"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez smutna48 19 kwi 2007, 08:26
a....
Ostatnio edytowano 01 lip 2007, 21:44 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 19 kwi 2007, 11:50
Muszę się komuś wyżalić...Nigdy tego nie robię-piszę raczej wtedy,gdy jest dobrze aby dodatkowo nie nudzić i nie dołować.Wolę dawać optymizm,wsparcie niż gadać o tym co złe i co boli.Bo kogo to obchodzi że jest mi źle:(Znów otacza mnie mrok i pojawiają się okropne myśli...Tak ciężko cokolwiek robić skoro nic nie ma sensu a przyszłość to czarna dziura!Nie dam rady Sama...
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

przez cinnamon_inspiration 19 kwi 2007, 12:07
Behemotku nas wszystkich obchodzi, ze jest Ci zle, naprawde. Mam wrazenie, ze ludzi z depresja i nerwica cechuje wieksza empatia, wiec potrafimy sobie wyobrazic Twoja sytucaje. Moze znajdz sobie nowe zainteresowania i na nich sie skup? Jak osiagniesz wyznaczone sobie cele to poczujesz sie lepiej...
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez bloodypirat 19 kwi 2007, 20:45
Już tu byłam, kiedyś. Szukałam ludzi, którzy zamiast "zabierz się do roboty" powiedzą, że rozumieją.

Dzisiaj wydaje mi się, że mnie w ogóle nie ma. Gdybym nagle znikła nikt by nie zauważył a nawet gdyby to powiedzieliby "trudno".

Czuję się tak bardzo samotna. Zbliża się długi weekend, tak bardzo chciałabym gdzieś wyjechać odpocząć, nie owijając w bawełnę uciec. Ale nie ma z kim nie ma z kim nie ma z kim. Tak jakby wszyscy ludzie, których znam rozmawiali ze mną tylko dla zabicia nudy a później... później już nie jestem nikomu potrzebna.

Jak szmaciana lalka, zawsze musi być rzucona w kąt.
To ryzykowna sprawa, wychodzić za próg domu. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, gdzie cię poniosą.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
26 gru 2006, 23:37
Lokalizacja
nibylandia

Avatar użytkownika
przez 331ania 19 kwi 2007, 20:58
bloodypirat-nie mów tak-nie jesteś niepotrzebna!!! jesteś wspaniałą osobą i nigdy nie myś inaczej!nie jesteś żadną szmacianą lalką:)nikt cie nie rzuci w kąt :mrgreen: każdy cię pocieszy i pogada z toba-nie będziesz już samotna i wierz mi że wiem jak się czujesz więc nie powiem ci wez się w garść tylko chcę wysłuchać twoich problemow bo wiedz że ważne są one tak samo dla mnie jak i dla ciebie:)nie smuć się-jestem z toba:)pisz dużo a będzie ci lżej na duszyczce,super że wróciłaś do nas ;) :smile:
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez Pstryk 19 kwi 2007, 22:28
Jestem tu od dłuższego czasu ale niestety nie udało mi się przełamać tej bariery. Zaczyna mnie to irytować. Zapisałam się tu żeby sobie pomóc bo po 10 latach przeróżnych choróbsk miałam po prostu tego dość. Powiedziałam sobie, że albo wóz, albo wywóz - kończę z chorobami albo ze sobą!
Wydawało mi się, że mam depresję. A może po prostu jestem rozpieszczonym bachorem, złośliwą czarownica, która boi się żyć, dlatego udaje, że jest chora, bo tak łatwiej.
Ciągle zwlekam z ostatecznym rozwiązaniem, bo ciągle jeszcze mam maleńką nadzieję, że może coś się wydarzy, co zmieni moje życie, ale z powodu tej "maleńkiej nadziei" jestem tylko na siebie coraz bardziej wściekła. Coraz mocniej się nienawidzę i utwierdzam się w przekonaniu, że ja sama w sobie jestem problemem i nie ma innego wyjścia jak skończyć z sobą.
Nie mogę znieść, że w realu powodzi mi się wcale nieźle. Mam wspaniałą pracę, mam wszystko co potrzebuję, mam znajomych, żyję intensywnie i ciekawie, jest obok ktoś kto mnie kocha... a ja nie czuję radości!!!
Chcę się w końcu obudzić z tego koszmaru!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez GRACJA 19 kwi 2007, 22:38
bloodypirat-tak Ci się tylko wydaje że nie jesteś nikomu niepotrzebna. To nie prawda że rozmawiają z Tobą tylko dla zabicia nudzy. Rozmawiają z Tobą bo są zainteresowani Twoją osobą i tym co masz do powiedzenia. Zamknęłaś się zapewne w sobie, nie dopuszczasz ich bliżej i dlatego masz wrażenie że nikomu nie jesteś potrzebna. Proponuje odnowić kontakty z przyjaciółmi a wtedy sama się przekonasz że tak naprawdę nie jesteś sama. Otwórz się na ludzi a wtedy napewno poczujesz się lepiej. Trzeba tylko spróbować. Główka do góry. Jutro będzie lepiej. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez 331ania 19 kwi 2007, 22:40
bethi z rozwiązaniem czego czekasz?
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez Sebo 20 kwi 2007, 04:46
Czesc. Jestem tu nowy, więc może się przedstawię. Jestem Sebastian, mam 27 lat i mnóstwo problemów. Zmagam się z nimi od jakichś 9 lat. Wszystko zaczęło się po maturze. Poszedłem na studium i tam zauważyłem, że mam ogromny problem z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi (czego wcześniej nie miałem). Od tego momentu zacząłem zjeżdżać po równi pochyłej, przez trzy kolejne uczelnie, które rzuciłem, przez 9 lat, które przeżyłem jakby nie swoim życiem, do momentu w którym jestem teraz. I chociaż z zewnątrz mogłoby się wydawać, że wszystko jest ok, bo chodzę do pracy, jem, śpię (chociaż z tym bywa różnie), to w środku jestem prawie martwy, a moje życie stoi w miejscu. Czuję się tak jakby to nie był mój świat. Najgorsze jest to, że nie potrafię zbliżyć się do drugiego człowieka. Mam wrażenie jakbym był oddzielony od ludźmi niewidzialną barierą. Boję się, że nie umiem kochać. Mam bardzo niską samoocenę, żadnych zainteresowań, zero perspektyw i żadnego celu. Nie wiem co mam robić z wolnym czasem. Mój umysł stał się moim więzieniem. Od paru lat miewam różne myśli o tym w jaki sposób popełniłbym samobójstwo, gdybym już miał to zrobić, wyobrażam sobie jak umieram, itd. Nie wiem czy traktować poważnie coś takiego, bo chyba nie miałbym odwagi się zabić, ale często chciałbym móc usnąć i już się nie obudzić.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 03:22

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 20 kwi 2007, 08:56
Hm... mi na takie myśli pomaga spacer na parku wśród zieleni i słońca. To na początek. A potem trzeba się udać na psychologa - to najlepsze wyjście ze wszystich możliwych.

Nie napisałeś dlaczego nie potrafisz zbliżyć się do drugiego człowieka. Ja na przykład nie potrafię nawiązać bliższej relacji bo boję się miłości i bliskości z jednej strony a z drugiej bardzo tego pragnę...(i te sprzeczne uczucia mnie już spaliły wewnętrznie całkowicie...). Teraz próbuje się odrodzić jak Feniks z popiołów. Może mi się uda... jeśli nie będę widział prawie każdego dnia pewnej dziewczyny... eh... to taka skomplikowana sprawa... (oby jej się udało - wtedy w pewnym sensie będę czuł się lepiej - chociaż pewnie nigdy się tego nie dowiem jak jej życie się dalej potoczy)

W każdym razie myśle, że jeszcze całe zycie przed tobą -jeszcze nie raz cie zaskoczy- i wierzę że uda ci się wydastać z tego więzienia! Zastanów się: na pewno coś jest czym się interesujesz!

Świat jest wspaniały; życie jest ciekawsze niż mogłoby się wydawać!

Powodzenia i życzę sukcesów ;)
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 20 kwi 2007, 13:04
Dziękuję cinnamon_inspiration:)mój problem wynika chyba z tego że zawsze jak jest źle-uciekam.Zamiast mówić o tym co mnie boli,szukać pomocy,ratować się ja jeszcze bardziej się zamykam.Wydaje mi się że nie mam prawa innych dołować a rozmowa nic nie zmieni.W takich chwilach całkowicie się odcinam od świata i ludzi-trwam wtedy w dziwnym stanie pustki i całkowitej obojętności.
Czy wiecie jak sobie z tym radzić?Jak nauczyć się mówić?Jak nauczyć się prosić i nieodmawiać tym którzy chcą/mogą pomóc?
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

przez justys 20 kwi 2007, 13:21
BEHEMOT niestety ja tez sobie z tym nieradze.Zawsze jak jest mi zle,smutno to uciekam od calego swiata.Zamykam sie w domu zeby nie obarczac nikogo swoimi problemami.Mysle sobie wtedy ze przeciez kazdy ma swoje problemy i pewnie nie chce jeszcze o moich smutkach sluchac,a tak pozatym to ciezko jest mi sie przed kims otworzyc i mowic o sobie.Nigdy tego nie umialam i pewnie tez dlatego czesto czuje sie samotna.Sama chcialabym wiedziec jak sobie z tym radzic.
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
22 mar 2007, 15:57
Lokalizacja
czestochowa

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 20 kwi 2007, 13:31
justys napisał(a):chcialabym wiedziec jak sobie z tym radzic


Oj tak... wiele osób chciałoby to wiedzieć... niestety nie ma gotowej recepty na życie...
:roll:
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez hyte 20 kwi 2007, 14:53
Jestem potworem ktory niszczy wszystko co dobre w swoim zyciu!Im czuje sie bardziej wolny staram sie pokazywac swoje ja!Moja depresja jest najgorsza z mozliwych bo niemajac uczuc nie spogladasz na uczucia innych i poprostu je niszczysz!Jestem zimny jak lod liczy sie tylko ja i moja depresja to ja mam prawo krzyczec i miec chumory i nikt inny!tak bardzo chcial bym umiec rozumiec ludzi na nowo i umiec dopasowac sie w czyjes buty, chcial bym umiec kochac ludzi tak jak kiedys kochalem- bardziej niz siebie samego ,bo nie ma nic piekniejszego!
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 13 gości

Przeskocz do