"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez ashley 18 mar 2007, 18:42
hej, narazie nikt nic nie odpisal na moj wyzej opisany problem, to jeszcze raz Was poprosze o rade, nie żebym byla niecierpliwa ;) poprostu zalezy mi na tym
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez koopa 18 mar 2007, 18:46
To nie tak ja nie prosiłam o pomoc.. własnie znilnełam na 4 miesiące a oni nic zignorowali a jak rodzice podstepem mnie do nich zawiezli starałam sie rozmawiac i na pytanie dlaczego sie nie odzywam odpowiedziałam : bo ciągle jestem smutna i slaba , usłyszałam przepraszam, po prostu poszłam sobie .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 mar 2007, 10:51
Lokalizacja
bardziej Rzeszów

przez kejtunia 18 mar 2007, 19:01
ashley napisał(a):Hej! Nie opisujesz dokladnie w czym jest problem. W czym? Odbieram to tak, jakbyś nie byla zadowolona ze swojego codziennego życia ale może się mylę. Napisz konkretnie co Ci przeszkadza, pozdrawiam


czy jestem zadowolona ze swojego życia?? dobre pytanie, z kierunku na którym studiuje to niejestem, ale od niedawno zajełam się jogą i na nowo fotografią, tylko jakoś ludzi brak w moim życiu takich bliskich, niezawsze mam z kim, wyskoczyć na piwo, albo siękomuś wyżalić, dodatkowym problemem jest to że mam trudności w nawiązywaniu znajomości bo jestem nieśmiała chociaż i tak mniej niż kiedyś, ale cały czas pracuje nad tym, teraz będę zmieniała stancje i nawet niemam jej z kim wynająć, w tym problem, tak na marginesie chciałabym ci odpisać na twój poprzedni post, ale nawet niewiem co ci doradzić...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
01 mar 2007, 23:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 18 mar 2007, 19:33
Ashley to w sumie bardzo złożony problem. Przedstawię swoją hipotezę na to. Moim zdaniem trzyma się kupy. Spotkałaś chamskich i bezczelnych ludzi. I problem zaczął się od tego, że wpakowałaś całe 6 mld osób do jednego worka - wszyscy są źli. I powoli od przekonania przeszło to w nastawienie, a potem w działanie. I w ten sposób szukałaś w każdej osobie na siłę tego złego człowieka. Często ludzi mogli być życzliwi, a ty odbierałaś to w swój sposób. I działanie polegało na tym, że odpychałaś od siebie tych ludzi, a czasem może raniłaś. Nieświadomie. To było ponad Tobą. Niestety ci ludzie o tym nie wiedzieli. I tu się zaczyna 2 faza takiej sytuacji - odwet. Zranieni i odepchnięci ludzie zaczęli się na Tobie mścić. To spowodowało pogłębienie Twojego przekonania o tym, że ludzie są źli, a co za tym poszło - też działania. Akcja równa się reakcji. Takie coś samo się napędza, bo Ty i ci ludzie zagłębiacie się w swoich przekonaniach i działaniach. Jednak na szczęście (w nieszczęściu) jedna rzecz może to zatrzymać - izolacja. I widocznie tak się z Tobą stało. Z drugiej strony izolacja jest czymś okropnym, bo odpycha Cię od ludzi i zarazem samotność niszczy Ciebie. Jedyne, co w niej dobrego - że ustają wzajemne ataki. I powoli, gdy doskwiera samotność, zaczynasz sobie z czasem uświadamiać, że jednak tych ludzi potrzebujesz. I plus dla Ciebie - zaszłaś dalej - w twoim poście pojawiły się słowa, że też są dobrzy ludzie. Prawda jest taka, że gdyby ten dobry był białym, a ten zły czarnym, to cała ludzkość mieści się w odcieniach szarości. Czarni i biali nie istnieją. Musisz sobie to uświadomić. PS. teraz mi przyszło na myśl - niech nikomu nie przychodzą do głowy skojarzenia z kolorami skóry bo nie to miałem na myśli (osoby z dodatnim poziomem IQ zrozumieją i nie będą prawić głupich żartów ;) ). Wracając do tematu - musisz otworzyć się do ludzi. W takim stopniu, aby utrzymywać z nimi kontakty, ale nie zwierzać się tym ludziom. Zasada ograniczonego zaufania. Nie zwierzaj się nowo poznanym ludziom, gdy ich lepiej poznasz - zaczniecie się sobie zwierzać z wielu tajemnic. Ale to dopiero z czasem. I nigdy nie ma gwarancji, że taka osoba w pewnym momencie nie zrani. Nie będę koloryzować niczego. Jesteś inteligentną osobą, co widać po twoich postach. Więc napiszę Ci to tak jak jest naprawdę - i mam nadzieję, że zrozumiesz. Z ludźmi czasem jest dobrze, czasem źle. Ale bez ludzi to katorga i nie życie. Dlatego trzeba mieć znajomych, przyjaciół, miłość - bez nich nie da się żyć. Czasem potrafią zranić przyjaciele, czasem ta jedyna miłość. To ostatnie boli najgorzej. Ale to nie znaczy, że masz unikać kontaktu z ludźmi. Oni są potrzebni. A jeśli zrani przyjaciel - nie jest warty przyjaźni - i nie jest jedyną osobą, której mogłabyś powierzyć swoje tajemnice. Tak samo z miłością. Trochę barwy czarnej się teraz rzuciło. Jest jeszcze biel. To nie jest cud, że można natrafić na szczerą, wieczną przyjaźń lub miłość. To jest jedna wielka niewiadoma. Istnieje ryzyko. Ale warto zaryzykować nawet zranienie dla szukania tej prawdziwej przyjaźni i tej prawdziwej miłości. Trzeba po prostu obserwować ludzi i patrzeć, którzy są godni zaufania a którzy nie. Czasem są ludzie, którzy "wśród tandety lśnią jak diament". Dla takich ludzi warto żyć i ich szukać. Na zakończenie powiem, że mimo przedstawienia tematu w wątpliwym świetle jestem w 100% przekonany, że w kontaktach z ludźmi warto ponosić ryzyko i otworzyć się wobec ludzi. Osoby otwarte są lubiane. Mnie samego wiele osób zraniło, ale jeszcze więcej dało mi wiele wspaniałych chwil, znajomość, przyjaźń. Miłości jeszcze w swoim życiu nie miałem. I gdybym zrobił zestawienie tych dobrych i tych złych, to zdecydowanie powiedziałbym i dałbym sobie uciąć za to rękę, że warto żyć wśród ludzi. Pozdrawiam Cię serdecznie!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Róża 18 mar 2007, 21:07
... :?
Ostatnio edytowano 22 mar 2007, 21:22 przez Róża, łącznie edytowano 1 raz
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez 19 mar 2007, 15:54
Ashley, podpisuję się pod słowami Piotrka i wtrącam jeszcze swoje trzy grosze... :] Mój fumfel zwykł mawiać, że są ludzie i parapety. :) Są tacy, co po prostu, dla własnej satysfakcji, kompleksów i zazdrości (to, o czym pisałaś), bezinteresownie innym dowalą, oplują, kopną. I tych - za przeproszeniem - miej w dupie. Naprawdę. Gdy ktoś chce zepsuć Ci humor, gdy złośliwie coś kłapie, pomyśl sobie: czy mnie to tak naprawdę obchodzi? I bądź ponad tym. Ach, oczywiście, że to nie jest łatwe. Ja też sobie obiecuję, że nie dam się sprowokować, że nie będę się przejmować, że jakiś osioł nie zasługuje na to, żebym przeżywała jego wywody, a i tak czasem tama pęka - i uhuhuhu. :)
Ale są też ludzie, o których warto walczyć. Są tacy, do których trzeba iść, krop po kroku, po szkle, po kamieniach, po żwirze i po rozpalonym piasku. Pod górkę i przez ciemny las. Człowiek zwierzęciem stadnym jest. :) I tak, jak napisał Piotrek, nikt nie jest czarny, albo biały. Ja zawsze wierzyłam, chciałam wierzyć, że świat jest właśnie taki, dwubiegunowy. Że jest dobro i zło i nic poza tym. I skreślałam ludzi i odrzucałam i wartościowałam ostro... zbyt ostro. Dopiero kiedy w sobie zauważyłam i czerń i biel i pomarańcz i ciapki, zrozumiałam, że wszystko zależy od chwili, od okoliczności, od splotu wydarzeń, emocji... Wiele twarzy... a może wiele masek, zakładanych na różne okazje. Chyba najważniejsze jest to, żeby pod tymi wszystkimi maskami odkryć prawdziwego człowieka, tą iskrę dobroci w nim i tego się trzymać... Sama wiesz, jak można się w sobie pogubić. Dla mnie szokiem była konstatacja, że inni - tak jak ja - mogą się pogubić, mogą być nieszczęśliwi, nie radzić sobie i oceniać mnie tak, jak ja ich. Że nie ja jestem epicentrum świata (buuu... ;]). I że trzeba wyciągnąć do nich dłoń i samemu nie wzdragać się przed ujęciem czyjejś dłoni i iść do siebie.
Krótki wniosek: od tych "toksycznych" zwiewaj w podskokach. I nie miej wyrzutów sumienia. Ale znajdź, odszukaj na powrót tych kochanych i naucz się im wybaczać i wybaczać sobie. Jeszcze nieraz przyjdzie nam, Tobie, mnie, zaciskać zęby, ale w coś, w kogoś trzeba wierzyć i ocalić w swoim sercu...

Człowiek człowiekowi wilkiem
Człowiek człowiekowi strykiem
Lecz ty się nie daj zgnębić
Lecz ty się nie daj spętlić

Człowiek człowiekowi szpadą
Człowiek człowiekowi zdradą
Lecz ty się nie daj zgładzić
Lecz ty się nie daj zdradzić

Człowiek człowiekowi pumą
Człowiek człowiekowi dżumą
Lecz ty się nie daj pumie
Lecz ty się nie daj dżumie

Człowiek człowiekowi łomem
Człowiek człowiekowi gromem
Lecz ty się nie daj zgłuszyć
Lecz ty się nie daj skruszyć

Człowiek człowiekowi wilkiem
Lecz ty się nie daj zwalczyć
Człowiek człowiekowi bliźnim
Z bliźnim się możesz zabliżnić
.'..wyjść z obłędu, to wyjść z labiryntu, bez żadnej nici Ariadny w ręku..'.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 mar 2007, 22:22

Dziwny stan.

przez Martusia 19 mar 2007, 19:25
Nie chcę mi się płakać, nie chce mi sę cierpieć, nie mam ochoty przespać reszty życia albo przeryczeć w poduszkę.
Nie wiem skąd we mnie tyle woli walki.
To jakby przeżarcie się smutkiem, wiecznym dołem, poprostu mam dość.
to jest nawet mile, dopuki nie uświadomię sobię, ze nadal nie wiem co mnie ukoi.
Nie wiem czego chcę, co mam ze sobą zrobić, jak zacząć nową lepszą przyszłość.
Wiem, ze te pozytywne emocje pojawiły się we mnie, po rozmowie z najlepszym facetem jakiego znam, z moim facetem.
Teraz nic mnie nie powstzryma w byciu szczęśliwą, silną, kiedy tylko odnajdę drogę ku temu.
Mam nadzieję, że to mi nie minie, ze uda mi się w końcu wywalczyć coś dla siebie, ze nie poddam się. Zbyt wiele razy w swoim krótkim życiu upadałam, teraz chcę wstać.
Mamy pewnie nigdy nie zadowolę i coraz mniej mi na tym zależy.
Ale marzę, by Tomasz był ze mnie dumny.

Trzymajcie kciuki, ok?
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez IceMan 19 mar 2007, 20:17
Martusia :D 3mamy kciuki. Ty już najważniejsze zrobiłaś. Z taką motywacją odnaleźć dobrą drogę to już niewiele. A w ogóle z taką dawką optymizmu... ten post powinien się znaleźć w krokach do wolności i świecić przykładem ;) Chęć walki o swoje szczęście to nie dziwny stan, to świetny stan. Pozdrawiam serdecznie!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Makcia 19 mar 2007, 23:26
Martusiu pięknie napisane..i oby wszyscy mieli takie podejście to byłoby świetnie..ale pracyjemy nad tym..musimy sie zbiorowo zarażać optymizmem i chęcią walki. Nie wiem tylko co Shadow zrobi bo będzie musiał zmienić nazwe z forum "nerwica" na forum "cudownie ocaleni"..mnie sie podoba ;)
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Avatar użytkownika
przez Róża 20 mar 2007, 10:22
Trzymaj się Martusia,jesteśmy z tobą.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez wiatr 20 mar 2007, 10:59
Makcia napisał(a):ale pracyjemy nad tym..musimy sie zbiorowo zarażać optymizmem i chęcią walki
i ja pragne się zarażać, gdyz jestem przekonana, jak tylko znajdę żródło , ktore chce mnie ściągnąć w kont, dół, nicość to optymizm wyciąga mnie na powierzchnię i owiele jaśniej dostrzegam problem. Zaczynam podejmować walkę z nim, ale zawsze z świadomością by nikogo nie skrzywdzić. Nie jest to łatwe, ale już kilka razy udalo mi sie stanąć twarzą w twarz z bólem, a nikt wokól mnie nawet nie zauważyl co się ze mną dzieje. Najtrudniejsze moje postanowienie jakie sobie dałam, nikomu już nie dam satysfakcji patrząc na moje słabości.O nie. ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez ashley 20 mar 2007, 12:57
Jest fatalnie... Moje życie leglo w gruzach, zawalilam je na każdym froncie. Przeszlam przez taką beznadzieję, że nie mogę się teraz pozbierać. Chcę zacząc wszystko od nowa ale nie moge bo wszystko mi się kojarzy z moją przeszlością. To wszystko zostawilo na mnie taki odcisk, taki uraz, że nie wiem, czym możliwe jest żebym zaczęla normalnie żyć. Już wszystko jest nienormalne. Co mi to da jak zacznę wszystko zmieniać? Jak wewnątrz jest co innego. Wnętrze jest totalnie zrujnowane ;( Nie mam sily żeby z tym żyć. Każdy dzień jest pelen bólu. To nie jest życie. Ja nie żyję, ja się tylko z tym wszystkim zmagam. Myśl o tym, że nadejdzie taka chwila, w której poczuję, że wszystko się ulożylo i zmienilo jest taka odlegla...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Matsu 20 mar 2007, 14:05
Zaczęłam leczyc gruczolaka, dostałam jakies hormony i jest mi po nich koszmarnie zimno. brrrr...

jak Buka z Muminków
Opiekunka Alzheimera czyli świat z drugiej strony barykady.

"Maybe you're a sinner into your alternate life
Maybe you're a joker maybe you deserve to die"
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 mar 2007, 17:19

Avatar użytkownika
przez Róża 20 mar 2007, 15:12
Ashley,ja niedawno też mówiłam,że nie żyję,tylko się meczę.Teraz jest o wiele lepiej.Z tobą też tak bedzie,tylko pracuj nadal nad sobą i spróbuj zrobić tak jak ja-przepłakałam cały dzień rozliczając się z przeszłością,powspominałam wszystko i wszystkich,do których miałam żal,pozwoliłam sobie na taką totalną żałobę nad swoją przeszłością-i wybaczyłam,tak dogłębnie i raz na zawsze.Nawet nie wiesz,jaką ulgę mi to sprawiło,jakby otworzyło się przede mną okno na nowy świat.Od tego zaczęło się moje zwycięstwo nad chorobą.Spróbuj,to chyba jedyne wyjście.
Matsu,życzę zdrówka.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do