Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kanika_

Nie odczuwam potrzeby rozmowy z ludzmi

Rekomendowane odpowiedzi

Zaczelo sie od ludzi. Przerazali mnie. Byli blisko i odnosilam wrazenie, ze wszyscy wpatrywali sie we mnie. Wpadlam w panike. Poszlam do lekarza - fobia spoleczna i zespol leku napadowego.

Dziwne.

Jednak juz prawie 1,5 roku od zakonczenia leczenia. Zaczelam odczuwac dziwne dolegliwosci. Wlasciwie permanentna trauma, ktorej nie moge niczym wyjasnic? Wstydze sie isc do lekarza. Poza tym, nie chce isc do lekarza. Nie chce mu psuc statystyki uzdrowien.

Trauma czasami powodujaca otepienie. Moge siedziec i myslec sobie cos godzinami. Cos bez sensu lub o czyms smutnym. Zastanawiam sie, co by bylo gdyby mnie nie bylo? Nawet nie potrafie okreslic objawow tego smutku. Smutek i trauma czasem bola. Bola fizycznie. Odczuwam ciezkosc w zylach.

Nie odczuwam potrzeby rozmowy z ludzmi. Po co? Skoro moge rozmawiac z nimi w ``glowie``?

Wy znacie sie lepiej - to zle czy dobrze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety tak to już jest z nerwicą że lubi wracać. Jeżeli czujesz potrzebę powtórnego leczenia nie wahaj się wrócić do lekarza i nie myśl o psuciu mu statystyk, bo nie statystyki są ważne ale faktyczne zdrowie jego pacjentów.

 

Niechęć i brak potrzeby rozmów z ludźmi to jeden z objawów fobii społecznej ale najgorsze co możesz robić to zamykać się w domu i od ludzi uciekać. Gdy byłam młodsza i chodziłam do szkoły podstawowej też właściwie cały czas spędzałam samam ze sobą i z przyjaciółmi którzy istnieli tylko w mojej głowie. Powodem tego był sposób w jaki wyhowywali mnie rodzice i fakt że zabraniali mi kontaktu z rówiesnikami bo twierdzili że bieganie po podwórku może mi zaszkodzić. Wracałam więc ze szkoły, odrabiałam lekcje a potem całe popołudnie spędzałam na myśleniu - czasem oglądałam tv lub czytałam książkę. Siadałam i patrzyłam w okno lub ścianę i wyobrażałam sobie różne rzeczy - że mam przyjaciół, że są obok mnie, że rozmawiamy lub robimy coś razem. BYł to jednak wynik mojej samotności. Potem skończyła się szkoła, poszłam do liceum. Byłam całkowicie spragniona kontaktu z ludźmi, już pierwszego dnia nawiązałam przyjaźnie. Rodzice już nie byli w stanie ciągle mnie kontrolować. Moje przyjaźnie w realu zaskutkowały tym że moi wymyśleni przyjaciele po prostu odeszli w niepamięć. Niestety potem i moje realne przyjaźnie poszły w niepamięć gdy przekonałam się jak źli potrafią być ludzie - jak bardzo fałszywi i interesowni... :(

 

Od tamtego czasu znów zaczęłam spędzac czas na myśleniu i odcięłam się od świata - tyle że to myślenie było już tylko pesymistyczne. Po jakimś czasie poznałam nowych ludzi i dałam im szansę. Teraz znów miewam rzadziej takie natłoki myśli. Wiem jednak jak bardzo męczące one są, dlatego uważam iż powinnaś spróbować zmienić swoją sytuację i dać szanse "prawdziwym ludziom" nawet jeśli zdarzy się że wśród nich poznasz wiele kanalii.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coz, moja opinie na temat lekarzy i korzystania z ich uslug kazdy zna. Po to sa, za to im sie placi, aby pomagali ludziom. A skoro tak, to jesli ma sie problem z ktorym sobie sami nie radzimy, to trzeba zwrocic sie do fachowca! Jak peknie komus rura w lazience, to raczej nie wstydzi sie wezwac hydraulika. Jak ktos zlamie sobie noge to nie wstydzi sie isc do lekarza. A nadal ludzie wstydza sie isc do lekarza jak maja jakis problem ze soba. To sie musi zmienic.

A jesli chodzi o kontakty z ludzmi. Tu sprawa jest moim zdaniem prosta. Tylko inny czlowiek moze dac nam prawdziwe szczescie. Skoro tak, to chyba lepiej zaryzykowac i dac sie kilka razy skrzywdzic jakiejs kanalii, niz przegapic tego wartosciowego kogos, dzieki ktoremu wszystko wokol moze stac sie lepsze. A substytuty w rodzaju wyimaginowanych przyjaciol, coz...To tylko substytuty wlasnie. Wybaczcie jesli kogos uraze tym porownaniem, ale to troche tak jak z seksem. Pewnie ze mozna masturbacja rozladowac napiecie seksualne. Ale do prawdziwego stosunku (zwlaszcza z TA wlasciwa osoba) to sie nawet nie umywa. Opierajac sie na polsrodkach nie da sie osiagnac pelni szczescia. Mamy jedno zycie, wiec chyba warto przezyc je w pelni, a nie na pol gwizdka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli jednak lekarz? Ja nie chce! ... Wiem - z zapaleniem oskrzeli tez trzeba isc do lekarza. On znow przepisze mi lexapro 10mg!!! Na pamiec to znam.

Po tym moje zachowanie jest naprawde niewobrazalne a

prawda jest taka, ze i tak w stosunkach kolezenskich nic mi to nie da. Ludzie na sama wiadomosc, ze bylam u psychiatry reaguja przekasem i patrza z ukosa. Paranoja.

Ale przynajmniej jest Wasze forum, gdzie zawsze moge zajrzec i napisac o stanie emocjonalnym, o psychicznym nastawieniu i innych nurtujacych mnie kwestiach. Dziekuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kanika,

 

jak to, nie chcesz psuć lekarzowi statystyki uzdrowień???

Przecież to on ma być dla Ciebie, Tobie do pomocy!

A poza tym - jeśli nie czujesz się dobrze, to ta statystyka nie jest zachwycająca... Jeśłi coś Ci dolega w dalszym ciągu, to znaczy że nie pomógł Ci dostatecznie dobrze!

I dlaczego w ogóle masz dylemat?

Ratuj siebie!

 

Beautty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po to sa, za to im sie placi, aby pomagali ludziom.

Niestety płacenie pieniążków nie jest jednoznaczne z uzdrowieniem. Mam niestety przykre doświadczenie apropo lekarzy(nie psychologów i psychiatrów), którzy po prostu człowiekowi nie potrafią pomóc bo zapisują np.:

On znow przepisze mi lexapro 10mg!!! Na pamiec to znam.
. I tak wielu robi. Postępuje zgodnie ze schematem.

Dla jasności: schematu nie są złe tylko trzeba wiedzieć kiedy i jaki zastosować. A często jest tak że trzeba podejść indywidualnie do takiego inwidium jak my. Niewielu ludzi stać na to by poswięcić swój czas, zdolności, dobrą wolę bliźniemu. Niestety tak jest już stworzony ten świat.

 

kanika_: oprócz słusznych rad które Ci udzielono powyżej ja moge dorzucić swoją: zrób czasem coś szalonego, nieszablonowego. Ja wiem że jest to trudne (geez jak mi jest czasem ciężko do kogoś się odezwać), ale wierz mi: to działa. Można poznać fantastycznych ludzi, zrobić coś wartościowego, poznać siebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie radzę sobie. Panikuję, płaczę, ale od lat nie znalazłam wyjścia! Jestem zbyt zamknięta w sobie... Kontakty międzyludzkie mi się psują... lub w ogóle od nich uciekam... czasem nieświadomie.

Mówią, że nie mam powodu do takiego zachowania. A ja wciąż znajduję moje wady. Nie wierzę dobrym słowom. Nie potrafię. Nie doceniam...

 

 

wstydzę się to publikować i boję się czyjejkolwiek reakcji.

 

bum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż mogę powiedzieć...witaj na forum gdzie znajdziesz ludzi w podobnej sytuacji i z którymi możesz o tym pogadać. Ja też na początku bałem się pisać cokolwiek na tym forum, bałem się, że w szkole ktoś powie hej anonim...chyba bym się pod ziemię zapadł(choć swojego zdjęcia tu nie umieszczę) Ale nie jest źle, można spokojnie pisać i jeśli czuje się taką potrzebę, to taki rodzaj spowiedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj dżamam podobny problem do Twojego i doskonale również wiem jak to jest pierwszy raz pisać o sobie na forum i też się bałem tak jak Anonim,że nagle ktoś zacznie do mnie gadać hej człowiek nerwica...

Ale tak się nie stało i nikt się nie zorientował z reala,że ja to ja ;)

Też jestem baardzo zamknięty w sobie i nie wiem dlaczego.....tzn wiem...po prostu boje się ludzi :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj dża.Mam podobny problem z tym ze moj strach, niechec do ludzi spowodowana jest licznymi doswiadczeniami i tymi na ktorych sie zawiodlem. Pam ietaj o tym ze to miejsce w ktorym mozesz powiedzeic co cie boli. To czasem pomaga.

 

PS

 

 

bałem tak jak Anonim,że nagle ktoś zacznie do mnie gadać hej człowiek nerwica...

Ale tak się nie stało i nikt się nie zorientował z reala,że ja to j

 

 

 

Nie wiem dlaczego CNale twoje slowa wzbudzily we mnie pewien niepokoj...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doskonale was rozumię. Od kiedy pamiętam jestem sama, chociaż czasem wokoło kręcą się jacyś ludzie. Oni mnie jednak nie rozumieją, a ja tak bardzo potrzebuję chociaż prostej rozmowy. Jestem bezradna, nie mam już na nic siły, tracę wiarę... wiarę w siebie... Czasami godzinami gapię się w sufit, a łzy same napływają mi do oka. Nie zawsze tak było, przecież potrafiłam cieszyć się z codziennych, prostych z pozoru rzeczy... Upływające lata odciskają na mnie swoje piętno... zastanawiam się czasem po co ktoś taki jak ja żyje na tym świecie i tylko psuje życie innym... Dzisiaj chyba mam doła urastajacego do rozmiarów wyrwy po bombie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem mam wrażenie, jakby wszyscy ludzie byli z innej planety niż ja. Czuję się odmieńcem i dlatego jestem samotna. W dobre dni akceptuję to i godzę się z tym. W złe dni nie mogę tego znieśc i wkurzam się, że to moja wina. Chyba mam dobry dzień bo myślę, że tak to już musi być i najważniejsze, żebym czuła się dobrze sama ze sobą.

Witaj dża.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Da się coś z tym zrobić? Alkoholem i narkotykami tego nikt nie rozwiąże, a to tak łatwy sposób na otwarcie się przed ludźmi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Alkoholem i narkotykami tego nikt nie rozwiąże, a to tak łatwy sposób na otwarcie się przed ludźmi...

 

Tak, tylko, że zamyka inne drogi.

Nie próbowałabym - sprawdzone przez miliony osób i niestety nie przyniosło oczekiwanych rezultatów.

 

Ja nie jestem chora, nie mam depresji, stanów lękowych, nie boję się ludzi - wręcz przeciwnie, a jednak czasem też czuję się 'inna' niż ludzie którzy żyją, są obok mnie.

Dlatego warto zwracać chyba bardziej na siebie uwagę, nie porównywać z innymi, bo nikt za nas naszego życia nie przeżyje ..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żyję i cieszę się chwilą... tylko kiedy jestem pod wpływem! Wciągam się bardziej, bo bardziej bezradna się czuję... i szukam pomocy, krdvaaa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie to używki z każdego potrafią zrobić duszę towarzystwa, ale to jest sztuczne i chwilowe. Potem przychodzi natłok głupich myśli w stylu "czy nie zrobiłem czegoś głupiego??, czy nie powiedziałem nic wstydliwego???kuuurde jak ludzie będą na mnie patrzeć!! po co mi to było!!!!!" i jeszcze bardziej człowiek potrafi się odciąć od innych dlatego odradzam na własnym przykładzie.

Ogólnie to też jakoś nie odczuwam chęci kontaktu z drugim człowiekiem, bo już się do tego przyzwczaiłem, a np. w szkole potrafię gadać o byle czym tak by nie było można po mnie zauważyć, że się alienuję (choć i tak większość już to wie, ale staram się utrzymać pozory). A przychodzi mi to z trudem, bo poprostu boję się ludzi i tego co o mnie mogą w danej chwili myśleć. Kontakt z innymi (poza szkołą) ogranicza się do GG i gier online, bo tylko w takim miejscu nie odczuwam żadnego lęku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kontakt z innymi (poza szkołą) ogranicza się do GG i gier online, bo tylko w takim miejscu nie odczuwam żadnego lęku.

 

 

A przeniosłeś już takie znajomości do świata realnego ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja w szkole nie odzywam się do nikogo pierwsza. I trzęsę się, jak ktoś ode mnie coś chce. Gadam tylko z bardzo zaufanymi. Robię z siebie idiotkę wśród większośći. Nie chcę już tego, no...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam też takie koleżanki jak Ty.

I właśnie jako osoba, która była jedną z 'żywszych' w klasie pomagałam im.

Samym uśmiechem, rozmową.

Były bardziej pewne siebie, bo miały mnie.

Bo wiedziały, że nikt ich nie wyśmieje, bo ja na to nie pozwolę, a wszyscy i tak słuchali mnie ( to znaczy liczyli się z moim zdaniem).

Czy te zaufane osoby wiedzą o Twoim problemie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dża nie zakładaj z góry, że robisz z siebie idiotkę, jeżeli nikt ci tego wprost nie powiedział. Wiem z własnego doświadczenia, że otoczenie wcale nie musi źle o nas myśleć, a to w naszej głowie rodzą się takie myśli, że inni się z nas śmieją czy widzą naszą inność. Jak ja nie lubiłam długich korytarzy, bo wydawało mi się że jak idę korytarzem, to wszyscy się na mnie gapią i w duchu się ze mnie śmieją. Albo zatłoczonych ulic. I błąd, bo to tylko nasze myśli, fobia społeczna + niskie poczucie własnej wartości. Wiem, bo sama to przechodziłam.

Spróbuj sobie uświadomić, że inni nie muszą o tobie źle myśleć, ja teraz to wiem i żyje mi się o wiele łatwiej. Kontakty z obcymi przychodzą mi jeszcze z pewną trudnością, ale jest dużo lepiej niż kilka lat temu. A może spróbowałabyś terapii, albo wizyty u psychologa czy psychiatry. Zawsze warto spróbować, bo możesz sobie pomóc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A przeniosłeś już takie znajomości do świata realnego ?

Nie, staram się nie mieszać znajomości ze świata wirtualnego ze światem rzeczywistym.

Chyba poprostu zaliczam się do tych bardziej odpornych na samotność i tyle 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

answer, jeśli to Tobie odpowiada, to ok.

Ale wydaje mi się, że człowiek nie może żyć zupełnie sam ..

Już tak jest, że chcemy żyć w stadzie ;)

 

A może właśnie lepiej byłoby gdybyś przeniósł takie znajomości ?

Może jeśli ktoś pozna Cię lepiej przez internet zupełnie inaczej będzie w świecie realnym ... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam podobny problem co dża Przez całe życie nie potrafię nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi. Zawsze byłem sam. Podstawówka, liceum bez przyjaciół, znajomych... a kiedy już kogoś poznawałem, nie potrafiłem utrzymać znajomości. Boję się ludzi, oceny z ich strony, nie potrafię chyba nikomu zaufać. Nawet z pisaniem na forum mam trudności, co widać po zatrważającej ilości postów z mojej strony. Eh co za los...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nawet z pisaniem na forum mam trudności, co widać po zatrważającej ilości postów z mojej strony.

 

I po długości tychże postów - w moim przypadku.. Nie umiem też prawie nic wyrazić słowami. Mętlik w głowie. brr..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cuż wiec można rzec, chyba tylko tyle- zycie jest popier**lone, i z tą myślą brnąc przez nie dalej :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×