"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Pstryk 30 cze 2007, 21:25
No to jak wszyscy to nie będę się dziś wybijać. Wybaczcie.
Złapałam na do widzenia melancholijny humor zalatujący na doła i czuję się wyjątkowo samotna. Znajomi już dwa razy dzwonili żebym przyjechała, na MOSIRze jest koncert Budki Suflera, a ja świadomie mówię nie. Nie mam z kim pogadać? Nie, na to nie będę się użalać, ponieważ odcinam się na własne życzenie. A Wy Kochane - Dziwna, Smutna - jak to z Wami jest?
Też mam ostatnimi czasy wrażenie, że ktoś tu gra - moja matka. Wolałabym nawet przyłapać ją na czymś podobnym jak Ty Dżejem. Ale niestety nie przyłapałam więc i siebie obwiniam za to uczucie - być może to jednak moja wina, tzn. wyolbrzymiam bo nawet nie miałam tak jak Ty331ania żeby móc to obiektywnie ocenić.
Robię sobie bilans ostatnich dwóch lat i rachunek nie jest korzystny. Spada mi nastrój, spada aktywność społeczna i zawodowa. W ciągu tych dwóch lat odnowiłam wiele kontaktów i zawarłam wiele nowych. Ot choćby Ci moi znajomi. Spędzamy całe weekendy na imprezowaniu. Przestało mnie to bawić. I te ich przyziemne problemy, które mnie już męczą. Mam paru prawdziwych przyjaciół, ale ostatnimi czasy też z nimi nie rozmawiam o swoich zgryzotach i udaję, że wcale ich nie ma. Oni też są po przejściach ale życie się im poukładało i układa coraz bardziej pomyślnie. Moje myśli są ciągle przy tych, których już nie ma. Michał - zaginął gdzieś w Australii. Palił dużo trawki i był "z marginesu" ale bardzo brakuje mi naszych rozmów o życiu. Albo Andrei - był dal mnie jak brat, często nawet myśli mieliśmy podobne i rozumieliśmy drugiego bez słów, wystarczyło spojrzeć i wszystko było jasne. Gdybym obudziła się minutę wcześniej jego mózg nie przestałby działać z powodu niedotlenienia. A Beti - moja przyjaciółka od depresji? Najcieplejsza osoba jaką w życiu poznałam. W dzień przed jej samobójstwem zadzwoniła do mnie i pytała, czy wszystko w porządku u mnie, bo mój ostatni sms ją zaniepokoił.
Nie potrafię obiektywnie ocenić, czy jestem szczęśliwa, czy to tylko jakieś chwilowe obniżenie nastroju, przemęczenie. Ale czuję się jak przed burzą. To napięcie...
Pstryk
Offline

przez Mr.G 30 cze 2007, 21:53
To może ja też... :( Czuję się beznadziejnie bo ukochana nie odpisuje i nie wiem co się dzieje... Wciąż mam w głowie mnóstwo pytań, to zwątpienie i niepewność. Boję się. Może ona uznała mnie za jakiegoś świra i nie chce się do mnie odzywać? Nie wiem co mam myśleć... Potwornie się czuje :(
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
26 cze 2007, 21:51

przez gee 01 lip 2007, 00:55
Mr.G napisał(a):To może ja też... :( Czuję się beznadziejnie bo ukochana nie odpisuje i nie wiem co się dzieje... Wciąż mam w głowie mnóstwo pytań, to zwątpienie i niepewność. Boję się. Może ona uznała mnie za jakiegoś świra i nie chce się do mnie odzywać? Nie wiem co mam myśleć... Potwornie się czuje :(




nie jestes sam do mnie tez przestala... jak ostatnio dowiedzialem sie ze nie jedzie zagranice bylem wniebowziety - zawsze pozostaje kontakt przez gg czy sms... to zawsze poprawialo mi humor chociaz troszke...a teraz moze byc ciezko bo ostatnio byla jakas taka "oschla"
wogole jestem rozdarty, mozna powiedziec ze to prawdziwa antyczna tragedia bo bedzie zdawala na studia do innego miasta, z jednej strony chcialbym zeby sie dostala, bo wiem ze to jej marzenie, ale z drugiej wiem ze jak sie dostanie to skonczy sie moja "wielka milosc" :(
ten kto poznal samotnosc zrobi wszystko, by znow przez nia nie cierpiec...
gee
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
26 cze 2007, 19:56
Lokalizacja
z przyszlosci narodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez smutna48 01 lip 2007, 08:32
...............
Ostatnio edytowano 01 lip 2007, 21:31 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Pstryk 01 lip 2007, 10:53
Cześć Sutasku Kochany mój, usiądź i skoncentruj się na oddechu, głęboki wdech - jeden, powoli wydech - dwa i tak do dziesięciu a potem licz od nowa. Jak się trochę uspokoisz Kochanie to wylej wszystkie żale tutaj - napisz co się stało. Nie śpiesz się.

Gee, Mr.G, chłopaki jedyne wyjście to szczera rozmowa o tym co was boli i przeraża. Jeśli nie potraficie o tym mówić to napiszcie to na kartce, napiszcie w meilu. Będziecie mieli przynajmniej poczucie, że zrobiliście wszystko co mogliście w tej sprawie. Mam nadzieję, że Wasze miłości okażą się warte Waszych cierpień. Chłopaki, jestem z Wami - rozumie Wasze cierpienie i dobrze wiem dlaczego jesteście tacy przerażeni. Chciałabym Wam napisać coś, co sprawiłoby, że Wasze życie poukłada się po Waszej myśli. Ale nic nie przychodzi mi do głowy poza tym, co napisałam. Jestem z Wami.
Pstryk
Offline

przez belinda 01 lip 2007, 10:58
Belinda co Ty wygadujesz? Czy człowiek, który jest taki jak napisałaś, jest w stanie zdawać sobie sprawy z tego jaki jest? Nie sądzę.


Bethi tylko, ze ja zostawilam moja kochana babcie sama, zostawilam ja sama, nieszczesliwa, z rownie nieszczesliwym synem, ktory przegral swoje zycie. Nigdy nie znalam babci tak dobrze. Okazala sie wspanialym czlowiekim, stala sie moim autorytetem. Mieszkalam u niej ok 2 lata kiedy studiowalam, bardzo sie z nia zzylam. A potem zostawilam ja sama, az do teraz. Nie moge o tym myslec, nie moge myslec jak bardzo jej zle, bo rozdziera mi serce. Jej syn jest alkoholikiem, kazdego wieczoru siedzialysmy przepelnione lekiem czy znow wroci pijany, nie moglam parzec jak babcia sie tym meczy, tym ze jej dziecko jest takie nieszczesliwe, mi samej bylo go niezmiernie zal, tym bardziej ze nidgy kiedy weracal pijany nie byl agresywny, a jego zycie to jedna tragedia. Chcialam im jakos pomoc tylko, ze nie umialam. Kazdy dzien byl lekiem, bedac na uczelni nieustannie martwilam sie o babcie, czasem nawet dzwonilam do niej bo wydawalo mi sie, ze dzieje sie cos zlego. Calymi dniami chodzilam przemeczona i w leku, budzilam sie w nocy i sprawdzalam czy babcia oddycha, czasem w przerazeniu, az do momentu kiedy okazalo sie, ze wszystko jest dobrze. Potem zaczelam stamtad uciekac. Od nowego roku studiow przeprowadzilam sie na stancje, takze dlatego, ze nie dawalam rady juz z dojezdzaniem na uczelnie, bylam wykoczona po kazdym dniu. Ale mialam ogromne wyrzuty sumienia, kazdy telefon do babci to byl ogromny bol. Potem zalamalam sie kompletnie i do teraz nie umiem sie podniesc, nie umiem poradzic sobie z tym bolem, bardzo chcialbym pomoc mojej babci, ale nie umiem, nie umiem nawet sama wyjsc z domu. Zawiodlam wiele osob w zyciu, ale najgorsze, ze robie to nadal, bo bardzo bym chciala, ale nie mam sily,
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

przez Pstryk 01 lip 2007, 11:17
belinda napisał(a):bardzo chcialbym pomoc mojej babci, ale nie umiem, nie umiem nawet sama wyjsc z domu.

Belinda, Słoneczko, i bardzo dobrze zrobiłaś, wyprowadzając się. Zapytaj babci - ona na pewno to rozumie i cieszy się, że wyrwałaś się z tego piekła bo jesteś młoda i masz swoje problemy. Ona na pewno czuła się z tym gorzej. Porozmawiaj z nią a się przekonasz. Czas Kochanie zająć się swoimi problemami. Nie ma w tym nic z egoizmu ani samolubstwa! Oni przegrali już swoje życie i nauczyli się z tym żyć bo nie potrafili - ani nikt nie potrafił - temu zaradzić. Więc przestań się zadręczać czyimiś problemami tylko skoncentruj się w końcu na sobie!
Pstryk
Offline

przez belinda 01 lip 2007, 12:20
chcialabym Bethi zebys miala racje...
czasami wolalabym nie miec na ziemi nikogo albo byc przez wszystkich znienawidzona, wtedy moglabym bez wyrzutow zejsc z tego swiata..
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

przez Pstryk 01 lip 2007, 12:25
O nie nie moja Kochana! Zawsze będziesz miała mnie więc nic z tego :D
Pstryk
Offline

przez belinda 01 lip 2007, 12:33
Niestety, a moze jednak stety to prawda :?
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

przez Pstryk 01 lip 2007, 12:51
Stety stety! Chodzisz do lekarza?
Pstryk
Offline

przez belinda 01 lip 2007, 14:58
Bylam niedawno u psychiatry, przepisal mi leki i skierowal do psychologa na terapie, pierwsza wizyte mam w czwartek. Nie pojechalabym tam bez pomocy osoby, ktora uwazalam jedynie za kolezanke. Trzeba przyznac, ze uparta z niej baba, bo choc ja wyganialam i tak wracala :smile: Bez jej wsparcia nie wiem czy odwazylabym sie w ogole, a juz na pewno nie tak szybko.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

przez smutna48 01 lip 2007, 15:31
:cry:
Ostatnio edytowano 01 lip 2007, 21:23 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez merkia 01 lip 2007, 15:52
belinda może są jednak prawdziwi LUDZIE ?

Moja pytanie na teraz : czy można zapanować nad myślami ? Czasami wydaje mi się, że ktoś mi odbiera dobre myśli i przestawia je na beznadziejne, choć zupełnie nieprawdziwe. Chciałabym być normalniejsza.
Bawię się w berka ze swoim mózgiem. Wszystko jest dla mnie głupie choć tka nie uważam. Z każdym słowem jakie wypowiadam "dopada" mnie bezsensowność... . Tak Bethi, zagubiona jestem jak cholerka. Może kiedyś minie.


...same sprzeczności
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
13 maja 2007, 20:13
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do