Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Jestem tu nowa i mam nadzieję że znajdę tu pomoc.

Jestem z natury wielką zazdrośnicą. Myślę że jest to w dużej mierze spowodowane tym że mój ojciec zdradzał matkę, tym że nasłuchałam się od matki nie raz że każdy facet zdradza, a także bardzo niską samooceną. Generalnie uważam że jestem beznadziejna, brzydka, głupia, nigdy nie mam nic ciekawego do powiedzenia itd.

Jestem od wielu lat mężatką, mamy 2 dzieci + 3 w drodze.

Mąż jest bardzo fajnym człowiekiem. Do tej pory ufałam mu bez problemu, i dałabym sobie rękę uciąć że nigdy mnie nie zdradzi. Choć mimo tego zawsze byłam o niego zazdrosna. Ale to było takie spokojne, normalne uczucie, bez paranoi, obsesji i kontroli.

Od kilku tygodni popadłam w obłęd. Przestałam mu ufać, zaczęłam być zazdrosna i to chorobliwie. Być może jest to wywołane moją ciążą, tym że czuję się jeszcze grubsza i brzydsza niż dotychczas. Nie wiem. Nie wiem skąd mi się to wzięło.

Mąż jest domatorem i nie ugania się za panienkami, nie wychodzi z kumplami a jednak szaleję z zazdrości o koleżanki z pracy, zwłaszcza że sobie z nimi gada na gg w godzinach pracy. Wiem że nie flirtuje, i nie omawia naszych prywatnych spraw, nie zwierza się im ani nic z tych rzeczy, z żadną się nie przyjaźni. Ale jeszcze wczoraj zapewniał mnie że rozmawiają przez gg o sprawach zawodowych, i że w zasadzie obecnie tylko z jedną się kumpluje w pracy. I ok. Akurat o tamtą dziewczynę nie jestem zazdrosna, choć może akurat powinnam bo wiem że w sumie łączą ich wspólne pasje (np. motory).

A dziś byłam u niego i zobaczyłam że jedna koleżanka coś do niego napisała na gg. To nie było nic zdrożnego, ani nic co by wykraczało poza zwykłą koleżeńską pogawędkę, a jednak poczułam się zazdrosna i oszukana, bo wczoraj mówił coś innego, że poza zawodowymi sprawami o niczym z nią nie gada.

Dlaczego się tak czuje. To uczucie mnie wykańcza. Przecież on nie pracuje z tymi dziewczynami od wczoraj. Skąd nagle taka obsesja?

Może jest to wynikiem tego że sama czuję się samotna, nie mam przyjaciół, a nawet tych z którymi się spotykam prywatnie to mam problemy żeby coś ciekawego powiedzieć. A z ludźmi z pracy to w zasadzie mam kontakt bardzo luźny.

Ja kiedyś byłam towarzyska, a mój mąż nieśmiały. Miał kilku znajomych i tyle. Teraz role się odwróciły. On jest towarzyski i powszechnie lubiany, a ja zamknięta w sobie i nieśmiała, bez żadnych pasji.

Bardzo mi źle z tego powodu, bo gdyby on mnie zostawił to to zostałabym kompletnie sama (nie licząc dzieci oczywiście).

Marzę o tym by zacząć z kimś internetową przyjaźń. Najchętniej z jakimś mężczyzną, żeby to w końcu mąż poczuł co znaczy zazdrość - choć wiem że to złe co teraz piszę.

Proszę o pomoc. Co mam ze sobą zrobić. Nie chcę się tak czuć. Chcę być znów normalna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem z natury wielką zazdrośnicą.

Nie z natury tylko z garba ktorego mamusia Ci zafundowala swoimi opowiesciami

Generalnie uważam że jestem beznadziejna, brzydka, głupia, nigdy nie mam nic ciekawego do powiedzenia itd.

Obrazasz w tym momencie swojego meza..az taki zly gust mialby miec?

. Być może jest to wywołane moją ciążą, tym że czuję się jeszcze grubsza i brzydsza niż dotychczas. Nie wiem. Nie wiem skąd mi się to wzięło.

Hormony Ci szaleja i pewnie msz tendencje do nadinterpretacji i nakrecania sie jak to ludzi z niska samoocena

 

Jedyna rada to chyba zaczac pracowac nad pewnoscia siebie na pewno masz jakies mocne strony.

I gowniana madrosc z neta ale jednak prawda w tym jest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Babo przestan marudzic, bo dopiero meza odstraszysz, a z trojka dzieci to marne szanse na innego normalnego faceta. Ubierz sie seksi, niech maz Ci brzuszek i co innego wymasuje ;) i tyle...a nie wymyslasz problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Babo przestan marudzic, bo dopiero meza odstraszysz, a z trojka dzieci to marne szanse na innego normalnego faceta. Ubierz sie seksi, niech maz Ci brzuszek i co innego wymasuje ;) i tyle...a nie wymyslasz problemy.

 

 

łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

 

Najgorsze jest to że od kiedy się poznaliśmy z mężem zawsze byliśmy razem. Zawsze. Wspólni znajomi, wspólne udzielanie się na tych samych forach internetowych itd. Nigdzie bez siebie nie wychodziliśmy. Ani jemu ani mi to nie przeszkadzało.

Teraz widzę jaki to był błąd.

 

Obecnie pracujemy w jednej firmie, ale w innych kompletnie nie związanych ze sobą działach. On ma całą listę znajomych (fajnych młodych ludzi) z pracy na gg , ja nie mam nikogo. Moje koleżeństwa pracowe szybko się kończą. Nigdzie nie wychodzę, siedzę w domu i zajmuję się dziećmi. On udziela się na innych forach, gdzie ja już nie wchodzę. I tak trochę chyba straciłam kontrolę, której potrzebuję i która dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Fakt że mąż też specjalnie nigdzie nie wychodzi z kolegami, nie siedzi w pracy po godzinach itd. Ale mimo wszystko on ma swoje pasje, zainteresowania których mi brakuje.

On może o nich sobie z kimś pogadać, ja jeśli o czymś gadam z ludźmi z pracy to są to w zasadzie sprawy służbowe tylko. Nawet gdybym chciała to zmienić to i tak nie mam do powiedzenia nic ciekawego. Bo ile można opowiadać o swoich dzieciach?

Może gdybym sama miała z kim pogadać, z kim wyskoczyć w pracy na obiad to byłoby mi lepiej. A nie mam z kim. Sama boję się narzucać i komuś zaproponować wspólny posiłek, a mi nikt nic takiego nie proponuje. Co nie znaczy że nie jestem w pracy lubiana. Po prostu jakoś tak odstaję od wszystkich. Może dlatego że nie wychodzę na spotkania na piwo po pracy, nie jeźdżę na intergracje. Nie wiem.

 

Wracająć do męża to jeszcze dodam że jest ode mnie młodszy parę lat i np bardzo przeżywa że jest już po 30. Już teraz zaczyna się czuć staro, a to przecież najlepsza droga do tego żeby znaleźć młodszą i się tym odmłodzić siebie. A jeśli teraz tak się czuje to co będzie jak będzie mial lat 40 czy 50?

 

Ja natomiast boję się że on jest ze mną ze względu na swoje kompleksy i dlatego mnie nie zostawi, bo mi one nie przeszkadzają, a przed inną dziewczyną może się wstydzić. Poza tym myślę że przy mnie czuje się lepszy. Ja jestem beznadziejna, nic mi nie wychodzi, wszystko robię źle. On jest totalnym przeciwieństwem - zresztą ostatnio sam mi to powiedział - że przecież przeciwieństwa się przyciągają. To też nie wpłynęło dobrze na moje samopoczucie. Bo o ile przeciwieństwa się przyciągają, to jak długo można być z taką żoną, co nawet obiadu nie umie ugotować, przy ludziach się odezwać, czy z którą nie można porozmawiać bo na każdym kroku okazuje swoje braki w wiedzy i myśleniu?

 

Do tej pory jedyną mocną stroną mojego życia była moja praca. Przez wiele lat się w niej wykazywałam a ostatnio nawet w tej dziedzinie nic mi nie wychodzi. Od kilku miesięcy ciągle wszystko co w pracy robię to robię źle. Ciągle o czymś zapominam, nie wyrabiam się z terminami itd.

 

Jeżeli jescze chodzi o męża to najgorsze jest to że ja mam problemy w komunikacji. Nie umiem się z mężem porozumieć. Nie umiem mówić o swoich potrzebach ani oczekiwaniach - boję się że za dużo będę wymagać i przez to on mnie zostawi.

On nie ma tego problemu, co więcej widzę że łatwo mną manipuluje i tym samym dostaje to czego chce. Ja tak nie umiem. Nawet jak się kłócimy to łatwiej mi usiąść i napisać co do niego na gg czy na maila i wtedy powiedzieć mu np o co mi chodzi. Może to dlatego że on zawsze potrafi tak obrócić sprawę że nawet jeśli ewidentnie wina jest jego, to on tak to zakręci że będzie moja. I to ja płaczę i przepraszam i znów to ja jestem ta zła.

 

Wiem że jest ze mną źle. Próbuję wybrać się do psychologa, ale jakoś nie mogę się zebrać i ruszyć tyłka. Choć ostatnio nawet się zapisałam ale odwołali mi wizytę w ostatniej chwili, a ja jeszcze nie byłam łaskawa zapisać się drugi raz.

 

Błagam, nie piszcie nic co jeszcze bardziej pognębi moje samopoczucie, bo jestem na takim dnie psychicznym nie wiem czym się to by się skończyło a ja i bez głupich, złośliwych i nieprzyjemnych komentarzy wiem że jestem beznadziejna.

Ja po prostu muszę się gdzieś wygadać, wyżalić i wypłakać, a nie mam nikogo bliskiego przed kim mogłabym to zrobić. Zresztą tak anonimowo jest łatwiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś mi się wydaje że ta sytuacja bardzo mężowi odpowiada. On ma pełną kontrolę nad tobą i to on steruje wszystkim wykorzystując twoją słabość psychiczną, poczucie zależności, poczucie tego że jesteś beznadziejna. A jak mu z tym dobrze to trudno liczyc na to aby cię wsparł.

Przedtem był nieśmiały a teraz znalazł sobie kogoś za pomocą kogo może się dowartośćiowywać. Nie pozwól mu na to.

Posiadanie zainteresowań nie stanowi o wartośći człowieka..

Przydałaby ci się dobra koleżanka a jeżeli takiej nie masz to ten psychoterapeuta. Jeżeli oboje pracujecie to stać cie na prywatnego terapeutę, bo na fundusz to nie wiadomo na kogo trafisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Coś mi się wydaje że ta sytuacja bardzo mężowi odpowiada. On ma pełną kontrolę nad tobą i to on steruje wszystkim wykorzystując twoją słabość psychiczną, poczucie zależności, poczucie tego że jesteś beznadziejna. A jak mu z tym dobrze to trudno liczyc na to aby cię wsparł.

Przedtem był nieśmiały a teraz znalazł sobie kogoś za pomocą kogo może się dowartośćiowywać. Nie pozwól mu na to.

Posiadanie zainteresowań nie stanowi o wartośći człowieka..

Przydałaby ci się dobra koleżanka a jeżeli takiej nie masz to ten psychoterapeuta. Jeżeli oboje pracujecie to stać cie na prywatnego terapeutę, bo na fundusz to nie wiadomo na kogo trafisz.

 

miałam iść w ramach nfz ale jakoś nie dotarłam. Znalazłam prywatnie, z dobrą opinią, w całkiem przystępnej cenie.

Dziś idę. Boję się tylko że całą rozmowę zamiast mówić będę płakać - w takiej jestem rozsypce :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Coś mi się wydaje że ta sytuacja bardzo mężowi odpowiada. On ma pełną kontrolę nad tobą i to on steruje wszystkim wykorzystując twoją słabość psychiczną, poczucie zależności, poczucie tego że jesteś beznadziejna. A jak mu z tym dobrze to trudno liczyc na to aby cię wsparł.

Przedtem był nieśmiały a teraz znalazł sobie kogoś za pomocą kogo może się dowartośćiowywać. Nie pozwól mu na to.

Posiadanie zainteresowań nie stanowi o wartośći człowieka..

Przydałaby ci się dobra koleżanka a jeżeli takiej nie masz to ten psychoterapeuta. Jeżeli oboje pracujecie to stać cie na prywatnego terapeutę, bo na fundusz to nie wiadomo na kogo trafisz.

Nic dodać nic ująć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie po raz pierwszy bedziesz miała do kogo się wypłakać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inga_beta, ale masz racje sporą temu męzowi to pasuje takie odizolowanie jej od świata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdrowy rozsądek by ci się przydał, zabawa z dziećmi. Jeśli koleżanka, to tylko szczęśliwa i spełniona, taka która da ci skrzydła a nie taka co cię będzie dodatkowo dobijac każdą swoją radą.

 

Pasja łączy ludzi. Tego nie zmienisz i nawet nie próbuj! Motory są super, powinnaś to poczuć skoro jesteś z facetem, który się nimi interesuje :-) Jeszcze cię do nich nie przekonał?

 

Facet kocha cię jak potrafi, a potrafi cholernie mocno. Bądź mu partnerką a nie matką. I uwierz w to że jesteś super, bo twój mąż właśnie tak cię widzi, to chłopakowi oczu nie zamykaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

khaleesi,

A tu jest sytuacja tym trudniejsza że nie za bardzo mozna mu co zarzucic, bo on wydaje sie w porządku. A on tylko trzyma sznurki i pociąga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No, jasne. Zawsze wszystkiemu winny facet. Tak jest, dalej tak doradzajcie. Niech jeszcze krzywiej na niego patrzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Inga_beta, ale masz racje sporą temu męzowi to pasuje takie odizolowanie jej od świata.

 

Tutaj muszę napisać na jego obronę że on mnie nie izoluje. Sama się odizolowałam, bo nie miałam chęci chodzić nigdzie bez niego.

Tu akurat jest moja wina. Zresztą w większości jest moja wina... Przywykłam...

 

Ale... idę dziś do psychologa, a to już jakiś krok na przód.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Luki_is_back, a Ty czytasz to,że autorka sama widzi, że on nią manipuluje? Faktycznie z tego co opisuje tak wygląda to wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

khaleesi, no właśnie czytam i nie widzę tu manipulacji.

Widzę, że autorka ma problemy, w których powinien pomóc ktoś do tego przygotowany i który będzie widział całość sprawy. My swoim gadaniem możemy tylko zaszkodzić.

Problem podstawowy to brak szczerej rozmowy między małżonkami, brak właściwej komunikacji i to należy rozwiązać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Luki_is_back,

Ja natomiast boję się że on jest ze mną ze względu na swoje kompleksy i dlatego mnie nie zostawi, bo mi one nie przeszkadzają, a przed inną dziewczyną może się wstydzić. Poza tym myślę że przy mnie czuje się lepszy. Ja jestem beznadziejna, nic mi nie wychodzi, wszystko robię źle. On jest totalnym przeciwieństwem - zresztą ostatnio sam mi to powiedział - że przecież przeciwieństwa się przyciągają. To też nie wpłynęło dobrze na moje samopoczucie. Bo o ile przeciwieństwa się przyciągają, to jak długo można być z taką żoną, co nawet obiadu nie umie ugotować, przy ludziach się odezwać, czy z którą nie można porozmawiać bo na każdym kroku okazuje swoje braki w wiedzy i myśleniu?On nie ma tego problemu, co więcej widzę że łatwo mną manipuluje i tym samym dostaje to czego chce. Ja tak nie umiem. Nawet jak się kłócimy to łatwiej mi usiąść i napisać co do niego na gg czy na maila i wtedy powiedzieć mu np o co mi chodzi. Może to dlatego że on zawsze potrafi tak obrócić sprawę że nawet jeśli ewidentnie wina jest jego, to on tak to zakręci że będzie moja. I to ja płaczę i przepraszam i znów to ja jestem ta zła.

Wracająć do męża to jeszcze dodam że jest ode mnie młodszy parę lat i np bardzo przeżywa że jest już po 30. Już teraz zaczyna się czuć staro, a to przecież najlepsza droga do tego żeby znaleźć młodszą i się tym odmłodzić siebie. A jeśli teraz tak się czuje to co będzie jak będzie mial lat 40 czy 50?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

khaleesi, to też czytałem. Widzimy relacje jednej strony, jedno słowo manipulacja, której się uczepiłyście.

A problemem jest jak pisałem wyżej brak właściwej komunikacji, przez co małe sprawy zaczynają urastać do wielkiego problemu i bardzo niskie poczucie wartości. Do przerobienia na terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Luki_is_back, a Ty tylko wszystkich byś na terapie wysyłał

Skoro czuje się manipulowana to chyba tak jest.To tak jak ofiary przemocy psychicznej one czuja kiedy jest ta przemoc chyba lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja kiedyś byłam towarzyska, a mój mąż nieśmiały. Miał kilku znajomych i tyle. Teraz role się odwróciły. On jest towarzyski i powszechnie lubiany, a ja zamknięta w sobie i nieśmiała, bez żadnych pasji.

 

Tu jest klucz.

Jak myslisz, dlaczego tak się stało? Od kiedy te role zaczęły się odwracać? Czy miał na to jakiś wpływ twój mąż? Np to że cię obwinia.

 

Jeżeli jescze chodzi o męża to najgorsze jest to że ja mam problemy w komunikacji. Nie umiem się z mężem porozumieć

A czy on ci ułatwia to porozumiewanie się? Co czujesz gdy chcesz z nim porozmawiać? Jaki jest jego stosunek do tych rozmów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

khaleesi, wcale bym jej nie wysyłał na terapię, tylko zachęcił do szczerej rozmowy z mężem, byle nie na gg.

Mają taki fajny czas, żeby się zbliżyć do siebie, dziecko w drodze. Jednak jak nie umie z nim rozmawiać i woli kombinować żeby poznać internetowego przyjaciela, żeby odegrać się na mężu, żeby poczuł się zazdrosny. No coś tu nie halo.

Było sobie małżeństwo. Niby wszystko z nimi było w porządku, nie kłócili się. Żona zawsze zostawiała mężowi górę od bułki, a sama zjadała dół.

Minęły lata, mąż coraz bardziej wściekły, coraz więcej nieporozumień. Żona pyta, dlaczego tak między nami się popsuło? Mąż mówi, bo ty mi zawsze dajesz górę od bułki, na złość, a ja nie lubię góry, tylko dół. Żona na to, myślałem że lubisz górę, specjalnie zostawiałem ci to co najlepsze, bo ja lubię górę, myślałem że wszyscy ją wolą.

Widzisz co mam na myśli, brak rozmowy, brak komunikowania się o swoich potrzebach, który powoduje, że rodzą się konflikty, które narastają przez lata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

klasyczny przykład, nie sama pracą człowiek żyje, to musi w końcu dać po psychice

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wróciłam w pierwszej wizyty u terapeuty. Nie będę się oczywiście wdawać w szczegóły co i jak bo chcę żeby to zostało między mną a nim, ale ogólnie z pierwszej wizyty jestem zadowolona. Oczywiście efektów (poza chwilową poprawą mojego samopoczucia) jeszcze nie ma i pewnie długo nie będzie. Pogadałam, popłakałam. Mogłabym jeszcze gadać i gadać godzinami ale to już na kolejnych wizytach :D

Póki co cieszę się że zrobiłam ten pierwszy krok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inga_beta, ale masz racje sporą temu męzowi to pasuje takie odizolowanie jej od świata.

Luki_is_back, a Ty czytasz to,że autorka sama widzi, że on nią manipuluje?

o czym wy piszecie? Gdzie wyczytalyscie cos o izolowaniu i manipulacj...To autorka ma problem zdaje sobie z tego sprawe a wy probujecie ja nastawiac przeciwko mezowi i wstrzykujecie jad? No prosze was! :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wstrzykujemy jad? Ja zauważyłam że autorka ma największy problem z poczuciem winy a zazdrość to dalszy efekt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×