problem czy złudzenie.?

Inne zaburzenia.

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 28 sty 2010, 15:09
zdałam sobie sprawę, że już od dawna wiem, ze coś ze mną nie tak. pierwsza przygoda z psychologiem przez internet zaczęła się jakieś hmmm.. 4 lata temu.
tylko... ja na pewno nie zdecyduję się do niej pójść.. w szkole jest zbyt wielu świadków.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 28 sty 2010, 15:19
Nieidealna, jeśli nie chcesz iść do psychologa w szkole to możesz wybrać się do innego, gdzie prawdopodobieństwo spotkania kogoś znajomego jest dużo mniejsze.
Ale nawet jeśli spotkasz tam kogoś znajomego to naprawdę nic się nie stanie, to żaden wstyd. Bardzo wielu ludzi chodzi do psychologa, psychoterapeuty, psychiatry. I może spora część osób z Twojego otoczenia, może nawet więcej niż Ci się wydaje. Po prostu gdy ma się jakiś problem i nie można go od dawna samodzielnie rozwiązać to dobrze jest udać się z tym po poradę do specjalisty. Ludzie tak robią i to całkowicie normalne. To NIE jest wstyd. Nie jesteśmy gorsi przez to, że chodzimy do osób, które leczą duszę.
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 28 sty 2010, 16:07
no niby nie... ale.. ehh.. wiem, ze to głupie.. ale nie mam nawet nikogo, kto mógłby mnie wspierać..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 28 sty 2010, 16:13
To nie głupie, ja Cię jak najzupełniej rozumiem, bo sama bardzo długo miałam takie obawy. Mnie też nikt nie wspiera (zwłaszcza w domu, choć o moje zdrowie fizyczne wszyscy się troszczą, wręcz mają bzika na tym punkcie) oprócz mojej psychoterapeutki. Możemy wspierać się wzajemnie ;)
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 28 sty 2010, 16:19
nie wiem, zobaczę.. póki co, too mnie wszystko denerwuje. grrr..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 28 sty 2010, 16:24
Pomyśl o tym. I cokolwiek zdecydujesz pamiętaj, że nie jesteś sama.
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

przez paradoksy 28 sty 2010, 16:27
Joaśka napisał(a):To nie głupie, ja Cię jak najzupełniej rozumiem, bo sama bardzo długo miałam takie obawy. Mnie też nikt nie wspiera (zwłaszcza w domu, choć o moje zdrowie fizyczne wszyscy się troszczą, wręcz mają bzika na tym punkcie) oprócz mojej psychoterapeutki. Możemy wspierać się wzajemnie ;)

same here...

trochę wsparcia dostałam tu,a przede wszystkim na ircu.. trochę lżej mi.
nie jesteś sama, tyle powiem ;)
paradoksy
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 28 sty 2010, 17:02
i ja sobie wmawiam, ze mnie nikt w domu nie rozumie.?!
oo nie. to jest prawda...
tak mnie wszystko denerwuje, ze wystarczy chwila i już płacze. a Oni tylko się idiotycznie śmieją i mi dokuczają.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 28 sty 2010, 18:51
paradoksy napisał(a):same here...


?

nieidealna napisał(a):i ja sobie wmawiam, ze mnie nikt w domu nie rozumie.?!


Co do mnie to w moim domu nigdy nie mówiło się uczuciach, nie było wsparcia, prawdziwej radości, tylko ciągle albo narzekanie, albo panika, albo wynajdywanie co można było zrobić inaczej, lepiej, albo skupianie się na chorobach i zdrowiu fizycznym. Ojca brak, 3 kobiety w domu oprócz mnie, każda chciała mnie "ulepić" inaczej, a ja chciałam zawsze zadowolić wszystkich, tylko nie siebie :evil:
Mówią, że przesadzam, że za dużo myślę i zastanawiam się, że powinnam się skupić na obowiązkach (przecież i tak się skupiam, robię co mogę :roll: ) i nie wydziwiać. Jasne, wydziwiam, ciekawe dlaczego moja psychoterapeutka mi wierzy, że nie przesadzam tylko naprawdę cierpię, i naprawdę czuję straszną pustkę i jednocześnie potworny ból w środku :cry: .
Płaczę w samotności (kiedyś nawet tego nie potrafiłam przez długi czas). I dużym wsparciem jest dla mnie korespondencja z Wami.
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 28 sty 2010, 20:15
zaczynam się przekonywać do tego, że jednak mam huśtawki nastrojów.
dobrze, że czujesz tu wsparcie.. mnie to już nie wystarcza...
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 28 sty 2010, 20:32
Wierz mi, że czasem samotność (i niestety po części z własnej "winy") bywa tak dokuczliwa, że nawet jedna krótka optymistyczna wiadomość od nieznanej osoby potrafi podnieść na duchu...
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 28 sty 2010, 20:47
wierzę, wierzę... tylko moja niecierpliwość na odpowiedź mi dokucza i ciągnie w dół.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 28 sty 2010, 21:00
Też znam to uczucie :P , niecierpliwość, oj tak :evil:
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez tup_tup 29 sty 2010, 00:19
Joaśka napisał(a):Wierz mi, że czasem samotność (i niestety po części z własnej "winy") bywa tak dokuczliwa, że nawet jedna krótka optymistyczna wiadomość od nieznanej osoby potrafi podnieść na duchu...


"Łap szczęście za nogi..." - skąd ja to znam, a ile razy się na tym przejechałam, nawet tutaj... ;(

nieidealna napisał(a):wierzę, wierzę... tylko moja niecierpliwość na odpowiedź mi dokucza i ciągnie w dół.


Każdy z Nas stara się jakoś pomagać i radzić i sobie i innym, i każdy z nas ma też te gorsze dni, a wtedy (przynajmniej w moim przypadku) lepiej tutaj (i nigdzie indziej) nie wchodzić, bo wtedy brak odpowiedzi, długie oczekiwanie bądź niewłaściwa odpowiedz mogą mieć nieodpowiednie skutki.
Czekając spróbuj pomyśleć, że może ktoś właśnie teraz potrzebuje Twojego wsparcia, przejdź się po innych topikach...

nieidealna życie nie jest łatwe, a z problemami jeszcze trudniejsze, ale po to są takie instytucje jak psychiatra/psycholog/psychoterapeuta by nam to życie ułatwiać. Nie czekaj dłużej, bo pogłębiasz się tylko niepotrzebnie w problemie. Sama siebie w bólu nakręcasz... Znam to z doświadczenia i wiem jak to może boleć. Ja zbierałam się 6lat, teraz wiem, że straciłam co najmniej 6 lat "normalnego" życia... Może gdybym ruszyła wcześniej, dziś byłoby wiele łatwiej.
Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy, a jutro owocnego dnia...
My one regret in life is that I am not someone else.

Everything is simpler than you think and at the same time more complex than you imagine...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
91
Dołączył(a)
06 lis 2009, 20:11
Lokalizacja
zielone płuca Polski :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do