Wiek dojrzewania, bunt, problem z psychiką.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Wiek dojrzewania, bunt, problem z psychiką.

przez dgore 29 sty 2008, 17:23
Witam. Mam 15 lat. Postanowiłem napisać, bo myślałem żeby pójść do psychologa, choć może ktoś mi tu pomoże.

Jak wiadomo, mój wiek, to wiek buntu, dojrzewania. Kiedyś w miarę dobrze mi wychodziło. Rodzice mnie wychowali na człowieka myślącego, rozumnego i dość odpowiedzialnego. Miałem z rodzicami dobry kontakt, sam uważałem się za mądrego, bo byłem asertywny, potrafiłem sobie ze wszystkim poradzić. Wszyscy tak źle w moim otoczeniu mówią o swoich rodzicach. A ja nie, do czasu.

Około listopada zacząłem się spotykać z taką moją dawną koleżanką, było miło wiadomo, takie tam. Sęk w tym, że ona była bardzo zbuntowana. Wracała do domu późnymi wieczorami, bo nie lubiła siedzieć w domu. Matkę uważała za najgorszą osobę na świecie i opowiadała mi o jej "dorosłym życiu". Mówiła, że ona taka imprezowiczka. Opowiadała mi o wszystkim. Zaczęliśmy do siebie "coś czuć". Wiadomo, szczeniackie miłości. Bywa... No ale jakoś tak było. Doszło do tego że zaczęliśmy być coraz bliżej siebie i w miarę czasu, jej cechy przechodziły na mnie. Powiedziałem, zaraz. To ja chyba nie jestem dojrzały, bo przecież dogaduje sie z rodzicami, staram się myśleć o nich, stawiam się w ich sytuacji... i wszystko jest tak ok. Jak bym był jakimś "mamisynkiem". I to był najgorszy mój ruch.

Dużo wtedy z nią rozmawiałem. Pomogłem jej pogodzić się z matką. Stały się dobrymi kumpelami. Ona zaczęła częściej być w domu, wybierać się z mamą do sklepów, na lodowisko. W domu pojawiła się miła atmosfera. A u mnie wręcz przeciwnie. Naprawiłem jej stosunki z matką, a u mnie zaczęło się źle dziać. Zacząłem w stosunku do rodziców się buntować. Wiadomo, sprzeczki o ich wypytywanie...

Pomiędzy mną a tą dawną kumpelą, zaczęło się źle dziać... Olewała mnie, ja się załamywałem. Do tego nadszarpnięte nerwy przez pijącego dziadka. Po prostu było mi ciężko jak jeszcze nigdy. Nie radziłem sobie z problemami. Pewnego razu kiedy dostawałem szału z nerwów, poprostu było już krytycznie, wziąłem kawałek potłuczonego kubka. No nie owijając w bawełnę zacząłem się ciąć. Gdy to robiłem dawałem sobie upust emocją. Razem z krwią wypływały smutki. Czułem się dobrze. I tak co dnia. Zapomniałem o niej, bo to była bardzo nieodpowiedzialna dziewczyna. Po prostu zła... Ale nałóg nie odszedł, zacząłem pić, palić, wszystko aby uciec od nerwów. W końcu pozbyłem się nałogu cięcia się bo komuś to obiecałem. I już nie zrobiłem tego więcej. Ale dalej pije i pale. Nie robie tego nałogowo, ale lubię.

Teraz cały czas są jakieś nerwy. Nie jest mi dobrze. Nie umiem być szczęśliwy. Co prawda jest mi miło jak sobie coś kupie. Ciesze się z miłych sytuacji. Ale nie umiem być takim szczęśliwym człowiekiem jak kiedyś. Umiałem zrobić wszystko że poprostu aż chciało się żyć. Teraz bardzo mi źle. Miewam dni dobre, ale mam też takie, że żyć się nie chce i trudno z łóżka wstać. Próbowałem już walczyć sam z sobą, ale nie umiem. Chciałbym żeby ktoś mi pomógł. Proszę o pomoc.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 sty 2008, 16:53

przez celineczka3 29 sty 2008, 19:26
Wydaje mi sie ze dobrze byłoby gdybys porozmawiał z psychologiem. To ze się ciąłeś nawet jeśli już tego nie robisz, może świadczyć o tym że nie radzisz sobie z własnymi emocjami, a to jest poważnym problemem i może w przyszłości skomplikować Ci życie. Prawdą jest że jesteś teraz w szczególnie burzliwym wieku i to może jeszcze nasilać trudności w odnalezieniu się ze sobą. Porozmawiaj z pedegogiem szkolnym, ewentualnie z psychologiem w Przychodni Psychologiczno -Pedagogicznej. Tam na pewno znajdziesz pomoc:):)Życze powodzenia:)
celineczka3
Offline

przez michell 30 sty 2008, 10:17
ta sprawa nie jest do konca taka beznadziejna jak sie wydaje. psycholog szkolny to dosc niewlasciwa istytucja. faktycznie ciecie się jest kwestia nie radzenia sobie z emocjami, a inne nałogi są włąsciwe tylko przykrywka do osamotnienia i nie radzenia sobie z problemem. brakiem kogos na tyle bliskiego komu mozna by sie wygadac itd. czy jest to zwiazane z wiekiem teoretycznie ale nie jest to raczej zwiazane z buntem.
co do sprawy z rodzicami mysle ze twoje zachowanie nie wnikalo ze zlej woli tylko ze zlosci na swoja kolezanke. swoj zal wyladowales na rodzicach a teraz nie bardzo wiesz co masz z tym fantem zrobic. bo mieliscie dobre relacje z tego co piszesz.
michell
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez celineczka3 30 sty 2008, 11:42
michell napisał(a):psycholog szkolny to dosc niewlasciwa istytucja

Dlaczego tak uwazasz??Mnie na przyklad bardzo pomógł. To ze ktos nie mial dobrych wspomnien po takiej wizycie nie znaczy ze wszyscy beda mieli takie same :smile:
celineczka3
Offline

przez michell 30 sty 2008, 13:32
to nie chodzi o to ze nie pomoze ale to jednak jest srodowisko ktore cie zna i ktore zna twoje otoczenie wydaje mi sie ze ciezko sie przed taka osoba otworzyc i nabrac zaufania. chocby przed strachem wydaje mi sie ze spodkanie na nautralnym gruncie jest bardziej kozystne. Ale masz racje wszystko zalezy od czlowieka i jego mozliwosci badz umiejetnosci rozmawiania z drugim czlowiekiem
michell
Offline

przez dgore 30 sty 2008, 19:29
dziękuję za odzew. Lecz chyba postaram się sam z tym walczyć. Nie chce mi się iść do psychologa. A do szkolnego nie zamierzam się zwierzać....
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 sty 2008, 16:53

przez michell 30 sty 2008, 20:37
wszystko jest do zrobienia :) życze ci powodzenia
michell
Offline

przez Pstryk 30 sty 2008, 21:15
michell, bardzo się mylisz - pedagoga szkolnego obowiązuje również tajemnica lekarska i służbowa w dodatku :!: :!: :!: Poza tym, taka osoba nie zajmuje się bezpośrednio 'pacjentem' a kieruje go do specjalistycznych ośrodków, poradni psychologicznych dla młodzieży uczącej się :!: :!: :!:

dgore, zmiecenie tego epizodu pod dywan nic nie rozwiąże. Na chwilkę być może tak - ale jak sam zauważyłeś, sama podświadomość tego, co przeżyłeś nie pozwoli Ci się cieszyć życiem w pełni - tak jak to było przed tym incydentem. Niestety, ten brudek będzie się za Tobą wlókł dopóki nie zrobisz z nim porządku. I będzie zatruwał Ci życie, przez co dokładał problemów. Jeśli mogę spytać: jak wobec tego masz zamiar sobie z tym problemem poradzić :?:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez K. 30 sty 2008, 23:32
A jaki kontakt masz teraz z Rodzicami ?

Skoro jesteś świadomy tego, że ta dziewczyna jest zła, robiła źle, to dlaczego ją naśladowałeś i po części nadal to robisz ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez michell 31 sty 2008, 00:36
Mnie nie chodzi o to że nie obowiązuje tajemnica. ale zanim ktoś skieruje do poradni musi chociaż częściowo usłyszec w czym problem. A mnie by taka rozmowa raczej krępowała nie miałabym pewności że mogę z takim pedagogiem/psychologiem byc do konca szczera tak jak mogę być np z lekarzem w poradni.
michell
Offline

Avatar użytkownika
przez K. 31 sty 2008, 00:40
bethi napisał(a):pedagoga szkolnego obowiązuje również tajemnica lekarska i służbowa w dodatku



A co jeśli jej nie dotrzyma ?
Informacje które były przekazane przez ucznia/pacjenta w gabinecie wyjdą poza te cztery ściany ?
Wiem, że nie można pakować wszystkich do jednego worka, ale niestety taka ewentualność istnieje i wydaje mi się, że wtedy gdy sprawdziłoby się to i jakieś niemiłe informacje wydostałyby się na zewnątrz osoba która chciała się poradzić i w 100% zaufała może jeszcze bardziej się pogrążyć.

Miałam taką sytuację gdy byłam w podstawówce i pamiętam do dziś.
Nie wszyscy niestety z powołania są ludźmi którzy chcą pomagać innym.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez Pstryk 31 sty 2008, 20:15
dgore, co zamierzasz z tym zrobić? Mam wrażenie, że masz pomysł na rozwiązanie swoich problemów. Masz :?:


Nie wszyscy niestety z powołania są ludźmi którzy chcą pomagać innym.

I te słowa tycza się nie tyko pedagogów szkolnych - wielu z Nas ma podobne doświadczenia w innych przypadkach. Ale czy to oznacza, że powinniśmy 'sami sobie radzić'? A co z ludźmi, którzy potrzebują pomocy specjalistów? W ten sposób sugerujesz, że michell ma się czego wstydzić bo zrobił coś złego i że ma pozostać z problemem sam. To bzdura. Fakt, że nie czuje się gotowy do rozmowy to inna sprawa. Są inne rozwiązania: może sam poszukać takowej poradni, może otworzyć się przed rodzicami, przed przyjacielem. I niestety ale w każdym przypadku istnieje ryzyko nie zachowania się fer w stosunku do jego 'prośby o pomoc'.
Ostatnio edytowano 02 lut 2008, 01:39 przez Pstryk, łącznie edytowano 1 raz
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez K. 31 sty 2008, 21:59
Tylko, że to zupełnie co innego, kiedy chociażby z sąsiedniego miasta, czy z drugiej strony miasta psycholog opowie o jego problemach swoim znajomym przy piwie, a co innego gdy pedagog szkolny jego nauczycielom.

Nie mówię, że sami sobie radzić.
Ale ja jestem pewna, że nie poszłabym do specjalisty, który mnie zna, zna moich Rodziców, znajomych czy kogokolwiek.
Wolę osoby postronne i takie, które z niczym mnie nie kojarzą czy mojej rodziny.

To tylko moje odczucia. Po tym co przeżyłam.
Wydaje mi się, że zaczynasz mnie lekko atakować.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez Pstryk 01 lut 2008, 22:59
Bądźmy poważni - nie żyjemy w XVIII wieku, kiedy za problemy z psychiką palono na stosie. To stereotyp. Nie możemy go powielać. Chodzi o to, abyśmy uwierzyli, że to co się z Nami dzieje nie jest Naszą winą i nie mamy się czego wstydzić, że mamy prawo do pomocy i że to dla takich ludzi jak My istnieje profesja pedagogów, terapeutów, psychologów, psychiatrów - a nie na odwrót. Jeśli specjalista byłby znajomym moich rodziców, wówczas poszukałabym innego lub po prostu poprosiła go o polecenia prosząc o zachowanie tego dla siebie. A jeśli osoba ta okaże się nieprofesjonalna to co - mam siebie za to winić???

K. napisał(a):Wydaje mi się, że zaczynasz mnie lekko atakować.

Masz rację wydaje Ci się. Po prostu nie mogę się zgodzić z Twoimi tezami. Mamy niestety różne doświadczenia - ja szanuję Twoje zaangażowanie w pomaganie innym i tego absolutnie nie neguję. Mamy po prostu inne zdania na pewne tematy. Zauważ, że nie piszę bezpośrednio do Ciebie - piszę do wszystkich dlaczego więc myślisz, że to jest skierowane przeciwko Tobie???
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do