Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez mateuszzzz90 01 sie 2010, 14:41
W zupełności zgadzam sie z tym co napisał kolega powyżej.Same leki nie zrobią,za Ciebie całej "roboty".Nie raz nie dwa poczujesz sie gorzej, ale jest to nieodwracalny etap który poprowadzi Cie do spokojnego życia.Obecnie sam przeżywam lekki kryzys,ale wiem że poprostu czasem tak musi być i moge tylko spokojnie to przeczekać
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
12 lut 2008, 23:14

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Lariana2 08 sie 2010, 22:09
Jesteście kochani bije od was taki optymizm w tej "walce" .
Pomimo tego syfu nie chcecie sie poddawać.
Ja też nie chce ale obecnie unosze się tylko ,dryfuje..
same leki nie zdziałając cudów. To wraca ,leczy się podstawe a nie objawy bo to potem przychodzi i odchodzi i mówi ze wroci..
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.php5?id=praca&wid=1028#
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.p ... a&wid=1028
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
22 gru 2009, 22:00

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 sie 2010, 22:20
Gyllaili, Super,ze studiujesz różne pozycje książkowe. Obawiam się,że nasza nieswiadomość jest nieco większa. Nie umiemy przecież zobaczyc czynników, które powodują,ze chorujemy. Często wypieramy je ze swojej świadomości. Czasem poprostu nie dostrzegamy, jakie błędne schematy powielamy. I mam tu na myśli również zaburzenia, które składają się na naszą osobowość. A osobowość przecież kształtuje się od dziecinstwa. To bardzo cięzka i mozolna praca,żeby poznać siebie i się przebudować, zwłaszcza, kiedy nie wiemy co w sobie mamy zmienić, co odrzucić, co zaakceptować. Ale powiem Ci,że odważny jesteś skoro sam chcesz wyjsć z opresji opierając sie jedynie na literaturze. Fakt,że ksiażki mogą coś nakreślic, wytłumaczyc, pomóc zrozumieć. Zaburzenia często powoduja nieco skrzywione postrzeganie siebie i swiata. Wiec jeśli chodzi o mnie ......nei odważyłabym się bazować jedynie na czytaniu. Myślę,ze tylko profesjonalny i doswiadczony terapeuta potrafi obiektywnym okiem spojrzeć na naszą chorą duszę i doprowadzic nas do zdrowia, oczywiscie przy naszym zaangazowaniu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Sian 08 sie 2010, 23:43
Czytam z zainteresowaniem Wasze opinie na temat tego, czy rzeczywiście z tego cholerstwa można wyjść i napawa mnie to nadzieją, bo moje zdanie na ten temat od jakiegoś czasu jest nieco inne. Od ponad 10 lat choruję na nerwicę natręctw, leczę się od około 6. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy pojawił się u mnie atak natrętnych myśli, byłam wtedy w 6 klasie podstawówki i wydawało mi się, że tego nie przeżyję. Po kilku dniach poczułam się lepiej, ale poczułam wtedy, że od tego momentu moje życie już nigdy nie będzie takie samo. Rzeczywiście tak było. Przynajmniej raz do roku miałam nawroty, ale wstydziłam się komukolwiek o tym powiedzieć. Problem polegał na tym, że kolejne nawroty były coraz silniejsze, aż w końcu nie potrafiłam sobie z tym sama poradzić.

Przyjmowałam różne leki, jedne pomagały bardziej, inne mniej. Uczęszczałam na psychoterapię przez 3 lata i dzięki niej uświadomiłam sobie kilka ważnuch rzeczy, zmieniłam nieco podejście do życia, ale nie pomogła mi ona w samej chorobie. Każda próba odstawienia leków kończyła się kolejnym nawrotem ze zdwojoną siłą. Dlatego straciłam już nadzieję. Nerwica natręctw ma to do siebie, że jest zaburzeniem przewlekłym i nawet moja lekarka zasugerowała mi, że w takich przypadkach niestety raczej leki trzeba przyjmować do końca życia. Dlatego z lekkim zdziwieniem, ale także zazdrością czytam posty osób, które twierdzą, że udało im się z tego całkowicie wyjść. Może to nie zabrzmi zbyt optymistyscznie, ale wydaje mi się, że moja nerwica jest częścią mnie i trzeba się z tym pogodzić. Mam taką a nie inną osobowość, skłonną do wkręcania sobie różnych rzeczy i chyba tak już będzie. To tyle. Pozdrawiam wszystkich.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
02 wrz 2006, 15:54
Lokalizacja
Wrocław

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 sie 2010, 23:58
didol, Jesli nie pomogła ona Tobie w samej chorobie, to w czym Tobie pomogła?Przecież te natrectwa to forma lęku. MOże nie trafiłaś na odpowiedniego terapeute? 3 lata terapii non stop i nic?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Sian 09 sie 2010, 01:43
Monika1974, terapia pomogła mi w pokonaniu niektórych barier, nabraniu dystansu do siebie, pozwoliła mi spojrzeć nieco inaczej na relacje z ludzmi, ale jako tako w samych natręctwach nie. Wydaje mi się że terapeuta był odpowiedni, cieszy się dużym uznaniem i ma doświadczenie. Ale tak naprawdę nie mam porównania, bo nigdy u innego nie byłam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
02 wrz 2006, 15:54
Lokalizacja
Wrocław

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 sie 2010, 16:28
didol, ale planujesz jeszcze terapię?
Z jaką czestotliwością chodziłaś? 1 raz w tygodniu przez 3 lata non-stop?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Sian 09 sie 2010, 18:52
Zgadza się, raz w tygodniu, jeśli zaszła taka potrzeba to dwa razy. W sumie chciałabym spróbować jeszcze raz, ale po pierwsze to wymaga sporych nakładów finansowych (za terapie z nfz podziękuję), po drugie ciężko znaleźć na to czas w ciągu roku akademickiego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
02 wrz 2006, 15:54
Lokalizacja
Wrocław

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Lariana2 09 sie 2010, 21:39
Ja też po chodzeniu do psychologa ,o to byloz 2 lata temu ostatnio nie bylam u rzadnego specjalisty. I opieram sie na ksiazkach psychologicznych ,wręcz je zjadalam. Tylko ze po czasie okazało się że dawaly jedynie złudne wrażenie ze będzie lepiej .Przy kazdej lekturze czulam taki optymizm ,ze sie uda ale niewiele z tego robilam co tam było.
Dam taki przykład : znajomemu specjalista po wielu wizytach stwierdził że jego stan jest na tyle ciężki że z tego nie wyjdzie. A wyszedł i jest w pełni zdrowy .Więc nie ma co się opierac na takich opiniach lekarzy ,którzy nie dają szans. to człowiek sobie kładzie bariery umysłowe.
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.php5?id=praca&wid=1028#
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.p ... a&wid=1028
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
22 gru 2009, 22:00

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez polo 15 sie 2010, 15:38
didol, ja miałem tak samo z długoterminową psychoterapią (2 lata), coś tam się o sobie dowiedziałem, ale mimo wszystko na natręctwa nic nie podziałało. Za to po paru miesiącach terapii poznawczo-behawioralnej (wspomaganej lexapro, ale da sie tez bez lekow, jesli nie jest z Toba bardzo zle) jestem zdrowy.
trzymsie.pl - zapraszam na bloga o ukończonej drodze wyjścia z nerwicy (objawy wegetatywne, lęki i natręctwa), piszę tam jako paolo jones, z chęcią odpowiem na pytania
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
21 gru 2009, 23:15
Lokalizacja
Kraków

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez magdalorenz 26 sie 2010, 18:43
idzie wyzdrowieć..pierwszy atak lęku miałam pod koniec 2007r, zaszylam sie po nim w domu, z zywej, wesolej laski, dla ktorej dom byl hotelem, stalam sie takim domatorem,ze az strach sie bac :shock: ..nie wiedzialam wtedy co mi, tez chodzilam od lekarza do lekarza, nie zwracajac uwagi na to, ze wlasciwie objawy pojawiaja sie gdy zostaje sama, gdy jestem poza domem lub mam sama wyjsc w ogole cos zalatwic..polecialam pol roku na benzo, po czym przy odstawieniu mialam takie loty, ze glowa mala;/ zaczelo przechodzic gdy to ja zaczelam z domu wychodzic, malymi kroczkami, najpierw z kims bliskim, potem staralam sie z kims znajomym na piwko umowic, fakt faktem, krazylam kolo domu,ale wyszlam i to sie liczy. W pewnym momencie,nawet nie wiem kiedy[w sumie po ok 2latach], zylam jak dawniej :D poruszalam sie sama, zmienilam miasto, chcialam tego i to dostalam;] mysle, ze najwazniejsze, to przestac wlasnie skupiac sie na sobie.Zauwazcie: gdy jestescie czyms zaabsorbowani, czujecie jakis atak? lęk? bo ja nie, tak naprawde chwilami chyba sama go przywoluje, np, stoje w kolejce i nagle mysl: a dlaczego jeszcze nie mdleje?' i zgadnijcie co? zaczyna mi sie slabo robic ;] wiec odwrocic uwage od siebie i skupic ja na otoczeniu, zachowujcie sie jak kiedys - na loozie;]wiem wiem...latwo mowic,ale moim skromnym zdaniem, nerwica jest rozregulowaniem organizmu, musimy dojsc do ladu i skladu wewnetrznego, wit b complex i magnez pomoga. Ruch na pewno tez no i przede wszystkim, jak to sie mowi, kochaj swoja rodzine, ale przebywaj z ludzmi, z ktorymi lubisz przebywac ;)aha, dodam jeszcze jedno. Mnie daly do myslenia slowa pewnej pani, ktora rzekla, ze fora internetowe, w przypadku chorob, nie sa dobrym wyjsciem. Wnikajac w tresci zamieszczonych tam postow, sami nakrecamy objawy i zachowujemy sie, jak to powiedziala, jak studenci medycyny, ktorzy podczas studiow choruja wlasciwie na wszystko;]grunt to pozytywne nastawienie, skoro nasz umysl potrafil wywolac objawy chorobowe[ np. chipochondria] lub ogolnie jakas chorobe, potrafi ja tez wyeliminowac, co nie? apropo forum, ludzie z nerwica, po obczajeniu mniej wiecej objawow[mnie takze pomogla tresc tego forum] powinni od razu wskakiwac do tematu:'wyzdrowialem/wyzdrowialam... :)' a nie nakrecac sie coraz bardziej jak to im zle.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
07 sie 2008, 08:16

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez ダニエル 28 wrz 2010, 22:53
Ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wyzdrowiałem... 2 letnia walka z nerwicą się skończyła właściwie dziś, mam nadzieję też że objawy nie wrócą.
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
23 sie 2010, 03:11

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez poczatkujaca 28 wrz 2010, 23:04
a ja też dzisiaj w dobrym humorku i wierzę tak jak powyżej ktosik;p że z tego sie wychodzi!
Przepraszam, ja to wiem, ze sie wychodzi:)
...tylko trzeba zapisac się na terapię i znow moje trzeba;/ ZAPISZCIE SIĘ
i za darmochę bo na NFZ
polecam;)
Gratulujęęęęęęęę wszystkim co zaczęli coś ze sobą robić, w znaczeniu rozmowy ale Z PSYCHOLOGIEM A NIE TYLKO NA FORUM;p
:zzz:
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
08 sty 2010, 15:00
Lokalizacja
podlaskie

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez maarecki 09 paź 2010, 21:43
Dla wszystkich znerwicowanych:
Pierwsza sprawa:
PSYCHOTERAPIA, przede wszystkim psychoterapia.
W wieku około 19 lat zachorowalem na nerwice lękową. Z chorobą walczyłem 3 lata. Od dwoch lat nie odczuwam zadnych objawow. Dwa lata zazywalem leki, potem rok z przerwami chodziłem do psychoterapeuty. Jestem pewien ze jakbym zaczal psychoterapie jak najwczesniej po pierwszych objawach nerwicy (a nie po dwoch latach zazywania lekow), to moj epizod nerwicowy trwalby duzo krocej (a wszystko przez to ze odczuwalem m.in. lęk przed psychoterapią :) - taki urok nerwicy:). Znerwicowanych przestrzegam tez przed wertowaniem internetu na temat nerwicy lękowej - internet jest pełen śmieci! (znadziecie glownie ludzi ktorzy opisują swoje przypadki tej choroby i nie wiedza co z tym zrobic).
Druga sprawa - psychiatrzy i psychoterapeuci to tez ludzie (czasem lepsi czasem gorsi, jak to lekarze) i nie zawsze potrafia odpowiednio pomoc. Dlatego wazne jest zeby dobrać jak najlepszego fachowca od tych spraw. Szukajce ludzi z polecenia, nie chodzcie do pierwszego lepszego lekarza.
Trzecia sprawa - Dacie rade!. Nerwica to tylko stan umyslu ktory mozna zmienic, ze tak powiem diametralnie, w zupelnie inny pozytywny stan :). Głowa do góry!
Chetnie pomoge znerwicowanym, mozecie do mnie napisac markla2@wp.pl.
Pozdrawiam, powodzenia!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 paź 2010, 20:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do