmiałości poprosić żeby mnie zabrał bo nie chcę się narzucać :oops:


A takie buty, to rzeczywiście kuleje komunikacja :) To zaproponuj mężowi i zobacz jak zareaguje.
Luki_is_back
Offline

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez khaleesi 17 maja 2014, 19:53
flowerpower, dobrze mówisz mu, ze chcesz iśc a on co na to?

-- 17 maja 2014, 19:54 --

Nie do wiary w ogóle ze sobą nie rozmawiacie? Przecież to jest oczywiste towarzystwo mieszane idziesz z nim
:roll:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Chorobliwa zazdrość

przez Luki_is_back 17 maja 2014, 20:19
Ano facet to taki prosty stwór, ciężko mu się domyślać, trzeba powiedzieć wprost. Pewnie on sobie myśli, że byś się tylko nudziła na tym spotkaniu i nie proponuje, a Ty nie masz odwagi się odezwać. To żadne narzucanie się przecież.
Poleż sobie raz z mężem i powiedz mu, kotuś zabierz mnie następnym razem ze sobą, jak spotkacie się w mieszanym gronie. Też mam ochotę na takie wyjście. That's all.
Luki_is_back
Offline

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez khaleesi 17 maja 2014, 20:31
Luki_is_back, ale bez przesady toż to logiczne jest jest, że skoro idą koleżanki i koledzy to chyba żonę moze zabrać a co ona jakaś od macochy jest. Dziwie się, że nic nie powiedziała ja od razu bym wywalczyła co moje :twisted:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez tahela 17 maja 2014, 20:34
khaleesi napisał(a):Luki_is_back, no wiec właśnie. Mąż flowerpower, ciekawie postępuje,że nie chce jej w towarzystwie mieszanym. Inga_beta, :lol:

no to juz nie jest normalne powinien sie zapytac czy chce i jak by chciała to by poszła a jak by nie chciłato by ie poszła, jak nie proponuje to cos nie halo jest, jak to luk napisał, ze on by nie miał nic przeciw jak sie nic nie kombinuje to sie bierze na spotkania bez problemu
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez khaleesi 17 maja 2014, 20:37
tahela, dla mnie w ogóle dziwne jest postrzeganie to przez flowerpower, że ona się będzie narzucała w ten sposób mezowi/ Abstrakcja jak dla mnie. na jej miejscu już bym wyszykowana stała z usmiechem i powiedzeniem to o której idziemy. :mrgreen:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do