niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

przez nielubiemalin 18 lut 2010, 20:49
witam

z depresją żyję od około 2,5 roku, od tego czasu jem białe małe tabletki, właściwie od kilku miesięcy dawkę 3 razy mniejszą niż na początku choroby, wydawało by się ze wszystko idzie ku lepszemu ale nie... depresja wraca. Pewnie usłyszę ze powinnam się skontaktować ze swoim psychiatrą, pewnie też tak zrobię niedługo.
Ale dziwi mnie moja sytuacja bardzo...
gdy zachorowałam na depresję byłam na studiach (wymarzonych) niczego mi nie brakowało... jedynie niepijącego ojca w dzieciństwie. I to też miło jakiś wpływ na stany depresyjne. Szukałam w chłopaku opiekuna, następcę ojca, którego raczej trzeźwego nie widywałam. Chłopak nie był dobrym "ojcem" tak zaczęła się depresja. Tkwiłam w tym trochę zanim zaczęłam wizyty u psychiatrów, tabletki... to był najgorszy okres w moim 22 letnim życiu. Wtedy wydawało mi się że laptop będzie rozwiązaniem moich wszystkich problemów, swój, własny, piękny. Dostałam. Jadłam tabletki - było normalnie , żadnych łez, dołków, znajomi, przyjaciele, imprezy, normalne życie. Pojawił się kolejny obiekt westchnień... na you tube. kolezanka powiedziła " chcesz go mieć ? to będziesz mieć". Minęły 2 miesiące. Mam. Jesteśmy razem 2 lata ( to mój rekord związkowy). W między czasie marzyłam o dobrej pracy, samochodzie, kilku tysiącach na koncie...
Zrobiłam licencjat, od razu dostałam pracę w zawodzie ( jestem projektantem), mam samochód, pieniądze, kiedyś marzyłam o tym by iść na zakupy i nie patrzyć na ceny - teraz mogę. Myślę, że to jest bardzo dobry start, niczego mi nie brakuje, mogę rozwijać swoją karierę.... Nie chcę. Depresja jest silniejsza.Nie mam już marzeń, nic mnie znów nie cieszy. Często ... codziennie mam ochotę wszystko rzucić,położyć się do łóżka i leżeć... uciekać od obowiązków, pracy, chłopaka....ale dokąd ? za rok będzie nowa praca nowy chłopak nowe życie od którego będę chciała uciec...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 lut 2010, 19:51

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

przez montechristo 18 lut 2010, 21:18
Miałem podobnie.
Wszystko na maksa.
Depresja rzuciła mnie na kolana.


Chyba czeka Cię psycholog i leki
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

Avatar użytkownika
przez Pasman 18 lut 2010, 22:57
Alkoholizm ojca to juz wystarczy zeby miec depresje.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

przez montechristo 18 lut 2010, 23:16
Pasman napisał(a):Alkoholizm ojca to juz wystarczy zeby miec depresje.


Ciekawe - mógłbyś podać więcej szczegółów?
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

Avatar użytkownika
przez K. 19 lut 2010, 14:54
Problem w tym, że Ty nie wymazałaś przeszłości ze swojego życia.
Ty chciałaś tylko zapomnieć, uciec w pracę, szkołę, chłopaka. Chłopaka, który nie jest partnerem, a ojcem.
Teraz czas na pytanie - skoro masz wszystko czego niejedna osoba młoda mogłaby Tobie pozazdrościć, to jaki wniosek z tego?
Czego brakuje?
Ojca?
Opiekuńczego mężczyzny?

Droga jest, poszukaj.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

przez nielubiemalin 19 lut 2010, 17:41
czego brakuje ? ojca na pewno ale nie mam na to wpływu, nie mieszkał z nami odkąd skończyłam liceum. widuję go raz na rok (dalej pije)
to prawda chcę zapomnieć ... ale nie sądzę żeby się dało tak po prostu zapomnieć. to nie możliwe.
chłopaka mam ale nie jest jakoś bardzo opiekuńczy, co mnie trochę smuci bo czasem mam ochotę wypłakać mu się w rękaw... nie lubi jak płaczę.
Nie mam przy sobie przyjaciółki bo za pracą wyjechałam do innego miasta, a to jej powinnam się wypłakiwać raczej. jestem w tym mieście tylko ja i mój chłopak, nie mamy tu znajomych...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 lut 2010, 19:51

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

przez betty_boo 19 lut 2010, 19:57
miałam bardzo podobnie (z tatą też), niby sukcesy na zewnatrz a w srodku nicość... musisz poszukać tej harmonii w sobie, nie w pracy, samochodzie ani chłopaku. idz na terapie.

ja dalej szukam ale nie znajduje... ale przynajmniej szukac mi sie chce!
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

przez nielubiemalin 19 lut 2010, 20:50
no właśnie kolezanka ( po psychologii) mnie namawiała na terapię grupową, podobno bardzo skuteczna. Muszę to przemyśleć aczkolwiek jakoś sceptycznie jestem nastawiona do otwierania się przed grupą obcymi ludzmi ;/ prędzej terapia indywidualna... ale ciężko się zmobilizować...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 lut 2010, 19:51

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

przez lamia111 22 lut 2010, 19:35
Witaj

Jestem pewna, że twoja przeszłość i przykre wspomnienia związane z ojcem wpłyneły na twoją depresję. Ja równiez zachorowałam pierwszy raz mając 22 lata, długo sie leczyłam. Psychoterapia uświadomiła mi powiązanie choroby z moją przeszłością. Jeśli masz ochotę przeczytaj mój post - moja historia. Wiem, że krokiem do pewnych zmian jest przebaczenie. Ja przebaczyłam ojcu juz dawno, a nie byłko łatwo, za koszmar jaki mi fundował nacodzień w dzieciństwie. Teraz kiedy mam swoją rodzinę, już się go nie boję, nawet go polubiłam, bardzo często go widuję, nie ograniczam mu kontaktów z wnukiem. Szczęściarz :). Spróbuj zmusić sie do psychoterapii, być może pomoże Ci rozliczyć się z twoją przeszłością. Depresje wracają, ja po tylu latach znów jestem w dole, na prochach, ale wierzę że to minie. Powodzenia.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
29 sty 2010, 18:41

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

przez eldruto 22 lut 2010, 20:02
Teraz psycholog ci jest bardziej potrzebny niz psychiatra. Udowodnilas ze jestes bardzo silna osoba, z pewnoscia dasz sobie rade i znajdziesz rozwiazanie.

Czytajac ksiazki o neurotyzmnie, znalazlem w jednej opis milosci w ktorej milosc porownana jest do drzewa, a osoba szukajaca milosci do czlowieka ktory na nie wchodzi. I roznica polega na tym, ze wolna osoba wchodzi na to drzewo dla przyjemnosci, a zniewolona przez neurotyzm z przymusu.

Depresji nigdy nie mialem, moze lekko sie o nia tylko otarlem, wiec nie pomoge. Ale jedno co wiem, ze w depresji wazna role odgrywa poczucie sprawstwa/ poczucie bezradnosci. Ponoc nie ma depresji gdy czlowiek wierzy ze panuje nad sytuacja, albo widzi rozwiazanie - a wiec nie jest bezradny.

Cos wymyslisz:) Glowa do gory!
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
14 gru 2009, 19:26
Lokalizacja
wioska

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

Avatar użytkownika
przez linka 22 lut 2010, 21:34
montechristo napisał(a):
Pasman napisał(a):Alkoholizm ojca to juz wystarczy zeby miec depresje.


Ciekawe - mógłbyś podać więcej szczegółów?



Poczytaj o DDA - dowiesz się szczegółowo o co chodzi.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: niczego mi nie brakuje a depresja wraca...

przez aneta73 23 lut 2010, 00:29
chciałabym coś dodać do tego wątku-jako przestrogę-za mną watek którego na swoje nieszczęście nie zamknęłam picie rodziców,przemoc w domu a potem małżeństwo moja choroba dwubiegunowa o której nie miałam pojęcia,ucieczka z małżeństwa w mani,a potem związek gdzie dałam się bić i totalnie zniszczyć spowodowały ,że po nie udanej ucieczce na drugą stronę-śmierć,której pragnęłam leczenie i nauka panowania nad chorobą spowodowały to,że wiem że trzeba uporać się z przeszłością bo inaczej wiem,że to koniec prędzej albo później.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 lut 2010, 15:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do