Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

aviska

Użytkownik
  • Zawartość

    222
  • Rejestracja

  1. Przytłacza mnie to, co się dzieje w tym kraju, nie chcę tu być, nie czuję się tu chciana ani bezpieczna... Ale mam aktywistyczne serduszko i wyjazd stąd oznaczałby koniec aktywizmu w takiej formie, w jakiej się odnalazłam i jeszcze nie jestem na to gotowa. Chciałabym być na wszystkich protestach, ale też chciałabym, żeby mnie to nie dotyczyło, a kiedy któregoś dnia nie idę, to mam potem straszne poczucie winy. A czasem nie chodzę, czasem trudno jest mi wstać z łóżka, więc gdzie jeszcze na protest. I byłoby prościej, gdybym nie była tak przerażająco samotna, ale widuję się tylko z ludźmi, którzy nie są mi bliscy, nawet jak ich lubię, chociażby ludzie z pracy. A ja tak bardzo potrzebuję mieć blisko kogoś, komu ufam, przy kim czuję się bezpiecznie, do kogo mogę się przytulić. Kto mnie akceptuje i dla kogo jestem ważna. Tylko bez pakowania się w toksyczne schematy. Moje jedzenie znowu wygląda paskudnie, jem za mało, za rzadko i śmieci. Mam rozregulowane spanie i myśli rezygnacyjne. Może powinnam zmienić leki, ale trochę się obawiam, zresztą leki nie naprawią kraju, nie spacyfikują pandemii i nie zbudują mi zdrowych relacji. A na terapię od dawna się nie umawiałam, bo przestałam czuć, że coś mi to daje. A do tego jeszcze milion drobnych rzeczy, które nie są dramatem, chyba że się nawarstwiają. I ta myśl, której nie mogę się pozbyć, że moja obecność na tym świecie nie robi różnicy, a gdyby mnie nie było, to by mi ulżyło. Mówię o tym tutaj, no bo gdzie indziej? Komu?
  2. Znowu wplątałam się w coś, co nazywam przyjaźnią, w czym będę priorytetem tylko wtedy, kiedy jemu będzie wygodnie, niekoniecznie wtedy, kiedy sama będę tego potrzebować. Tęsknię za poczuciem bezpieczeństwa. Oglądam jego nagrania sprzed próby samobójczej i wiem, że znowu jego oczy będą mnie prześladować. Byle do środy. Potem do czwartku. Potem do piątku. I tak do lutego.
  3. aviska

    pomocy

    Cześć, myhearthisrefusingme. Miło Cię widzieć :) Co się dzieje?
  4. Za trochę ponad sześć godzin kolokwium, na które nic nie umiem, potem do oddania projekty, których nie zrobiłam, potem seminarka, na którą nic nie przygotowałam, potem kolejne i kolejne zajęcia, milion zaliczeń, zaległości, a nie przyswajam informacji, mam w głowie czarną dziurę. Chciało się stypendium, ale jak tak dalej pójdzie, to nie będę miała się co łudzić. Palnęłam dzisiaj coś bez sensu, za dużo nadziei, za dużo optymizmu, a w tym przypadku wystarczyłoby być obok bez słowa. Jeśli w ten sposób znowu coś zniszczyłam... To ten moment, kiedy siedzisz na dnie i nagle słyszysz pukanie od spodu. Jeszcze potrafię marzyć, jeszcze mi się chce, ale co z tego, kiedy nadgarstki tak swędzą, a świat jest taki wielki, jak potwór wiszący nad moją głową. ( Dean )^2, znam to. Te fora, na których się siedziało kilka lat temu... Szkoda, że przestawienie wskazówek zegara nie ma rzeczywistej mocy cofania czasu.
  5. "Znowu będziesz dramat robić? Weź przestań." "Tylko próbujesz zwrócić na siebie uwagę!" "Już masz moją pełną uwagę, możesz przestać wreszcie płakać." "Przecież próbuję ci pomóc, a ty potrafisz tylko odpychać!"
  6. Nie śpię, bo odświeżam usosa. A internety śpią czy coś. Ech.
  7. aviska

    Co teraz robisz?

    tahela, czemu smutno?
  8. Połowa pieprzonego referatu, który muszę oddać jutro rano. Nie mam siły go kończyć. Do zrobienia jeszcze dwie prezentacje plus nauka do dwóch dużych kół. Po dwa na środę i czwartek. A jutro znowu do pracy. Miała mi pomóc, ale w sumie się wypięła, oczywiście to ja coś odpieprzam, to znowu moja wina, to kolejny wieczór, który rujnuję, bo jestem nienormalna. Mów mi jeszcze. I tylko staram się nie drapać za mocno, żeby do rana śladów nie było. A czasem lepiej byłoby zniknąć.
  9. Dżizas, jak ja nienawidzę świąt.
  10. aviska

    Jedna z nowych

    niepojęta, cześć
  11. Te możliwości właśnie kuszą... (rzekłam, jako stworzenie spokojnie i nieagresywne, myśląc o tym, czy gdybym popełniła morderstwo, to mogliby mnie uznać za niepoczytalną i nie zamknąć na długie lata )
  12. Człowiek zachowuje się inaczej, jak jest sam, a inaczej, jak jest wśród innych ludzi. Tu nie chodzi tylko o wady, ale ogólnie o zachowanie w sytuacjach, kiedy dana osoba w żaden sposób nie czuje się oceniana. Podczas wspólnego mieszkania (oczywiście po jakimś czasie dopiero) wytwarza się taka właśnie swojska atmosfera, dzięki której można poznać drugą osobę od tej strony, której się publicznie nie pokazuje. Dlatego uważam, że dopiero wtedy się zna człowieka. Nie stawiałabym na to, że zawsze będzie coś nie pasowało - jasne, nie będzie dokładnie tak, jak się sobie wymarzyło i trzeba iść na kompromisy, ale przy dobrym układzie wszystkim wszystko pasuje :) Kwestia dogadania się.
  13. Jak z kimś mieszkasz, to wychodzą wszystkie koszmarki, które wcześniej, podczas spotkań, można było ukryć - jakieś paskudne przyzwyczajenia czy to, jak bardzo druga osoba potrafi (lub nie) pójść na kompromis. W sumie zgodziłabym się z twierdzeniem, że tak naprawdę poznajesz człowieka dopiero, jak z nim zamieszkasz I chociaż w kwestii mieszkania z drugą osobą jestem bardzo na tak, to tylko przy założeniu, że mam w mieszkaniu swój kąt, swoje miejsce, w którym mogę się zaszyć i pobyć trochę sama.
  14. Przez mojego współlokatora, którego uważałam za przyjaciela, wraca płacz po nocach i bezsenność... W dzień potrafię mu się odgryźć, ale w nocy, kiedy zostaję sama ze swoimi myślami, jest mi tak cholernie źle... Myślę nad przeprowadzką, ale boję się awantury, jaką tym wywołam - bo on będzie twierdził, że to w jakiś sposób jest przeciwko niemu, a ja znowu coś wymyślam... Nie wiem, co robić, czuję, że kontakt z nim mnie niszczy, ale nie wiem, co innego mogę zrobić, poza całkowitym urwaniem kontaktów z nim, co byłoby kolejną ucieczką, zamiast zmierzeniem się z problemem...
×