Wolałbym nie istnieć.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez dexter86 20 lut 2010, 22:01
czat ma tę zaletę że wejdzie się na odpowiedni pokój i raczej na pewno można poznać kogoś z okolicy... a forum... zgaduję ale tutaj nawet z krakowa, czyli dużego miasta najbliżej mnie, było by zapewnie tylko kilka osób...

chyba że masz na myśli tylko się poznać i pogadać wirtualnie ew. eski czy rozmowa telefoniczna. Bo spotkać się raz czy dwa też można ale związek na odległość to ciężka sprawa. Wiem po sobie, dzieliło nas 120km.
dexter86
Offline

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez aviska 20 lut 2010, 22:11
A kto mówi od razu o jakichś związkach? Czasem brakuje po prostu znajomych, przyjaciół... Odległość to jest pewien problem, ale niewielki. I czasem nawet nie dzieli, a łączy, bo każde spotkanie jest tym bardziej wyjątkowe.
- [...] czy ty jesteś chory na umyśle?
- Jasne.
- Jasne? Tak po prostu? Jasne, jesteś chory na umyśle?
- Każdy jest. Jeśli myślisz, że ten czy tamten nie jest wariatem, to znaczy, że mało o nim wiesz. Najważniejsze [...] jest znalezienie kogoś, kogo szaleństwo pasuje do twojego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
31 maja 2009, 01:00

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez dexter86 20 lut 2010, 22:47
heh po raz kolejny dochodzę do wniosku że nie pasuję do tych czasów...

gdy byłem w gimnazjum to nikt telefonu nie miał... a komputer i internet był odległym marzeniem. Teraz nikt nie wychodzi bez telefonu z domu. Znajomości, przyjaźnie owszem, ale przede wszystkim w realu. Może tylko ja mam takie zdanie ale cóż... żadne klikanie nie zastąpi godzinki przy piwie/pizzy gdzieś w klubie z kimś w 4 oczy.

Jeśli ktoś samotny poznaje kogoś kto mieszka daleko i raczej ciężko będzie się spotkać to to dla mnie jest masochizm. Bo ile radości może dać pisanie chodź by nawet z ideałem jeśli to tylko internet...? Rozumiem poznać kogoś online, później się spotkać i zobaczyć co z tego wyjdzie. Ale życie towarzyskie online nie wyjdzie na dobre osobie która chce znaleźć szczęście. Chyba że nie ma aż takich wymagań i tyle jej wystarczy...

przepraszam że się rozpisuję ale czasami nie dam rady napisać po prostu jednego zdania... :)
dexter86
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez aviska 21 lut 2010, 01:49
Nie przepraszaj, nie masz za co przecież.
Samo pisanie potrafi przynieść wiele radości. Wiem, co mówię. Kiedy jest się spragnionym drugiego człowieka, to świadomość, że ktoś o Tobie myśli, będąc tak daleko... Że poświęca swój czas na odpisanie na maila, smsa czy list, że dzwoni... To jest coś niesamowitego. Wiadomo, że znajomi w necie to nie wszystko. Ale dobry pierwszy krok. Bo jakoś zawsze trzeba przełamać tą nieśmiałość, nie? A pisze się łatwiej, niż mówi. Przynajmniej zazwyczaj.
- [...] czy ty jesteś chory na umyśle?
- Jasne.
- Jasne? Tak po prostu? Jasne, jesteś chory na umyśle?
- Każdy jest. Jeśli myślisz, że ten czy tamten nie jest wariatem, to znaczy, że mało o nim wiesz. Najważniejsze [...] jest znalezienie kogoś, kogo szaleństwo pasuje do twojego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
31 maja 2009, 01:00

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez dexter86 21 lut 2010, 10:15
wiesz... przykre doświadczenia potrafią zniszczyć nawet radość z pisania, moja pierwsza miłość była właśnie internetowa, pisałem z dziewczyną koło 300km dalej. Pół roku, gg, skype, eski, nawet telefon i rozmowy nocami. Przyszedł czas pierwszego spotkania... było miło naprawdę, myślałem że to naprawdę to. Minął dzień, dwa i dowiaduję się że lepiej będzie jak zostaniemy tylko znajomymi.

Tak więc widzisz... pisanie owszem sprawia radość, ale często się ma pecha i ktoś nas wykorzysta uczuciowo. Dla nieśmiałego internet jest dobry owszem, ale jak służy do pomocy w poznawaniu kogoś w REALU, a nie żeby dniami i nocami pisać z kimś kto może mieszka 5 minut spacerku dalej. Nie jestem pesymistą, tylko optymistą z doświadczeniem... piszę wszystko opierając się na swoich własnych przeżyciach.

Tak więc taki mój apel do nieśmiałych... poznawajcie ludzi online, ale jeśli tylko się da, umawiajcie się na spotkania... może 999 razy się nie udać, ale za tysięcznym znajdziecie szczęście o jakim marzyliście. Za starania nikt was nie potępi, za zamykanie się w sobie i w pokoju już tak... Pisanie jest piękne, tak jak napisałaś, ale z kimś kto docenia drugą osobę i kto nie oleje gdy przyjdzie spotkanie w 4 oczy.
dexter86
Offline

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez Majster 21 lut 2010, 10:30
dexter86, a ile Ty masz lat? To raz, a dwa - gdzie w sieci szukales? I jak szukales? W sieci jest masa miejsc mozliwych do "zaistnienia", jesli masz lat 17 to pewnie nie znasz tych skutecznych, ale jesli 37 to juz pewnie wiekszosc przebadales i przyczyna lezy gdzie indziej ;) Opisz najlepiej tutaj historie swoich sieciowych poszukiwan a cos sie pewnie doradzi ;) W kwestii sieciowych znajomosci mam jako-takie doswiadczenie :)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez dexter86 21 lut 2010, 10:42
Gdzie szukałem...? może po prostu powymieniam... hmm, czaty, fora, ogłoszenia na gumtree, fotka.pl, sympatia, e-puls, nk, funskan w plusie, nawet przez gg pisałem do przypadkowych dziewczyn z okolicy. Mało...? Myślę że niezbyt. A lat mam 24.

A sposób w jaki szukałem to ciężko powiedzieć bo wymyślałem naprawdę różne rzeczy żeby zainteresować kogoś swoją osobą. Czasem mi się udawało jednak przeszkodą okazywała się odległość albo związek drugiej osoby. Bo nie pisze po to żeby pisać, tylko po to żeby się poznać i później kiedyś spotkać. Nie mam zamiaru prowadzić znów życia uczuciowego przez internet, to zbyt boli.

Dzięki za dobre chęci ale nie potrzebuję rady jak i gdzie szukać... :) tylko jak tą znajomość przenieś na real i ją tam utrzymać :)
dexter86
Offline

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez Majster 21 lut 2010, 10:49
dexter86 napisał(a):Nie mam zamiaru prowadzić znów życia uczuciowego przez internet, to zbyt boli.
A kto mowi ze powinienes?
dexter86 napisał(a):Dzięki za dobre chęci ale nie potrzebuję rady jak i gdzie szukać... :) tylko jak tą znajomość przenieś na real i ją tam utrzymać :)
Skoro nie chcesz to nie, na sile uszczesliwial nie bede. Dodam tylko, ze poznalem mase ludzi w sieci i znajomosci te skutecznie przenosilem do reala, z niemalym wplywem (pozytywnym oczywiscie) na moje zycie prywatne.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez dexter86 21 lut 2010, 11:03
Skoro nie chcesz to nie, na sile uszczesliwial nie bede. Dodam tylko, ze poznalem mase ludzi w sieci i znajomosci te skutecznie przenosilem do reala, z niemalym wplywem (pozytywnym oczywiscie) na moje zycie prywatne.


No to fajnie że Ci się udało, niestety inni nie mieli tyle szczęścia więc jeśli odpisałeś tu tylko żeby pokazać swoją wyższość w poznawaniu osób to sorry ale nie tym razem. Nie chcesz doradzić to nie nabijaj postów.
dexter86
Offline

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez stalker 21 lut 2010, 11:05
Ja mam niemal identyczny problem co autor tematu. Generalnie to trochę to skomplikowane. Ja już nawet nie szukam nigdzie pomocy tylko próbuję z tym żyć - czyli szkoła jest priorytetem. Nie mogę sobie znaleźć nikogo w "realu" do rozmowy. Nie wiem z czego to wynika, bo w internecie nie mam z tym problemów. W internecie poznałem sporo fajnych ludzi, ale to nie jest to samo co spotkać się, pogadać, wyjść do pubu czy coś takiego. Mam jakąś blokadę - gdy już z kimś rozmawiam, to zazwyczaj ja o coś pytam, ktoś mi opowiada i mówię tylko o tym co mnie w danym momencie interesuje. Nie potrafię siąść i przegadać godziny o tym jak jechałem z domu do szkoły czy o tym, że zobaczyłem chmurę w kształcie VW Garbusa. Generalnie - najprościej mówiąc ciężko mi utrzymać rozmowę dłużej niż 2 minuty. Po dwóch minutach nastaje niezręczna cisza i mój partner czy partnerka do rozmowy ucieka do kogoś ciekawszego - tak, jej czy jego reakcja jest zrozumiała. Możliwe, że gdybym poszedł na jakąś imprezę poznał bym nowych ludzi itd. Ale nie pójdę na żadną domówkę, imprezę, bibę, balangę i co tam jeszcze jest ze względu na ludzi, którzy tam przychodzą. Dla mnie to jest margines społeczny. Po każdej imprezie w szkole można wysłuchać ile flaszek wypili i jak mocno po tym wymiotowali. I to da się usłyszeć od każdego imprezowicza - nigdy nie miałem alkoholu w ustach i mieć nie zamierzam - bo po pierwsze boję się, że nad tym nie zapanuję, a po drugie z tego co czytałem i słuchałem imprezy są tylko po to, żeby się nachlać, po pijaku "wyrwać dupę" i teleportować się do domu - bo z tego co mówią nikt z nich nie ma pojęcia jakim cudem rano obudzili się u siebie w domu. Nie lubię tłocznych miejsc. W ogóle nie lubię miejsc gdzie jest więcej niż 10 osób na 5m2 przestrzeni. Dlatego unikam centrów handlowych, hipermarketów itd. Szkołę przeżyję, bo tam już każdego znam z widzenia choćby, więc mi to tak nie przeszkadza. To też wyklucza pójście na imprezę i nie pozwala mi na zdanie prawa jazdy. Przed każdym egzaminem praktycznym mam niesamowicie przyspieszone tętno, że czuję je aż w mózgu, zawaliłem już 6 egzaminów z tego powodu. Zawsze popełniam gafę, której normalnie bym nie popełnił. Jeżdżąc z instruktorem w szkole jazdy nie popełniałem błędów, które popełniłem później na egzaminie. Nawet by mi przez myśl nie przeszło, że mogę zapomnieć włączyć świateł, albo przejechać na czerwonym skrzyżowanie. Zawsze wszystko mi wychodziło, z moim instruktorem byłem rozluźniony, zrelaksowany, sam mnie chwalił, że bardzo dobrze jeżdżę - a na egzaminie zawsze coś spieprze... Za pierwszym razem oblałem bo na placu manewrowym najechałem na słupek - co nigdy, przenigdy wcześnie mi się nie przytrafiło - zawsze rękaw robiłem idealnie. Wkurza mnie to coraz bardziej - bo rodzice wydają na mnie sporą ilość pieniędzy, bo to jednak trochę kosztuje no i ja umiem jeździć, co nawet egzaminatorzy zauważyli - tylko popełniam błędy, których popełnić nie wolno i których na 100% nie popełnił bym jadąc SAM swoim samochodem.Ktoś zapytał - co by było jak by mi komputer zabrali? Zajął bym się czymś innym - w domu. Nie jestem niewolnikiem komputera, ale spędzam przy nim masę czasu bo po pierwsze uczę się w technikum informatycznym po drugie w internecie mogę kogoś poznać do rozmowy. Co do znajdowania sobie partnerów przez internet - jak moi przedmówcy świetnie zauważyli - jeżeli się nie ma szczęścia to kiepski pomysł. Generalnie - próbowałem, i ponawiać prób nie zamierzam. Niestety choć szkoła jest moim priorytetem to mam problemy z matmą. Kolejny raz mam 1 na semestr. Podejrzewam, że się z tego wygrzebię, chodzę na korepetycje, ale męczy mnie to. Nieustannie mam z czymś problem. Czasem mam takie dni kiedy nawet z łóżka się nie chce wstawać - jestem po prostu nie do życia. Czasem gdy ktoś się do mnie uśmiechnie ja nawet nie potrafię tego odwzajemnić... Nie wiem już co z tym robić, dlatego próbuję nauczyć się z tym żyć. Trudno być nie powinno, bo zamierzam być kierowcą zawodowym - więc i tak 90% czasu będę przebywał sam ze sobą w kabinie ciężarówki, ale jak każdy człowiek jestem stworzony do życia w społeczności. Niestety na razie jedynym moim środowiskiem do rozmowy jest forum internetowe.
stalker
Offline

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez Majster 21 lut 2010, 12:31
Widze dexter86 ze zaczynasz sie napinac. No i po co? Dlaczego? Jesli jestes na swoim punkcie tak przewrazliwiony to chyba wlasnie to jest przyczyna Twoich nieudanych "poszukiwan". Spusc troche powietrza, policz do dziesieciu, zrzuc kilka kilo ze swojego ego i moze Ci ulzy :mrgreen: :mrgreen:
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez dexter86 21 lut 2010, 12:57
Majster, może źle trafiłem ale to jest forum dla ludzi z depresją i innymi rzeczami które przybijają ludzi więc jak bym potrafił się uśmiechnąć do ucha do ucha i nie przejmować tym co mnie w życiu spotkało to raczej bym tutaj nie zaglądał i nie pytał o radę...

Wiem że pozytywne podejście do życia dużo ułatwia ale bez przesady, nie uśmiechnę się mając w głowie tyle myśli że nie wiem co z nimi zrobić. Jak moje życie się poprawi to wrócę i pożartuję sobie z Tobą, obiecuję.. ;)
dexter86
Offline

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez Majster 21 lut 2010, 13:20
Bede czekal, obiecuje :mrgreen: :mrgreen:
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez soulfly89 22 lut 2010, 18:01
dexter86 napisał(a):heh po raz kolejny dochodzę do wniosku że nie pasuję do tych czasów...

gdy byłem w gimnazjum to nikt telefonu nie miał... a komputer i internet był odległym marzeniem. Teraz nikt nie wychodzi bez telefonu z domu.


:) ejj a ja co mam powiedzieć? mój telefon przez cały dzień leżał sobie beztrosko pod stołem a listy piszę najczęściej na papierze i wysyłam w kopercie :) i nie jestem jedynym takim "ewenementem" ;) w dodatku jestem od Ciebie młodsza, dexter ;) niemożliwe?

znajomości na odległość mają swoje zalety i potrafią bardzo wzbogacić życie, sposób myślenia, w ogóle zmienić człowieka, ale pod warunkiem, że nie oczekuje się od nich jakiegoś romansowego rozwinięcia. mam sporo przyjaciół, takich od serca, daleko, spotykamy się dwa-trzy razy w roku i zawsze to jest wielkie święto :) zresztą dzięki znajomościom na odległość powstało tyle świetnych listów... Sobieski i Marysieńka, Apollinaire i Madeleine, tylu tylu poetów i pisarzy korespondowało ze sobą i z różnymi cudownymi kobietami. cudownymi duchowo/intelektualnie bo z głupią babą o czym pisać? ja myślę, że znajomości internetowe to nie jest jakieś novum naszych czasów, ludzie od zawsze zawierali przyjaźnie na odległość

no i podobno mam depresję a cały czas się uśmiecham, jeśli tylko na moment odrywam się od swoich myśli... szczególnie to forum poprawia mi humor, bo można się konkretnie zdystansować do swoich problemów.

pozdrawiam Cię dexter, myślę że jeszcze wiele dobrego może Ci się przydarzyć - każdemu z nas...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do