moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 19 lut 2012, 21:49
Powodzenia
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 20 lut 2012, 12:54
Lukrecja28 napisał(a):Ja sie po tych lekach wcale lepiej nie czulam. Doszla do tego wszystkiego ogromna sennosc, brak koncentracji i skupienia a takze otepienie.
Dlatego odkladam decyzje o szpitalu.


To są też objawy depresji.Dobrze dobrane leki przywracają koncentracje i rześkość.Takie skutki uboczne pojawiają się do 8 tygodni potem schodzą.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Lukrecja28 20 lut 2012, 19:55
ja szukam ukojenia w smierci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
SLYSZYSZ !!! I nie pisz mi powodzenia bo mam do qrwy gdzies gleboko leczenie i leki,nikt nie bedzie mnie trul
!!!!!!!! Chceeeeeeeeee odejsc!!!!!!!!!
Ciagle tylko ta jebana pustka,pisza o tym w nioeruchomosciach ze znjda mnie, po chiuju ,
Lukrecja28
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 21 lut 2012, 00:30
Co chcesz usłyszeć? Prosiłem Cię byś poszła do szpitala, najpierw pisałaś, że pójdziesz, a potem zmieniłaś zdanie. Zależy mi byś wyzdrowiała, gdybym był Twoim znajomym to skierowałbym Cię na przymusowe leczenie bo nie jesteś w stanie sama sobie pomóc. Jeden facet skończył w piachu bo jego żona tego nie zrobiła. Doskonale wiem co to znaczy pragnąć śmierci jako wybawienia, usiłowałem się za pomocą sznura zadzierzgnąć i odciąć sobie dopływ krwi do mózgu. Jesteś poważnie chora dlatego chcesz umrzeć. Gdybyś wyzdrowiała to gwarantuje Ci żebyś tego nie chciała zrobić. Co miałem napisać? Napisałem ,,powodzenia'' bo uznałem, że gdy nie chcesz się leczyć można Ci tylko życzyć pomyślnego (szczęśliwego) obrotu spraw. Do końca będę obstawał byś skorzystała z pomocy fachowców. Nigdy nie przyznam Ci racji bo dzięki doświadczeniu życiowemu wiem, że trzeba walczyć o życie do końca. Nie zajebywuj się, musisz rozpierdolić tę chorobę, rozpierdolić na cztery wiatry, nie poddawać się /cenzura/, nie zasypiać na zawsze, i tak kiedyś wszyscy pomrzemy, życie to przerwa w niebycie, nie wiesz jak bardzo ono może być przewrotne, ni /cenzura/ nie wolno Ci z niego rezygnować. Rozumiesz? Bo warto żyć, wiem, że ono teraz bardzo boli, ale ten ból ustąpi pod warunkiem, że pójdziesz do szpitala, dasz się nafaszerować lekami jak ostatnia ćpunka ale lepiej być ćpunem niż dać robakom toczyć swoje mięso.

Skończyło się życie
Zaczynamy gnić
Przestajemy śnić
Trwając w niebycie

Żyletka, koniec, sznyt
Krew, ostatni trip
Wanna, woda ciepła
Idziemy do piekła?

Kiedyś tak myślałem, nie idź tą drogą.
Nie poddawaj się k.urwa, proszę Cię.
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 21 lut 2012, 09:52
Łazarz napisał(a): życie to przerwa w niebycie,


:brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo:
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez stracony 21 lut 2012, 11:58
Łazarzu, powiem Ci, że moja wiedza nt samobójstw jest mizerna bo nie wyszedłem ponad ochotę by umrzeć ale wiem, że śmierć przez powieszenie prawidłowo wykonana nie jest wynikiem uduszenia
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 21 lut 2012, 12:48
A więc już tłumaczę w imieniu Łazarza.
Mamy wiedzę z tych samych źródeł.
Profesjonalne powieszenie polega na ZERWANIU RDZENIA KRĘGOWEGO i natychmiastowej śmierci.
Wieszany , zanim sznur się napręży spada z pewnej wysokości . Wysokośc ta , a co za tym idzie ,długość "luźnego " sznura jest wyliczana według specjalnej tabeli, w ktorej uwzględnia się wagę wieszanego.
Chodzi o to aby impet szarpnięcia był na tyle duży aby złamać kark, ale nie za duży, aby nie doszło do dekapitacji.
Węzeł pętli umieszcza się z boku szyi aby łacniej przetrącić kręgosłup
Powieszenie amatorskie polega nie na "uduszeniu" z powodu niemożności zaczerpnięcia powietrza.
Takie powieszenie polega na przerwaniu dopływu krwi do mózgu poprzez uciśniecie tętnic szyjnych.
Wystarczy nacisk rzędu 4-5 kg aby całkowicie zamknąc tętnice. Praktycznie rzecz biorąc wystarczy ciężar samej głowy, co powoduje że można skutecznie powiesić się na siedząco lub nawet leżąco ( ja tak chciałem powiesić się w areszcie )
Utrata przytomności następuje prawie natychmiast po zaciśnięciu sznura na szyi. To kwestia kilku-kilkunastu sekund.
Oczywiście do pełnej śmierci krew nie może docierac do mózgu przez 4-5 minut.
Ponowne otworzenie tętnic przed upływem tego czasu powoduje "odratowanie"
Umieranie odbywa się na nieświadomce .
Medycyna sądowa zna dużo przypadkowych powieszeń w trakcie "zabawy" czy z ciekawości.
Delikwent zakłada pętle i próbuje np na klamce, jak to jest.
Błyskawiczna utrata świadomości powoduje , że ciało wiotczeje , a delikwent nieświadomie niechcąco się wiesza.
Wszystko jasne?
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez kaczanov 21 lut 2012, 12:59
Co do tego "niebytu" po śmierci to nie bądźcie tacy kur.wa pewni.
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:29

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 21 lut 2012, 13:06
Nawet gdyby, to i tak gorzej być nie może.
Że co , że diabły będą mi dupsko palić? Fizyczne cierpienie nijak się ma do psychicznego jakiego doświadczam nieprzerwanie od lat.
Zresztą ponoć jestem takim degeneratem i psychopatą, że zapewne z diabłami się poukładam i "dupa stanie się kijem" ,hehehehe
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez paradoksy 21 lut 2012, 13:09
intel, nie uważam żeby to było odpowiednie miejsce na takie opisy :roll:
chociaż wiem, że chciałeś coś wytłumaczyć, ale mogłeś sobie całkiem odpuścić..
paradoksy
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 21 lut 2012, 13:11
Zresztą , czy ktoś poza hochsztaplerami z amerykąńskich "filmów dokumentalnych" pamięta coś z życia przed życiem?
Więc po życiu też musi być pustka.
Wiem, wiem-" życie po życiu"
Po pierwsze bardzo podobne wizje mają piloci myśliwców w trakcie ekstremalnych przeciązeń, kiedy krew odpływa z mózgu, a po drugie , to że jakiś kretyn napisal , że pan x lub pani y twierdzi że była po drugiej stronie , to wcale nie znaczy że to musi być prawda.
Bo poza autorem ksiązki jakoś nikt z tymi ludźmi nie rozmawiał.
Pewnie powstali w jego głowie , jak Myszka Miki w głowie Disneya..

-- 21 lut 2012, 13:13 --

Moim zdaniem Paradoksy , gdy ktoś chce popełnić samobójstwo, to takie opisy niczego nie zmienią .
Natomiast , gdy ktoś się waha, to opis łamania karku , lub miażdżenia tętnic szyjnych może skutecznie odstraszyć.
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez paradoksy 21 lut 2012, 13:16
no fakt, jak ktoś będzie chciał to zrobić to zrobi
mogłes jeszcze napisac o wytrzeszczu gałek ocznych i oddawaniu wszelakich płynów podczas i nie tylko ..
paradoksy
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 21 lut 2012, 13:31
Ha , racja :-)
Lecz jestem delikatny w swych wypowiedziach i stąd moje "zapominalstwo", hehehe.
Mocz i fekalia w spodniach to trochę wstyd........Nie urywam, że się tym przejmowałem.
Bardzo nieestetyczne.
Dlatego w zanadrzu mam plan z TIRem.
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez kaczanov 21 lut 2012, 14:18
intel napisał(a):Zresztą , czy ktoś poza hochsztaplerami z amerykąńskich "filmów dokumentalnych" pamięta coś z życia przed życiem?
Więc po życiu też musi być pustka.
Wiem, wiem-" życie po życiu"
Po pierwsze bardzo podobne wizje mają piloci myśliwców w trakcie ekstremalnych przeciązeń, kiedy krew odpływa z mózgu, a po drugie , to że jakiś kretyn napisal , że pan x lub pani y twierdzi że była po drugiej stronie , to wcale nie znaczy że to musi być prawda.
Bo poza autorem ksiązki jakoś nikt z tymi ludźmi nie rozmawiał.
Pewnie powstali w jego głowie , jak Myszka Miki w głowie Disneya..


A ty pamiętasz pierwszy tydzień życia? Straszna pycha przez ciebie przemawia.
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do