Nie odczuwam potrzeby rozmowy z ludzmi

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 19:47
luthien, oj nie nie, ja rozumiem takie osoby doskonale !
Ja czasem po prostu piszę o sobie, a może nie powinnam, bo przecież przyszłam tutaj aby komuś dać iskierkę nadziei, a nie mówić o swoich odczuciach.
Ale zdrowe osoby także tak mają, także nie potrafią rozmawiać, boją się.
Ja zawsze byłam wysyłana do nauczycieli, na akademie, wszędzie gdzie tylko trzeba było zabrać głos w większym gronie, bądź ze starszymi osobami, bo 'miałam gadane i potrafiłam w kwiatki ubrać' ..

Podziwiam Ciebie za Twoją wytrwałość, jesteś naprawdę pięknym przykładem na to, że silna wolna człowieka nie może nad nim zawładnąć, a on nad nią, gratuluję :smile:
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez luthien 07 sty 2008, 20:03
Dzięki K.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że jestem bardzo silna, bo mało kto bez pomocy innych przetrwałby w jednym kawałku to co ja w życiu przeszłam. Nie chcę się nad sobą użalać, bo wiem, że inni mają gorzej.
Ja mam gadane w gronie znajomych, bo czuję się po prostu bezpiecznie, z obcymi też już rozmawiam bez większych problemów, tylko z tymi autorytetami mam problem. Najlepszym przykładem na to była moja matura, z pisemnego polskiego mocne 4, a z ustego ledwo 3 :mrgreen: Moja polonistka całe liceum się dziwiła, bo prace pisemne zawsze pisałam na 4-5, ona strasznie lubiła je czytać, zawsze mnie wyróźniała, a odpowiadanie 1, zawsze z marszu rezygnowałam i mówiłam, że jestem nieprzygotowana, chociaż przeważnie byłam, ale strach mi nie pozwalał. Ona nie mogła tego zrozumieć. Ja też wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak jest tego przyczyna.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

przez poranna_kawa 22 sty 2008, 12:51
znam to uczucie..meczarnia przychodzi w porze obiadu zwana tutaj pora lunchu kiedy ekipa siada do jednego stolu ..30 min przymusowego sluchania jap jap jap puls koniecznosc odpowiadania na niezliczone pytania, wymuszona konwersacja i ignorowanie faktu ze ja mam juz objawy smierci klinicznej..ciekawa strona depresji ostry towarzystwowstret i nadwrazliwosc na halas :D
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 sty 2008, 12:41
Lokalizacja
UK

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez emgie 24 sty 2008, 22:09
też to znam... znajomi chyba zaczynają juz myśleć, że jestem gburowata i że ich nie lubię. przynajmniej ja bym tak pomyslała. ale ja naprawdę nie wiem o czym miałabym z nimi rozmawiać i po co. w ogole mnie nie interesuje co do mnie mowią. co mnie to obchodzi? jestem jedynaczką, do niedawna mieszkałam z rodzicami dla ktorych dobre dziecko to dziecko ciche. potrafię całymi dniami milczeć...

boje sie czasem, że jak tak dalej pójdzie to wpadnę w jakąś fobię społeczną czy cos w tym stylu i całkiem się zamkne w sobie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 sty 2008, 13:19
Lokalizacja
z niebieskiego pokoju

Avatar użytkownika
przez julie 26 sty 2008, 00:26
"boje sie czasem, że jak tak dalej pójdzie to wpadnę w jakąś fobię społeczną czy cos w tym stylu i całkiem się zamkne w sobie"

to ja już chyba wpadłam, mam wrażenie że mogłabym własne życie spędzić w 4 ścianach z dala od wszytkich pretensji tego świata :evil:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez J.G.Faust 26 sty 2008, 00:38
emgie napisał(a):też to znam... znajomi chyba zaczynają juz myśleć, że jestem gburowata i że ich nie lubię. przynajmniej ja bym tak pomyslała. ale ja naprawdę nie wiem o czym miałabym z nimi rozmawiać i po co.
w ogole mnie nie interesuje co do mnie mowią. co mnie to obchodzi?


Skąd to znam, ale jeśli chodzi o mnie nie jestem jedynakiem, mam młodszą siostrę o 6 lat. Do tego zawsze byłem osobą mało rozmowną, co do znajomych ta zostao ich dwóch :twisted:

[ciekawostka]
Gdy byłem niemowlakiem sprawdzali czy jeszcze żyje, bo panowała cisza jak w grobie.
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
06 lis 2007, 21:13
Lokalizacja
Skok na drugi profil :]

Avatar użytkownika
przez kamyk78 31 sty 2008, 17:33
Ja tez mam z tym ogromny problem. Zawsze byłam osobą małomówną,wycofaną a odkąd zaczęłam chorować 10 lat temu zamknęlam się w sobie do tego stopnia,że czasem mam wrażenie ze juz nie potrafię normalnie rozmawiać,że nie potrafię normalnie egzystowac wśród ludzi.Żyję wśród swoich 4 scian...wypełzam na siusiu i papu.Babcia u której mieszkam jest dla mnie zupełnie obcą osoba i vice versa.Matka też nic o mnie nie wie.Imprezy rodzinne są dla mnie męczarnią.Wszyscy weseli,ożywieni a ja siedzę jak ten kołek i nawet nie potrafię się odezwać...boję sie ośmieszenia,a poza tym po prostu mi się nie chce...w takich momentach najlepiej znikam w swoim pokoju.Czuję się jak jakies dziwadło.Czy jak kiedys założę swoją rodzinę też będę taka?...czy nie będę rozmawiać ze swoim mężem,dziećmi? męczy mnie to a nawet ze swoim psychiatra nie potrafię o tym porozmawiac :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 sty 2008, 20:06
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 31 sty 2008, 19:20
Potraficie chyba sobie wyobrazić jaką męczarnię przeżywam na wszelkich "dobrowolno-przymusowych" imprezach szkolnych. Ale i tak nie przepadam za tym towarzystwem klasowym (w większości), więc po co się mam pchać tam gdzie mnie nie chcą.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

przez Pstryk 31 sty 2008, 20:53
Qrcze, a ja to sobie wytłumaczyłam tak, że po prostu jestem samotniczką dziwolągiem i nawet polubiłam samotność i to moje dziwoląctwo...
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez xCarmen 31 sty 2008, 22:14
zimbabwe napisał(a):Potraficie chyba sobie wyobrazić jaką męczarnię przeżywam na wszelkich "dobrowolno-przymusowych" imprezach szkolnych. Ale i tak nie przepadam za tym towarzystwem klasowym (w większości), więc po co się mam pchać tam gdzie mnie nie chcą.


Ojj potrafie mnie nie bardzo gdziekolwiek chca jak widza jak sie rozsypuje ale mimo to przychoche (np, studniowka) bo wierzylam ze cos jeszcze naprawie ale okazalo sie ze oni mnie ignorowali wiec ja nie bede z nimi rozmawiac nawet nie mam ochoty ... tak jak dzis na rodzinnym spotkaniu. Jestem sama i dobrze mi z tym .. do pewnego czasu :roll:
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

przez J.G.Faust 01 lut 2008, 05:56
Do tego dochodzi sposób noszenia się, brak kultury itp.

Najgorsze jest że za cholerę mi to nie przeszkadza.
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
06 lis 2007, 21:13
Lokalizacja
Skok na drugi profil :]

przez .Tomek 01 lut 2008, 14:41
Pamiętam jak ja nie chciałem z nikim rozmawiać. To wynika z tego, że oni są w zupełnie innym świecie a nasz tok myślenia to "co oni wiedzą; nic nie rozumieją" i gdzieś jeszcze wewnątrz zazdrościmy innym szczęścia. Prosty mechanizm, który powoduje że odechciewa się nam ze wszystkimi gadać.

Moja rada, to zacząć terapię dla tych co jeszcze nie zaczęli a dla tych co zaczęli i nie widzą skutków to przyłożyć się do tej terapii :!: :!: ;) bo to na prawdę ważne. Ja się trochę postarałem leki dobrałem, 3 miechy już nie potrzebuje psychologa/psychiatry sam jadę robię to co kiedyś robiłem i lubiłem gadam z ludźmi cały czas układam moje puzzle, moje życie. Kontakty z tatą się znacznie poprawiły, zaraził mnie nawet jego hobby ;) Jeden tylko wkurzający mnie fakt to to, że leki będę brał przez parę lat :shock: bo to stabilizatory nastroju. Anyway przykładać się do terapii i rozwiązywać problemy ;) . Ci którzy nie zaczęli to warto o tym pomyśleć, bo ludzie chorzy jak my nie rozumują logicznie zazwyczaj ;) a osoba zdrowa i owszem więc jest w stanie nam pomóc zwłaszcza jak się na tym zna. Więc jazda po pomoc, raz, dwa, trzy ;) :mrgreen: :mrgreen:

Ps. Pozdrawiam starych znajomych hehe :) i tych nowych też.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 7 gości

Przeskocz do