CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 06 paź 2015, 15:14
/cenzura/ INTEL 1, musisz się ratować...bierz przez ten okres jakieś benzo, sama lamotrygina na te napięcia nie pomoże. Ja też je mam i o dziwo też się teraz nasiliły. Październik jest u mnie najgorszy, zawsze w tym miesiącu mam swoje "ataki": odczucie, jakby ktoś mi głowę w imadło wkładał, jednocześnie racząc elektrowstrząsami. Taki ścisk, mówią na to "kask nerwicowy". Takie ciśnienie, zresztą też mam je przekroczone i podobnie jak Ty nic na to nie biorę. To pierdolone napięcie jest naprawdę nie do wytrzymania. Kiedyś w ogóle nie mogłem tego wyleczyć, bo nie znałem benzo. Obecnie dość często stosuję gabapentynę, zajebisty lek właśnie na te stany. Niestety krótko działa i trzeba to brać 3xdziennie, choć ja biorę głównie doraźnie. Ale wierz mi, to fizyczno-psychiczne napięcie łagodzi niczym balsam i nie uzależnia.
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 06 paź 2015, 15:24
Carica Milica, cholera wykrakałem
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Carica Milica 06 paź 2015, 18:34
Tańczący z lekami, to Twoja wina! :p Na peruke juz zacznij zzbierać. Dzisiaj miałam okazję trochę zwiedzić opuszczony chorwacki szpital psychiatryczny.
Majaki wariata: Dziennik, który stracił równowagę
F31 Vatro hodaj sa mnom.
Lit 625 mg, kwetiapina 100 mg, kofeina trzy dawki dziennie.
Avatar użytkownika
Offline
III Miss Forum
Posty
2802
Dołączył(a)
01 cze 2015, 19:11
Lokalizacja
Pallati i ëndrrave

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez guernone 06 paź 2015, 21:55
INTEL 1, kurde trzym się R... w sumie nie wiem co napisać, trudno jest mi doradzić, wesprzeć...
Wiele razy wspominałeś, że przyjdzie taki moment i nam tu o tym napiszesz.
Ale ja mam silne przekonanie, że to jeszcze nie teraz.
Może szpital? EW?
Chętnie Tobie pomogę, dać znać na pw w razie czego. Jeśli jest tylko cokolwiek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
516
Dołączył(a)
02 paź 2013, 10:33
Lokalizacja
Szczecin <3

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Asmo 06 paź 2015, 22:08
Co pozwiedzac to ja dzis slyszalem od moich dziczków z robotki ze gdzies jest replika w skali 1:1 domu muminkow!!! Pierwsze co pomyslalem to: o kurvva! :D Ciekawe czy mozna tam spotkac bobka :D
Od tak mozna na odmuzdzenie.
Ze ja jestem jebniety to zawsze wiedzialem, wszak sa na to niezbite dowody ale ze wiara bez tego jest jeszcze bardziej jebnieta to nie wiedzialem. Mowie o robotce. Naszczescie na mojej lini mam wesole dziczki. Dali mi kwity na 2 lata miesiac temu. Nawet sie ciesze. 2 piekne lata w tym cudownym fairylandzie. Zbieram urlop bo na kregoslup przysluguje mi sanatorium i wypiordole na 3 tygodnie dancingow do ciechocinka :D
Nie wiem czy to Wam doda otuchy czy wkurwi ale czuje sie ostatnio dobrze. Mam pizde do pracy humor zajebisty nie cisnien i spiny. Oklepane jest te powiedzonko i nie lubie go whoj ale ciesze sie chwila i nigdy nie mysle i nie martwie sie o jutro. Chwila nie uwagi i pysk na glebie. Moge zdychac ale bez bolu.
Lekarka naciska zeby zejsc troche zejsc z venli a potem calkowicie. Jak cos jest dobre to po co to zmieniac. Ona sie martwi owatrabe a ja nie nie bo sie czuje dobrze. Pozatym wszyscy wiemy ze ta choroba nie lubi zmian. A teraz ponapierdalam sobie w klocki w komorce :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
31 maja 2013, 14:20
Lokalizacja
Poznańska gimela

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 06 paź 2015, 23:04
guernone napisał(a):Wiele razy wspominałeś, że przyjdzie taki moment i nam tu o tym napiszesz.
Ale ja mam silne przekonanie, że to jeszcze nie teraz.


... to jeszcze nie teraz...
Niestety :D
Kiedy przyjdzie TEN moment to napisze bez ogródek.
"to jest TEN moment i wszyscy , ktorzy weszliście mi kiedykolwiek w drogę, lub przyczyniliście sie do mojej nieodwracalnej decyzji -dla waszego dobra wypierdalaajcie" :D
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 06 paź 2015, 23:22
A tak w ogóle to dzięki za zainteresowanie.
Zagłębiając się w ten wątek trzeba mieć wielkie jaja.
W tym roku ubyło już nam dwóch... Amona i Pawła...
Ciekawe czy w innych tematach jest też tak nihilistycznie...
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez adhdzachad 06 paź 2015, 23:48
Dobrze, że temat samobójstwa mam już chyba za sobą. Dopadnie taki silny stres i nie jest się nawet w stanie jak obronić, tylko jak małe dziecko się czuję.
Nie pękam przed 'wrogami' ale czasami w psychikę coś wejdzie, że nie ma innej opcji jak danie 'ciała'. Potem to strasznie przeżywam i próbuję się odegrać z różnym skutkiem. Dobrze, że INTEL1 nic sobie nie zrobiłeś. Trzymaj się!
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
22 wrz 2015, 19:50

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez filip133 07 paź 2015, 10:13
Myśli o samobójstwie i pewne kroki w tym kierunku, oraz zgłoszenie się do szpitala z prośbą o pomoc co za skutkowało transportem do psychiatryka miałem przy depresji, prawie 3 lata temu, jeszcze przed ChAD.... Ale wczoraj wieczorem byłem w takim stanie, że myślałem znów że śmierć byłaby lepszym wyjściem, albo myślałem o tym że może przyniosło by ulgę pociąć się znów nożem lub zrobić sobie jakąś inną krzywdę... :/ Na szczęście nic sobie nie zrobiłem... Ale to był chyba najcięższy wieczór, najcięższy czas w trakcie ChAD...
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 07 paź 2015, 10:23
Najbardziej beznadziejna w tym wszystkim jest świadomość nieskuteczności, lub wręcz szkodliwości praktycznie wszystkich leków, które przerabiałem...
Tak więc szpital niczego nie wnosi, czy nie wniósłby. Zwłaszcza, że znów zaczęlo by się szpikowanie mnie prochami, o których wiem z doświadczenia,że gówno dają, lub jeszcze szybciej zaprowadzają mnie na skraj przepaści. No ale psychol w psychiatryku nie jest partnerem do rozmów w temacie leczenia.
Świadomośc niemożności uzyskania jakiejkolwiek skutecznej pomocy jest dodatkowo przygnębiająca.
Jedynym ratunkiem wydaje się więc koniec egzystencji
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez xsydney 07 paź 2015, 19:53
a narkotyki na przykład? moglyby podzialac 'pozytywnie', to znaczy choć na jakiś czas znieść chociaż czesc objawow albo sprawić ze nie będą takie nieznośne? jak bym nie miała już nic do sgtracenia, mysle ze eksperymentowalabym z roznymi uzywkami. a psychodeliki, ayahuaska np.?
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
27 gru 2013, 00:57

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 07 paź 2015, 21:59
xsydney napisał(a):a narkotyki na przykład? moglyby podzialac 'pozytywnie', to znaczy choć na jakiś czas znieść chociaż czesc objawow albo sprawić ze nie będą takie nieznośne? jak bym nie miała już nic do sgtracenia, mysle ze eksperymentowalabym z roznymi uzywkami. a psychodeliki, ayahuaska np.?

To temat dość drażliwy i kontrowersyjny...
Próbowałem w swoim życiu chyba wszystkiego oprócz opiatów i heroin, czy kompotów ( choć to wszystko chyba jedno i to samo) i innych tego typu gówien.
Mam i miałem awersję do tego typu jazd i przede wszystkim wyniszczających uzależnień.
Zioło, amfa, grzyby czy LSD - jak najbardziej.
Oczywiście psychodeliki typu grzyby i LSD może w sumie z 10 razy w życiu i tylko wtedy kiedy bylem jeszcze zdrowy.
Tripy po nich były przecudowne. Ale... pojawia się pytanie- czy te kilka tripów nie przyczyniło się do powstania choroby? Tego nie dowiem się nigdy...
W każdym bądź razie od ostatniego tripu do eksplozji obłędu minęło jakieś... minimum 5, a raczej więcej lat.
Chyba nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie, ale mając nawet najmniejsze podejrzenie, że mogło to być jednym z powodów- żałuję ze wszech miar.
Zioło- wiadomo. To nie narkotyk. To używka. Jego potencjał uzależniający jest moim zdaniem mniejszy niż alkoholu.
Amfa... tej też trochę się w dawnych czasach nawciągałem ( 10-15 lat temu ). Ale nie na tyle aby się uzależnić.
Ot weekendowe przygody od czasu do czasu.
Tak więc znam się na tym temacie niezgorzej i jak wielokrotnie pisałem ziołem i alkiem się często ratuję.
Oczywiście pierwsze kilka lat obłędu bylem całkowicie czysty. Bezskutecznie. Jak zaobserwowałem na sobie abstynencja ( nawet dłuższa) od używek ( ale zaznaczam że chodzi tylko o alko w postaci piwa i zioła) nie ma żadnego zauważalnego, pozytywnego wpływu na mój stan. Powiem więcej- bez używek jest jeszcze gorzej. Całkowicie na trzeźwo przeżywać ostre jazdy jest potwornie ciężko. Czymże jak nie używka jest benzo, którym wielu z Was się ratuje, a od którego ja się skutecznie uwolniłem trzy lata temu?
To po prostu sposób na przetrwanie kolejnych godzin w jednym kawałku...
Czasami oczywiście myślę- co by było gdybym nigdy się z używkami nie zetknął...ale z drugiej strony- na chuuj mi teraz odpowiedź na to pytanie?

...nadal zdycham. Zmęczenie nakręcające depresję, która w "nagrodę" nakręca jeszcze większe zmęczenie.
Ja już zwyczajnie nie żyję.
Nie potrafię pojąc w jakim celu to znoszę? Może po trochu jestem masochistą?
Często siadam na ręce, na której mam stalowy zegarek ze stalowa bransoletą. Siedzę tak długo, aż ręka sinieje, a ból powoduje, że chce mi się sikać :D
Ponowne uwolnienie dopływu krwi i związany z tym ból jest...zajeebisty...najlepiej wychodzi mi to po pijanemu, kiedy granice tolerancji są daleko wyżej przesunięte :D
Może bez cierpienia nie potrafiłbym już żyć?
Żal mi żony. Coraz bardziej.
Ona się zajebiściee rozwija. A ja się zajebiściee zwijam.
Odkąd awansowała w fabryce dostała skrzydeł. Uczy się jednocześnie włoskiego ( firma gdzie pracuje jest włoska) i angielskiego. Dodatkowo kończy szkołę logistyczną. Przyszła do firmy jakaś nowa maszyna warta kilka milionów złotych i moja żona jako osoba szkoląca poznaje arkana obsługi tej maszyny. Przyjechał Włoch i w obcych językach dogaduje się z moją żoną na temat obsługi tego potwora. Od przyszłego tygodnia to ona będzie szkolić innych.
Opowiada mi o tym z wypiekami na twarzy. Gratuluje jej tych skrzydeł. Z całego serca. A jednocześnie zazdroszczę. Bo wiem, że gdybym miał stały dostęp do swojego intelektu to z pewnością już dawno byłbym ustawiony na decyzyjnym stanowisku w dużej firmie.
Moja żona mi to wszystko każdego dnia komunikuje, a ja gubię się już po kilku zdaniach i poza kilkoma, jakże sztucznymi i niecelnymi uwagami nie jestem w stanie niczego konstruktywnego powiedzieć. Zwyczajnie tego nie czuję. Nie potrafię Jej pogratulować, chociaż tak bardzo bym chciał...
Nie myślcie, że jestem jakimś menelem. Również zarabiam kasę. Nie będę się o tym rozpisywał. Zarabiam legalnie. Mam nienormowaną prace za którą jestem rozliczany na koniec miesiąca. Oczywiście na czarno. Co mnie cieszy. Gdy zdycham to nie pracuję. Gdy zdycham mniej to jakoś sobie radzę. Tylko że możecie sobie wyobrazić jak to jest pracować w stanach, jakie są bardzo często moim udziałem...
Moja praca wymaga intelektu. Pracodawca nawet nie podejrzewa z jakim pojebem ma do czynienia. Na szczęście bardzo rzadko ktokolwiek z zainteresowanych mnie widzi, pracuję głównie w terenie. Sprzedałem kit że choruję na padaczkę i chroniczne bóle głowy...
W stanach w jakich jestem ostatnio coraz częściej to tortura. Straszna, rozdzierająca tortura...
Mam pomału zamiar wyprowadzić się z domu. Myślę że czas pozbawić żonę i zwłaszcza synka ciągłego kontaktu z pojeebem.
Tak nie może dłużej być.
Nie mam zamiaru ich niszczyć mentalnie.
Myślę że będę w stanie zmobilizować się, sprężyć, aby w trakcie kontaktów z nimi trzymać pełen fason. Jestem już mistrzem w udawaniu, tym nie mniej nie jestem w stanie udawać przez cały czas.
Pozostały czas, w samotności będę mógł wreszcie zdychać pełnowymiarowo, chlejąc w trupa, wyjąc i rzygając po ścianach wynajętej kawalerki...
A i potem, kiedy się wreszcie zapierdoolę z radością, może nie będzie to dla nich takim szokiem. Powinni być już do tego czasu trochę ode mnie już odzwyczajeni...
Dobry plan???
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Asmo 07 paź 2015, 22:02
Faktycznie na forum wejsc w ten temat to tak jak zejsc z klatki schodowej do piwnicy i w dodatku wyjebac sie na schodach :D

Intel ja sie nawet nie odzywam bo za tępy jestem. Pisac moge ale co to zmieni. Ja chyba nie umiem pomagac. W realu spierdalam od cudzych problemow (tu inaczej do tego podchodze skoro tu jestem) gdyz w realu interesuja mnie tylko moje i domu. Przez ta chorobe nie wiem czy umialbym komus powiedziec bedzie dobrze skoro wiem ze to huja wnosi w kwestie. Czytam i jestem.
Lapie sie ostatnio na blednym interpretowaniu rzeczywistosci. To jeden z tych objawow ktore u mnie wystepuja niezaleznie od lekow. Chodzi mi o interpretacje slow, zachowania i tzw falszywe osady. Dobrze sie lapac na tym niz nie widziec.
Ja /cenzura/ chyba bede chory. Najgorsze jest to ze jak psikne to czuje stabilizacje na pretach w kregoslupie. Cudowne uczucie miedzy trzonami mmmm hehe. A jutro do roboty. Dobrze ze tam juz wedza ze jestem pojebany bo jak cos nie tak na lini i rykne na cala hale kurvva to juz sie nikt nie dziwi...

Aha i chodzi mi po glowie wycieczka do domu muminkow :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
31 maja 2013, 14:20
Lokalizacja
Poznańska gimela

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez adhdzachad 07 paź 2015, 23:29
Dzisiaj kierowca autobusu coś dziwnie się patrzał na mnie. Kobiety jedne przechodziły obok mnie i się niektóre uśmiechały, też próbowałem się uśmiechać i jakoś to było a inne wprost omijały szerokim łukiem jak bym miał je zamiar skrzywdzić. Potem łapałem doła ale na szczęście na chwilkę. Miałem też nieciekawą, wręcz gównianą akcję. Wchodzę to tramwaju a tam kloszard napruty w trzy dupy do tego butelki i puszki wywrócone oraz mocz poleciał na pół wagonu. Z jednej strony szkoda takiego a z drugiej za takie chamstwo to miałem mu ochotę coś powiedzieć, ale i tak by nie zrozumiał.
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
22 wrz 2015, 19:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do