Zawaliłem sprawę

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Zawaliłem sprawę

Avatar użytkownika
przez babol440 14 kwi 2013, 10:49
Byłem ostatnio u psychiatry ze swoim problemem dotyczącym niemożności poradzenia sobie z wyborem kierunku studiów (nie będę się rozpisywać na ten temat, bo nie w tym rzecz). W domu siedzę zamknięty w 4 ścianach, zdołowany, zmarnowany, a gdy wyjdę do ludzi to oczywiście udaję, że wszystko ok, tak jakby nic się ze mną nie działo. I tak też było z wizytą u lekarza (co wpędziło mnie w nowy problem). Nie zrobiłem tego specjalnie, ale rozmawiało się tak przyjemnie, że skupiłem się głównie na tym, że sobie nie radzę na studiach, nic nie wspominając o niskiej samoocenie, problemach ze snem, wielu chwilach słabości (tak, zdarza mi się beczeć), czy o nawracających myślach samobójczych (nie wiem czemu, może bałem się przyznać, bałem się pokazać jak słaby jestem).
Psychiatra powiedziała, żebym znalazł jakąś dorywczą pracę, żebym nie siedział w domu, nie rezygnował ze studiów tak od razu, tylko żebym się na to jakoś przygotował (jeśli już zechcę rzucić kierunek). Powiedziałem, że ok, postaram się czegoś poszukać. Nie przepisała leków ani nie zleciła dalszej terapii bo uznała mój stan za dobry, co w sumie nie dziwne, skoro nie przedstawiłem jej wszystkich symptomów.
Jako, że była to moja pierwsza wizyta, to byłem trochę oszołomiony po niej, ale nabrałem jakiejś nadziei, poczułem się lepiej, że coś może ruszyło, ale najgorsze przyszło dzień później. Wszystko spadło na mnie ze zdwojoną siłą. Mam ciągłe wrażenie, że do niczego się nie nadaję, boję się chodzić na uczelnię, ale zostawanie w domu to też koszmar. Mam wrażenie, że jest gorzej niż przed wizytą.
Rodzinie powiedziałem, że psychiatra nic u mnie nie wykryła, ale czuję, że z moją psychiką nic nie jest w porządku. Boję się teraz, a zarazem i wstydzę pójść do niej (psychiatry) drugi raz, żeby nie pomyślała, że migam się od szukania pracy, głupio mi, że w jakiś sposób ją też oszukałem. Już nie wiem co robić... I przepraszam, że tak chaotycznie opisałem sprawę.
Wspomnień kalejdoskop kłóci się z teraźniejszością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
16 lis 2012, 00:32
Lokalizacja
Kraina Nadwiślańska

Zawaliłem sprawę

przez Saraid 14 kwi 2013, 11:23
babol440, Witaj a ja Ci radzę idż do psychiatry po raz drugo powiedz dokładnie jak się czujesz to podstawa .skupiłeś się w rozmowie nie na tym co trzeba dlatego uznała,że dasz radę sobie itd.
Saraid
Offline

Zawaliłem sprawę

przez pedro90 15 kwi 2013, 20:57
Myślę, że powinieneś pójść jeszcze raz i powiedzieć dokładnie to, co napisałeś tutaj. To nic dziwnego, że na pierwszej wizycie miałeś problemy, żeby wyłożyć kawę na ławę. Jakby nie patrząc, psychiatra to dla ciebie obcy człowiek i ciężko takiemu zwierzyć się ze wszystkiego. Miałem to samo podczas psychoterapii, jednak na kolejnym spotkaniu zawsze starałem się powiedzieć co "utaiłem" i spróbować zrozumieć dlaczego.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
06 wrz 2012, 23:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zawaliłem sprawę

Avatar użytkownika
przez Bree 15 kwi 2013, 21:06
Mam dokładnie tak samo. Idz drugi raz i po prostu powiesz wszystko tak jak napisałeś tutaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
235
Dołączył(a)
16 mar 2013, 23:35

Zawaliłem sprawę

Avatar użytkownika
przez Candy14 15 kwi 2013, 21:10
Nie zrobiłem tego specjalnie, ale rozmawiało się tak przyjemnie, że skupiłem się głównie na tym, że sobie nie radzę na studiach, nic nie wspominając o niskiej samoocenie, problemach ze snem, wielu chwilach słabości (tak, zdarza mi się beczeć), czy o nawracających myślach samobójczych (nie wiem czemu, może bałem się przyznać, bałem się pokazać jak słaby jestem).

a ona nie pytala? Nie szukala przyczyny dlaczego sobie nie radzisz?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Zawaliłem sprawę

Avatar użytkownika
przez babol440 15 kwi 2013, 21:46
Dzięki za wszystkie odpowiedzi! W sumie faktycznie, nie mam chyba wyjścia, a szukanie innego terapeuty i tłumaczenie wszystkiego od początku nie wchodzi w grę.
Candy14 Cała przyczyna leży w tym, że do kierunku jaki wybrałem nie mam predyspozycji, co sprawia, że coraz trudniej mi się skoncentrować na nauce, co z kolei przekłada się na coraz gorsze oceny, poprawki itp. A jako, że zmagam się z tym już dłuższy czas to i pojawiły się objawy, o których wspomniałem tutaj, a które zataiłem na wizycie, na której chyba sprawiałem wrażenie, że zabrnąłem w ślepą uliczkę i szukam jakiegoś rozwiązania, ale abym tylko je znalazł i sobie poradzę (co raczej jest wątpliwe).
Wspomnień kalejdoskop kłóci się z teraźniejszością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
16 lis 2012, 00:32
Lokalizacja
Kraina Nadwiślańska

Zawaliłem sprawę

Avatar użytkownika
przez Candy14 15 kwi 2013, 21:53
babol440, a nie mozesz zmienic kierunku? Bez sensu sie meczyc
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Zawaliłem sprawę

Avatar użytkownika
przez babol440 15 kwi 2013, 22:03
To niestety nie jest takie proste :?
Wspomnień kalejdoskop kłóci się z teraźniejszością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
16 lis 2012, 00:32
Lokalizacja
Kraina Nadwiślańska

Zawaliłem sprawę

Avatar użytkownika
przez słoneczna_dusza 21 kwi 2013, 17:07
Czemu ludzie tutaj bardziej wierzą w psychiatrów niż w siebie?
Przede wszystkim należy samemu nad sobą pracować, umieć znieść pewne prawdy o sobie, ale również nie spaczać ich, widząc się w czarnym świetle. Uświadomienie sobie swoich słabych stron i akceptacja ich, jako że człowiek ma słabą, ułomną naturę z samego faktu bycia człowiekiem, a jeśli dodatkowo miał cieżkie doświadczenia życiowe, cieżkie dzieciństwo ma prawo być istotą która zawala sprawę czy się boi. Niemniej jednak uświadomienie sobie tego faktu powinno być pierwszym krokiem do zmiany pewnych rzeczy.
Powiedziałam sobie kiedyś, że nie po to żyję aby całe życie się bać. Nie tak chce żyć.
Uczucia często powstają z myśli, również z doświadczeń, jeśli Twoje myślenie o sobie jest a la krzywe zwierciadło (powykrzywiane) to Twoje stany psychiczne również nie będą się od niego za bardzo różniły i będą ciężkie.
Myślenie, że do niczego się nie nadajesz może być efektem negatywnych przeżyć życiowych. Z tego co zauważyłam po sobie, jeśli robiąc coś źle się podczas tego czujemy psychicznie, zmuszamy się, robimy to pod presją, w negatywnej atmosferze do tego to zwykle nam ta rzecz wychodzi źle.
Jeśli robimy coś, co lubimy, co sprawia nam radość efekt tego jest zwykle pozytywny i doceniany przez innych, oczywiście nie chce generalizować, są wyjątki.
"Nie ma bezsensu życia. Jest tylko brak zrozumienia sensu."
Polecam - Eksperyment Roesenhana - http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana
Posty
25
Dołączył(a)
15 kwi 2013, 20:00
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do