gorsi?!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez CITRIA 08 kwi 2008, 00:41
Mam poczucie niższości bo przecież inni jakoś sobie z zyciem radza a ja nie, gdybym jeszcze potrafila to jakos sobie przetlumaczyc, znalezc uzasadnienie dlaczego sobie nie radze, ale nie potrafie... przynajmniej na razie...
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

przez ARTmen 13 kwi 2008, 09:44
Ja czuję się jak bym był gorszy od innych.Jak mam nasilenie choroby to nikt z mojego otoczenia tego nie rozumie.Są żli że jestem na zwolnieniu lekarskim,mówią mi że mam się wziąć w garść.To pogłebia moje poczucie niższości.
Z DNIA NA DZIEŃ...
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 17:41

Avatar użytkownika
przez CITRIA 13 kwi 2008, 10:46
Mi też gadanie ze mam się wziąsc w garsc nie pomaga. raczej rozklada mnie zupelnie. Dopoki sama sobie tego jakos nie przetlumacze na nic sie zda ludzkie gadanie...
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez CITRIA 13 kwi 2008, 15:45
Rafik napisał(a):naprawdę, jak słyszę "weź się w garść" to po prostu mam ochotę taką osobę strzelić w pysk



Masz racje "weź się w garść" wyzwala agresję, strzeliłabym niejedną osobę w pysk (najpierw mego byłego), ale niestety/stety brzydzę się przemocy...
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 13 kwi 2008, 16:43
Powiem Wam tak - my nawet obiektywnie nie jesteśmy gorsi. Skąd wiemy, czy te osoby "lepiej radzące sobie w życiu" też nie mają np. nerwicy albo depresji tylko ją ukrywają? Ja np. dopóki nie dostałam pierwszego ataku nerwicy to wszyscy w klasie myśleli że jestem bardzo zaradna, a moja przyjaciółka uważała że dobrze radzę sobie ze wszystkim - dopóki nie powiedziałam jej że miałam myśli samobójcze.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez khasia 13 kwi 2008, 17:04
ja czuje się... ułomna. jestem zła na siebie, że mam taką strukturę osobowości, a nie inną.. ze mam takie doswiadczenia, a nie inne.. i że kazdy problem jest przynajmniej 10 razy poważniejszy u mnie niż u innych.. Co za tym idzie.. nie moge sie usamodzielnic, nie moge spelniac marzen (np. podróż dookoła świata, koncert kawali, itd.), tylko zstanwaim się jak prztrwac kolejny dzien, i skad mam zaczerpnac siły by go przetrwac..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

Avatar użytkownika
przez fiufiu 13 kwi 2008, 18:47
Ja wam powiem, ze ja zawsze traktowalem sie jak ktos gorszy, nigdy nie wierze w swoje sily, zawsze jak poznam nawet jakas dziewczyne to uwazam ze nawet nie warto sie starac o jej wzgledy bo zaraz i tak pozna kogos lepszego ode mnie i mnie zostawi....
Niska samoocena oddzialuje rowniez na innych....bo w koncu jak ma nas ktos polubic skoro my sami siebie nie lubimy. Ja pracuje wlasnie nad wlasna samoocena...staram sie krok po kroczku osiagac jakies malutkie sukcesikim ktore zwieksza moja wartosc. Jest to proces ciezki i pracochlonny ale mysle ze mi pomoze...W sumie juz mi pomaga bo zaczynam siebie w pewnym sensie lubic :) A i zauwazylem ze ludzie zaczeli mnie inaczej postrzegac :)
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

Avatar użytkownika
przez CITRIA 13 kwi 2008, 20:51
zimbabwe napisał(a):Powiem Wam tak - my nawet obiektywnie nie jesteśmy gorsi. Skąd wiemy, czy te osoby "lepiej radzące sobie w życiu" też nie mają np. nerwicy albo depresji tylko ją ukrywają? Ja np. dopóki nie dostałam pierwszego ataku nerwicy to wszyscy w klasie myśleli że jestem bardzo zaradna, a moja przyjaciółka uważała że dobrze radzę sobie ze wszystkim - dopóki nie powiedziałam jej że miałam myśli samobójcze.


Dzieki zimbabwe za tego posta. Coś mi przypomniał i coś sobie uświadomiłam. Znałam kiedyś bardzo przystojnego chłopaka, o przyciągającej sylwetce i urodzie. Uznawałam go za osobę wywyższającą się i patrzącą na mnie z góry. Co ja gadam uznawałam go za aroganckiego chama, facecika wyrywajacego laski na każdej imprezie w jednym celu... Kilka miesięcy temu popełnił samobójstwo. Byłam w szoku. Nikt z jego bliższych znajomych, jak się później dowiedziałam, nie zdawał sobie sprawy z jego depresji...

Czasem tego rzeczywiście nie widać. Nie mamy powodu by czuć się źle z chorobą lub żeby czuż się gorsi.

a mimo to tak się czujemy... właśnie z racji tego że to choroba. Ale czy osoby cierpiące na inne choroby (tzn. "fizyczne") czują się dobrze ze swoimi chorobami??
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Avatar użytkownika
przez khasia 13 kwi 2008, 22:03
fiufiu napisał(a):Niska samoocena oddzialuje rowniez na innych....

Niejednokrotnie słyszałam od pewnej kobiety, że jestesmy zwierciadłami dla siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

Avatar użytkownika
przez Mada 20 kwi 2008, 21:45
Wczesniej nei czulam sie nigdy gorsza od innych, wiadomo nie moge byc najmadrzejsza, najpiekniejsza,najbystrzejsza, zawsze bedzie ktos gorszy ode mnie i ktos lepszy... w momencie kiedy zostawil mnie chlopak, umarla babcia (babcia mnie wychowala), zaczelam prace w ktorej czulam sie bardzo zle, (wszystko zdazylo sie w przeciagu roku) wtedy zaczelam czuc sie gorsza, moze niekoniecznie od innych ale od siebie samej tej z przeszlosci. Kiedy zostawil mnie chlopak - czulam straszna samotnosc i poczucie braku wartosci do samej siebie, zawsze to ja odchodzilam od kogos, po raz pierwszy ktos ze mna skonczyl, balam sie ze drugiej takiej sytuacji nie bede w stanie przejsc. Umarla babcia- moja oaza, wyrocznia i przystan duchowa, nagle odeszla, znowu uczucie pustki i samotnosc. Praca- uczucie nizszosci, brak spelnienia, stwierdzilam ze na nic lepszego mnie nie stac, jestem do niczego. Sadze ze to uczucie (miedzy innymi) wpedzilo mnie najpierw w nerwice a pozniej w depreche...Brak wiary w siebie i w swoje mozliwosci, rezygnacja, brak szacunku do samego siebie...
There are some defeats more triumphant than victories.
If you don't risk anything you risk even more.
"[Spring is] a true reconstructionist."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

Avatar użytkownika
przez CITRIA 21 kwi 2008, 00:01
Mada doskonale cie rozumiem... najgorsze że wszystkie złe rzeczy w zyciu czesto dzieją się "na raz", w ciągu roku dwóch świat się wywraca do góry nogami, a ty tracisz grunt pod stopami... eh :/
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Avatar użytkownika
przez Sorrow 21 kwi 2008, 00:18
Widzę, że z wielu rzeczy mi gorzej idzie. Nie potrafię systematycznie pracować w związku z czym nie ukończyłem studiów ani nie mam doświadczenia zawodowego :( .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez fifek 21 kwi 2008, 00:29
to, że ktoś wam mówi, żebyście się wzięli w garść,, niekoniecznie wynika z ignorancji. czasem ktoś po prostu chce pomóc. spróbować dać wędkę, zamiast ryby. przy depresji człowiek ma pogłębiające poczucie bezsilności, a to 'weź się w garść' ma motywować do czegoś więcej niż 'udereznia po pysku', zwłaszcza jeżeli się to słyszy od bliskiej osoby. depresja to jest coś, co można wyleczyć tylko samemu. ile by się pillsów nie nałykało, ile pomocy by się nie dostało, bez odrobiny motywacji nic z tego nie wyjdzie. rycerz w lśniącej zbroji na białym rumaku nie przyjedzie i nikogo nie uratuje.

poza tym rozumiem, że z tym uderzaniem po pysku jest związany jakiś żal. a użalanie się nad sobą napewno nikomu nie pomoże.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
14 kwi 2008, 12:11

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 21 kwi 2008, 01:11
użalanie się nad sobą

Ktoś mi wytlumaczy czym jest użalanie się nad sobą???
Bo mi się wydaje że my tu tylko rozmawiamy o sobie....a nnie użalamy...
W ogóle wkurza mnie na realu to jak ktoś tak mówi do mnie "że się użalam i tyle"
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do