Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez linka 13 sie 2010, 17:02
Dla mnie to dziwne...no albo jesteście razem i mieszasz się w jego życie i jeździsz z nim i jego dziećmi na wakacje albo nie mieszasz i nie jesteście razem......... poza tym....z jednej strony nie odzywać się 4 dni ( taaa jasne 4 dni nie miał zasięgu :roll: ) to czyste chamstwo i olewanie cię ale z drugiej strony, to tez nie jest naturalne, że Ty potrzebujesz wsparcia przy....odchudzaniu.... nie przesadzajmy, to nie jest aż tak załamujący proces, ze potrzeba asysty kogoś bliskiego ;) czy Ty aby za często nie "jęczysz" mu w słuchawkę?

ps. To on jest na tych wakacjach z dziećmi czy kolegami w końcu?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez MOCca 13 sie 2010, 19:03
linka, odchudzanie to proces długotrwały, po kilku dniach organizm się buntuje, spada nastrój, jest się bardziej przygnębionym, przynajmniej ja tak miałam na początku, pamietam po sobie, ja to tylko mniej jadłam i piłam dużo wody, a mój mózg szalał.

Motywacja, wsparcie, impuls który kieruje dalej Tobą, no to wspaniałe mieć takiego "męża" co miłym słowem obudzi chęć do dalszej pracy nad sobą, nie ukrywajmy, że kobiety robią to głównie ze względu na męźczyzn. ;)

A cztery dni bez zasięgu...no chciał odpocząć od Ciebie, bo w XXI wieku brak zasięgu praktycznie nie istnieje chyba, że jest w jakieś dziurze i ma playa.
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 14 sie 2010, 01:04
Po kolejnej stronie tego tematu coraz bardziej przekonuje się do bycia samemu :roll:Bycie z kimś tylko komplikuje życie...sprawia,że jest ono bardziej męczące...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez ulltimate 14 sie 2010, 06:15
nadin-1 napisał(a):Cześć wszystkim dzielcie sie swoimi doświadczeniami z toksycznych zwiążków.


Może najpierw zaczne .
Żyje w bardzo chorym związku jesteśmy małżeństwem z młodym starzem, (tylko z pozoru), tak naprawde to bardzo wiele juz przeżyliśmy.
Notoryczne kłótnie , to mało powiedziane raczej awantury z kórymi nie potrafie sobie poradzić , brak rozmowy - to bzdura jeśli ktos twierdzi że rozmową mozna wszystko rozwiązać , bo jeżeli jedna z osób nie chce to jej nie zmusisz chocby nie wiem co.
Także awantury, wyzwiska, poszturchiwanie to moje codzienne życie. Pół roku po małżeństwie miałam nadzieje że jeszcze się cos poprawi ale nic , dosłownie nic, sama nie wiem dlaczego w tym chorym związku jestem doprowadził mnie do stanu w kórym jestem . Brak ochoty do życia, odizolowanie się od bliskich , irytują mnie jak nie wiem co mam ochote uciec daleko wyprowadzic sie ,praca to dla mnie katorga , poczucie własnej wartości jest zerowe , ale co ja tu będę mówic jest nas tu wielu w takim stanie. Po prostu potrzebowałam się wyżaliś a to jedyne miejsce w kórym znajduje zrozumienie i przedewszystkim nie czuje sie samotna .Samotnośc to czuje od bardzo bardzo dawna , nie mam przyjaciół . Dziękuje że tu jesteście . Już nic nie pisze bo i tak to wszystko jest tak nieskładnie że nie chce na to patrzeć .

Pozdrawiam i miłego wieczoru


zalecam separacje natychmiastową od bliskich, zmianę otoczenia /czytaj miasta/, wyjazd na dobre wakacje i nie podawanie adresu nowego miejsca pobytu nikomu, absolutnie nikomu.
Przed zastosowaniem mojej porady poradź się farmaceuty, księdza, matki i kochanki, bo samodzielne stosowanie porad internetowych może skutkować niedorozwojem, debilizmem, a nawet śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
27 lip 2010, 16:04

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Alisha 09 lis 2010, 18:24
jestem tu calkiem nowa i jest dla mnie zaskoczeniem jak wiele osob tkwi w chorych, toksycznych zwiazkach ... wolalabym nie mowic publicznie o tym jak wyglada moja relacja damsko meska powiem jednak ogolnie ze jest to doskonaly przyklad toksycznego zwiazku ...

bylismy ze soba ponad 7 lat, kilka lat wczesniej wiedzialam ze nie jestem z nim szczesliwa i ze wykanczam sama siebie tkwiac w tej relacji, mimo to uzaleznienie bylo silne i skutecznie pozbawialo mnie sil do postawienie jakis stanowczych krokow ... ponad 4 lata temu wyladowalam u psychiatry, diagnoza depresja - leki, wizyty, rozmowy ... po ponad roku nagle slysze z ust lekarki ze tkwie w toksycznym zwiazku i to on ponosi wine za moja depresje a nie jak wczesniej sadzilam praca. Zbuntowalam sie bo przeciez jak mozna takie bzdury gadac, w ciagu jednego dnia odstawilam leki i wizyty u lekarki, zaczelam zyc sama starajac sie utrzymac na "rownych nogach". Rok temu w wakacje pojechalismy do Rumunii, za duzo wypilam, film mi sie urwal ... tu dlugo by opowiadac co sie dzialo i jak przebiegala cala akcja, powiem tylko o skutku moj facet wywalil mnie z rzeczami z pokoju i kazal sie wynosic, sama tysiace kilometrow od domu myslalam ze zwariuje, bylam pod wplywem silnych emocji i pewnie alkoholu tez - dowiedzialam sie pozniej z rozmow z nim ze podobno calowalam sie z jakims gosciem w knajpie, wogole jednak tego nie pamietam ... do kraju wrocilam sama za posrednictwem ambasady (bogu dziekuje za rodzicow ktorzy mnie wsparli i przelali pieniadze aby mi ten powrot umozliwic) mowie o tym bo waznym dla mnie punktem jest chwila gdy w pokoju hotelowym wzielam prysznic, ogarnelam sie, polozylam na wielkim lozku i pomyslal jak cudownie sie czuje z mysla ze moge teraz robic co chce, kupic sobie ciuchy takie jakie mi sie podobaja, urzadzic mieszkanie tak jak ja chce, robic, myslec i chodzic wszedzie tam gdzie ja bede miec ochote ... nie plakalam bylam zdezorientowana ale dziwnie spokojna i moze nawet szczesliwa ...

ostatnie poltorej roku to koszmar ktory nadal sie nie konczy, powroty, rozstania, klotnie, wypominania, wyzwiska ... probowalam odejsc, odciac sie ale za kazdym telefonem, kazdym slowem mieklam i znowu ulegalam, pozwalalam by przychodzil, by byl ... przez trzy miesiace w wiosne nie bylismy razem, nie mielismy kontaktu tylko dlatego ze rozstalismy sie po kolejnej mega awanturze, blagalam go o szanse on jednak powiedzial nie i koniec, zaparlam sie w sobie, unikalam telefonu, staralam sie o nim nie myslec ... zmienilam sie, usmiechalam sie, bylam mniej zdenerwowana, nie krzyczalam jak opetana z byle powodu, nie narzekalam ciagle na wszystko ... naprawde sie zmienilam ... niestety on w czerwcu postanowil mnie odzyskac, przez dwa tygodnie gral kogos kim nie jest, uwierzylam mu ... teraz jest tak jak bylo przez ostatnie poltorej roku, ciagle klotnie, wypominania, do wrzesnia walczylam, staralam sie uwolnic z tej chorej relacji, za wszelka cene walczylam by odejsc by odzyskac ten usmiech, ten spokoj, we wrzesniu braklo mi sil, pogodzilam sie z tym ze jest jak jest, nauczylam sie regulek zachowan "co robic zeby on byl szczesliwy" przy kazdej klotni pytam go "to po co ze mna jestes skoro nie potrafisz wybacz" ale nigdy nie powiem "mam juz dosc chce byc sama" choc bardzo chcialabym to powiedziec ... jestem zmeczona, slaba, braklo we mnie zycia, wszystko stracilo sens ... wrocilam do jezdziectwa z nadzieja ze to pozwoli mi sie poczuc wartosciowa osoba w tej malej dziedzinie mojego zycia ze dzieki temu choc troche stane sie silniejsza ale poki co nie ma efektu a ja zmuszam sie zeby jechac na stadninie bo najchetniej schowalabym sie w swoim malym mieszkanku i nosa z niego nie wystawiala, nie chce mi sie zyc, nie chce mi sie jesc, ubierac, kapac, wszystko jest dla mnie mega wysilkiem ... kiedys jeszcze rozmawialam z kolezankami w pracy, z przyjaciolka teraz nawet tego nie robie, zaczynam sie coraz bardziej od wszystkich izolowac, nie mam juz sil do walki, ten rok wykonczyl mnie ... ciagle musze uwazac na to co mowie, jak w telewizji w filmie jest scena zdrady to cala dretwieje ze strachu czy aby jemu nie wroci i znow nie zacznie wypominac i wyzywac ... najbardziej boje sie ze jesli teraz tego nie zmienie to nie zmienie tego juz nigdy i bede tkwic w tym ukladzie az ktoregos dnia zabraknie mi sil by zyc i postanowie odejsc ... tego boje sie najbardziej ... chodzilam od marca do terapeutki ale ona tylko powtarza musi pani od niego odejsc, to nie ma sensu, tylko ze ja to wiem sama doskonale, ale wiem tez ze nie potrafie tego zrobic poprostu nie potrafie ... probowalam i poprostu nie mam juz sil ...

z checia porozmawiam z dziewczynami/kobietami ktore maja taki sam problem jak ja wiec jesli tylko macie ochote piszcie na gg ... moze rozmowa z kims kto zrozumie jak to jest i dlaczego nie tak latwo podjac ten krok mi pomoze, moze dzieki temu odzyskac choc czesc wiary w sama siebie

[Dodane po edycji:]

eddy u mnie jesli chodzi o dzieci jest podobnie, tylko ze to ja mam syna z poprzedniego zwiazku i to ja nie chce juz dzieci a on bardzo chce ... wiem ze gdyby byl inny i gdyby mial inny stosunek do mnie to bylaby duza szansa zebym zmienila zdanie ale on jest jaki jest a mi nie usmiecha sie wychowywac samotnie kolejne dziecko :( bo on mimo ze jest wiem ze do wychowania zbyt duzego wkladu by nie wniosl bo on jest z tych osob ktore to uwazaja ze przeciez pracuje i czego ja wiecej od niego chce ...

refren napisał(a): Strach przed rozstaniem jest gorszy niż samo rozstanie. Może się okazać, że poczujesz głównie ulgę.


ja ta ulge juz raz poczulam poltorej roku temu, ta sama ulge czulam wiosna wiec dlaczego nie potrafie zrobic nic zeby znow to poczuc dlaczego sama mysl ze mam stanac przed nim i powiedziec ze nie chce z nim byc, ze mam stanac przed nim i przyznac sie do tego ze nie chce walczyc, ze juz go nie kocham paralizuje mnie takim potwornym strachem :cry: ktos w tym temacie napisal ze "nie chce krzywdzic innych" ale oni krzywdza nas codziennie i co oni maja prawo ... czasem tak sobie mysle nie lubie krzywdzic innych ale ile razy on wbija noz w moje serce a ja to znosze i slucham bo mnie zdenerwowalas, bo zrobilas co zrobilas, bo mam prawo byc rozzalony ... on ma prawo do wszystkiego ja nie mam prawa do niczego :evil: jak to sie dzieje ze on cos robi i jest ok bo on moze ale jak ja zrobie to samo to jest obraza, wypominanie, fochy, okrutne slowa :cry:

www3 napisał(a): Napisałaś, że w marzeniach odchodzisz od niego. Ja też tak miałam, przez kilka ostatnich miesięcy czekałam tylko aż wybuchnę i odejdę, ale sił nie starczało... Na koniec miałam taką awanturę, myślałam, że rozbije nas samochodem, pomyślałam, że to koniec. Ale gdy on powiedział, że to koniec popłakałam się i chciałam wszystko wybaczyć, zgodzić się na wszystko. Teraz on chce się przyjaźnić, mówi, że może kiedyś wróci, ale ja zaczynam rozumieć, że to rozstanie to uśmiech losu bo zawsze byłabym za jego rodziną, za jego karierą, zawsze walczyłabym o każdy jego uśmiech.


ja marze o tym dniu od wielu lat, tez sobie powtarzam poczekam do kolejnej awantury i jak on rzuci mi ze nie chce ze mna byc ze nie jest ze mna szczesliwy to powiem mu ze to koniec - wykorzystam okazje - tylko ze jak ta okazja sie pojawia to ja zaczynam dyskusje byleby wszystko zalagodzic, czasem mysle ze robie wszystko byleby on nie mial do mnie pretensji a przeciez i tak cokolwiek nie zrobie on i tak bedzie mial mi wszystko za zle ...

jutro zadzwonie do swojej terapeutki ostatnio bylam u niej we wrzesniu ... tak bardzo chcialabym sie z tego uwolnic, tak bardzo chcialabym poczuc spokoj, tak bardzo chcialabym wstac i sie usmiechnac tak poprostu - wstac i sie usmiechnac

on w zlosci zarzuca mi wiele zlego, mowi wiele okrutnych slow, prawda jest jednak taka ze to on zniszczyl mnie i moje zycie, to przez niego juz dwa razy wyladowalam u psychiatry/terapeutki, to przez niego tak cierpie potwornie, nie mam "kontaktu" z wlasnym synem ... wyc mi sie chce ...


przepraszam musialam sie wyzalic a tego zalu jest we mnie o wiele wiele wiecej tylko ze boje sie ze on wysledzi mnie na tym forum i znowu bedzie mial pretekst zeby mi zarzucic jaka to jestem ...
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
02 lis 2010, 17:00
Lokalizacja
Katowice

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Lili-ana 10 lis 2010, 17:35
Alisha - odwagi dziewczyno! Zrób to co podpowiada Ci intuicja, zrób to czego pragniesz, bo im dłużej w tym tkwisz, tym trudniej się z tego wyplątać. Tracisz powoli siebie, nie masz kontaktu z własnym dzieckiem - to straszne!!! Nie wiem na co Ty czekasz?? Czego się boisz?? Na pewno dasz sobie radę sama, dostaniesz skrzydła, dzięki którym nauczysz się latać, zobaczysz, tylko uwolnij się od tego paskudnego toksyka. Nawet terapeuta Cię o tym przekonywał, nie rozumiem czemu jeszcze w tym tkwisz...

Powodzenia.
Lili-ana
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Alisha 10 lis 2010, 17:44
lili-ana o to zawsze pyta moja terapeutka czego pani sie boi? co moze sie stac jak pani postanowi odejsc?
niby nie stanie sie nic, nie pobije mnie ale wiem ze tak mnie zmanipuluje, tak mi zacznie wmawiac poczucie winy ze poczuje sie znowu jak ostatnia swinia i oczywiscie odszczekam wszystko - jak zwykle :cry: to jest wlasnie w tym najgorsze ze on potrafie tak obrocic kazde moje slowo, tak wykorzystac kazde "potkniecie" (bo nie bede klamac ze idealem nie jestem) ze zaczynam czuc sie winna, i mimo ze wiem ze tak nie jest zaczynam myslec ze wszystko to moja wina, ze gdyby nie ja to byloby inaczej itp itd ... potem jak juz leze w lozku to placze w poduszke i przeklinam sama siebie ze go zatrzymywalam, ze nie wywalilam go na zbity pysk i tak za kazdym razem ...

to jest wlasnie najgorsze on zeruje na moim niskim poczuciu wartosci, niskiej samoocenie, do tego potrafi skutecznie przekrecic kazde moje slowo :evil:

[Dodane po edycji:]

w poniedzialek ide do terapeutki postanowilam dalej walczyc o siebie, za bardzo przeraza mnie moje wlasne zachowanie i to co zaczyna sie ze mna dziac :cry:
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
02 lis 2010, 17:00
Lokalizacja
Katowice

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Lili-ana 10 lis 2010, 17:51
Rozumiem, wiem, ze czujesz się winna ale to nieprawda! To on spowodował to że czujesz się nikim, że masz niski poczucie wartości i wieczne poczucie winy. Skąd ja to znam?? Tak manipulują toksycy, musisz to zrozumiesz, musisz odciąć się od tego co on mówi, zacząć go olewać, zadbać o siebie i tylko siebie, jego miej gdzieś, nie kłoć się z nim, nie odzywaj, nie pozwalaj sprowokować.
Lili-ana
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez refren 16 lis 2010, 14:39
Hej, znalazłam coś naprawdę fajnego, może ktoś się wybierze?
3- dniowe warsztaty dla kobiet (Kraków) : http://www.kobieceserca.pl/Warsztaty_Ko ... oscii.html
refren
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 16 lis 2010, 15:38
W koncu po prawie 1,5 roku wyleczylam sie z tej milosci toksycznej. Powiem jeszcze Wam ze moj byly napisal mi w mailu ze chce wrocic, a kiedy odmowilam, to dostalam nastepny mail zebym uwazala na ulicy bo mnie cos zlego spotka :shock: Dzieki Bogu, ze sie uwolnilam od takiego czlowieka, i zycze Wam wszystkim tego samego!
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Alisha 16 lis 2010, 17:00
agusiaww napisał(a):W koncu po prawie 1,5 roku wyleczylam sie z tej milosci toksycznej. Powiem jeszcze Wam ze moj byly napisal mi w mailu ze chce wrocic, a kiedy odmowilam, to dostalam nastepny mail zebym uwazala na ulicy bo mnie cos zlego spotka :shock: Dzieki Bogu, ze sie uwolnilam od takiego czlowieka, i zycze Wam wszystkim tego samego!


chcialabym ktoregos dnia napisac to samo ...

wczoraj bylam u terapeutki przez chwile poczulam sie lepiej, przez chwile bo znow czuje sie fatalnie, w glowie odtwarzam sobie niczym film wszystkie te zle chwile, te zle slowa, zle sytuacje i co z tego skoro wiem ze i tak nic z tym nie zrobie ... terapeutka sie mnie wczoraj kilka razy pytala dlaczego boje sie odejsc, co mnie blokuje ze nie potrafie zdecydowac sie na ten krok? caly czas nad tym mysle i pojecia nie mam co w tym wszystkim jest ze dalej nie potrafie tego przekreslic, ze tak kurczowo sie trzymam czegos co tak naprawde mnie wykancza :roll:

mam nawrot depresji, nie ma we mnie cienia checi do zycia i to jest takie przykre ... jak to mozliwe ze relacja dwojga ludzi potrafi tak zniszczyc? terapeutka powiedziala ze caly czas go bronie, niby mowie ze jest taki, taki i taki a jednak caly czas go bronie ... no coz przez ostatnie 8 lat zawsze bralam wine na siebie i robie to nadal, mam to wyuczone niczym sztuczke ktora pies wykona za smakolyk, wszystko to co sie dzieje wokol mnie to sztuczki i zachowania ktore zostaly we mnie wpojone przez niego za pomoca fochow, pretensji, obrazliwych slow, wypominania i bazowania na wzbudzaniu we mnie poczuciu winy ... to przez niego tak sie czuje wiec dlaczego do diabla nie potrafie powiedziec DOSC :why: :why: :why:

przepraszam mam dzisiaj podly dzien choc poczatek zapowiadal sie tak optymistycznie ... wieczorem siade i poczytam ksiazki ktore podeslala mi lili-ana moze dzieki temu powoli zaczne robic jakies postepy
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
02 lis 2010, 17:00
Lokalizacja
Katowice

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez refren 17 lis 2010, 20:12
A to w Warszawie, temat : nałogowa miłość : http://www.kobieceserca.pl/Warsztat_Nal ... ilosc.html
refren
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez samanta33 19 lis 2010, 18:52
pyzia1 napisał(a):
asiula82 napisał(a):.Staram się zmienić i zaczynam od drobnych zmian jestem miła itd.ale tak sie zastanawiam kiedy mnie (przepraszam za wyrażenie) szlak trafi bo wiem że bedzie tak w momencie kiedy mimo moich starań on skrytykuje cos co robie dla niego i w tym momencie wszystko od nowa :-|


W tym właśnie jest problem. Ja też próbuję walczyć o związek tak jak Ty, podejść do męża ze zrozumieniem, ale widząc brak działania z jego strony, czasem wręcz wrogość to mam ochotę olać to wszystko, rzucić go w cholerę bo dlaczego tylko ja mam być tą "dobrą"?
Żeby chociaż był dla mnie taki jak teraz od początku...Bo nie jest tak najgorzej, muszę to przyznać, wciąż chyba jest między nami szczerość i zaufanie. Ale on na początku wręcz nosił mnie na rękach, odgadywał każde moje pragnienie zanim zdążyłam i nim powiedzieć. Teraz tak nie jest i to mnie boli. I mówienie sobie, że tak jest zawsze i w każdym związku tego nie zmieni. Czuję się oszukana i tyle.



probowalam blagalam rozmawiaj ze mna wysluchaj mnie nasz zwiazek sie rozpada wszystko jest nie tak i zawsze to samo ''ty jak zwykle masz problem i tylko pretensje'; i na tym konczyla sie moja rozmowa a teraz sobie mysle ze ja faktycznie zawsze mialam tylko pretensje wybuchalam z byle czego czasem nie dalam sobie niczego wytlumaczyc chcialam miec swiat jaki sobie stworzylam ....a tu rozczarowanie
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:15

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez emicórcia 20 lis 2010, 08:43
po latach doświadczeń na różnyh polach wiem, że jak nam zbyt zależy - nie udaje się, panowie nie lubią rozmownych partnerek. Słuchają wtedy gdy sami mają problem, żałosne. Chrzanię śluby i takie tam. Nigdy nie pozwolę aby moj kolega z pracy zarabiał więcej ode mnie
emicórcia
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do