Zmarnowalem sobie zycie.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez wiola 19 sie 2010, 12:55
Fallenone26 bardzo Ci współczuję, to cholernie przykre co napisałeś, co do studiów, wykształcenie nie jest miarą człowieka. Ja też przerwałam moje studia, po pierwsze miałam straszną historię (tak to już jest jak ktoś jest naiwny, myśli że wszyscy na świecie są dobrzy itd), po drugie nie wyrabiałam z kasą. W liceum byłam jedną z najlepszych i nic wielkiego mi to nie dało, niby dostałam się na kierunek, który chciałam, ale utrzymanie się (samodzielne) poza domem jest strasznie ciężkie. Studiowałam dziennie, musiałam pogodzić to z pracą, każdy weekend pobudka o 3 nad ranem, po prostu katorga. Niestety ten kto ma kasę może wszystko, może nawet studiować prywatnie mój wymarzony kierunek czyli medycynę, "wystarczy" mieć przecież dzianych rodziców, którzy zapłacą bagatela 20 tysięcy za semestr. Ja już si,ę pogodziłam z taką rzeczywistością i z tym, że tego na pewno nie zmienię. Cóż mogę Ci poradzić: na początek lekarz i tylko lekarz i nie zrażaj się początkami, fakt, na początku nie widać efektów. Nie zdołasz, jak to piszą inni "wziąć życia w swoje ręce", dopóki nie poczujesz się choć trochę lepiej. Potem można rozglądać się za robotą i jakimś pokojem do wynajęcia. Ja w CIEBIE wierzę. Już standardowo podam moje gg 11008819, jak będziesz chciał ze mną popisać, to będzie mi bardzo miło:) Pozdrawiam Cię serdecznie!!!
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 sie 2010, 17:15

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez specjal 20 sie 2010, 15:00
Tak czytając te posty to większość z nas ma podobne problemy.Nie ma co się zadręczać i tak to nic nie zmieni.Inni mają gorzej naprawdę.Co do leczenia to trzeba wybrać dobrego lekarza i brać te leki nic innego człowiek nie może zrobić i tutaj silna wola nic nie pomoże.Co proponuje?Nauczyć się z tym żyć naprawdę.Życie to nie bajka.Wegetujcie i miejcie nadzieje że coś się zmieni w życiu.Jak już nie możecie wytrzymać to polecam alkohol.
Jam nie z soli ani roli,jam jest z tego co mnie boli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
445
Dołączył(a)
31 maja 2010, 22:08
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Zenonek 20 sie 2010, 16:23
Wiesz autor tematu nigdy tak naprawde sie nie leczyl. Bo nie mozna nazwac farmakoterapia - miesiecznego lykania malych dawek jednego leku SSRI...

Leczenie ciezkiej nerwico-depresji to przynajmniej rok mocnej farmakoterapii + psychoterapii.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez Alienated 20 sie 2010, 17:37
Wszedłem tutaj przez przypadek, ażeby sprawdzić co sprawia, że ten akurat wątek cieszy się popularnością większą, aniżeli inne mu podobne i przyznaję, że zainteresowała mnie dyskusja, którą on niejako przy okazji spowodował. Pojawiło się sporo interesujących opinii dotyczących sytuacji ludzi pozostających bez pracy, bądź takich, którzy zatrudnienie posiadają, ale pomimo to prawdopodobieństwo poukładania sobie jako tako życia w ich przypadku nadal pozostaje czystą abstrakcją. Fakt, że egzystujemy w kraju, gdzie pomimo wykonywania w celach zarobkowych obowiązków w wymiarze często przekraczającym 100% etatu wielu nie jest w stanie zapewnić sobie bytu na satysfakcjonującym poziomie, czy chociażby niezbędnego minimum potrzebnego każdemu normalnemu człowiekowi do prawidłowego funkcjonowania, potrafi zdołować niejednego zdrowego przedstawiciela populacji a co tu dopiero mówić o ludziach dotkniętych depresją... Dzisiaj, w drodze powrotnej z pracy właśnie, trafiłem w radiu na fragment audycji poświęconej problemowi postawy roszczeniowej w odniesieniu do polskiego społeczeństwa w ogóle. Całość podsumowywał dość kontrowersyjny komentarz zamieszczony przez jednego z internautów stwierdzający, że każdy znajdujący się w sytuacji jak opisana powyżej człowiek jest właściwie sam sobie winien ponieważ nie zadbał wystarczająco o poziom własnych kwalifikacji bądź po prostu jest zbyt mało przedsiębiorczy, wydajny i tego typu bzdety, od słuchania których, nie muszę chyba dodawać, przysłowiowy nóż zaczął mi się w kieszeni otwierać. Osobiście są mi znane przypadki, kiedy ludzie zarabiający gówniane kilkaset złotych (poniżej tysiąca!!!) zmuszeni są utrzymać za te pieniądze siebie i pozostałych członków rodziny. Nie pytajcie mnie jakim cudem jest to możliwe ponieważ kompletnie mi się to w głowie nie mieści :shock: :shock: :shock: . Tzw. pracodawcy patrzą tylko ile by tu jeszcze z człowieka wycisnąć wychodząc z założenia, że wobec braku innych alternatyw i tak skazany jest on na zaakceptowanie narzucanych przez nich warunków, bądź rezygnację z "posady" na rzecz kogoś bardziej wydajnego. Co interesujące, chętni zawsze się znajdują. Jeśli brak jest solidnego przygotowania do pracy na danym stanowisku i chyba przede wszystkim układów, niezwykle trudno znaleźć sobie zajęcie za godziwe wynagrodzenie. Wcale mnie nie dziwi, że wszyscy ci "bardziej przedsiębiorczy" spierniczają z tego kraju jeśli tylko nadarza się okazja, ale co mają powiedzieć ludzie, dla których odnalezienie się w społeczeństwie już samo w sobie jest rzeczą niezwykle trudną? Ciężko mi teraz wracać do tematu i cytować poszczególne osoby, ale pojawiło się już tutaj kilka głosów w podobnym tonie. Wiem, że w niektórych przypadkach farmakologia w połączeniu z odpowiednią terapią wydają się być jedyną drogą ku powierzchni, tyle tylko że na efekty można niekiedy czekać całymi latami a spora część wypowiadających się wcześniej, że tak to ujmę, swoje już przeżyła i perspektywa zmarnowania kolejnej, powiedzmy, dekady nie jest specjalnie pokrzepiająca. Mówimy tu o ludziach, których potrzebą jest żyć tu i teraz zamiast nadal tkwić w stanie oczekiwania na lepsze jutro (swoje przecież i tak już odczekali)... I tak już zupełnie na marginesie, często niemożliwością okazuje się znalezienie godnego zaufania specjalisty, którego usługi refundowane są przez państwo. W jaki więc sposób ludzie niezdolni do wykonywania pracy zarobkowej mają sfinansować sobie długotrwałe i kosztowne leczenie prywatne?
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez Alter-Super-Ego 20 sie 2010, 22:08
Alienated: Słuszny post, chleba mu! Jednocześnie otworzyłeś i zamknąłeś dyskusję w jednym wpisie. Ja w tej chwili znalazłem się właśnie w takiej sytuacji (finansowej) w której musiałem przerwać terapię, choć zdaję sobie (boleśnie) sprawę, że mi to nie służy. Niestety: nieważne jak bardzo roszczeniową postawę przyjmę nikt mi tego nie sfinansuje. Czekam na lepsze wiatry, staram się być "zaradny i przedsiębiorczy", i kiedy tylko będzie to możliwe (mam nadzieję, że już niedługo) wracam na terapię. Tymczasem staram się nie tracić kontaktu z emocjami i z tematem terapii, stąd między innymi moja obecność tutaj. Ale moim celem, którego nie tracę z oczu, jest załatwienie Czarnego Boga raz na amen, pożegnanie się kiedyś z forum(mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi;)), zamknięcie bloga i start w życie "tu i teraz". Bez tej kuli u nogi.
Marian Alter-Super-Ego
"Wielki bowiem jest magnetyzm serc ludzi popieprzonych"
http://www.alter-super-ego.pl/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
11 sie 2010, 19:03
Lokalizacja
Lhasa

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Zenonek 21 sie 2010, 08:51
Alienated,

Napisales wiele madrych i prawdziwych rzeczy. Niektore wrecz wyjales mi z ust.

Teksty ludzi, ze ktos nie zarabia , bo jest NIEzaradny sa jednym z najwiekszych absurdow i swiadzca o niskie inteligencji tychze, poniewaz nigdy, przenigdy NIE bedzie tak, ze wszyscy beda super przedsiebiorczy, bo wtedy wszyscy czy tam wiekszosc bylaby przedsiebiorcami i niby gdzie bylaby sila robocza ?? Chyba, ze tacy ludzie maja na mysli inne pojecie "przedsiebiorczosci"....

W Polsce jest tak, ze inteligentni ludzie po studiach dobrych uczelni pracuja za 1500-2000 zl w wiekszosci przypadkow, chyba, ze ktos ma znajomosci lub uczestniczyl od malego w wyscigu szczurow (biegla znajomosc 2-3 jezykow obcych, 2-3 fakultety itp itd) - ale nawet bycie takim psem na kwalifiakcje NIE daje gwarancji wysokich zarobkow...

Moja kolezanka- to byl maniak nauki - wyuczyla sie biegle 2 jezykow obcych i ciagle szlifuje trzeci, skonczyla 2 kierunki na UJ i dostala prace , niby troche lepiej platna niz jej koledzy, ale trudno uznac 3000 zl na reke- przy takich kwalifikacjach - za szczyt marzen.

Moi koledzy po zawodowkach - pojechali do Danii -tam robia "przy drzewkach" i zarabiaja srednio (w przeliczeniu) po 5000-6000 zl netto, a jak jest dobry kurs Euro to nawet po 7000 zl...

Znajomi rzemieslnicy czy budowlancy - jak dobrze zapieprzaja z tapetowaniem, malowaniem, glazurnictwem itp itd... to moga zarobic po 4000-5000 zl netto/mich.

Czyli w Polsce niszczeni ze wszechmiar sa NIE tylko mali i sredni przedsiebiorcy, ale i ludzie wyksztalceni, gdyz praca za 1800 zl dla czlowieka z mgr uczelni panstwowej czy dobrej prywatnej to smiech na sali i upodlenie do granic mozliwosci.

1800 zl to powinien zarabiac czlowiek uposledzony wykonujacy jakies proste prace.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fallenone26 21 sie 2010, 15:09
Zenonek: Usilnie tkwisz w swoich osadach. Uwazasz ze 2 miesiace brania lekow to za malo zeby widziec jakies efekty? Leki antydepresyjne powinny zaczac dzialac po 3 tygodniach, wzglednie miesiacu. Przynajmniej tak jest napisane na etykiecie. A raczej ta informacja jest bardziej wiarygodna niz twoje teorie. Po drugie: nie odpowiedziales na moje pytanie z priva. Dlaczego? Bo po prostu i ja, i ty, i my wszyscy zdajemy sobie sprawe z przykrej prawdy, tyle tylko, ze unikamy myslenia o tym, uswiadiamiania sobie tego faktu, bo jest to zbyt bolesne. Staramy sie cos widziec kolorowym, w sytuacji kiedy dany obraz jest czarny. To jest wlasnie choroba, paranoja.

Wiec jeszcze raz zadam ci to pytanie, tym razem na forum ogolnym:

Jaki sens ma zycie kogos, kto:

1) nie ma pracy, badz ma gowniana prace
2) nie ma wlasnego mieszkania/domu
3) nie ma szans na zalozenie wlasnej rodziny, bo patrz powyzej.
4) ma za soba patologiczne doswiadczenia z dziecinstwa/okresu dorastania
5) nie ma sznas na poprawienie swego bytu tj. znalezienie lepszej pracy

Naprawde wierzysz, ze mozna w takiej sytuacji czuc sie NORMALNIE, byc NORMALNYM? Wierzysz, ze zycie takiego czlowieka ma sens? W koncu, wierzysz, ze biorac pigulki od psychiatry, ktore de facto chemicznie niewiele sie roznia od narkotykow, mozna uczynic czlowieka normalnym?

Normalna rekacja bedac w takim gownie, jest proba wyjscia z tego. Poswiecasz rok, dwa, trzy, cztery lata. Potem zatrzymujesz sie i widzisz, ze nic sie nie zmienilo. Caly czas tkwisz w tym samym syfie, no i zaczynasz myslec: skoro mam miec tak cale zycie, to to nie ma sensu. Po co mam sie meczyc kolejne 40 lat zyjac jak szczur, powtarzam jak SZCZUR, a potem zdechnac jak taki szczur. Lepiej ze soba skonczyc teraz i oszczedzic sobie cierpienia.

Dlatego ja osobiscie jestem za tym, aby zlegalizowano eutanazje dla wszystkich, ktorzy tego chca, nie tylko dla nieuleczalnie chorych. Moglbym byc pierwszym klientem, aby zachecic pozostalych, ktorzy sie wahaja. Ale panstwo czegos takiego nie wprowadzi. Dlaczego? Odpowiedz jest prosta - tacy ludzie jak my czesto stanowia najtansza sila robocza. Poza tym to podatnik, a za podatnikiem ida pieniadze. Nieboszczyk podatkow placil nie bedzie. Przypuszczam, ze gdyby cos takiego zlegalizowano, to znalazloby sie tysiace chetnych w polsce, nie dlatego, ze sa chorzy na depresje, tylko dlatego, ze ich zycie jest nic nie warte i nie chca sie juz dluzej meczyc.

Na zakoncze muzyczny akcent. Posluchajcie sobie: http://www.youtube.com/watch?v=T75Jjchs0QA
Ostatnio edytowano 21 sie 2010, 15:24 przez fallenone26, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Zenonek 21 sie 2010, 15:20
fallenone26,

Nie , pisalem, ze po 1-2 miesiacach powinny ustepowac objawy psychiatryczno-fizyczne (gonitwa mysli, mocne natrectwo, roztrzesienie, napiecie, derealka itp itd etc).
Poprawa nastroju, nabieranie dystansu do problemow itp itd to wymaga znacznie dluzszego czasu + powinno to byc potegowane przez psychoterapie.

U mnie poprawa nastroju nastapila po 4 miesiacach zazywania leku, a objawy fizyczne ustapily po miesiacu. /


Chcesz godnie zarabiac ? Wyjedz za granice lub naucz sie jakiegos fachu.

To, ze w Polsce placa 1200 zl na reke to nie Twoja wina tylko rzadzacych i innych kryminalistow.

Ja Cie rozumiem, ze jest bardzo ciezko, ale Twoje negatywne myslenie jest spotegowane przez depresja, a takowa jak kazda inna chorobe trzeba leczyc, podobnie jak trzeba leczyc nadcisnienie.

Jezeli uwazasz, ze zdrowi fizycznie ludzie nie majacy depresji szliby tysiacami na eutanazje to jestes w grubym bledzie.

Nic takiego nie mialoby miejsca. Szliby na to ludzie tylko z ciezkimi depresjami.
Ostatnio edytowano 21 sie 2010, 15:27 przez Zenonek, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fallenone26 21 sie 2010, 15:26
Nadal nie odpowiedziales na moje pytanie.

http://www.youtube.com/watch?v=T75Jjchs0QA
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Zenonek 21 sie 2010, 15:29
nie jestem w stanie tego odtworzyc, bo korzystam teraz z blueconnecta 128 czy 256 kb...


Co tam jest?

A jezeli chodzi o sens zycia- to jak najbardziej jest takowy, tylko musisz dac sobie rok-dwa na leczenie wtedy pogadamy.

Rozmowa z czlowiekem w ciezkiej depresji jest niemal bezcelowa, gdyz wszystko idzie przez bardzo geste sito choroby...pierwsze trzeba naoliwic tryby antydepresantami i rownoczesnie rozpoczac psychoterapie...
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fallenone26 21 sie 2010, 15:37
Zenonek napisał(a):nie jestem w stanie tego odtworzyc, bo korzystam teraz z blueconnecta 128 czy 256 kb...


Co tam jest?

A jezeli chodzi o sens zycia- to jak najbardziej jest takowy, tylko musisz dac sobie rok-dwa na leczenie wtedy pogadamy.

Rozmowa z czlowiekem w ciezkiej depresji jest niemal bezcelowa, gdyz wszystko idzie przez bardzo geste sito choroby...pierwsze trzeba naoliwic tryby antydepresantami i rownoczesnie rozpoczac psychoterapie...


Nie umiesz czytac ze zrozumieniem, albo po prostu unikasz odpowiedzi na pytanie.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Zenonek 21 sie 2010, 15:40
fallenone26,

Przeciez ci odpowiedzialem na pytanie o sens zycia. Nie bede ci odpowiadal na kazde drobne pytanie, bo jestes w ciezkiej depresji, wiec racjonalne argumenty do ciebie nie docieraja.

To tak jakby kogos kto ma zapalenie pluc "leczyc" slowami wez sie w garsc, oddychaj itp.

Sie musisz leczyc i tyle.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Roberrrto 21 sie 2010, 15:55
fallenone26, na te wszystkie pytania, to Ty sobie sam musisz odpowiedzieć. Jakoś specjalnie wyjątkowy nie jesteś, wielu ludzi jest w podobnej sytuacji, albo i gorszej, i jakoś żyją..

[Dodane po edycji:]

fallenone26, na te wszystkie pytania, to Ty sobie sam musisz odpowiedzieć. Jakoś specjalnie wyjątkowy nie jesteś, wielu ludzi jest w podobnej sytuacji, albo i gorszej, i jakoś żyją..
Roberrrto
Offline

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fallenone26 21 sie 2010, 16:06
Roberrrto: ja juz sobie na nie odpowiedzialem. :) Ale chcialem uslyszec odmienne zdanie i jakas sensowna argumentacje. Jak dotad, nikt sie na to nie zdobyl :)
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do