Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 18 kwi 2010, 18:18
Lepiej nie nazywajmy naszej dyskusji psychoterapią. ;) Psychoterapią zajmują się fachowcy i to w zdecydowanie innych warunkach, niż na forum internetowym. :hide:

A właśnie w profesjonalnej psychoterapii należałoby szukać rozwiązań. Możliwe, że najskuteczniejsze okazałoby się dotarcie do tej dziesięciolatki zamkniętej w Tobie i wytłumaczenie jej, że to nie "ona" spowodowała alkoholizm ojca, ani nie przyczyniła się do upadku tej sielanki ? :mhm:

Przychodzi mi jeszcze do głowy taka możliwość, w której nie tyle chodzi o wyznaczanie granic, testowanie innych, co o maskowanie w ten sposób Twoich własnych obaw, czy sprostasz czyimś oczekiwaniom ? Trudno Ci przychodzi powiedzenie, że nie jesteś w stanie spełnić czyichś oczekiwań ? Może postrzegasz przyznanie się do własnych ograniczeń, własnych słabości jako osobistą porażkę ?

Pomogłoby Ci uświadomienie sobie, że masz prawo (albo wręcz "obowiązek" :yeah: ) do własnych słabości, obaw, które Cię ograniczają ? Tym bardziej, że w ślad za słabościami zawsze idą silne strony, zalety. Podobnie Twoi znajomi są ograniczani przez własne braki w relacjach międzyludzkich, również mają prawo tak do błądzenia... jak i do "trafiania" do celu. ;)
Choć niewątpliwie najlepiej byłoby starać się przełamywać własne ograniczenia, słabości, doskonalenie siebie i to zarówno z "ich" strony, jak i z Twojej... ale do tego nikt nikogo nie zmusi. :nono:

Na chwile obecną, tylko tyle przyszło mi do głowy. :roll:
Niezależnie od tego, czy otrzymasz w tym temacie trafne rady, warto się rozejrzeć za specjalistyczną pomocą.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

przez caril 24 kwi 2010, 22:23
Miałam stany depresyjno- lekowe. Podobno juz z tego wyszłam, jak to twierdzi moja psycholog, ale ostatnio wogole nie wychodze z domu. Ide do szkoły, wracam, siedzie przy komputerze, spac i tak przez ostatnie kilka miesiecy, no moze było kilka spotkan z kolezankami, ale napewno nie czesciej niz raz na 2 tygodnie. Teraz jest juz naprawde zle bo czuje sie jak ten gosciu z "jestem legenda"- nie potrafie rozmawiac z ludzmi. Jestem troche przerazona bo musze ide na 18-stke brata (wiec nie ma opcji by sie wykrecic). Nie dosc ze nie znam nikogo, to prawdopodobnie ta impreza odbedzie sie w klubie (dla mnie to straszne bo nie umiem tanczyc, a jak bede zdenerwowana to juz wogole bedzie katastrofa) Prosze Was o pomoc. Co mam zrobic by sie troche wyluzowac? Jakies sprawdzone sposoby na to by było mi troche łatwiej sie bawic, rozmawiac lub poprostu zwyczaje tego typu imprez?
ps. poradziłabym sie mojej psycholog, do ktorej chodze jak wspomniałam wczesniej, ale niestety do owej imprezy nie bede miała mozliwosci sie z nia spotkac...
caril
Offline

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 kwi 2010, 02:42
Zawsze musiałem radzić sobie sam wśród ludzi,miałem kiedyś jednego pseudo-przyjaciela,no ale..właśnie w pewnym momencie stał się bardziej wrogiem niż przyjacielem.
Więc właściwie nigdy nie miałem takich prawdziwych przyjaciół w realu.Mam przyjaciół tutaj na forum:).
W realu,w szkole zawsze miałem problemy z ludżmi,no i na dodatek pewnie sam przez tą izolacje swoją te problemy pogłębiałem.
Do tej pory jestem bardzo zamkniętym człowiekiem,nie umiem zagadywać do kogoś z byle powodu,A jak juz z kimś rozmawiam,to powiedzmy,że na zasadzie chwilowej wymiany zdań i koniec rozmowy.
Boje się ludzi..i dlatego jestem sam.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

przez eufrozyna 26 kwi 2010, 11:55
Dołączę do Was bo też mam pewne problemy z nawiązywaniem i utrzymywaniem znajomości.

W tej chwili mam mało znajomych, studiuje zaocznie. Kiedy studiowałam dziennie miałam więcej kontaktu z ludźmi. Co prawda też się izolowałam w jakiś sposób, nie chodziłam na imprezy itd., ale przynajmniej w szkole miałam kontakt z kilkoma osobami. Izolacja była spowodowana stanami lękowymi i moimi dziwnymi jazdami. Wolałam w samotności schlać się czy naćpać, żeby zagłuszyć ten ból i pustkę.

Teraz jest całkowicie inaczej, co raz gorzej. Ostatnio ciągle siedzę w domu, i nic nie robię, nie pracuję, wszyscy znajomi są zaganiani ( chociaż i tak mam ich mało). Mam kilka kumpelek z poprzednich studiów. One też nie mają czasu, ale staramy się, ja też się staram. Mamy zobaczyć się w środę :)

W obecnej grupie na studiach są ludzie których znam od kilku lat, ale czuję się obco w ich towarzystwie. Oni pewnie też mają mnie za dziwoląga, ostatnio bardzo izolowałam się od nich. Nie potrafię z nimi rozmawiać, źle się czuję będąc z nimi.
W przeszłości zdarzało mi się mieć „przyjaciółki” ale wszystkie przyjaźnie sukcesywnie traciłam. Jeżeli coś robiły nie po mojej myśli to się od nich odwracałam, zrywałam wszelkie kontakty i tak mi zostało do tej pory :( Z facetami też nie potrafię się przyjaźnić, bo zawsze wspólnie niszczymy takie przyjaźnie. Co więcej, facet na którym mi zależało olał mnie, zniechęciły go moje humory, nie mógł pojąć tego, że kilka razy w ciągu dnia mój humor może się zmienić o 180 stopni :( Zarzucał mi też, że odsuwam wszystkich od siebie… a sam odsunął się ode mnie ...

Ogólnie jestem osoba konfliktową, a to też mi nie ułatwia życia. Do tego ludzie którzy mnie nie znają często po prostu nie chcą mnie poznać, gdyż robię wrażenie zarozumiałej i niedostępnej. Dopiero jak się mnie pozna bliżej to okazuje się, że jestem całkowicie inna (kilka osób już mi to powiedziało i przeprosiło nawet hehe). Często jeżeli kimś się interesuję to zabiegam o tą osobę (mogę być czasami nawet natrętna), ale jeśli ta osoba już zwróci na mnie uwagę to nagle czuję zniechęcenie do tej osoby, odsuwam się od niej jakby mi się po prostu znudziła.

Sama świadomość tych problemów jest czasami przerażająca. Dobija mnie to, im więcej o sobie wiem, im więcej wad dostrzegam tym gorzej :( Chyba wolałabym żyć w nieświadomości.

Z góry przepraszam za ten przydługawy monolog :shock:
eufrozyna
Offline

A może samotność?

Avatar użytkownika
przez Lucyferka 14 cze 2010, 07:53
Coraz częściej o tym myśle i w coraz większym przekonaniu się utwierdzam, powoli staje się do moją ideą czy częścią mnie.
Mam 21lat odkąd pamiętam byłam sama, może to za sprawą mego wyglądu jako dziecko, ale przecież w gimnazjum było już ok a ja dalej nie umiałam się z nikim związać. Nawet jak pozanałam gościa, który się starał omoje względy, był cierpliwy itp. i kiedy wkońcu zostaliśmy razem ja na drugi dzień zerwałam. Potem był jeszcze jeden przelotny związek w wieku 18lat i też trawał dosyć, krótko o ile wogóle nazwc można było to zwiazkiem rozstaliśmy się po 2 miesiącach. Obecnie jestem już 2 lata bez jakichkolwiek zwiazków i zastanawiam się nad przyczyną tego. Jedyne co mi przychodzi do głowy to, to że nie jestem dosyć atrakcyjna, kobieca, że ludzie się mnie boją lub niepasują im moje zamiłowania do adrenaliny. Poznaje gościa piszemy ze sobą dochodzi do dłuższego spotkania i potem wszystko się kończy. Może też ja nie jestem dosyć wylewna w uczuciach, a wszystkich traktuję na równi?
Dlatego zastanawiam się i coraz bardziej uświadamiam sobie tą myśł, że poprostu będe prowadzić rozrywkowe życie, będę podróżować bawić się w drogich restauracjach i poprostu będę singlem z wyboru
"Wolę być nienawidzony za to, kim jestem, niż kochany za to, kim nie jestem."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
13 cze 2010, 20:57

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

przez Marthaa 15 cze 2010, 18:32
Hej Wszystkim.
Powiem Wam że mogę się dołączyć do tematu. Kilka razy się już przeprowadzałam teraz mieszkam w czestochowie, i narzekam na brak przyjaciół, a fajnie by było poznać jakaś grupkę osób która by sie wspierała w nerwicy itd, Czasem można by się spotkać, pogadać w realu, pojeździć na rowerze albo coś takiego. Ja to jestem trochę nie śmiała i dlatego może tak ciężko mi poznać jakiś ludzi z którymi bym się przyjaźniła, Na co dzień mam tylko mojego chłopaka . No cóż nie będę się rozpisywać, bo nie wiem co jeszcze napisać:)
Pozdrawiam.,
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 cze 2010, 18:05

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

przez brokenwing 15 cze 2010, 19:00
Ja ,brak życia towarzyskiego zawdzięczam sobie.Jestem nieufny ( w świecie realnym) podejrzliwy i trzymam ludzi na dystans.
Wynika to pewnie z tego,że dawniej byłem bardzo ufny i przyjazny.Z tych moich cech ,niektórzy korzystali z lekkim nadużyciem wszelkich norm,w efekcie ..złamało mnie to ,i teraz jestem typem samotnika .Szukającego ludzi tam gdzie ich nie ma ..w necie .
Czy mi to odpowiada? ...hmmm ...wiem ,że żadna forma kontaktu ,nie jest w stanie zastąpić spotkania,rozmowy etc..etc..
brokenwing
Offline

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

przez Nenaja 15 cze 2010, 21:16
i ja się przyłączę... brak przyjaciół/ samotność mogę zawdzięczać tylko i wyłącznie sobie.
Nenaja
Offline

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 15 cze 2010, 23:22
Umiejętność życia w pojedynkę i doceniania samotności jest bardzo przydatna :)
Ale chyba nie ma co "wybierać" czy zakładać czegoś na przyszłość, bo nigdy nie wiadomo co życie przyniesie, a z takim planem w głowie można nie zauważyć kogoś interesującego.

Ja mam na swoim koncie róże znajomości, jedne dłuższe, drugie krótsze, też mam 21 lat i od jakiegoś czasu jestem sama, ale na razie nie mam z tym problemu. Takie okresy "ciszy na morzu" są potrzebne żeby zająć się sobą :) Można nauczyć się być sobą tak po prostu :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 16 cze 2010, 00:00
Dla mnie jedynym możliwym i dobrym wyborem jest samotność.
Nie chce być z kimś.Ludzie z reala potrafią tylko denerwować swoim zachowaniem.

a z takim planem w głowie można nie zauważyć kogoś interesującego.

Hmm hehe a jak ktoś nie jest interesujący i zauważy kogoś interesującego? :pirate:

Można nauczyć się być sobą tak po prostu :)

Mi akurat samotność służy do tego,by się oduczyć bycia sobą.

Umiejętność życia w pojedynkę i doceniania samotności jest bardzo przydatna :)

Zgadzam się :P
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 16 cze 2010, 01:24
Mr Nerwico, jak masz zamiar zniechęcać do bycia w związku w każdym temacie dotyczącym związków/miłości/samotności na tym forum to lepiej ugryź się w język, albo raczej przytnij sobie palec w drzwiach, żebyś nie pisał na klawiaturze takich rozżalonych, pełnych obrażenia na całą ludzkość bredni. :P Szczerze, wkurza mnie to.

Czego oczekujesz? Że ktoś napisze, tak, ludzie są fuj, nienawidźmy się nawzajem!

Twoje wypowiedzi w tym stylu mnie zastanawiają, bo wygląda na to, że jednak masz problem ze swoją samotnością. Chyba jak komuś się podoba takie życie to nie pisze o tym, jak bardzo nie lubi ludzi w każdym swoim poście. Twoje wypowiedzi to jak wołanie o pomoc małego zagubionego misia. Jakbyś chciał zwrócić czyjąś uwagę tylko po co, skoro cokolwiek ktokolwiek napisze, to Ty i tak swoje: ludzie w realu są okropni, be, fuj, śmierdzą, w internecie są fajniejsi. Tylko zrozum do cholery że to są CI SAMI LUDZIE.

Hmm hehe a jak ktoś nie jest interesujący i zauważy kogoś interesującego? :pirate:

A jeszcze odpowiadając na Twoje pytanie: każdy może być interesujący, tylko niektórzy są zbyt leniwi/wygodniccy żeby nad sobą solidnie popracować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: A może samotność?

przez brokenwing 16 cze 2010, 02:08
tak...samotność nie jest czymś strasznie złym .Pod warunkiem ,ze to nasz wybór. Nie następstwo depresji ,urazu ,zaburzenia.
zresztą ja nie uważam ,ze samotność lub (bujne) życie towarzyskie to stany permanentne,mamy w życiu rożne okresy i rożnie nam się układa.
Czasem chcemy być w otoczeniu ludzi ..rozmawiać ..śmiać się ...spędzać wspólnie czas ( to dotyczy zarówno partnerstwa,jak i przyjaźni) ..innym znów razem ,potrzebujemy samotności ,refleksji,spokoju ..no...zdarza się też ,że odczuwamy niechęć do kontaktów z ludźmi. Myślę ,że ten ostatni przykład (niestety) jest sygnałem jakiejś nieprawidłowości w naszej psychice ...przynajmniej w moim przypadku .

[Dodane po edycji:]

soulfly89,
całkiem niedawno miałem dziwny okres. Twoje słowa pasowały do mnie idealnie (te skierowane do nerwicy)
całe szczęście ,ze już mi przeszło ...nie ma we mnie niechęci lub nienawiści do ludzi .Niestety jest przed nimi strach ,ogromny,wszechpotężny,paraliżujący strach .
brokenwing
Offline

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez Sean1 16 cze 2010, 12:45
Wiekszosc z nas zyje dla siebie, ale nawet nie wiemy, ze czesciowo zyjemy dla innych. człowiek_nerwica - ty tez potrzebujesz ludzi i wiesz o tym dobrze. Wyobraz sobie sytuacje, w ktorej inni ludzie nie istnieja, albo zgnineli, a ty jestes sam na swiecie. Sam na calutkim swiecie. Najpierw zyjesz zajmujac sie soba, a potem co... nie wiesz co ze soba zrobic, zaczynasz swirowac. Potrafi sobie ktos z was wyobrazic taka sytuacje?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

przez Anrey 16 cze 2010, 17:13
ja tak samo... potrzebuję ludzi, a jednocześnie ich odtrącam... Paranoja.
My insecurities could eat me alive.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
13 cze 2010, 20:01
Lokalizacja
woj. podlaskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do