Moje problemy/historia/pytania

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez juka 14 wrz 2007, 09:49
Tak bardzo kochamy marzenia, że boimy się je realizować.
Szacun JAN!!!
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 18:46

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 14 wrz 2007, 22:24
ehh
no rzeczywiście zaprzeczyłem siebie ...

ale niektóre sytuacje wymagają przeczekania.
Sam się w takiej znalazłem więc wiem że próba spotkania na siłę nic tu nie pomoże, a jedynie może zepsuć uczucie które się zrodziło..

Gdyby jakaś dziewczyna próbowała mnie podrywać w czasie mojego ataku spadku samooceny, pewnie zraziłbym ja do siebie już na zawsze :)
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

przez tucha911 21 wrz 2007, 10:56
Atrucha sorki że tak długo milczałam ale jakoś nie miałam ostatnio chęci włączać kompa. Teraz jakoś mnie naszło i piszę.

Co do Twojej ostatniej wypowiedzi to myślę, że nasze historie różnią się radykalnie gdyż Wy byliście małżeństwem, a Twój mąż był ojcem dla waszego dziecka przez 4 lata, a potem nagle go olał. Mój Jacek nigdy nie był z tą dziewczyną. Łączyła ich tylko zwykła znajomość i jeden "numerek". Z synem nigdy się nie widział. Od czasu jak zaczęłam pisać na tym forum zaczęliśmy rozmawiać o jego synu. Nie ma już kłótni. Zaczynam powoli docierać do przyczyn takiego właśnie zachowania. Myślę, że negatywne wzorce wyniósł z domu rodzinnego. Jego mama ma syna z przelotnego związku, oczywiście wychowywała go, a ojciec również ma syna, którego nigdy nie poznał. Ojciec Jacka długo nie chciał utrzymywać kontaktów z wnukiem, a od jakiegoś czasu utrzymuje, ale znikomy kontakt. Ojciec dla syna jest zazwyczaj największym autorytetem i tak też jest w przypadku Jacka. Nie potrafi on dostrzec w zachowaniu ojca radykalnych błędów i w pewnym sensie go naśladuje. Poza tym Jacek jest okropnie uparty i naprawdę często ciężko mu cokolwiek przetłumaczyć.

Wczoraj Jacek dostał wezwanie do sądu w sprawie wydania zezwolenia na wydanie paszportu dla jego syna. W pierwszej chwili Jacek chciał się zgodzić, ale udało mi się go przekonać. Wydaje mi się, że Jacek w głębi serca chciałby być ojcem dla Michała, ale po pierwsze jego syn ma już 4 i pół roku, poza tym nie chce od nikogo słyszeć słów typu "w końcu zmądrzałeś" itp. Wiem że to dla niego ciężka decyzja, ale wierzę, że w końcu odważy się ją podjąć.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:20 pm ]
Kochani!

Dziś dopadło mnie coś okropnego. Dostałam histerii z powodu tej całej sytuacji. Jestem strasznie związana ze swoim synem i wiem że byłabym też w stanie dać miłość i ciepło dziecku mojego faceta. Dzieci to największy dar i skarb na całym świecie. Ale do niego jak grochem o ścianę. Mój Filipek pragnie rodzeństwa, a ja pragnę kolejnego dziecka, ale coraz bardziej boję się, że Jacka przerośnie to wszystko i ucieknie. Zaczynam zastanawiać się czy ja tak naprawdę go znam. Dla życia z tym niedojrzałym chłopcem zostawiłam męża i całe dotychczasowe życie, a teraz coraz częściej tego żałuję. Jakoś się w tym wszystkim pogubiłam.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:23 pm ]
Od czasu gdy biorę asertin50, czyli tak od około miesiąca moje nastawienie do wielu spraw zaczęło się zmieniać. Na dzień dzisiejszy zaczynam mieć wstręt do swojego faceta. Jest on dużym nieodpowiedzialnym dzieckiem. Jest egoistyczny i bez serca. Jak można nie chcieć znać swojego dziecka. To chore. Może przesadzam, może się zbyt mocno utożsamiam się z tym dzieckiem, ale chyba nie potrafię inaczej. Byłam, jestem i zawsze będę osobą wrażliwą o bardzo wielkim sercu i niestety czasem obraca się to przeciwko mnie. Kompletnie się pogubiłam. Nie mogę się z nim rozstać, bo on mnie utrzymuje a ja nie mam pracy. Nie daję sobie z tym wszystkim rady psychicznie.
Czas nie leczy ran... On tylko przyzwyczaja nas do bólu...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
31 sie 2007, 00:16
Lokalizacja
Grudziądz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kapralis 28 wrz 2007, 08:33
Myślę, że niestety racją jest stwierdzenie, iż Twój facet to duże i niedojrzałe dziecko. Jest mi przykro, ze tego powodu, ze musisz sie z nim meczyc, ale prawda wg. mnie jest taka, ze twoj facet nie jest w stanie zapewnic ci podstawowego poczucia stabilizacji w zwiazku. Mowi, ze chce dziecka, ale tak mi sie wydaje, ze ona chce dziecka ale juz nie chce odpowiedzialnosci za nie. Zrobil lasce dziecko, tak jak mowisz to byl jeden numerek, ale to dziecko to istota zywa, taki sam czlowiek jak on - w dodatku jest jego czescia i musi sie nim opiekowac czy chce tego czy nie powinien temu dziecki zapewnic dziecinstwo najlepsze na jakie tylko moze sobie pozwolic. W mojej opinii Twoj facet nie dojrzal i watpie by dojrzal kiedykolwiek do decyzji odpowiedzialnej, ze che z toba miec potomka wraz z cala otoczka problemow jakie to za soba niesie. On chce dzieci nie odpowiedzialnosci... coto za ojciec? Hmm chyba wiem jaki... taki jak mój.... żaden.....
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez tucha911 04 paź 2007, 14:12
Idziemy w dobrym kierunku :) Rozmowy o Misiu (synu Jacka) nie doprowadzają do kłótni. Nawet widzę, że Jacek zaczyna się przełamywać powoli. Rozmawiamy o tym jak mogłoby wyglądać ich pierwsze spotkanie itd. Muszę się niestety Wam do czegoś przyznać. Wstyd mi za to ale myślę, że to ważne. Gdy matka Misia zaczęła ingerować w nasze życie i starała się nas rozdzielić to przez nią znienawidziłam też ich dziecko i co najgorsze mówiłam o tym głośno. Raz byłam pozytywnie nastawiona do tego malca, a za jakiś krótki czas znów negatywnie. Myślę, że teraz Jacek boi się, że gdy on się w końcu zdecyduje i spotka z Michałem to ja znów zmienie zdanie. Powiedział mi to wprost. Rozumiem jego obawy :( Od ponad miesiąca biorę Asertin50 i widzę w sobie ogromne zmiany i to na lepsze. Jednak boje się, że gdybym przestała brać ten lek to znów będę miała takie wahania nastrojów, lęki itd. A może to zbieg okoliczności, bo w sumie zaczęłam nastawiać się pozytywnie już wcześniej, a leki przecież też nie działają od razu. Mam nadzieję, że leki pomogły tylko w maleńkim stopniu, a tak w ogóle to ja sama stałam się poprostu lepsza. Trzymajcie za nas kciuki żeby udało nam się osiągnąć to do czego dążymy.
Czas nie leczy ran... On tylko przyzwyczaja nas do bólu...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
31 sie 2007, 00:16
Lokalizacja
Grudziądz

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 04 paź 2007, 22:13
Co zrozumiałe, patrzycie na ten problem z własnej, kobiecej strony.
A spojrzenie z "tej drugiej", męskiej strony jest jednak inne.

Takie sytuacje (rozwody, rozstania) są elementem konfrontacji, w której wg męskiej psychiki następuje podział wg zasady "kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie". Z tego też względu część mężczyzn odcina się od dziecka, które (z reguły) wyrokiem sądu pozostaje we "wrogim obozie" ex-żony (czy ex-partnerki).
Do tego czasem bywa i tak, że stwarzanie przeszkód w odwiedzaniu dziecka (ze strony opiekuna lub opiekunki dziecka) lub nie podejmowanie prób odwiedzin (ze strony "wykluczonej"), jest formą zemsty na drugiej stronie.
Niestety na tym wszystkim cierpi dziecko, o którego dobro powinno chodzić. :(

Tucha, myślę, że w tym przypadku też dochodzi fakt, że zaborczość i mściwość matki dziecka mocno dała się we znaki Twojemu facetowi (wg tego co piszesz, sama tego doświadczyłaś na sobie) i obawia się, że kontakt z dzieckiem może również wiązać się z utrzymywaniem tej "toksycznej" znajomości z matką.
Możliwe, że kluczem do zachęcenia Twojego faceta do utrzymywania kontaktu z dzieckiem będzie przekonanie go, że kontakt z zaborczą matką jego dziecka będzie minimalny (i wg tych założeń spróbujcie ustalić formy kontaktu ojca z dzieckiem).
Jego obawy mogą również wiązać się z tym, czy matka dziecka będzie nastawiała je przeciw ojcu (o tym co sądzi matka dziecka o pomyśle nawiązania kontaktu dziecka z ojcem chyba nie wspomniałaś ;) ).

Mnóstwo pracy dla Twojej kobiecej dyplomacji ;) Powodzenia.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez tucha911 05 paź 2007, 11:06
Po pierwsze strasznie się cieszę z faktu, iż tym tematem zainteresował się mężczyzna, bo szczerze mówiąc brakowało mi męskiej opinii. To co napisałeś zgadza się całkowicie. Wiesz co? Najbardziej denerwuje mnie, że zawsze najbiedniejsze są dla wszystkich kobiety. Sama jestem kobietą, matką, ale wiem z doświadczenia, że kobiety potrafią być naprawdę podłe. Nie myślą o dzieciach tylko o tym jak tu się zemścić na tatuśku. Jestem po rozwodzie. Mój były mąż od prawie roku ma dziewczynę. Od tego czasu jego kontakt z synem zaczął ulegać stopniowej degradacji. Na początku grzecznie z nim o tym rozmawiałam, bo żal mi było dziecka, które bez przerwy pyta o tatę, który nagle zaczął mieć ważniejsze sprawy. Nigdy nie powiedziałam nic złego na jego ojca, choć często tak mnie wkurzył, że musiałam gryźć się w język dla dobra syna. Starałam się dać synowi jeszcze więcej miłości i ciepła, żeby tak nie cierpiał z powodu ojca i muszę się pochwalić, że mi się udało. Teraz rzadko pyta o ojca. Czasem gdy ten przyjdzie po niego to Filip nie ma nawet ochoty z nim iść. Nigdy nie bronię im kontaktu i nie niszczę życia byłemu mężowi, bo niby po co. To jego życie i jego decyzje, to on będzie w przyszłości ponosił konsekwencje. Moje kontakty z byłym mężem ograniczają sie do syna - rozmowy o nim. Nie wnikam w jego życie osobiste, bo to już nie mój problem. Interesuje mnie tylko ta część, która związana jest z naszym synem.

Wracając do tematu postu, bo trochę od niego odbiegłam, choć myślę, że nawiązanie było poniekąd słuszne. Jeśli chodzi o mamuśkę to dotychczas twierdziła, że nigdy by nie zabroniła Jackowi kontaktów z synem, a teraz gdy Jacek się do tego przymierza to ona postanowiła mu to maksymalnie utrudnić. Chora normalnie.

To tyle na dziś, bo muszę odebrać Filipka ze szkoły.
Wielkie buzi dla odwiedzajacych.
Czas nie leczy ran... On tylko przyzwyczaja nas do bólu...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
31 sie 2007, 00:16
Lokalizacja
Grudziądz

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 05 paź 2007, 15:18
Co do Twojego byłego męża i jego kontaktu z Filipem. Myślę, że niechęć do tych kontaktów może wynikać z zazdrości jego dziewczyny (może ona się obawia, że za sprawą Filipa on zechce wrócić do Was) lub obawami jego samego o to, że Ty odczytasz to jako jego chęć powrotu. Bez względu na to jak irracjonalne mogłoby się to wydawać, to możliwe. :?

Znam jedną kobietę po rozwodzie (jej były mąż bił ją po pijanemu). Najbardziej zdumiewa mnie w niej fakt, że po tym jak ją traktował, ona potrafi spojrzeć na ich małżeństwo obiektywnie. Mówi zwykle "oprócz naszych wspólnych chwil były te złe, ale i te dobre".
Myślę, że jest to o tyle istotne, że taka Jej postawa przyczyniła się w znaczącym stopniu do zminimalizowania negatywnych skutków rozpadu małżeństwa na ich dwie córki (dziś obie spełniają się jako szczęśliwe matki, żony i pracownice).
Z tego co czytam, wnisokuję, że i Ty masz równie mocno jak ta kobieta rozwiniętą tzw. "inteligencję emocjonalną" ;)

A co do Jacka i jego syna, to myślę, że niestety tamta dziewczyna instrumentalnie posługuje się (lub posługiwała się) ich synem jako "magnesem" do ponownego przyciągnięcia Jacka do niej.
Co gorsza przy takiej niestabilności poglądów tej dziewczyny nawet nawiązany kontakt Jacka z synem, szybko może być zazdrośnie zniszczony przez tą dziewczynę :(
Dlatego (jeśli mogę poradzić), sugerowalbym kontakt Jacka z synem bez takiego "odświętnego" kontaktu typu "dziś tata widzi się z synem, to nakupi mu zabawek od groma", albo "pozwoli na to, co zabrania mama".
Jednym słowem, by unikać przeciągania dziecka "na swoją stronę".
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez tucha911 06 paź 2007, 21:09
God's Top 10 dziekuję przede wszystkim za zainteresowanie tematem i kontynuowanie dyskusji. Przede wszystkim nawiążę do dziewczyny mojego byłego męża. Myślę, że ma ona na niego wielki wpływ. On ma 30 lat i nie chce być sam i mówiąc w skrócie "tańczy jak ona mu zagra". Ogólnie to nie interesowałoby mnie to gdyby nie chodziło o Filipka. Jednak przestałam prowadzić z nim dyskusje na ten temat. Uważam, że syn sam go oceni gdy dorośnie. Uściślając moje relacje z byłym mężem to ja postanowiłam się rozstać, gdyż żyliśmy obok siebie już dłuższy czas, aż w końcu poznałam Jacka i chciałam związać się z nim. Paweł długo nie mógł się z tym pogodzić. Nawet rok po rozstaniu mówił, że nadal mnie kocha. Mnie to strasznie bolało, bo wiedziałam, że potwornie go zraniłam, ale do miłości zmusić sie nie da.

Teraz pragnę nawiązać do matki Michała (syna Jacka). Obawiam się, że niestety masz rację. Ona wykorzystywała Michała do zbliżenia się do Jacka. Gdy zrozumiała, że Jacek i tak nie będzie nigdy z nią to postanowiła zatruć mu życie tak mocno jak tylko potrafi. Zaczęła przymilać się do rodziców Jacka i całej jego rodziny i nastawiać wszystkich przeciwko niemu. Jestem pewna, że ta dziewczyna jest totalnie zachwiana emocjonalnie i zapętliła się w tym wszystkim co robi. Przez moją nadmierną wrażliwość czasem mi jej nawet żal, ale gdy próbuje po raz kolejny zatruwać nam życie nienawidzę jej coraz bardziej. Żal mi tylko tego dziecka, które potrzebuje ciepła, miłości, spokoju, stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. Wiem, że nie naprawię całego świata, ale temu dziecku mogę pomóc. Co do przekupywania Michała prezentami to nie ma obawy. Rzeczy materialne każdy może dziecku dać, ale głębokie wartości i uczucia tylko nieliczni. Uważam, że stać mnie na miłość do dziecka, które nie jest ze mną związane biologicznie.

Buziaki wielkie
Czas nie leczy ran... On tylko przyzwyczaja nas do bólu...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
31 sie 2007, 00:16
Lokalizacja
Grudziądz

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 06 paź 2007, 23:49
tucha911 napisał(a):Uważam, że stać mnie na miłość do dziecka, które nie jest ze mną związane biologicznie.

no chylę czoła i podziwiam wielkie słowa :? mam nadzieje, że w nich wytrwasz bo nie jest łatwo kochać dziecko zrodzone z innej kobiety szczególnie gdy ta kobieta delikatnie mówiąc nie da się lubić, osobiście bardzo podziwiam twoją determinację w tym temacie :smile: daleka droga przed Tobą łatwo nie będzie, ale i satysfakcja nie mała gdy się uda trzymam kciuki z całych sił.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez atrucha 07 paź 2007, 10:11
Jaśkowa napisał(a):no chylę czoła i podziwiam wielkie słowa :? mam nadzieje, że w nich wytrwasz bo nie jest łatwo kochać dziecko zrodzone z innej kobiety


Ale dlaczego? :roll: Dziecko jest zupełnie odrębną istotą.. A jeśli jest się w związku i ta istota jest potomkiem osoby, którą się kocha, to naprawdę nie ma żadnego ograniczenia.. Można kochać jak swoje całkiem naturalnie..
Trzeba jednak pamietać, że nie zostanie się matką tego dziecka. Mamę ma tylko jedną.. Nie ważne czy złą czy dobrą..ale zawsze ukochaną. Pozostaje nam rola dobrej cioci do której przyjeżdża się z przyjemnością. Mnie to nie przeszkadzało.. ;)

Jest niestety ciemna strona takich powiązań. Kiedy pokochasz to dziecko i wrośnie w Twoje życie, to w przypadku rozstania z ojcem dziecka, niestety tracisz zupełnie kontakt z owym dziecięciem. Nagle ktoś zabiera Ci z życia osóbkę, którą pokochałaś i nie masz na to żadnego wpływu.. Dziecko nie było Twoje i musisz pogodzić się z tym faktem. Taki mały dramat..

Związki osób "z tobołkiem doświadczeń" niestety są związkami podwyższonego ryzyka..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 07 paź 2007, 12:10
Tucha, po tym co napisałaś o swoim byłym małżeństwie, bardziej jasne są przyczyny zachowania Twojego byłego męża (Pawła).
On prawdopodobnie unika kontaktu z Filipem z tego względu, że Filip jest owowcem Waszego małżeństwa i stąd wszelki kontakt z własnym synem przypomina mu o tym, jak bardzo bolał go rozwód. Myślę, że brak kontaktu Pawła nie wynika z jakiejś niechęci do syna, ile właśnie jest to taka forma bronienia własnych uczuć.
Nie wykluczone też, że dziewczyna Pawła "gra na tym jego bólu" z zazdrości o niego.
Na to trzeba czasu, by przestało Pawła boleć rozstanie z Wami i by pogodził się z tym.

Przestrzegając przed "odświętną" formą kontaktów Jacka z synem, miałem na myśli nie tylko zgubne skutki tego dla dziecka, ale i dla jego matki. Gdyby syn Jacka po spotkaniu z ojcem zaczął opowiadać swojej zaborczej i zazdrosnej mamie "jak to z tatą było fajnie", to nie trudno przewidzieć jaką to mogłoby wywołać u niej zazdrość. A co za tym idzie mogłaby starać się przeciąć ten kontakt. :roll:

Atrucha napisał(a):Dziecko jest zupełnie odrębną istotą

Teoretycznie tak jest. Jednak gdy do tego dochodzą uczucia, to często dla osób, które taka sytuacja dotyka bezposrednio, wygląda to w taki sposób, że "dziecko - <<ta odrębna istota>> jest z nią/nim, a nie ze mną". Stąd i wszystkie komplikacje :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 07 paź 2007, 23:09
Atrucha ja nie mam na myśli adopcji ;) to zupełnie co innego :)
niestety z autopsji wiem, że większość macoch jak i ojczymów nie przepada za swoimi pasierbami to nie jest moja wolna interpretacja tylko lata doświadczeń w tej dziedzinie, niestety jestem jednym z wyjątków potwierdzających tą regułę, dlatego chylę czoła bo to wcale nie jest takie łatwe i oczywiste jak piszesz.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez tucha911 08 paź 2007, 19:27
No i dopięłam swego. Spotykamy się z Michałem w tę sobotę. Jestem szczęśliwa, przerażona i mam jeszcze miliard innych emocji. To tyle narazie. Po spotkaniu na pewno opisze wszystko ze szczegółami.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:08 pm ]
Witam! Nastąpiły małe zmiany w planach! Mamuśka Michała nie chce dać go rodzicom Jacka w sobotę i w ogóle chce ograniczyć ich kontakty z Misiem gdyż i tu uwaga cytat "Michał jest niegrzeczny gdy wraca od rodziców Jacka". Teraz może wyjaśnię na czym według tej OSOBY polega niegrzeczność niespełna 5-latka. Dziecko bawi się i poprostu czasem słychać, że jest w domu. Tak kochani. Nie dziwcie się tak, bo wspominałam już wcześniej, że ta dziewczyna ma niepokolei w główce. Jej Michał normalnie przeszkadza. On ma siedzieć jak pikulik i tak jakby go wcale nie było. Normalna terrorystka. Boże jak mi żal tego malucha.

Rodzice Jacka będą mieli Misia jutro u siebie i dlatego Jacek urwie się z pracy i popołudniu tam jedziemy. Nie ma na co czekać, trzeba działać. Jacek widać jest przerażony, ale widać również, że w końcu zrozumiał, dojrzał i zależy mu bardzo.

Moje małe WIELKIE osobiste zwycięstwo.

Odzyskałam utraconą pewność siebie, wiarę w ludzi i intuicję. Dziękuję Ci Jacek. Kocham Cię Skarbie.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:30 pm ]
Miało być tak pięknie i... Wczoraj histeryzowałam pół dnia. Rodzice Jacka zniszczyli wszystko co ja budowałam tak długo. Powiedzieli matce chłopca, że chcemy w tajemnicy przed nią spotkać się z małym i ona oświadczyła, że jak Jacek chce się spotkać z synem to u niej w domu i beze mnie oczywiście, gdyż ona nie życzy sobie bym miała kontakt z jej synem. Conajmniej jakbym była potworem (i znów mnie dopadło i ryczę i cała się trzęsę). Chciałam dobrze, tak się cieszyłam, a ta moja dobroć obróciła się przeciwko mnie. Dlaczego? Co ja takiego w życiu zrobiłam, że ciągle dostaję po dupie. Jestem taka rozżalona. Pewnie teraz wpadnę w depresję! Nie mam już siły. POMOCY!!!!!!!!
Czas nie leczy ran... On tylko przyzwyczaja nas do bólu...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
31 sie 2007, 00:16
Lokalizacja
Grudziądz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do