Czy zakochanie moze być...chorobą? :/

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez K. 05 sty 2008, 01:06
anonim, tak zmienia się.
Jednak wydaje mi się, że nie ma co walczyć przede wszystkim wtedy gdy druga osoba jest w stałym związku.

Po co niszczyć coś trwałego ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez kapralis 05 sty 2008, 01:08
Zgadzam się z K. To jest przerąbane jak Ci ktoś się wpiepsza z butami do domu...
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez K. 05 sty 2008, 01:13
kapralis, dlatego w takiej sytuacji najlepiej właśnie tak sobie to tłumaczyć, że my nie chcielibyśmy żeby ktoś wchodził z butami w nasze życie.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez anonim 05 sty 2008, 02:12
Właśnie dlatego ja wycofałem się, zresztą próbuje sobie wmówić, że spotkam inną... Choć w środku czuję żal... W moim otoczeniu są takie które siedzą przy książkach, albo takie co ciągle balangują, a ja szukam kogoś normalnego...
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 05 sty 2008, 11:38
Co do "wchodzenia z butami" w czyjś związek...
Np. kiedy widzi się parę, w której kobieta (czy mężczyzna) promienieje ze szczęscia, potrafi z nim (nią) rozmawiać godzinami, dzieli pasje partnera (partnerki), jest z nim (nią) bez względu na okoliczności itd. Słowem, jeśli wydaje się, że obserwowana kobieta (mężczyzna) jest "ideałem" i pragnie się, by taki "ideał" był "właśnie ze mną", to często zapomina się o jednej kwestii. Mianowicie takie "ideały" są pielęgnowane właśnie przez ich obecnych partnerów (partnerki) i ich wcześniejsze doświadczenia.
Jednym słowem: każdy człowiek jest zwierciadłem, w którym ukazuje się prawdziwe odbicie drugiego człowieka. A jakie zwierciadła, takie odbicia ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez K. 05 sty 2008, 13:58
anonim napisał(a):W moim otoczeniu są takie które siedzą przy książkach, albo takie co ciągle balangują, a ja szukam kogoś normalnego...


Hehe, zaraz porównałam to do siebie, ja chodzę na imprezy i kocham się uczyć = nienormalna ? ;)

Ale rozumiem o czym mówisz, chciałbyś aby Twoja Kobieta potrafiła wszystko wypośrodkować i do tańca i do różańca ..
Są i takie - uwierz :smile:
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez A.t.r.u.s.i.a. 05 sty 2008, 14:55
anonim napisał(a):
Bo jeśli ktoś nie odwzajemnia uczucia, to po co się męczyć ?


Wtedy ciągle masz nadzieję, że może jednak kiedyś, ta nadzieja zamienia się w obsesje.


Istnieje również inna opcja. Dwoje ludzi sie kocha, ale kompletnie nie potrafia się porozumieć. Teoretycznie wydawać by sie mogło, że związek ma wszelkie podstawy by przetrwać.. by nawet być wzorcowym. W rzeczywistości związek oparty na uczuciu jest toksyczny. Niszczy partnerów. Pewnie to kwestia charakterów.

I teraz pytanie, czy trwać w takim związku i wierzyć, że z czasem wszystko sie jakoś ułozy..? A może uciąć wszystko, powoli zapomnieć nie wierząc w cuda?

Miłość to choroba. Taka jak nerwica czy depresja. Zaburzenie chemiczne w organiźmie. To okropne, ale zaczynam się z tym zgadzać. Jestem na etapie w którym najlepszym rozwiązaniem byłaby szczepionka gwarantująca mi odporność na miłość. W ostatnim czasie zaczynam cenić sobie spokój i stabilizację. Nadmiar emocji bywa szkodliwy..
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 sty 2008, 23:25

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 05 sty 2008, 15:05
A.t.r.u.s.i.a. napisał(a):Miłość to choroba. Taka jak nerwica czy depresja

Chyba nie jest jeszcze tak źle?
Może nazwijmy to inaczej.... chorobliwe może być przeżywanie miłości (w toksycznych związkach i tym podobne).
Miłość kojarzy mi się jedynie ze strachem przed odrzuceniem. dlatego nie potrafie normalnie czerpać z tego szczęścia tak jak inni.
Najlepsze jest to, że mam chłopaka który myśli identycznie jak ja. na każdym kroku się sprawdzamy, utwierdzamy w przekonaniu że jeden drugiego nie zostawi... ale to i tak nic nie daje bo każdy myśli swoje i się boi. To jest dopiero chore.
I nie wiem co z tym zrobić. jak przekonać samą siebie, że mogę czuć się przy nim pewnie i bezpiecznie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez A.t.r.u.s.i.a. 05 sty 2008, 21:18
Bad Girl, nie mam pojęcia. Gdybym znała rozwiązanie pewnie sama byłabym szczęśliwsza. Mam identyczny problem. Zawsze szukam potwierdzenia.. :roll:
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 sty 2008, 23:25

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 05 sty 2008, 21:42
Czy potwierdzeniem miłości nie może być uśmiech, błysk w oku ukochanej osoby czy to po wspólnie przygotowanym i wspólnie zjedzonym posiłku, po spacerze, po przegadanych chwilach/godzinach, po tańcu czy po upojnej nocy, czy wręcz po dłuższym niewidzeniu ?
Czy takie potwierdzenia nie są równie wartościowe (albo i nawet bardziej), niż zapewnienia słowne ?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez snaefridur 05 sty 2008, 21:45
A dlaczego tak trudno powiedzieć pewne słowa?
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 05 sty 2008, 21:49
Z powodu własnej dumy, obaw ? - to tak ogólnikowo.
A szczegółowo: jeśli pytasz "dlaczego faceci nie chcą mówić kocham", to chyba wynika to z tego, że "ten typ tak ma" i okazuje miłość czynami. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez snaefridur 05 sty 2008, 21:51
Ale to za mało :? .
snaefridur
Offline

przez A.t.r.u.s.i.a. 05 sty 2008, 21:57
God's Top 10 napisał(a):Czy potwierdzeniem miłości nie może być uśmiech, błysk w oku ukochanej osoby czy to po wspólnie przygotowanym i wspólnie zjedzonym posiłku, po spacerze, po przegadanych chwilach/godzinach, po tańcu czy po upojnej nocy, czy wręcz po dłuższym niewidzeniu ?
Czy takie potwierdzenia nie są równie wartościowe (albo i nawet bardziej), niż zapewnienia słowne ?



Oczywiście, że to też może być potwierdzeniem. Ale im związek dłuższy stażem, tym mniej tych "magicznych" chwil. Pojawia się szara rzeczywistość, szare życie, problemy..
A przecież to jedno słowo nie kosztuje zbyt wiele..
Czasem potrzebny jest wyraźny, czytelny przekaz..
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 sty 2008, 23:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do