"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez korres1 06 sty 2007, 02:29
Anuśka, musisz się leczyć nie tylko dla samej siebie, ale też dla Twojego dziecka. Na razie jest małe, ale jak będzie dorastało, doiskonale wyczuje Twoją irytację i obojętność i samo może popaść w psychiczne kłopoty.

Anyway, a moze powiesz swojemu lubemu, że nie życzysz sobie takich uwag, że Cię bolą, nawet gdy mówi je żartobliwie? Wiem, że łatwo powiedzieć, bo sama miałam z tym kłopoty, rodzina mi dogryzała, niby z zadowoleniem, że ":dobrze wyglądam". POstaw się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez koleżanka 06 sty 2007, 12:39
witam was wszystkich Jestem tu od paru dni i właśnie tu czuje sie najlepiej czuje ze nie jestem sama ze sa tacy jak ja zagubieni niepotrzebni posiadajacy poczucie beznadziejnosci Wlasnie tu sa ci ktorych potrzebuje ludzie ktorzy rozumieja wiedza i chca lecz nie moga nie potrafia ... nie jestem sama... i nie uslysze Wez sie Kacha za siebie ! Nie dramatyzuj ! No juz, daj spokoj ! Nie wkrecaj sobie ! To przekre co teraz powiem ale uwazam tych, ktorzy mnie nie rozumieja za stado debili i nienawidze ich ! Zastanawiam sie czy tego w ogole nie widac ze sie izoluje? ze stalam sie apatyczna? ze nie odbieram telefonow? ze nie chce sie spotykac? gasne z miesiaca na miesiac ...a do lekarza teoretycznie wybieram sie od miesiaca wczoraj postanowilam pojsc i skonczyc z tym. poszlam pod przychodnie (troche pozno okolo13 nie zdolalam sie wygrzebac szybciej z domu) i wrocilam ...bo jakis facet sie na mnie gapil ...moze w poniedzialek uda mi sie tylko ...juz to widze caly hol ludzi a ja podejde i zapytam : "czy przyjmuje tu lekarz psychiatra? chcialabym sie zarejestrowac" Nie nie zrobie tego przeciez jak tylko zobacze kogos znajomego prysne do domu pod koldre... :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:05

Avatar użytkownika
przez Lusi 06 sty 2007, 13:27
Hej koleżanko.
Nie wstydż się zapytać o psychiatrę. To naprawdę jest normalny lekarz, taki sam jak inni. Wielu ludzi do nich chodzi. A nawet jeśli ludzie będą na Ciebie patrzyli, to co? Przecież Cię nie zjedzą.
A jeśli sądzisz, że nikt tu nie będzie Cię mobilizował, to się mylisz.
Lecz my Cię rozumiemy.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez samotniczka 06 sty 2007, 13:42
Dzisiaj doszłam do następującego wniosku: życie jest do dupy!!
Wszystko się sypie, wpadłam w sidła apatii i nie mam siły wygrzebać się z niej... Nawet muzyki już nie słucham, nic nie robię, tylko zapadam coraz głębiej w smutek egzystencjalny... W poniedziałek wybieram się wreszcie do psychologa, mam nadzieję, że trafię na takiego, który wyciągnie mnie z tego bagna a nie popchnie jak to robią niektórzy. Do psychiatry iść nie mam zamiaru, jedyne co ich intetesuje to wypisanie recepty, ktoś mi kiedyś powiedział, że największymi psycholami są właśnie psychiatrzy... Może coś w tym jest :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Lockjaw 06 sty 2007, 14:02
Anuśka, mam pytanie - czy kochasz swojego męża i dziecko?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
03 sty 2007, 22:40

nie rozumiem juz sama siebie

przez anyway 06 sty 2007, 14:08
Tez jestem w przekonaniu , ze zycie jest do dupy...I stwierdzilam , ze jednak mam ta depresje. Dawniej bylo , ze jak mialam zly humor to po dwoch dniach przechodzilo, a teraz laze przygnebiona od 2 miesiecy i nie widze sensu zycia. Przeciez wszystko sie psuje...za duzo jem i tyje bo bronie sie tym przed problemami , nie moge zasnac a jak zasne to budze sie w nocy setki razy i znowu musze zjesc, nie mam prawie w ogole przyjaciol, nie mam do kogo sie zwrocic , mam tylko jedna przyjaciolka ,ale ona nie moze byc non stop ze mna, czuje ze nikt mnienie rozumie, nienawidze swojej klasy , szkoly, mam niskie poczucie wartosci, tkwie w dziwnym zwiazku , niby jest mi dobrze , ale ten ktos chce zebym byla idealna , ma nade mna jakby taka przewage i nie widzimy sie za czesto bo on jest starszy ma prace szkole, obowiazzki , tak przynajmniej uwaza , w moim domu jest nerwowa atmosfera a to glownie przez ojca ktory za kazdym wyrazem mowi,,k..." wyzywa mnie jak mu sie cos niepodoba . A ja mnie ciagle jest zimno , mam uczucie suchosci w ustach , nadmierny apetyt, wszystkiego sie boje , boje sie ze sobie nie poradze zniczym , czuje sie jak smiec eh...
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

przez Mina 06 sty 2007, 14:14
Wstyd i hanba... te uczucia mnie drecza. Przezylam mini szok ale wiem co mi jest i wiem kiedy mi to przejdzie. Jeszcze pare dni katuszy, ja wyjde do ludu, lud powoli zapomni a ja bede wdzieczna ze swiat jest plytki... jedne plotki odchodza drugie przychodza... i tak w koleczko.
samotniczka napisał(a):Wszystko się sypie
to trza to poskladac, nic nie jest wieczne...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
05 sty 2007, 17:41

przez Nel78 06 sty 2007, 21:03
Ja od pewnego czasu czuję się coraz gorzej...leczę się od czterech lat, raz lepiej, raz szkoda gadać. Teraz jestem strasznie rozbita mam cały czas niepokój, myśli samobójcze, smutno mi jak cholera...nie wiem moze to z powodu nowych leków- biorę petylyl, fluanxol i tisercin. Wszystkiego mam dosyć
Nel
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 lis 2006, 16:52
Lokalizacja
Warszawa

przez Anuśka 06 sty 2007, 23:35
Lockjaw napiał/a
Anuśka, mam pytanie - czy kochasz swojego męża i dziecko?


Widzisz, jak wychodziłam za mąż, to go kochałam. Ciąża była dopiero potem. Nic z tych rzeczy, że trzeba szybko do ołtarza. Potem radosne oczekiwanie na nowego członka rodziny. Pierwsze dni nic nie czułam, podobno czasami tej miłości trzeba się uczyć. Ale przyszła. Nie wiem, czy ktoś z Was ma dzieci. Jak na Was wpływają?? W moim przypadku cała czułość, jaką posiadałam została przelana na kruszynkę. Mąż dostawał coraz mniej. No ale wiadomo jak to jest. Cały dzień z dzieckiem, karmienie, przewijanie, i znowu karmienie (piersią). Kradnięte chwile na sen, bo nadchodziła noc. Kolejna nieprzespana gdzie znowu się powtarza karmienie, przewijanie, karmienie. Nie ma się ochoty ani siły na figielki, gdy się ledwo patrzy na oczy.

Gdy teraz pada pytanie czy kocham, z przerażeniem muszę przyznać sama przed sobą, że chyba nie... Jest fajnie jak mały się do mnie cieszy, coś tam nawija po swojemu. A z dużym to nie pamiętam kiedy było fajnie choćby przez chwilę. Przytula się, a mi cierpnie skóra. I stoję sztywna jak kłoda. Boże, co ja piszę, czyżby naprawdę tak było??

Może jednak ich kocham, ale nie potrafię teraz tego sobie poukładać w mojej łepetynie. Tak myślę, że chyba wszystko stało mi się obojętne. Oni, ja, rodzina, obiad, prasowanie, zachód słońca, piwo - to wszystko to są tylko słowa. Coś tam znaczą, ale ich sens jakoś do mnie nie przemawia.

Tyle czasu zmarnowanego, tyle przeciekło przez palce. Jak głupia pogrążam się w smutku. Już tak się do tego przyzwyczaiłam, że chyba zaczyna mi sie podobać. Być smutną.

Dzwoniłam do psychiatry, ale niestety nikt nie odbiera. Stanąć w kolejce i pytać się przy ludziach to na pewno się nie odważę. Tak samo jak koleżankaprysnę do domu.

Zastanawiam się tylko jak to będzie pierwszy raz. "Dzień dobry Panie Psychiatra. Jestem Anuśka i mam depresję. Co mi Pan powie na mój temat??"

Niektórzy z Was już przeszli przez tą piewszą rozmowę. Czy było tak bardzo upokarzająco, jak ja to widzę w swojej głowie??
Szepnijcie choć słowkiem o swoich doświadczeniach.

Pozdrowienia 4 all

[ Dodano: Sob Sty 06, 2007 10:35 pm ]
Ja jeszcze powiem tyle. Brawa dla ludzi, którzy to forum stworzyli. To właśnie tutaj można sobie nawzajem dodawać odwagi w dążeniu do celu.
Nie ma lekarza, ale są inni ludzie z takimi samymi problemami. I tak chyba łatwiej. Nie mówisz komuś prosto w oczy. Nie plączesz się, gdy brakuje słów. Wiesz, że komuś się udało chociaż częściowo wyjść z dołka i to jest ogromna motywacja. A psychiatra?? Oni chyba nigdy nie mieli depresji, więc skąd mogą wiedzieć, co się czuje? Tutaj wszyscy wiedzą. Ja się już czuję bezpieczniejsza.
Dzięki WAM.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:29

Avatar użytkownika
przez Kaja007 06 sty 2007, 23:58
Jest mi strasznie smutno i źle, muszę to komuś powiedzieć.
Trafiłam na to forum i pomyślałam że to dobre miejsce do rozmowy.
Nie wiem czy mam chandrę, załamanię czy początek depresji, ale od dłuższego czasu nie widzę sensu w moim życiu. Jestem nastolatką i nie wiem czy takie zachowanie jest normalne. Moje rówieśniczki są wesołe, roześmiane a mój uśmiech skrada się na moją twarz przez łzy żeby nikt nie poznał że jest mi źle. Najchętniej to wogóle nie wstawałabym z łóżka, nie wiem co chcę robić w życiu, nie mam przyjaciół. Niejednokrotnie myślałam o samobójstwie, ostatnio coraz częściej...
Błagam niech mi ktoś pomoże, wysłucha bo ja się duszę w tym świecie.
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Avatar użytkownika
przez korres1 07 sty 2007, 15:41
ANUSKA, moja pierwsza wizyta u terapeuty: On siedzi na kozetce, ja naprzeciw i pyta: co Pani dolega. Zaczynam coś tam opowiadać, ale myślę sobie: to ma byc takie wywnętrzanie się na pierwszej sesji, a może jeszcze sama mam przeanalizować sw.ój problem?
POtem zaczął zadawać pytania. Jak Pani myśli, skąd się bierze smutek? Dlaczego ma Pani kłopoty w nawiązywaniu więzów z ludźmi? Jaka jest sytuacja rodzinna? etc etc Jakoś to było wszystko trochę formalne, poziomik, dwoje kulturalnych ludzi, a tu czuję, że kula w gardle i rozpłaczę się jak.. jakaś głupia. Ale powiem Ci, że po wszystkim stwierdziłam, że dobrze zrobiłam. Bo mimo wszystko jednak miałam ochotę, żeby jakiś fachowiec się nade mną pochylił.
PS> Z tym Twoim mężem, to chyba beznadziejna sprawa, ale co z dzieckiem? Naprawdę go nie mkochasz?

KAJA OO7 witaj. Myślę, że smutek, a nawet myśli samobójcze są bardzo częste u nastolatek, sama tak miałam. Czy to depresja czy nie może ocenić lekarz. A forum na pewno Ci pomoże. pzdr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez Mina 07 sty 2007, 16:39
Kaja mam podobnie chcialabym komus powiedziec ale nie chce. <-metlik w glowie Tez chowam sie przed swiatem, wyznaje zasade" moje problemy ,moja glowa" Co innego czuje co innego okazuje ludzia... juz nie raz ludzie odebrali to jako zdradliwosc. A co do zlego samopoczucia kazdy ma problemy, nastolatki podobno kiedy wchodza w prawdziwy swiat czesto sie uginaja ale teraz trza sie tylko podniesc.
A jak ja sobie z tym radze: schematycznie rozwiazuje problemy, usmiecham sie do ludzi i czekam , poprostu czekam na ich usmiech. Zycie jest piekne gdy slonce swieci.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
05 sty 2007, 17:41

przez zlosnica 07 sty 2007, 16:49
skoro inni jeczą to moze pojecze i ja .....bo juz niewiem co mam robic....w tej chwili nie mam z kim o tmy pogadac tzn teoretycznie bo jakbym bardzo chciala to moglabym ale nie chce martwic ani obarczac swoimi problemami i cierpieniem i tym co najgorsze osoby ktore ciesza sie z tego co jest i ogolnie zyciem zdechalbym jesli zrobilabym im tym jakas krzywde :cry: ....to moje brzemię i nie chce nikomu z mojej rodziny robic krzywdy opowiadajac to co mnie tka bardzo boli i przeraza aby nie wzbudzac w nikim jakiegos niepokoju...a tutaj sa tylko takie osoby ktore maja podobne problemy do moich wiec moze tutaj sie wyzale bo zostane zrozumiana....w sumie hardcore ktory mi towarzyszy zaczals ie od nie tka dawna.....bol sie we mnie tka nasilil ze juz nie moglam ....musialm szukac pomocy bylam u psychiatry jutro ide wreszcie do psychologa a strasznie dlugo sie naczekalam na ta wizyte a we wtorek ide znowu do psychiatry ....oni wszyscy kaza czekac wyznaczaja wizyty za dwa i niewiadomo iel tma jeszcze tygodni jak ja potrzbuje pomocy juz.....i tka dobrze ze nie mam mysli samobojczych ze chce mimo wszystko zyc!! ale to co dzisiaj przezylam przeszlo wszystko co mnei do tje pory spotkalo....walka z sama soba....strach panika bol.....i wszystko co najgorsze...chce to z siebie wyrzucic chcociazby wlasnie w taki sposob...bo to ponad moje sily....nie chce brac zadnych lekow w tmy momencie chce miec swiadomosc pewnych rzeczy i nie uciekac od problemu....ciagle zadaje sobie pytanie czemu ja czemu w takim wieku>>??? i za co?? czasami wierze w to ze to ma czemus sluzyc ze moze to mnie umocni...ale jak przychodzi taki dzien jak dzis nie pomoga mi chyba zadne argumenty........przepraszam ze to pisze bo moze napisalam to dosyc chaotycznie i w sumie bez sensu...ale pisze to co mysle...i czulam taka potrzebe.... :cry: (ale oczywiscie slowa nigdy nie bede w stanie opisac tego co czuje)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 sty 2007, 20:35
Lokalizacja
jestem?....

jest mi zle

przez anyway 07 sty 2007, 16:52
Kaja jak chcesz napisz do mnie 3314081 ...mam podobnie jak Ty.
Najgorsze jest to , ze boje sie zebym nie zawalila nauki przez ta depresje.Juz od rana biore sie za uczenie i nic. W ogole nie mysle o tym co czytam , tylko bladze po innym swiecie. Boje sie kolejnego dnia, nienawidze szkoly i klasy , do ktorej chodze a jutro trzeba znowu wstac i isc. MOze to jakies blache problemy , ale dla mnie to wszystko meka.Totalna bezradnosc i brak motywacji.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: paramparam i 12 gości

Przeskocz do