Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez Nibelheim 29 kwi 2011, 23:34
apocalyptiq
Bullshit, nerwica i depresja to nie choroby psychiczne, tylko zaburzenia. Choroba psychiczna jest czymś od człowieka niezależnym, nie wynika z jego niewiary czy widzimisię. Nigdy nie byłeś chory psychicznie, tak jak nie jestem chory ani ja, ani większość ludzi na tym forum. Nie wiesz, o czym piszesz. Wierzę, że mając Boga za przyjaciela można dobrze żyć. Ale choremu psychicznie choroba nie ustąpi, choćbym nie wiem jak mocno wierzył.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
10 sty 2011, 14:37

Natręctwa myśli...

przez CichoCiemny 30 kwi 2011, 05:48
Ten post to zwykła reklama tej stronki, IMO do wywalenia, ale to już decyzja moderatorów.
Co do wiary - wszystko tylko nie kościół wymyślony przez przebiegłych ludzi, żeby trzymać innych w ryzach.
CichoCiemny
Offline

Natręctwa myśli...

przez refren 01 maja 2011, 01:51
"Po tych kilku latach, będąc już całkowicie zdrowym, widzę, że jedyną przyczyną nerwic i depresji jest brak relacji z Bogiem a tylko poleganie na samym sobie."

Wydaje mi się, że często przyczyną jest nadmierna chęć kontroli swojego życia, przy braku pokory wobec tego, że człowiek nie jest wstanie wszystkiego przewidzieć i nie może mieć na wszystko wpływu. Pełna kontrola to iluzja i myślę, że jej porzucenie prowadzi do lepszego życia. Lepiej się koncentrować na kilku rzeczach, na które mamy wpływ i nie zamartwiać się całą resztą. W dzisiejszych czasach zaufaliśmy rozumowi i mamy poczucie, że wiedza, postęp, rozwój medycyny, dostępność rozmaitych przyjemności itd powinny nam zapewnić szczęście i powodzenie oraz dać zupełną kontrolę. Gdy się to nie spełnia, ciężko jest się z tym pogodzić, bo mamy w sobie roszczenie szczęścia jako czegoś nam należnego, bez pracy nad sobą, a cierpienie odbieramy tylko jako krzywdę, a nie szansę zmiany siebie. Nie mamy pokory wobec zmienności losu i tego, co nie po naszej myśli.

Dla mnie wiara jest ścieżką wolności. Uznanie siły wyższej od siebie, to pogodzenie się z tym, że moje prawdy nie muszą być ostateczne i że jest jakaś mądrość, sens wydarzeń poza mną. Czasem do niego sami dojrzewamy, z doświadczeniem życiowym zmienia się nasza perspektywa i widzimy to, czego nie widzieliśmy wcześniej. Wiara to zaufanie, że Bóg widzi to od razu.
refren
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez MARTIN1986 05 maja 2011, 22:10
Mam do was pytanie:

Nie wiem co to jest, czy to są natrętne myśli?

Jestem cały czas skoncentrowany na sobie, przejmuję się wszystkim. Ale spokoju mi nie dają myśli, sam do siebie mówie w myślach. Przywołuje że np widziałem ładną kobietę w autobusie i z taką bym sie nie umowił i tak 100 razy dziennie. Albo że 3 lata nie byłem na wakacjach i 100 razy dziennie. Nie mogę się na niczym skoncentrować nawet na ogladaniu TV! Czy to są natręctwa?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
05 maja 2011, 16:27
Lokalizacja
Częstochowa

Natręctwa myśli...

przez black_cat 06 maja 2011, 00:00
niestety tak:( miałam coś podobnego 3 lata temu ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest to poważne zaburzenie psychiczne... myslałam, że samo przejdzie i bałam się powiedzieć o tym komu kolwiek, myśląc, że tylko mi coś takiego się zdarzyło... nie przeszło raczej nauczyłam się z tym żyć, aż do pewnego momentu kiedy natrętne mysli tak bardzo zaczeły się nasilać, że nie mogłam spać, jeść i w ogóle normlanie funkcjonować... kocham życie, ale wtedy jednocześnie chciałam zniknąć przestać istnieć, żeby tego nie czuć...
Pomogła wizyta u psychiatry i leki... nadal się leczę i wciąż nie wiem czy całkowicie da się to pokonać, ale staram się normlanie żyć choć nie jest łatwo i wciąż czekam na dzień kiedy pozbędę się całkowicie tej cholernej choroby;(
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
05 maja 2011, 23:28

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez MARTIN1986 06 maja 2011, 10:09
U mnie nasiliły się jak poszedłem do pracy też czuję się chory. Ale to złe podejście że uwazamy sie za chorych bo w sumie wszystko siedzi w głowie a nie w organizmie. Ja bym tego nie nazwał chorobą a zjawiskiem i wrażliwościa człowieka. A co do natrętnych myśli wypowiadam im wojnę ale 10 maja powiem to pani psychiatrze że nie daje rady z nimi bedzie dobrze pozdrawiam :)

-- 06 maja 2011, 10:20 --

Co do natrectw nie moge sie skupic np jak jade pociagiem. To nie moge patrzec przez szybe bo ku...............gadam sam do siebie i nie potrafie tego zniwelowac! Jak wyeliminowac te natrectwa?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
05 maja 2011, 16:27
Lokalizacja
Częstochowa

Natręctwa myśli...

przez black_cat 06 maja 2011, 11:41
Ja myślałam, że juz prawie pokonałam to zjawisko;p ale chyba jednak nie dokońca bo znów myślę, że myśle o czymś tam;p w ogóle jak to głupio brzmi... ktoś kto tego nie czuł chyba nigdy nie zrozumie co to znaczy... i jak bardzo jest wkurzajace ;[
Dlatego postanowiłam nie męczyć się z tym sama i czekać, że może samo przejdzie i też powiem o tym jak najszybciej swojemu psychiatrze... sami nie jesteśmy w stanie sobie pomóc owszem dobre nastawienie i pozytywne myślenie jest połową sukcesu, ale w tym przypadku chyba nie wystarczy.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
05 maja 2011, 23:28

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez MARTIN1986 06 maja 2011, 12:01
Ja wam powiem że u mnie się to bardzo nasiliło i to głowny objaw mojej, nerwicy na dzien dzisjejszy. Ja mysle o wszystkim! Mysle ze np w 2009 myslalem ze jestem chory na schize i ze stracilem lata mlodosci. Jak ja nie stracilem zadnej mlodosci. Naprawde natrectwa to cos okropnego. Powiem to ciekawi mnie co powie, pewno znajac moja dr powie, że nic mi nie jest i nie da mi leku. I psychoterapia i psychoterapia ale zarejestrowalem sie wczoraj na forum poczytalem o problemach innych i natrectwa mi zmalały :mhm: jakis plus hehe pzdr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
05 maja 2011, 16:27
Lokalizacja
Częstochowa

Natręctwa myśli...

przez black_cat 06 maja 2011, 12:17
mi psycholog kiedyś zabraniała czytać fora, żebym sobie czegoś nie wymyśliła ale teraz kiedy wiem już co mi jest dzieki nim wiem, ze nie jestem sama ;p
Mi na początku też kazała chodzić na terapie byłam kilka razy, ale to nie pomagało dopiero leki coś zdziałały
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
05 maja 2011, 23:28

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez MARTIN1986 06 maja 2011, 12:30
Ja kiedys czytalem podobne forum i sie nakrecilem o schizie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
05 maja 2011, 16:27
Lokalizacja
Częstochowa

Natręctwa myśli...

przez black_cat 06 maja 2011, 12:40
No więc właśnie ja też potem sobie szukałam swoich objawów raz wkręciłam się na maxa, że mam depresje. Teraz staram się uważać na to co czytam;p Czasem dobrze jest popisać z kimś kto Cię rozumie i przeżywa coś podobnego, ale też trzeba uważac, bo choć wiemy, że sie sami czasem się nakręcamy, nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
05 maja 2011, 23:28

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez MARTIN1986 06 maja 2011, 14:24
Nasze problemy to współczesny świat, niedoścignione wzorce i tak dalej. Psychika ludzka nie nadarza za rozwojem cywilizacji stad problemy. Kiedys człowiek sobie radzil z nimi albo byl uwazany za wariata. Ale natrectwa to moj powazny problem i wiecie co boje sie ze przez to ze ja tyle mysle to cos mi sie stanie! Że bede wygladal na chorego albo spadne z wagi i tak dalej po prostu jestem bardzo zly na to. :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
05 maja 2011, 16:27
Lokalizacja
Częstochowa

Natręctwa myśli...

przez magdalena87 06 maja 2011, 14:28
MARTIN1986 A jakie masz natręctwa?
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
24 sie 2010, 00:09

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez MARTIN1986 06 maja 2011, 14:39
Ja ciągle myśle o sobie, o przeszłośći, o wygladzie swoim. Różne to zalerzy od sytuacji danego dnia. Np. Często myśle że straciłem młodość! Choć przez 3 lata nie było soboty żebym gdzieś nie wyszedł poszalec na dyskoteke. Czesto mysle że zmieni sie mój wygląd przez myślenie, przywołuje cytaty z ksiazek albo gazet które przeczytalem. Np ci co sie zamartwiaja umieraja młodo. Nie moge przestac o tym myslec, albo nasza twarz pokaże nam za 50 lat jak przezylismy zycie. Przeczytałem to i nie daje mi to spokoju. Wiem że to wszystko przez nadmierną koncentrację na sobie. Np w pracy patrze piekna kobieta z gosciem. I mowie sam do siebie jak ona moze byc z tak nieprzystojnym facetem. Czemu ja nie moge spotkac tak pieknej kobiety, oczywiscie w myslach. Np widzialem kolege i nie dało mi spokoju, że on był z fajna laska i tak 100 razy sam do siebie. :twisted: Wiecie co duzo dało mi siedzenie w domu przez rok prawie nic nie robiłem, tylko czekalem na weekend zeby poszalec. Uzalanie sie to cos okropnego. Natrectwa nasiliły się jak moja psycholog wyjechała na staz a ja zmieniłem prace i tak czekam na 10 maj na wizyte u DR która mnie zna. Chodziłem na 6 miesieczna psychoterpie grupowa do niej. Wkurzaja mnie strasznie te objawy i ze zrobilem z siebie meczennika. Wiele moich znajomych nawet nie uwiezylo by ze ja mam problemy ze sobą. Nie zakładam maski w towarzystwie ale sie tez nie użalam. Tylko użalam sie w domu, moi biedni rodzice ech. I odziwo wiekszosc kobiet sadzi ze mam wyglad kobieciarza a ja tak przezywam ze nie mam partnerki. W sumie jaka by ze mna wytrzymała!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
05 maja 2011, 16:27
Lokalizacja
Częstochowa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do