CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 26 kwi 2014, 09:29
Chada napisał(a): takie jakby napędzenie przy czytaniu że wszystko leci szybciej a się nie nadąża z rozumowaniem tekstu,napięcie karku bezustające,cały czas stan jakby napięcia,wrażenie że się wychodzi z ciała przy ciągłym lęku


Weiss napisał(a): Zjezdzam rowno w depresje, z jednoczesnym wkurwem dysforycznym :roll: Nie moge sie na niczym skoncentrowac, nic nie rozumiem a mysli przelatuja mi po wszystkim plytko po powierzchni jak po lodzie, telepie mnie od srodka, miesnie karku mam tak spiete, ze w nocy budze sie bo mnie normalnie az piecze .... lekow nie mam jeszcze ale rece trzesa mi sie, ze utrzymac nic nie moge. Najmniejsza duperela wyprowadza mnie z rownowagi a jednoczesnie nie mam sily na nic..


Bardzo trafnie opisujecie dobrze mi znany , stały niestety stan...
Każdego dnia budzę się w trochę innym klimacie. To , co mi najbardziej dokuczało wczoraj, jest dziś spłycone, ale to co wczoraj było do przyjęcia dziś urosło do astronomicznych rozmiarów....
I ta huśtawka zmienia się nie tylko codziennie. Ona potrafi zmienić się kilka razy dziennie. Nie wiem teraz w jakim stanie będę na przykład popołudniu...Każdego ranka mam lęki. Lęki przed podejmowaniem najprostszych , codziennych i niezbędnych decyzji. To straszne kiedy na krawędzi paniki zastanawiam się czy synkowi na trening piłkarski dac krótkie czy też długie spodnie ? Mam wrażenie, że to strategiczna decyzja, od ktorej zalezy nie tylko komfort termiczny synka, ale również jego zdrowie i życie :D To tylko przyklad tego z czym muszę się zmagać wielokrotnie w ciągu dnia. Debilem jestem.
Znów mam stałe , zapętlone , kipiące nienawiścią filmiki w głowie. Potrafią dotyczyć jednej wyimaginowanej scenki. I tak w kółko. Cały dzień. Aż zgaszę ten pożar wieczornym alkoholem. Wczoraj wieczorem "podpity" samotnie przechadzałem się po mieście mając nadzieję na awanturę z jakimiś przypadkowo napotkanymi młodymi "prężykami" Praktycznie nikt nie zdaje sobie sprawy z tego że mija wariata na chodniku... Całe szczęście że mam jakiś silny hamulec uniemożliwiający mi bez powodu rozpoczęcie draki. Dlatego też tęsknię i z nadzieją spoglądam w oczy przechodzącym typkom. A tu nic...
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Weiss 26 kwi 2014, 10:22
Tez mam takie stany, nieraz trzymaja mnie pare dni, nieraz pare tygodni. Podejmowanie decyzji wykancza, mnie az boli fizycznie, normalnie czuje jakby zaczynalo brakowac mi miejsca i powietrza - kazda pierdola przytlacza.
Ja w takich okresach, to nawet nie wiem czy herbate sobie zrobie, bo moze "zlapac" mnie w kuchni i nie bede miala juz sily wody do kubka nalac .... i tak stoje i az ryczec z bezsilnosci mi sie chce kurna - beznadzieja. O terminowych sprawach juz nie wspomne, bo mnie takim lekiem napawaja jak wpisuje w kalendarzu, ze szok :evil: Dobrze ze M. oslania mi tyly, bo tylko polozyc sie i zdechnac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
09 sty 2014, 00:59
Lokalizacja
PL

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez trust_me 26 kwi 2014, 12:27
Asmo napisał(a):No i mnie zostawila. Mimo wszystkich swoich zapewnien sprzed kilku dni az szkoda sie wywodzic. Na pytanie dlaczego uslyszalem ze przezemnie sie doluje i ze wstaje rano to nie wie w jakim nastroju bedzie i co bedzie dzieki mnie przezywac. Przeciez z gory powiedzialem co moze sie dziac. Hipokrytka. A wszystko przez ta jebana chorobe a swiadomosc tego sprzyja eskalacji choroby. Co dalej? Trzeba jesc piguly i czekac na lepsze dni i miec psychiczna energie kogos poznac i sprobowac ukladac zycie again. W tym roku cwiara mi stuknie wiec nie jest tak zle, pewnie zdaze (chyba). Wsumie tak patrzac z boku to nie wiem czy sie dziwie. Trzeba miec sporo energi i madrosci zyciowej by to jakos obejmowac. Ja tego nie chcialem. Myslalem ze mimo tego calego syfu bede szczesliwy i ze to przykryje ta ciemna strone (choroby). Mamy prawo!!!!! - byc szczesliwym. Mamy prawo, do milosci. Mamy prawo zyc jak bysmy chcieli. Mamy prawo... Czuje sie teraz jak odrzutek. Ale czemu mam sie dziwic? Wkoncu jestem nie normalny. Jak znam siebie teraz bede chodzil po ulicy wkurwiony na caly swiat mowiac ze ludzie sa smieszni a caly swiat to smietnik. Nie, nie dostane depresji - tak czuje. Tylko bede chodzil jak zbuntowane dziecko atomowej rewolucji. Czy mam jej za zle? Nie. Kazdy jest dyspozytorem wlasnych torow i musze to uszanowac i chocbym sie osral to miala prawo zadecydowac o swoim zyciu. Ze mna bykoby nie latwe. Przynajmniej przez jakis jeszcze dluzszy czas... Nawet sie nie poplakalem. Moze to przyzwyczajenie do prxyjmowania na klate tak wielu fars? A moze leki cos splycaja? Nie wiem. Zylem zanim ja poznalem to bede zyl i teraz. Zebym cos zrobil... ublizyl, zdradzil, udezyl... ale powodem byla choroba i jej objawy. Cos czego sie /cenzura/ nie da zmienic i czego bym nie chcial miec. Cwiartuch jestem dopiero wiec zyje mysla ze sporo przedemna. Gdzies ta doza optymizmu jest - moze te leki faktycznie cos daja? I ktos nad nami"czuwa"? Napewno moje zycie stanie sie pustsze. Wyzbylem sie juz dawno wszystkich przyjaciol bo albo nie akceptowali mnie albo ja mialem problem z utrzymywaniem dlugo falowych relacji. Jakbym wzial wyciag z telefonu z ostatnich trzech lat to bylyby polaczenia z matka czasem bratem i zadko z zakladem pracy. I okresowo z jakas panna. To przykre. Teraz mialem okazje wyjsc na spacer, do kina, kupic komus kwiaty czy zjesc obiad w restauracji. A teraz bede krazyl dom - praca - dom - gabinet psychiatryczny - dom. Nawet nie jestem tym przerazony bo to cos co znam. Choc nie musi tak byc i bede sie bardzo mocno staral. Nie bede tu pisal jakis tekstow wynioslych godnych zrywu narodowego bo wszyscy wiedza jak jest zyc z ta dziw.ka chadowska na bani.


chłopak mnie rzucił, bo miało być inaczej, miało być wg niego kolorowo. no i mial być blisko, tylko w innych relacjach... odezwal sie raz. pierzony tchórz.

trzymaj się.
~lamitrin 100 ~neurotop 600 ~zolafren 15 ~fevarin 50 ~relanium 5)
(~ketrel 350 ~sulpiryd 50 ~absenor 600 ~valdoxan 25 ~tianesal 62,5 ~wellbutrin 150 ~remirta 30 (~cloranxen 10)
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
12 paź 2013, 14:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Widmo 26 kwi 2014, 12:38
Asmo,
Ty caly to nie jest chad. Jest Asmo z wszystkimi zaletami i wadami charakteru i chad, ktora nieukrywajac ma duzy wplyw na zycie
ale nie jest sednem osobowosci.
Zauwaz, ze w ostatnim czasie poderwales dziewczyne, probowales stworzyc zwiazek, pracujesz.
Spotkaly Cie w zasadzie typowe sukcesy, porazki jaka dotyczy wiekszosci ludzi.
Patrzac obiektywnie dobrze reagujesz na leki i rozsadnie starasz sie podchodzic do choroby choc nie ma jeszcze stabilizacji.
Twoj sytuacja troche przypomina mi moja. Tez zaraz po rozpoczeciu leczenia poznalem dziewczyne.
Dzieki niej wrocilem do swiata zywych, do kawiarni, kina... Wydawalo mi sie, to dla mnie wybawienie i rzucilem sie wir tej znajomosci.
A poniewaz przeszedlem z deprechy w hipomanie bylo wszystkiego za duzo, za mocno i dziewczyna sie przestraszyla.
Po czasie wiem, ze ja wystraszylem a dwa, ze tak fajna to ona nie byla a przynajmniej nie dla mnie :)
Dobre w tym to, ze zadzialalo to na mnie jak trampolina.
Oczywiscie po odrzuceniu dol. Mialem zal, ze nie dala mi szansy, do siebie, ze zepsulem sprawe.
Chyba lekka hipo mnie jeszcze trzymala i nastepne miesiace byly jednymi z lepszymi w moim zyciu.
Poznawalem inne kobiety, wracalem do siebie, na nowo nauczylem sie funkcjonowac w swiecie i wsrod ludzi.
Odnowilem tez kontakty ze znajomymi ktorych w depresji unikalem. W koncu przechodzac przez krotka i ostra hipomanie
powoli sie stabilizowalem, poznalem jak sadze wlasciwa kobiete i po prawie roku leczenia moglem powiedziec, ze zaczynam trzezwo patrze na swiat. Oczywiscie codziennie nadal widze objawy chad ale staram sie jakos trzymac kupy.
Co ciekawe patrzac z perspektywy czasu, sadze, ze sporo zalezalo i od przypadku i od wyborow.
Nie zamykaj sie w chad. Probuj caly czas. Najlepsza pozywka dla depresji to zamkniecie sie w sobie w domu.
Hehehe... jak ja bym mial znowu 25 lat i wiedzial wtedy o chad to chyba bym uniknal paru bledow i walenia glowa w mur.
Z drugiej strony, moze pewne doswiadczenie zyciowe - nawet to negatywne :) jest pomocne i kazdy musi swoje po tylku dostac :)
Offline
Posty
665
Dołączył(a)
10 mar 2012, 19:09

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez elfrid 26 kwi 2014, 17:41
Weiss, twoim jedynym stabilizatorem jest topiramat czy łączysz z innym lekiem? Na marginesie schudłeś coś na nim?

Chada, też tak miałem po antydepresantach, zwłaszcza po fluoksetynie. Może niepotrzebnie masz w zestawie sertralinę?
pregabalina, wenlafaksyna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2671
Dołączył(a)
09 maja 2009, 12:28

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez trust_me 26 kwi 2014, 18:31
strasznie źle się czuję, zwiększanie leków chyba mi nie służy, ledwo żyję. nienawidzę takiego stanu!
poza tym mam okropne myśli s. walczę z nimi, chociaż nie wiem czy jest sens, bo po co? i tak kiedyś umrzemy.
panikuję przed poniedziałkowymi zajęciami, bo prowadzi je babka której szczerze nie lubię. tzn. szanuję ją, bo talent ma niesamowity, tylko z podejściem do ludzi gorzej. zastanawiam się co zrobić żeby nie musieć tam iść. naprawdę nie dam rady.
mam milion myśli w głowie i wałkują się niesamowicie, sama momentami nie wiem o czym myślę. nie wiem jak się czuję.
normalności, proszę. normalności chociaż przez chwilę.
~lamitrin 100 ~neurotop 600 ~zolafren 15 ~fevarin 50 ~relanium 5)
(~ketrel 350 ~sulpiryd 50 ~absenor 600 ~valdoxan 25 ~tianesal 62,5 ~wellbutrin 150 ~remirta 30 (~cloranxen 10)
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
12 paź 2013, 14:20

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 27 kwi 2014, 13:05
Znów czuję się pokrzywdzony. Dla kogoś może wydawać się to pierdołą, ale mnie boli i prześladuje.
Tak przechadzam się po mieście wieczorami , po browarku i patrzę.
Patrzę na tych wesołych i beztroskich małolatów, tych dwudziesto i dwudziestokilkulatków. Widać, że świat do nich należy. Mają samochody z których "łupie" muzyka, ciuchy, fryzurki, trochę hajsu na codzienne przyjemności, oczywiście wypacykowane laseczki. Kino, kebab,imprezy, codzienny sex. I w związku z powyższym wielką pewność siebie. Z pewnością poradzą sobie w dorosłym życiu. Z pewnoćcią mają na to wielką szansę i wszelkie potrzebne atrybuty.
Mają wszystko to, czego ja nie miałem. Zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo mnie brak tych młodzieńczych pozytywów psychicznie, emocjonalnie i mentalnie wykastrował. Na zawsze. To już nie do nadrobienia. Zdaję sobie sprawę ( oni nie muszą), że taka "normalnośc", "normalne życie" w ich wieku zaowocuje i zaprocentuje w wieku dorosłym. Poradzą sobie wżyciu o wiele lepiej ode mnie. I nienawidzę ich za to. Wiem, że to chore, ale zwyczajnie im zazdroszczę. Gdybym ja miał takie życie w ich wieku z pewnością nie tkwił bym w tak głębokiej i beznadziejnej dupie jak obecnie. Mam poczucie, że większośc życia bezpowrotnie i bezproduktywnie przeciekła mi przez palce. I szkoda, że nie będę miał już drugiej szansy. Pozostaje tylko codzienne, rytualne już wieczorne przymulanie się używkami, aby choć kilka godzin codziennej teraźniejszości było w miarę znośne. Tak lepiej. Nie pamiętać o przeszłości i nie troszczyć się o przyszłośc. Szkoda że tych trosk żadne używki, ktore są dla mnie do przyjęcia nie są w stanie skutecznie na stałe wyrugować. Szkoda, że jedynie życie "z dnia na dzień" , w sumie mentalna wegetacja, jest dla mnie do przyjęcia....
To takie czekanie na.... właściwie nie wiem na co. Na kolejny wieczór, kiedy będę miał "fazę"?
Nie czekam już na dobre , lepsze czasy dla mnie. One już zwyczajnie były.Tylko nie wiem tak naprawdę kiedy...
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Chada 27 kwi 2014, 14:18
Chada, też tak miałem po antydepresantach, zwłaszcza po fluoksetynie. Może niepotrzebnie masz w zestawie sertralinę?[/quote]


Od sertry bankowo nie,zwłaszcza uwielbiam ten stan jak antydepy zaczynają działać po miechu lub po dwóch to cudo stan..Po sertralinie i lamotryginie miałem 2 lata remisji.Nigdy nie miałem hipo bądź manii.Ba myśląc że to może hipo pojechałem do psychola,wypiłem 3 energy drinki i kawę przez drogę czułem się pobudzony a On jest dużo lepiej ma pan stan remisji.Dwa lata na lamo i sertalinie,bujało ale szybko przechodziło.A sam sobie odstawiłem kwas walproinowy i olanzapine :8):

Lamotrygina 150mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
26 kwi 2014, 00:20

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez elfrid 27 kwi 2014, 16:17
Chada, tylko ten "cudo stan" niekoniecznie jest stanem naturalnym i może skończyć się spadkiem, nawet pomimo dalszego brania antydepresantów. Ale skoro masz sertralinę sprawdzoną od dłuższego czasu to pewnie nie jej wina.
Ze swojego doświadczenia mogę tylko napisać, że w dłuższej perspektywie antydepresanty mogą wyrządzić więcej szkody niż pożytku - stany mieszanie, częstsze zmiany nastroju. itp

-- 27 kwi 2014, 16:19 --

INTEL 1, Ciągłe porównywanie siebie z innymi, zazdroszczenie innym - takie myślenie jest zgubne. Lepiej skupić się na sobie i na swoich małych przyjemnościach. A te wieczorne używki, to raczej nie jest dobry pomysł.
pregabalina, wenlafaksyna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2671
Dołączył(a)
09 maja 2009, 12:28

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez S jak... 27 kwi 2014, 17:29
INTEL 1 napisał(a):Znów czuję się pokrzywdzony. Dla kogoś może wydawać się to pierdołą, ale mnie boli i prześladuje.
Tak przechadzam się po mieście wieczorami , po browarku i patrzę.
Patrzę na tych wesołych i beztroskich małolatów, tych dwudziesto i dwudziestokilkulatków. Widać, że świat do nich należy. Mają samochody z których "łupie" muzyka, ciuchy, fryzurki, trochę hajsu na codzienne przyjemności, oczywiście wypacykowane laseczki. Kino, kebab,imprezy, codzienny sex. I w związku z powyższym wielką pewność siebie. Z pewnością poradzą sobie w dorosłym życiu. Z pewnoćcią mają na to wielką szansę i wszelkie potrzebne atrybuty.
Mają wszystko to, czego ja nie miałem. Zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo mnie brak tych młodzieńczych pozytywów psychicznie, emocjonalnie i mentalnie wykastrował. Na zawsze. To już nie do nadrobienia. Zdaję sobie sprawę ( oni nie muszą), że taka "normalnośc", "normalne życie" w ich wieku zaowocuje i zaprocentuje w wieku dorosłym. Poradzą sobie wżyciu o wiele lepiej ode mnie. I nienawidzę ich za to. Wiem, że to chore, ale zwyczajnie im zazdroszczę. Gdybym ja miał takie życie w ich wieku z pewnością nie tkwił bym w tak głębokiej i beznadziejnej dupie jak obecnie. Mam poczucie, że większośc życia bezpowrotnie i bezproduktywnie przeciekła mi przez palce. I szkoda, że nie będę miał już drugiej szansy. Pozostaje tylko codzienne, rytualne już wieczorne przymulanie się używkami, aby choć kilka godzin codziennej teraźniejszości było w miarę znośne. Tak lepiej. Nie pamiętać o przeszłości i nie troszczyć się o przyszłośc. Szkoda że tych trosk żadne używki, ktore są dla mnie do przyjęcia nie są w stanie skutecznie na stałe wyrugować. Szkoda, że jedynie życie "z dnia na dzień" , w sumie mentalna wegetacja, jest dla mnie do przyjęcia....
To takie czekanie na.... właściwie nie wiem na co. Na kolejny wieczór, kiedy będę miał "fazę"?
Nie czekam już na dobre , lepsze czasy dla mnie. One już zwyczajnie były.Tylko nie wiem tak naprawdę kiedy...


Sorry Intel możesz gadać ile chcesz ale tym razem wygląda to na kryzys czterdziestolatka a nie na CHAD-owca. Mój tez tak ciągle jęczy. Typowy kryzysio czterdziestolatka :mrgreen:
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 27 kwi 2014, 18:08
]Heh Intel, kto za naszej młodości miał auta i hajs? Nieliczne dzieci ustawionych staruszków. Miałem skromną młodość, którą jeszcze skrocilem gnijąc za wcześnie w pracy.
Popatrz na dorosłych w naszym mniej więcej wieku. Kto się wozi wieczorami z zonami po mieście na kebaby.
Kino każdy ma w domu, a po knajpach i mieście już się wylatalismy.
Całe lata temu odpuscilem sobie takie życie. Lepsze domowki ze starymi znajomymi. (których już 1,5 roku nie ma z wiadomych względów)
Fryzurki :)) Bawi mnie ostatnio "w dziubek" i ogólna aktualna moda. Jestem od zarania łysy z brodą i jest mi z tym zajebiście.
Mam co prawda teraz niewąski kociołek w bagażniku i jak mnie najdzie to "Fasolki" robią niezłe bummm :)
To starość ;) i gdyby nie choroba cieszylibysmy się jej innymi pozytywami.
Mnie bardziej boli, ze nie mam siły wybrać się z dzieckiem na basen, ze nie potrafię się cieszyć z tego co mam, że nie mam ochoty pomordować typów w multiplayer na PS3..bo jestem chory. Jebbać konsumpcjonizm i popkulturę. Względne zdrowie (no i u Ciebie naprostowanie paru spraw) i będzie gut.

-- 27 kwi 2014, 17:34 --

Bardzo mi się podoba pieśń "zlepionego trola"

Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1891
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Nihil6 27 kwi 2014, 18:45
INTEL 1, "Trefne karty rozdał los, więc przegrałem partię z nim, a życie toczyło się dalej ..." :P
"Volenti non fit iniuria."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1134
Dołączył(a)
02 lut 2014, 13:45

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Weiss 27 kwi 2014, 21:08
elfrid napisał(a):Weiss, twoim jedynym stabilizatorem jest topiramat czy łączysz z innym lekiem? Na marginesie schudłeś coś na nim?


tak, to moj jedyny stabilizator (tzn lykam jeszcze Wenle i Mianseryne) spadku wagi ciala nie zauwazylam ale ja ogolnie nie mam szczegolnych tendencji do wahan wagowych na lekach. Chociaz przez pierwsze dni mialam na Topamaxie zwiekszony apetyt - dziwne ale prawdziwe ;)
Narazie chcialysmy z moja Psycho topimarat zastosowac w monoterapi, zebym mogla odstawic Divascan calkowicie (przeciwmigrenowy) tzn juz go odstawilam od kiedy jestem na Topamax-ie i teraz testuje czy moje nawracajace migreny beda dawaly mi popalic bez Divascanu .... narazie od dwoch miesiecy cisza - tfu, tfu - wypluje, bo to jest niesamowite.
Tyle ze wczoraj sie zlamalam i lyknelam na noc Risperidon :roll: malutko, bo tylko 0.5 mg ale mialam narazie sie wstrzymac, tylko tak sie fatalnie czulam z tym roztelepanym wkurwem, ze juz nie wyrabialam .... no i rano obudzilam sie jak nowy czlek. Kocham ten neuroleptyk wielka nieograniczona - zawsze mnie z bagna potrafi wyciagnac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
09 sty 2014, 00:59
Lokalizacja
PL

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Asmo 28 kwi 2014, 01:10
Nie uwierzycie co mnie spotkalo.
Z panna sie rozstalem to wiadomo. Ale mialem niestety nie dokonczona sprawe poniewaz niedawno kupilem auto a ze w jej okolicy to tymczasowo u niej w garazu zostaly kola z oponami zimowymi. A ze opony byly pireli a i felgi tanie nie sa to mowie trzeba mimo wszystko bujnac sie te pare km i je odebrac. Dodam ze ja tym ludzia nic nie zrobilem jedynie przestalem sie zjawiac w jej domu rodzinnym po tym jak mialem odjazd w manii dysforycznej i w nocy lekko walniety poprostu bez slowa wstalem i odjechalem autem do domu. Wtedy sobie ich skreslilem po tym jak uslyszalem w tle rozmowy z laska na tel jakie psy na mnie wieszaja i naslali na mnie psy ze pijany jade, ale los chcial ze uniknelem psow. Pojechalem spokojnie odebrac kola. Podjezdzam pod brame i teraz sluchajcie... Wychodzi byla a za nia jej siostra (posilki?).Odrazu z ust bylej padaja zaczepne slowa ale mocno postanowilem nie dac sie sprowokowac i ignorowac wszystko gdyz brak reakcji bardziej frustruje niz agresywne odpowiedzi, wiec milcze. Podjezdzam pod garaz wychodzi ojciec bo tylko on posiada special klucz do garazu bo przeciez jest tam duzo cennych suwenirow typu stara pralka, jakis samochod czy tez jakies srubokrety. Tu akurat bylo ok. Dzien dobry dziekuje dowidzenia. W miedzyczas wychodzi z chaty matka (cos sie kroi mysle...). Zamykam klape od bagaznika a moja ex mowi ze chyba musimy porozmawiac (no mysle sobie ale o czym? pozatym ja nic nie musze) Zignorowalem to nie odzywajac sie i wsiadam do auta odpalajac silnik i ruszam w strone wyjazdu. W miedzyczas wychodzi jej mlodszy brat z chaty a moja ex staje mi w bramie zebym nie wyjechal. Wszyscy sa nie zadowoleni ze chce odjechac. Widzac ze cos wisi w powietrzu pilotem od kluczyka siedzac w srodku zamykam wszystkie drzwi i czekam az laskawie ex zejdzie mi z drogi. Wkurwiam sie wciskam i trzymam klakson. Cala rodzinka stoi przy aucie. Mysle sobie ale zabawnie i zastanawiam sie czego chca? Jej brat peka ciagnie mi za klamke i krzyczy ze mam wysiadac i leca wyzwiska. Szczeniak ma 19lat a rodzice nie reaguja. Ja tez nie reaguje i mam zlew. Zaczal mi walic w szybe reka. Moglem wyjsc i skuc mu morde ale narobilbym sobie klopotow tylko. Zaczal walic mocniej, bylem zdziwiony ze mam tak mocna szybe. Trzymam wciaz klakson hehe. Jeh siostrze peka psychika ma lzy w oczach ryj czerwony i sciaga na sile moja ex z wyjazdu a gnojek wali w szybe i chyba juz mu h.uj stoi z podniecenia. Wyjezdzam ufff. Bylem zdziwiony ze tacy ludzie jeszcze istnieja. Myslalem ze to sie grzecznie zalatwi. Zachowali sie jak typowe buraki. Odjechalem parenascie metrow dalej staje by szybd obejrzec. Gnojek mial na rece zegarek i bransoleta porysowal szybe. Moja pierwsza mysl to art. 124 kw oraz 244 kk - uszkodzenie mienia. Mysle no to Ci pokaze gnojku.Pojechalem na komende wlasciwa dla tej wsi. Na miejscu zlozylem zeznania. Sporzadzono protokol szkody ze zdjeciami i zlozylem wniosek o ukaranie. Rysy wielkie nie sa, ja moge z nimi zyc ale w swietle prawa to uszkodzenie mienia. Sytuacja wyglada tak ze na przesluchanie musza wezwac cala rodzine co mi sie juz bardzo mocno podoba. Jesli sie nie przyzna to sprawa z urzedu leci do sadu gdzie znow musza wszyscy przyjechac z czego sie rowniez ciesze i wowczas sad albo orzeknie wine albo z braku dowodow umozy sprawe. Jeli umozy nie szkodzi grunt ze jest jubel i musza sie targac po komendach i sadach. Jesli zostanie ukarany to pewnie go nie posada i ze wzgledu na mala szkodliwosc czynu dostanie jedynie grzywne od 500zl w gore plus odkupienie nowej szyby i montaz. I tak sie konczy kozaczenie:) A co do policji co wtedy naslali na mnie to.... kto mieczem wojuje od oręża ginie....:)
F31 - wredna suka!

Lit 750mg
Venlafaksyna 300mg
Lamotrygina 200mg
Kwetiapina 50mg
Xanax, Clonazepam (sometimes)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
31 maja 2013, 14:20
Lokalizacja
Poznańska gimela

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 5 gości

Przeskocz do