Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez mariusz123567 20 kwi 2008, 12:06
hehe, co do zazdrosci to ja mam tak w nerwicy, ze nawet nie chce byc zazdrosny to jestem i mnie takie cos uderza w srodku
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

przez aga25 20 kwi 2008, 13:41
hej! Pikpokis, Mariusz ja też jestem zazdrosna zwłaszcza jak przyjeżdżają kumple mojego Michała z Anglii i wyciągają go na piwo też mam różne myśli ale wiem, że w dużej mierze to też objaw nerwicy jak wszystkie inne natręctwa. Co ciekawe jeśli idzie z kumplami z pracy to mi to tak bardzo nie przeszkadza ale z tymi z Anglii to mnie wkurza. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie tędy droga nie mogę mu zabraniać wychodzić z kimś, kto jest dla niego bardzo dobrym kumplem, z którym się zna od lat (od czasu do czasu jedynie troszkę "truję" na ich temat). Trzeba zmienić dotychczasowy tok myślenia jest to trudne ale warto spróbować. Trzeba myśleć o tym co się dzieje tu i teraz a nie wyobrażać sobie coś co by się mogło stać.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez mariusz123567 20 kwi 2008, 14:58
wiem, ja na przyklad juz jestem mniej zazdrosny ;p moze nawet lepiej jak nie wiem o wielu rzeczach ;/ czesto sie wkurzam na siebie ze w zyciu zbyt wiele chcialem wiedziec, zbyt wiele czytalem ogladalem o rzeczach złych itp ;/ szkoda gadac.
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez cookiemonster 20 kwi 2008, 19:09
a ja mam do was kochani pytanie. Macie tez czasem tak , ze uwazacie ,ze wasze uczucia sa jakby "nacechowane" jakimis uczuciami? bo ja nie niekiedy sie zastanawiam czy to co ja czuje np odczuwa w taki sam sposob inna osoba do swojego ukochanego , rozumiecie o co mi chodzi?
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

przez mariusz123567 20 kwi 2008, 19:35
hehe , to po prostu jak masz natrety na temat jego mowy, to wez mu to powiedz przykladowo "Ale masz smieszny glos dzisiaj" nie wiem... albo powiedz sobei samej "podoba mi sie taki glos" ;) natrety mozna robic w c.....;)

ja dzisaij z kobieta mialem lekka sprzeczke ;d ale jest lepiej
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

przez pikpokis 20 kwi 2008, 21:23
mariusz ma racje :) zastosuje sie od tego :P zrobie te natręctwa w :P
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez cookiemonster 20 kwi 2008, 21:41
a nie uwazacie czasem , ze moze my powinnismy zrezygnowac z siebie? w sensie , ze mi sami nie wiemy czego chcemy i tylko rezygnacja calkowita z siebie dla innej osoby nas wreszcie od tego uzdrowi?? sa takie rodzaje terapi tylko tak jak napisali ludzie sie wtedy czuja bezduszni ,bo ile mozna zyc nie robiac nic dla siebie... dzis mnie to dobilo ze byc moze wlasnie to jest ta droga.... a ja nie wiem czy umialabym to zrobic ;(
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

przez Marusia 21 kwi 2008, 11:51
Kapralis twoje pocieszające słowa są takie same jak od mojego terapeuty :) utwierdzaja mnie tylko w przekonaniu, że to tylko cholerne choróbsko, często potrzebuje takiego potwierdzenia, bo czasem wątpię w to co mi jest. Może sie powtarzam, ale to takie straszne uczucie, że muszę sie wygadać a szczególnie osobom, które mnie rozumieją. Rzeczywiście zaakceptowanie tych natręctw sprawia, że powoli znikają. Trzeba się z tym pogodzić a nie walczyć, bo im bardziej sie walczy, tym lęk przychodzi ze zdwojoną siła ;/ znam to z doświadczenia, ale czasem naprawdę przez te irracjonalne wątpliwości, myśli, które robią mi sieczkę z umysłu, człowiek chce po prostu uciec, bo wtedy twierdzi, że to jedyne rozwiązanie ;/ ale to jest ucieczka przed samym sobą, przed lękiem a nie przed ukochanym :( Decyzje o slubie podejmowałam będąc 100 % pewna i bedę sie tego trzymać! Kaprlis święte słowa!! Dziekuję :) Inni moi drodzy jak sobie radzicie?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 07:47

przez aga25 21 kwi 2008, 19:50
Hej! Cookie w żadnym wypadku nie wolno ci rezygnować z siebie. Masz prawo mieć swoje zdanie, potrzeby, uczucia, emocje. Masz prawo mieć gorsze dni. Istotne jest żeby pokazać tej drugiej stronie, że zależy ci na tym aby pokonać te twoje słabości. Chore u nas jest to myślenie "wszystko albo nic". A to nie o to chodzi. Moim zdaniem powinnaś skupić się na wspaniałych stronach swojej osoby i je rozwijać zaś wady zaakceptować ale ich nie eksponować, nie użalać się nad sobą, nie gnębić siebie stwierdzeniami typu "jaka jestem beznadziejna", "nic mi nie wychodzi" itp. bo to nieprawda. Zapewne z mnóstwa rzeczy, decyzji, rozwiązanych problemów nawet tych najdrobniejszych powinnaś być dumna ale czy jesteś? Twój partner zapewne nie oczekuje od Ciebie żebyś mu się całkowicie podporządkowała. A może będzie potrzebował twojej rady, warto mieć swoje zdanie. Twoja opinia inna niż jego może rzucić nowe światło, korzystniejsze na sprawę z którą ma problem.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez aga25 22 kwi 2008, 10:20
Masz rację Kordianka to nie jest w żadnym wypadku miłość. Muszę przyznać, że zanim poznałam Michała też wyobrażałam sobie, że jestem z kimś znanym, z kimś kto mi się podobał a czasami nawet i nie i w tym wypadku rzeczywiście takie wyobrażenia pomagały przezwyciężyć samotność niestety ma to w tej chwili dla mnie też negatywne skutki bo rozwinęłam w sobie taki tok myślenia, który bardzo mi utrudnia życie ale już dużo rozumiem z nerwicy i wiem, że warto zmieniać ten sposób myślenia. Wiesz dlaczego u nas myśli koncentrują się na negatywnych aspektach związku bo my w rzeczywistości powtarzam W RZECZYWISTOśCI bardzo kochamy naszych partnerów niestety te ciągłe wędrówki w świat wyobraźni powodują, że trudniej nam to jest zrozumieć. Nie wiem czy inni na tym forum mieli podobnie ale ja od samego początku wiedziałam, że Michał jest dla mnie tym jedynym, z nim chcę mieć dzieci, dla niego chcę żyć, z Nim chcę się smucić i cieszyć. Przede wszystkim moje uczucia są rzeczywiste wręcz namacalne, nie odbywają się tylko w mojej wyobraźni. Mój związek sprawił, że się rozwijam zwłaszcza moja sfera duchowa, uwierzyłam w siebie, dzień w dzień pokonuję chorobę i wierzę bardzo, że jestem na dobrej drodze do wyzdrowienia. Jestem dumna z siebie, że potrafię kochać i chcę kochać. Natręctwa są wyrazem egoizmu, koncentracji na sobie, który w rzeczywistości prowadzi do alienacji i autodestrukcji.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez kapralis 22 kwi 2008, 10:36
aga25 napisał(a):Masz rację Kordianka to nie jest w żadnym wypadku miłość. Muszę przyznać, że zanim poznałam Michała też wyobrażałam sobie, że jestem z kimś znanym, z kimś kto mi się podobał a czasami nawet i nie i w tym wypadku rzeczywiście takie wyobrażenia pomagały przezwyciężyć samotność niestety ma to w tej chwili dla mnie też negatywne skutki bo rozwinęłam w sobie taki tok myślenia, który bardzo mi utrudnia życie ale już dużo rozumiem z nerwicy i wiem, że warto zmieniać ten sposób myślenia. Wiesz dlaczego u nas myśli koncentrują się na negatywnych aspektach związku bo my w rzeczywistości powtarzam W RZECZYWISTOśCI bardzo kochamy naszych partnerów niestety te ciągłe wędrówki w świat wyobraźni powodują, że trudniej nam to jest zrozumieć. Nie wiem czy inni na tym forum mieli podobnie ale ja od samego początku wiedziałam, że Michał jest dla mnie tym jedynym, z nim chcę mieć dzieci, dla niego chcę żyć, z Nim chcę się smucić i cieszyć. Przede wszystkim moje uczucia są rzeczywiste wręcz namacalne, nie odbywają się tylko w mojej wyobraźni. Mój związek sprawił, że się rozwijam zwłaszcza moja sfera duchowa, uwierzyłam w siebie, dzień w dzień pokonuję chorobę i wierzę bardzo, że jestem na dobrej drodze do wyzdrowienia. Jestem dumna z siebie, że potrafię kochać i chcę kochać. Natręctwa są wyrazem egoizmu, koncentracji na sobie, który w rzeczywistości prowadzi do alienacji i autodestrukcji.


Cześć aga,

Fajnie, że Ci się układa. Hmm ja od początku nie miałem czegośc takiego jak Ty - takiego porażenia piotunem: "tak to ta osoba z nia chce zyc do konca". U mnie to sie rozwinelo z czasem, z czasem dopiero zrozumiałem, że ta dziewczyna obok mnie to właśnie ta osoba :-) Problemy nerwicowe nie ustepuja nadal definitywnie i pewnie jeszcze dlug nie ustapia. Jednak dzis wiem, ze zawsze moge na moja kobietę lcizyc i ze mnie nei opusci pod presja problemow moich. To wspaniala sprawa miec taka osobe przy sobie ;-) Zakochanie, takie nagle i namietne szybko mija i nici ze zwiazku, a milosc budowana z wysilkiem i zaangazowanie ma szanse trwac i trwac. Ja juz wiele wysilku i wyrzeczen wlozylem w ten zwiazek i pielegnacje naszej milosci i nie mam zamiaru tego stracic mimo ze czasem przychdozi zwatpienie, mysli, problemy i chwilowe zalamanie ;-) Mam tez wielka nadzieje rozprawic sie niebawem z dolegliwosciami somatycznymi :-) Aga zazdroszcze tej namacalnosci uczuc, to suepr, ze z braku uczuc przeszlas na etap ich namacalnosci niemalze ;-) Mam nadzieje, ze nie spoczniesz na laurach i nie zachlysniesz sie tym bo mozesz spasc jeszcze nizej pozniej - pamietaj o tym. Trzymam za Ciebie kciuki zyczac sobie i pozostalym takiej namacalnosci w przyszlosci jak Twoja :-)
Pozdrawiam Serdecznie.
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez cookiemonster 22 kwi 2008, 11:29
aga25 masz racje z tym , ze chore jest u nas myslenie " wszystko albo nic" ja przez wyimaginowany swiat za duzo oczekiwalam... i wiem , ze na poczatku zwiazku ranilam swojego partnera , wiecznie cos mi sie nie podobalo , uciekalam do swojego "swiata" a teraz kiedy wiem , ze to bylo zle to probuje wyrzec sie calej siebie poprzec ciagle kontrolowanie swojego zachowania:| zastanawiam sie czy to bylo zle tzn ja juz w sumie przyjmuje ze wszytsko co robie to zle i nieustannie sie chce zmienic az przez to doszlam do wniosku ze zmienie sie tylko wtedy kiedy zrezygnuje z siebie... bezsensu... kazdy z nas ma swoje potrzeby i mysle ze masz racje z tym , ze powinnam sie zmienic ale nie kosztem calkowitej rezygnacji z siebie :)
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Re: macie to?

przez apsik84 22 kwi 2008, 11:43
kordianka napisał(a):a nie macie takiego 'odwrotnego' odczucia...
Takiego napastliwej obsesji zeby byc KIMS dla kogos, zebrania o uwielbienie o odkrycie czegos przez kogos w nas...

mial to ktos ?

tzn wiecie, ja tak mialam i zdarza mi sie to co jakis czas z wykładowcami nauczycielami jakimis tam kolegami ktorych zaczynam uwarzac za ciekawych i lapie mnie ten obsesyjna chęc byc JEGo i strasznie boje sie wyglupic ... chociaz co by mialo sie stac, na kolana mialabym pasc czy co...

too niejest zakochanie, ale jakas taka wyjąca samotnosc szuająca kogokolwiek dla kogo bede kims


kordianka nie wiem czy do końca dobrze Cię zrozumiałam, ale wydaje mi się, że mam podobnie. Czasem to jak mnie widzą inni wpływa na mój sposób widzenia siebie. Poznałam ostatnio osobę, która widzi mnie jako osobę pełną energii - to mnie po pierwsze zdziwiło - bo ja przez ostatnie lata przecież wiecznie smutna, niepewna itd., ale to spowodowało, że zaczęłam się czuć pełna energii. To takie głupie, że w ludziach, których znam lokuję moją pewność siebie. Jeśli ktoś mnie krytykuje nie umiem z tym dać sobie rady. Od razu się czuję beznadziejna, taka do niczego się nie nadająca... to strasznie smutne jest. Dla siebie jestem nikim i nie umiem tego zmienić... To takie dziwne, bo podobnie jak aga25, też miałam swój świat, w którym byłam z kimś znanym, w którym byłam najfantastyczniejszym człowiekiem na świecie. Czasem jeszcze uciekam w taki świat marzeń, gdzie świat kręci się wokół mnie... a potem jest zderzenie z rzeczywistością i jeszcze gorszy dół i jeszcze większe poczucie bycia nikim. Nerwica karmi się brakiem wiary w siebie. Trzeba to zmienić.

Jeśli chodzi o mój związek to jest pięknie :) odstawiam leki. Wiem, że dużo się tu na forum już nie udzielam, ale jestem z Wami i czytam wszystko, co piszecie. Chciałam optymistycznie dodać, że jestem coraz bardziej pewna swoich uczuć. I jestem szczęśliwa. Życzę cierpliwości i sił. Trzymajcie się!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez kapralis 22 kwi 2008, 12:02
Apsik witaj,

Super, że czujesz się coraz lepiej :-) powiedz jak sobie z tym poradzilas i daj innym jakas porade - podziel sie swoim sposobem na te mysli :-) A powiedz mi czy dolegliwosci somatyczne tez juz ustapily? :-) Mam nadzieje, ze tak. Mówisz, że jesteś szczęśliwa i coraz bardziej pewna swoich uczuć - kiedy do tego doszłaś, może potrzebowałaś jakiegoś momentu by to w końcu do Ciebie dotarło? Trzymaj sie cieplutko ;-)
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do