Przetrwać Na Studiach....

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Przetrwać Na Studiach....

przez kaysha 17 paź 2006, 11:16
Jak sobie radzice ze studiowaniem i nerwicą. ćzy macie czasem tak ze tracice nadzieje że tym studiom podołacie, mam na mysli skupienie na wykładach, nauke która wymaga koncentracji, czytanie książek, kontakty z innymi studentami, co przy nerwicy natręctw jest czasem ciężkie do zrealizowania. I jeszcze jedno: czy macie jakąś motywacje do studiów i lubicie studiować, czy przeciwnie jest to dla was straszna meczarnia jak macie jechać na wykłady???
Wszystkich pozdrawiam
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
12 paź 2006, 11:04
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

przez samotny 17 paź 2006, 11:41
Ja powiem tak że kiedy chodziłem do LO do dla mnie była męczarnia bo przez LO to się wszystko zaczęło i najpierw wegetatywna nerwica a teraz natręctw. Zadziwiające było to że po misiącu nieobecności w budzie i cholernych zaległościah zaliczyłem semestr wyśmienicie...mimo że ataki lęku mnie strasznie łapały i to był koszmar ale starałem się wyluzować i jakoś tak przeżyłem te 3 lata LO i maturę w sumie zdałem bez większego stresu chociaż natrętne myśli mnie nie opuszczały podczas jej pisania. A teraz jestem studentem pierwszego roku Stosunków Międzynarodowych i powiem ci że jak narazie to bardzo mi się podoba czasami jakieś drobne lęki się pokazują ale to tylko chwilowe i myśli natrętne których mam całą masę i przez to totalnie się zamknąłem w sobie i czasami myślę że zwariuję ale to są takie dni gorsze i lepsze jeżeli chodzi o studia to jakoś sobie z tym radzę bo mnie to interesuję no i najważniejsze to mieć świadomość że obojętnie jak brutalne czy przerażające myśli nas dręczą to nie mają szans na to aby się urzeczywistnić. W ten czwartek idę na kolejną wizytę do psychiatry....chyba każdy ma z nas takie myśli że może ześwirować...ale to są tylko myśli i część naszej choroby. Widocznie tak musiałobyć po to żebyśmy umieli to przezwyciężyć
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:18
Lokalizacja
Opole

przez amellas 20 paź 2006, 17:24
Ja sobie nie-radzę. Pomimo, iż wczoraj zdołałem wkuć na stałe ponad trzy strony zapisane słówkami z angola w czcionce osiem w niecałe cztery godziny (podejrzewam że wkuwanie zajęło mi ta ze 2/3 tego czasu...pomimo, iż i tak odjąłem od tej liczby dwie godzinny czczej walki ze sobą, chodzenia po pokoju i modlitw), mam słabe oceny i problemy z koncentracją, co powoduje, że zawsze o wszystkim dowiaduję sie ostatni i- często- po czasie...
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
03 paź 2006, 17:41
Lokalizacja
Suwałki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez wariott 25 paź 2006, 17:19
mam słabe oceny i problemy z koncentracją, co powoduje, że zawsze o wszystkim dowiaduję sie ostatni i- często- po czasie...


Od bardzo dawna wszystko na ostatnią chwilę, jednak zawsze mi się udaje. Do matury praktycznie się nie uczyłem, oczywiście ogromny stres, ale wynik zadowalający. Sesja też ledwo ledwo, nie przejmuję się słabymi wynikami bo dobra szkola i oceny jako wyznacznik sukcesu to dla mnie bujda. Wiem, że stać mnie na więcej, ale po co się przemęczać. Zawsze mi się udawało, przeszedłem już najgorszy, pierwszy rok, teraz tylko z górki. Wierzę we własne możliwości i pani nn nie ma tu nic do powiedzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
23 paź 2006, 23:22

przez samotny 25 paź 2006, 22:55
Nie można słabych ocen przekładać na NN ...ja też mam NN i wcale się źle nie uczę owszem czasami nie potrafię się skoncetrować i czegoś tam zapamiętać ...ale sprawa nauki to idywidualna sprawa każdego człowieka i nie można szukać wymówek że to wina NN....a co mają powiedzieć ludzie na wózkach inwalidzkich bez nóg....mimo że nie potrafią biegać to mimo to grają w kosza i się nie poddają...taka wymówka że przez NN nie można się uczyć nie jest mocnym argumentem ...owszem NN odbiera czasami chęci na wiele rzeczy i ja to sam rozumiem bo jednego chorego na to samo najlepiej może zrozumieć drugi chory...ale najważniejsze jest się nie poddawać i tego wam jak i sobie życzę!
pozdrawiam :D[/img]
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:18
Lokalizacja
Opole

przez kaysha 25 paź 2006, 23:03
Najważniejsza jest przede wszystkim wiara w siebie. Jeśli ją posiadasz wtedy wierzysz w sens studiowania i masz chęć do nauki.

Ludzie na wózkach inwalidzkich przyznam, że znajdują sie w bardzo niekorzystnej sytuacji, ale niektórzy z nich mają niesamowita wiarę w siebie i faktycznie walczą o swoje. Uważam że nie można ich porównywać do ludzi chorych na newrice czy depresje, ponieważ to jest inny rodzaj choroby.
"Cała wiedza, suma wszystkich pytań i wszystkich odpowiedzi zawarta jest w psie" Franz Kafka
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
12 paź 2006, 11:04
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Avatar użytkownika
przez Neśka 26 paź 2006, 13:28
U mnie nerwica zaczęła się od nauki i to nauka ją nakręca...
Całym moim zyciem prawie była nauka i do niczego dobrego to nie doporowadziło...

Zero pamięci, zero koncentracji, ale już nie tylko, gdy przychodzi się uczyć. Także, gdy trzeba chociażby sobie coś przypomnieć lub cokolwiek zrobić.
Nie wierzę już w siebie, choć to wielki błąd-wiem otym, ale nie potrafię już inaczej.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez somebody_23 29 paź 2006, 14:27
No tak, tylko problem jest kiedy natręctwo dotyczy czytanego tesktu, np: jeżeli pomiędzy przecinkami znajdują się trzy wyrazy to powtarza się te z parzystą ilością liter, wtedy czytanie może być kłopotliwe :(
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
29 paź 2006, 14:19
Lokalizacja
Olsztyn

przez Piórko 30 paź 2006, 20:08
U mnie nerwica nie przeszkadza w kontaktach z innymi - zawsze byłam dość otwarta na ludzi. Całe szczęście tylko, że nie mieszkam w akademiku, bo mam różne rytuały związane z zasypianiem i no cóż - byłoby mi cholernie głupio przy współlokatorkach. Co do nauki, to nie wiem czy moja chora ambicja ma coś wspólnego z nerwicą ;)
Tak przy okazji - studiuję, o ironi, psychologię. Uprzedzając dalsze pytania - nie mam zamiaru sama się wyleczyć, marzę o doradztwie zawodowym i zarządzaniu zasobami ludzkimi a nie o psychologii klinicznej.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
20 maja 2006, 00:12
Lokalizacja
Kielce

Re: Przetrwać Na Studiach....

przez lawyer 30 paź 2006, 21:26
Oj, studiowanie z NN jest bardzo ciezkie. U mnie "atak" choroby nastapil wlasnie w czasie studiow. Nie moglem sie uczyc, bo zameczaly mnie rozne czarne wizje, lacznie z tymi, ze nie zdam egzaminow i wyrzuca mnie ze studiow i przez to faktycznie nie zdawalem, co poglebialo moje natrectwa. Koszmar. Przez NN zawalilem rok studiow. :/ Zaczalem sie leczyc (szkoda, ze nie od razu) i teraz jakos idzie, tzn. miniona sesje zaliczylem bez wiekszych problemow, mimo ze z powodu zawalenia roku, mialem do zaliczenia oprocz normalnych przedmiotow w sesji (ciezkiej sesji - dodam), takze roznice programowe. Teraz juz jestem na V roku i powolutku idzie ku dobremu.

BTW jestem nowy na forum. Witam wszystkich znerwicowanych. :D
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
30 paź 2006, 21:15

przez wk 31 paź 2006, 20:18
Cześć Lawyer :).

Nie jestem studentką, ale się uczę, więc się wypowiem :). Mi NN (jeśli w ogóle takową posiadam, bo nikt, oprócz mnie samej, jej u mnie nie stwierdził :]) jakoś szczególnie w nauce nie przeszkadza. Może czasami zamiast na książce skupiam się na moich włosach i ich rozdwojonych końcówkach, ale to tylko taki drobiazg :lol:.

A'propos (tak to się pisze?) studiowania psychologii - czy myślicie, że ktoś chory na NN mógłby nadawać się do pracy z chorymi także na nerwicę?
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

przez prawienikt 01 lis 2006, 22:30
mnie nerwica natrectw dopadła ( z czegos obei nie zdawałem sprawy) i doprowadziła do depresji tuz przed sesją... rozkojarzenie i obnizona motywacja spowodoały ze sobie lekko odpusciłem i zmarnowałem szanse na bdb z najwazniejszego przedmiotu... lecze sie podnad miesiąc... motywacja poworociła ale ostanio zgasła...
wiem ze powinenem przysiąsc ale mi sie nie chce...

kiedys byłem człwiekiem ktory potrafił wstac o 7 i punkt o 8 zaczynac nauke do wieczora i tak przez tydzien...teraz jak mam wstac o 8 to zazwyczaj wstaje o 10...

tylko grunt to odpowiedziec sobie na pytanie czy tu nie wchodzi w gre cecha zwana lenistwem?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 lis 2006, 21:33

przez lawyer 02 lis 2006, 00:05
prawienikt napisał(a):tylko grunt to odpowiedziec sobie na pytanie czy tu nie wchodzi w gre cecha zwana lenistwem?


To nie jest zwykle lenistwo. Z tym mozna sobie latwo poradzic znajdujac sobie jakas motywacje. Ale przy NN (a co dopiero jak doprowadzi do depresji) to czlowiek po prostu nie ma na nic sil ani ochoty.

wk napisał(a):A'propos (tak to się pisze?) studiowania psychologii - czy myślicie, że ktoś chory na NN mógłby nadawać się do pracy z chorymi także na nerwicę?


Hej wk! :)

No coz z jednej strony nikt chorego tak dobrze nie zrozumie jak drugi chory, ale to chyba byloby przynajmniej dziwne, ze psycholog, ktory ma pomagac wyjsc z choroby, sam z niej wyjsc nie moze. No, chyba ze przyjmiemy zasade, ze szewc bez butow chodzi. ;)
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
30 paź 2006, 21:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do