Zakaz poddawania się! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez ashley 30 wrz 2007, 15:23
Rzaba napisał(a):Teraz jest tak samo jak przed choroba, a ja usmiecham sie do siebie w lustrze taka jestem szcześliwa

No i chyba wlaśnie o to chodzi :) Mam wrażenie, że cierpienie i kryzysy uodparniają nas i dzieki nim mamy potem więcej spokoju przy "duperelach" :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez zaqzax 01 paź 2007, 00:42
ja tam nie wierze w 100% wyzdrowienie, to za bardzo sie wbilo w moja tozsamosc emocjonalna, znam sie troche na tym i wiem jak jest, to nie epizod to cale zycie
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

przez anu 02 paź 2007, 11:45
jak fajnie, ze ashley zalozyla taki temat!! :) wczoraj zaczal sie rok akademicki i normalnie bym sie z tego nie cieszyla ale wiem, ze to dobrze, ze sie czyms zajme! wieczorem odwiedzila mnie rodzina, nie wytrzymalam, zadzwonilam po przyjaciolke i wyplakalam sie jej na ramieniu w parku! ale zajebiscie mi pomogla i co wazniejsze wytlumaczyla mi, ze jesli chodze juz do psychologa 1,5 roku (powinnam od 5lat), mam swiadomosc swoich slabosci, lekow i WALCZE Z TYM WSZYTSKIM to bardzo dobrze! teraz mam naprawde trudny okres, brakuje mi mojego chlopaka, do ktorego chce sie bardzo mocno prztytulic; mam za soba probe samobojcza, ostatnio siedzialam i czekalam az mi przejdzie ochota, aby znowu wziac wiecej tabletek. jest ciezko i jeszcze moze nie widze szansy na to,ze bedzie lepiej, ale wiem tez ze poprawa wymaga czasu. cierpienie tez mi duzo daje! kurde nigdy nie doszlabym do tylu wnioskow bedac szczesliwa, smutek jest konstruktywny. wiem, ze przez swoja duza wrazliwosc zauwazam wiecej niz inni ludzie, bardziej mnie bola pewne sprawy ale kurde wszystko zalezy od nas prawda? w kazdej beznadziejnej rzeczy jest cos dobrego. takze w depresji. dzis tez mi jest ciezko, smutno jak 150 ale staram sobie tlumaczyc pewne rzeczy, pokazywac sobie, ze naprawde jestem zajebista,ze moj chlopak mnie uwielbia, pragnie, pomaga mi (dzis czeka mnieprawdziwy sprawdzian zaufania wyjezdza ze swoimi znajomymi na bibe, mam nadzieje, ze mnie nie zostawi dla swojej przyjaciolki - wiecie jak trudno mi wierzyc,ze nic takiego nie zrobi??). placze co chwile ale musze dac rade! kurde chce tego jak 150!!!ile bym dala za to zeby wszystkie moje problemy gdzies zniknely?czesto sobie mysle ze juz nie daje rady, nie mam sily walczyc ale nie poddaje sie, robie to chyba oduchow, przeczekalam ostatnio,zeby nie wziac lekow - to chyba powod do dumy?walcze walcze walcze!!!
kiepsko
anu
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 22:34
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ashley 03 paź 2007, 18:06
zaqzax napisał(a):ja tam nie wierze w 100% wyzdrowienie, to za bardzo sie wbilo w moja tozsamosc emocjonalna, znam sie troche na tym i wiem jak jest, to nie epizod to cale zycie

Wydaje mi się, że % zależą od wielu rzeczy, od choroby, najbardziej chyba od nas. Ale jeśli nawet nie uleczysz się w 100% możesz się uleczyć tak, żeby być szczęśliwym czlowiekiem. Zycie nie jest idealne ale wlaśnie musimy zaakceptować jego nieidealność. A tylko od nas zależy ile % osiągniemy. Bo czy np z 80 czy 90% nie można się cieszyc? pozdrawiam :)

Anu po przeczytaniu Twojego posta przypomnial mi się burzliwy okres w moim życiu, pelen problemów i wahań. Walczysz to bardzo dobrze. Tak trzymaj. Poradzisz sobie z tym wszystkim. Ja walczylam i teraz problemy mnie opuścily(te ktore zatruwaly mi zycie) i odzyskalam spokój. Dlatego kochana walcz, dąż do celu a wszystko się uloży. Przytulam mocno :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez WERCIA 04 paź 2007, 09:50
Anu walcz i nie poddawaj sie..
trzymam kciuki...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
07 maja 2007, 16:05
Lokalizacja
SZCZECIN

przez Agataxxs 04 paź 2007, 21:37
Ja także trzymam kciuki :)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
09 lip 2007, 20:06
Lokalizacja
Rzeszów

przez anu 07 paź 2007, 19:29
dzieki dzieki dzieki!!!! poprawilo sie dzis jest lepiej:) od piatku nie plakalam i nawet nie nachodzily mnie zle mysli:) zycze tego Wam wszystkim bo kazdy ma prawo do szczescia!! dzieki za wsparcie i ja tez trzymam za Was kciuki! pozdrawiam i jeszcze raz dzieki za zalozenie tego tematu ashley!!! pomoglo!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:53 pm ]
ooo muszę Wam jeszcze powiedzieć moi drodzy co ostatnio usłyszałam od kolegi. zapytałam się go co sądzi o naszej uczelni, czy mu się podoba itp. odpowiedział mi, że jest super i cały czas sobie tak mówi i choćby było beznadziejnie on i tak będzie sobie tłumaczył, że jest zajebiście, bo przez ostatni rok obijał się i nic nie robił więc teraz jest ok. i tak pomyślałam, że to bardzo analogiczne do mojej sytuacji. przez większość swojego życia,a przynajmniej przez jego już taką świadomą (życia, różnych dziwnych spraw dotyczących człowieka) część było mi źle z różnych powodów, wmawiałam sobie jaka jestem beznadziejna i jakie życie jest do niczego. zakładałam przy każdej sytuacji czarne scenariusze (choć zawsze miałam nadzieję, że inaczej się wszystko potoczy) i chyba sama podświadomie podkładałam sobie kłody pod nogi, doprowadzając do takich,a nie innych zakończeń. kurde ale tak nie można!! teraz kiedy w końcu ktoś mnie docenił i udowodnił, że mogę liczyć na wsparcie i bliskość nie mogę mówić sobie, że jest źle, prawda?ludzie z depresją chyba zauważają więcej rzeczy niż "inni, zdrowi". mamy chyba większą świadomość i wrażliwość i trzeba to wykorzystać. wiele razy słyszałam, że za dużo "myślę, niepotrzebnie się nad czymś zastanawiam..." tak!! ale to też dużo mi daje! może i nie wyleczę się z deprechy, to tak jak napisała ashley: "tylko od nas zależy ile % osiągniemy. Bo czy np z 80 czy 90% nie można się cieszyć?"
hmmm jest lepiej, mam tylko nadzieję, że taki stan się długo utrzyma, życzę tego i Wam! kurde jesteśmy zajebiści!!
ech rozpisałam się ale musiałam to z siebie wyrzucić w końcu, a jak!
pozdrawiam!
kiepsko
anu
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 22:34
Lokalizacja
Warszawa

Kryzysy

Avatar użytkownika
przez ashley 11 paź 2007, 22:41
W sumie to nie wiem gdzie powinnam ten temat napisać, czy w depresji- bo mowa o kryzysach, czy w krokach do wolności bo dostrzegam plusy kryzysów. Nieważne. Kryzys to kryzys. Depresji już od dawna nie mam. To przeszlość. Ale pisalam na tym forum, kiedyś bylam stala użytkowniczką więc postanowilam opisać ten dzień- 2 życiowy kryzys. Co ciekawe nie czuję się tak fatalnie jak w ten dzień kiedy przeżywalam swój pierwszy kryzys. Wręcz przeciwnie teraz czuję się calkiem dobrze. Fakt, czuję upadek, widzę beznadzieję sytuacji, momentami przerażalo mnie to aż naroslo do dzisiaj i dosięglo dna. Pierwszy kryzys dotyczyl spraw psychicznych, tego wszytskiego co dzialo się we mnie, w mojej glowie. Totalna ruina, świaopogląd eh szkoda wspominać. Balam się, że z tego nie wyjde, bariery się piętrzyly. Wyszlam- odnioslam już sukces teraz odnoszę go z każdym dniem dopelniając go. Tak więc to sprawy natury psychicznej. Teraz kryzys 2- sprawy fizyczne, codzienność- niedobrze jest. Chodzi min o zle zorganizowanie, beznadzieje ogolna, codzienne popelnianie calej masy blędów z czystej glupoty i starych nawyków. Niech nikt nie mysli ze przesadzam, daje sobie prawo do bledów ale to to juz Grube przegiecie. No i dzisiaj przeszlam sama siebie. Poczulam to co wtedy- dzis jest kryzys, jestem na dnie. Teraz mogę się odbić. I to jest piękne, nie jest to proste ale czuję się silniejsza i pewniejsza mimo niepewnej sytuacji w jakiej tkwię. Ostatni kryzys tak mnie zachartowal, że aż jestem zdziwiona. Psychiczny spokój, wiem, że dam z tym radę, tak jak dalam z tamtym. Wydawalo mi się, że nie dam rady- dalam. Wszystko się dobrze ulożylo. Cytat z mojego pamiętnikaw momencie gdy bylam w poprzednim kryzysie "Coś się we mnie w środku dzieje. czuję to. Coś tam o mnie walczy. Nie pozwala mi się poddać. Daje mi silę." i dalo tej sily wystarczająco, więc teraz jak myślę nie mam sily od razu mówie sobie: piep*ysz bo ją masz. Wiem że i teraz to coś we mnie będzie o mnie walczyć i że i tym razem sobie poradze. Wiem, że sama będę o siebie walczyć. Wiem też jak będzie- trudno potem zacznie się przejaśniać aż zaświeci slońce. Co dal mi kryzys? Co mi dalo to, że czulam się wtedy jak narkoman rzucony na beton któremu strasznie ciężko się pozbierać? że wychodzilam z tego tak dlugo? Otórz tamten wielki kryzys dal mi silę, niewyobrażalnie wielką silę, wiem co mam teraz robić, już nie czuję zagubienia, tylko spokój, wiem, że z tego wyjdę, wiem, że muszę tylko robić swoje a efekty przyjdą. Nie przechodzę emocjonalnego piekla i traumy jest we mnie tylko spokój. Poczucie nieciekawej sytuacji tez ale to sie nie liczy az tak.
Przejście takiej drogi, bagna daje bardzo duzo, mozna to zobaczyc np przezywajac kolejny kryzys. W moim przypadku zgadza się powiedzenie, że co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Dla wszystkich tych co przechodzą kryzys: walczcie bo to ma sens, to Was umocni a zobaczycie jak dopiero po jakimś czasie. Piszę o kryzysach ale powiem też że to wlaśnie dzięki nim możemy zobaczyć jak szczęście naplywa do naszego życia- wychodząc z nich. A naplywa i to czasem ze zdwojoną silą :) Pozdrawiam(szczególnie moich starych znajomych ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Lunarman 14 paź 2007, 11:07
Co do procentów. Czasem nawet 1% daje dużo radości. Bo jest to sygnał, że w końcu nadchodzą lepsze dni ;)

Anu
Oby tak dalej :) Ciesz się z każdego najmniejszego zwycięstwa (choćby przeczekanie z lekami) to naprawdę pomaga. Ja też często różne sytuacje odbieram w sposób zupełnie inny niż otoczenie, często zwracam uwagę nawet na pozornie błahe szczegóły, których nikt inny nie zauważa. A to jak długo ten stan się utrzyma w dużym stopniu zależy od Ciebie. I z czasem "przerwy" między złymi dniami będą coraz dłuższe.

kurde jesteśmy zajebiści!!

I właśnie o takie myślenie chodzi :)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 16:53

przez .Tomek 03 lis 2007, 18:22
Zgłosiłem temat do przeniesienia ;) Do tego co piszesz, to dzielna jesteś ;) I masz rację :)
Pozdrawiam.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez Goplaneczka 03 lis 2007, 19:41
Tak, to ważne słowa.
Generalnie-nasze porażki są nauczką na przyszłość. Jeśli przeszło się przez jedno piekło, drugie też da się pokonać. Trzeba o tym pamiętać, gdy jest w się trakcie przeżywania czegoś złego.
Tylko, że takie kryzysy mają też swój mankament0ile ich można przetrwać? W pewnym momencie traci się siły.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 04 lis 2007, 02:28
Tylko, że takie kryzysy mają też swój mankament0ile ich można przetrwać?

Sam się też nad tym zastanawiam....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez pyzia1 05 lis 2007, 11:59
Goplaneczka napisał(a):Tylko, że takie kryzysy mają też swój mankament0ile ich można przetrwać?

Wiele, więcej niż nam się wydaje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez ashley 05 lis 2007, 19:51
Goplaneczka napisał:
Tylko, że takie kryzysy mają też swój mankament0ile ich można przetrwać?

Wiele, więcej niż nam się wydaje.

tak można przetrwać wiele, bardzo wiele, nawet więcej niż nam się wydaje. Tylko tu raczej chodzi o skutki uboczne. dlatego musimy z kryzysami wlaczyć, żeby nastepne eliminować. Bo one nas niszcza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do