Choroba a związek.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Choroba a związek.

przez Shadowmere 16 sie 2010, 14:52
Nenaja, jest.moje zaburzenie zawsze rzutowało na nasz związek,ale Adam byl odporny,pelen werwy i energii -znosil wszystko.ostatnio trochę osłabł.
przywyklam do tego,że jeśli wychodzę,uciekam,"wyprowadzam się",to on mnie goni,uspokaja,przyprowadza do domu.Przedwczoraj nie wyszedl za mną.
Bardzo się kochamy,oboje zgodnie stwierdziliśmy,że jesteśmy "miłościami naszego życia",chcemy walczyc o ten związek.Ale wesolo nie jest.
Shadowmere
Offline

Re: Choroba a związek.

przez Nenaja 16 sie 2010, 15:16
Jest ciężko i niestety będzie ciężko...taki to już urok tego choróbska :( ale to że chcecie walczyć o ten związek, to już jest bardzo dużo... także fakt, że podjęłaś leczenie :) A jeśli nawet jest źle, to nie możesz dopuszczać myśli o rozstaniu, ani z Twojej strony, ani że on Cię zostawi....Pamiętaj, że Bardzo Cię Kocha i że jemu też jest ciężko, bo chce Ci z całych sił pomóc, ale nie wie jak.

Pamiętam dobrze jak po mojej kłótni z K. wyszłam i nie poszedł za mną, byłam załamana, myślałam, że już mu na mnie nie zależy....staram się nie uciekać i wyjaśnić wszystko na spokojnie, to czasem emocje biorą górę i wychodzę. Obydwoje mamy wtedy czas na przemyślenia i uspokojenie się, a na następny dzień wyjaśnienie wszystkiego na spokojnie.

[Dodane po edycji:]

tak sobie o kryzysach piszemy i bach.... u nas się pojawił... po prostu cudownie :roll:
Nenaja
Offline

Re: Choroba a związek.

przez dogomaniaczka 17 sie 2010, 08:08
ja jestem z moim 3 lata, kryzysy były, ja chciałam go zostawić "dla jego dobra" , wybił mi to z głowy..wiele razy myślałam o tym gdy było źle..teraz już nie, wiem że będzie przy mnie zawsze nawet jak będzie ciężko..że nawet jak będą kryzysy to jest to normalne i sobie poradzimy..ze wszystkim i z chorobą też..dopóki mamy siebie..chyba nie mamy prawa decydować za tę drugą osobą nawet jeśli chodzi o jej dobro..jeśli sam będzie miał dosyć tego dodatku do mnie jakim jest nerwica odejdzie..ale ja już nie będę tak myśleć. razem można znieść o wiele więcej. gdybym go nie poznała nie wiem czy byłabym teraz tutaj , nie przetrwałabym ostatniego roku, a że oboje czasami mamy dosyć, że są kryzysy..trudno..takie życie..myślę że i tak moja nerwica spowodowała że jesteśmy ze sobą bliżej niż wiele innych par bo od początku przez to razem przechodzimy..trzeba walczyć o miłość.
dogomaniaczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Choroba a związek.

Avatar użytkownika
przez stracony 17 sie 2010, 10:24
Głównie rzez chorobę rozpadło się moje małżeństwo. Nie wiedziałem, że jestem chory chociaż sygnały były wyraźne. Ex skupiona nad swoimi dolegliwościami bagatelizowała moje. Miała serdecznie dość tego jak mówiłem, że źle się czuję i nie przyszło jej do głowy, że ze mną coś jest nie tak. Nawet sygnał ostrzegawczy, czyli nasilenie depresji i wizyta u psychiatry nic nie wniosły. Prawdopodobnie dla niej to były moje wymysły. Sam tkwiłem w beznadziejności, żonie nic nie mówiłem i tylko zastanawiałem się w jaki sposób skończyć z sobą by coś z tego miały, by finanse przez chociaż krótki czas nie były problemem.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: Choroba a związek.

przez dolorka21 17 sie 2010, 11:04
Dzień dobry.
Piszę w sprawie swojego chłopaka, jesteśmy już ze sobą ponad rok, ale nie jestem pewna jego zaangażowania w związek. Dlaczego te forum? Bo mam wrażenie że za wszystko odpowiedzialna jest nerwica, leczy się od roku u psychologa (powiedział mi po pół roku leczenia). Nie ma w zwyczaju dzwonić pierwszy, wyjazdy nad morze czy góry tylko ja proponuje, o grze w tenisa nie chce słyszeć, chociaż dawniej to była jego pasja) Pytając wiele razy, w końcu się dowiedziałam, że nie kocha mnie tak jak bym tego chciała. Nie jest pewny tego co czuje, czy się tylko przywiązał
czy to miłość -nerwica ma na to wpływ? czy to problem nie wynikający z choroby?) On chce umierać z tęsknoty, chce śnić o mnie po nocach, ale nic takiego nie doświadcza. Wszystkie uczucia odbieram jak by były przytłumione, taka pustka wewnętrzna.Jednak chce ze mną być.
Sytuacja ta trwa juz długi czas, ciągle z uwagi na to dochodzi do spięć. Zachowuje się jak zwierze w klatce, szuka wyjscia, w pracy flirtuje z współpracownicami w poszukiwaniu tych emocji, których mu brakuje. Daje mi do zrozumienia bym odeszła, bo nic z tego nie będzie, ze marnuje czas,
jednak sam nie chce odejść bo sie boi. Powiedzcie mi co robić, kierując się własnym doświadczeniem,no bo kto zrozumie leopiej sytuacja jak osoba mająca podobny problem?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 sie 2010, 10:35

Re: Choroba a związek.

przez Shadowmere 17 sie 2010, 15:29
jeśli jest z Tobą ze strachu a nie z milości-to pokaż mu drzwi :shock:
Shadowmere
Offline

Re: Choroba a związek.

przez dolorka21 17 sie 2010, 17:32
Boi sie, bo wie ze ma prawie wszystko czego oczekiwal, jednak nie jest pewny uczuc i ciagle sie wacha. Najbardziej boi sie zle podjetej decyzji, poczucie winy go dobije jesli popelni blad. A nie wie co ma, bo jedyne emocje jakie potrafi wyrazac to zlosc.
Szykuje sie nam wyjazd do Norwegii, nie wiem czy to dobry pomysl jechac z nim.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 sie 2010, 10:35

Re: Choroba a związek.

przez Shadowmere 17 sie 2010, 17:33
dolorka21, ja też nie wiem.Szczerze mówiąc balabym się byc z takim chlopakiem.
Shadowmere
Offline

Re: Choroba a związek.

przez buu 07 lis 2010, 10:34
eufrozyna napisał(a):Ja mam ciągle kłopoty w związkach przez moje „zaburzenie”.. To na ogół osoby z którymi jestem mają mnie dość. I szczerze mówiąc nie dziwię się im bo ja siebie też mam dość. Często mam w ogóle problem ze stworzeniem związku, już nie mówiąc o jego utrzymaniu. W tej chwili jestem sama.

U mnie związki są ciągłą huśtawką, nikt nie wytrzymuje moich zmian nastroju, mojego „dramatyzowania”, oskarżania, wymyślania problemów. Nikt nie wytrzymuje tego, że raz lgnę do kogoś a potem odpycham tą osobę, że raz się staram a za chwilę mam wszystko w dupie. Zawsze jest za dużo emocji, skrajnych emocji. To wszystko powoduje, że duszę się w związku z kimś.

Podpiszę się pod tym wszystkim
Obecnie mam takie wahania, wątpliwości i myśli, że za którymś razem coś i tak się posypie.. :hide: już nie wiem co z tym robić
dolorka21 napisał(a):Boi sie, bo wie ze ma prawie wszystko czego oczekiwal, jednak nie jest pewny uczuc i ciagle sie wacha. Najbardziej boi sie zle podjetej decyzji, poczucie winy go dobije jesli popelni blad. A nie wie co ma, bo jedyne emocje jakie potrafi wyrazac to zlosc.
Szykuje sie nam wyjazd do Norwegii, nie wiem czy to dobry pomysl jechac z nim.

Jakie to jest paradoksalne, nielogiczne i zwyczajnie głupie.. dostaję to czego chce, ale mimo to ciągle doszukuje się czegoś więcej.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Re: Choroba a związek.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 lis 2010, 15:44
Shadowmere dlaczego bała byś się być z takim chłopakiem?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do