mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

Avatar użytkownika
przez elfica 09 cze 2009, 17:09
hej! jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?interesują mnie sposoby na obsesyjne myśli? chciałabym poznać Wasze sposoby jednocześnie podkreślić,że nie interesuje mnie farmakologia(bo nie czułam różnicy przy braniu leków!;))Chce podkreślić,że nie mam aż tak nasilonych natręctw ale jednak one odbierają komfort życia! liczę na Wasze sprawdzone sposoby i tylko pozytywne i motywujące odpowiedzi :P:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
09 cze 2009, 17:00

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

przez Babooshka 10 cze 2009, 13:55
no właśnie nie radzę sobie...
ale serio to pomaga mi rozmowa z bliskimi i psychoterapia - jak skonfrontuję moje schizy z innymi osobami to jakoś mi lepiej bo wyraźniej widzę ich bezsens
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

Avatar użytkownika
przez elfica 13 cze 2009, 15:52
dzięki za odpowiedz:) mam podobnie-gadam o tym duzo z bliskimi jednak czasami czuje,ze po 2 godzinach rozmowy o tym samym mam dosc siebie i mnie maja dosc :P stad pytam Was o sposob jak samemu to pokonywac? moze macie jakies"zaklecia"?;) czasem mi sie wydaje,ze gadajac o tym czyli zrzucajac odpowiedzialnosc na innych -wciaz nie moge wyjsc z natrectw-bo natrectwem tez jest to ciagle upewnianie sie,ze to sa tylko niegrozne natrectwa a nie Twoje mysli... licze na odpowiedzi!!!:D do roboty forumowicze:P

[Dodane po edycji:]

hallooo? czy ktoś może mi pomóc? naprawdę chciałabym usłyszeć jakies budujące rady... zalezy mi na tym by móc poradzić sobie bez leków... jednoczesnie probuje sobie sama pomoc i dosc mi ciezko,szczegolnie mam nagromadzenie natrectw gdy kumuluje mi sie duzo stresow...wciaz mam nadzieje,ze uslysze jakies budujace slowa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
09 cze 2009, 17:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

Avatar użytkownika
przez Robanix 16 cze 2009, 20:40
elfica napisał(a):naprawdę chciałabym usłyszeć jakies budujące rady...


Budujące jest to, że podobno :shock: niektórzy z tego wychodzą :D . Ale najczęściej z mniejszą lub większą pomocą farmakologii. Niestety, na mnie również farmakologia nie działa (nie działa na natręctwa, bo na stany depresyjne działa całkiem dobrze). Ja staram się po prostu jakoś żyć z moimi natręctwami i śmiać się z nich :mrgreen: . Trochę lat już tak przeżyłem 8) , ale przyznaję, że momentami mam dość wszystkiego.
"Kiedy znalazłem się na dnie, usłyszałem pukanie od spodu."
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
03 maja 2008, 15:49
Lokalizacja
Warszawa

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

Avatar użytkownika
przez elfica 14 sty 2010, 23:25
wiesz co..myślę,że radząc sobie bez pomocy farmakologii ,czerpię z siebie satysfakcję!tym bardziej,że nie porównuję mojego stanu do wielu(nawet większości) osób na tym forum,które na pewno są dużo bardziej dzielni bo walczą z gorszymi stanami!nigdy nie miałam depresji ,natręctwa zwiększają mi się w pewnych momentach-szczególnie podczas emocji-tych pozytywnych jak i tych mniej;)co prawda, niedawno stosowałam farmakologię ale czułam się fatalnie fizycznie!!! jakbym brała jakąś truciznę:( mówi się,że nikt nie ma ciągłego komfortu w życiu -jedni są pesymistami,inni wciąż marudzą i nie lubią ludzi a my mamy natrętne myśli lub czynności!trzeba się pogodzić:) a jest tutaj ktoś jeszcze kto nie stosuje farmakologii a ma naprawdę męczące natręctwa?gdzieś czytałam,że w nerwicy myślowych natręctw najbardziej skuteczna jest psychoterapia...czekam na Wasze zdanie!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
09 cze 2009, 17:00

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą n

przez realista 16 sty 2010, 01:26
myślę, że dobrze jest zużywać więcej kostek mydła niż jack nicholson, najlepiej kostka na umycie jednego palca :lol:
realista
Offline

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

przez gwenie 16 sty 2010, 09:42
Ja miewam natręctwa myślowe i leczę się farmakologicznie. Zauważyłam jednak, że leki działają dość słabo, a największy wpływ na brak natręctw ma moje nastawienie- ostra mobilizacja do nauki i przekonanie że nie moge im pozwolić na zakłócanie życia- nie analizuje . I tym sposobem zdarzają się przeważnie tylko weekendami.
Fakt, ze z tego zaburzenia wyleczy dopiero psychoterapia.
"- Ten śnieg i to i owo na mojej łączce, nie mówiąc już o soplach lodu, wszystko to nie sprawia, aby o trzeciej nad ranem było tam tak Ciepło, jak to się niektórym zdaje. Słowem, niech-to-zostanie-miedzy-nami-i-ni e-mów-o-tym-nikomu: tam jest Zimno.'
A.A.Milne
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
15 gru 2009, 14:53

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

przez etien 17 sty 2010, 16:16
Witaj Elfica! Moja nerwica to głównie natręctwa myślowe, niekończące się kombinacje myśli, przeróżne obsesje. Również nie lubię brać leków, nie ufam im - samo ich branie mnie stresuje, tym bardziej, że nigdy nie udało mi się dobrać idealnego leku, który działaby zgodnie z oczekiwaniami.
Ale jednocześnie wiem, że czasami natręctwa mogą być tak wzmożone i odczuwany lęk tak silny, że leki stają się wóczas niezbędne. Jednak uważam, iż leki są dobre tylko doraźnie. Nie uważam aby trzeba je było barć przez cały czas leczenia. Tu akurat polecam głónie terapie - jednak aby terapia dała zamierzone efekty to trzeba być zdeterminowanym, zdecydowanym na to aby się leczyć, cierpliwym. W czasie terapii mogą przyjść chwile kiedy się wydaje, że to całe "ględzenie", analizowanie na nic się zdaje - chwile zwątpienia, czy nawet złości. Jednak mimo to zalecam wytrwałość i cierpliwość. W moim przypadku 1,5 roku terapii przyniosły dość znaczne efekty radzenia sobie z tymi "myślami".

Pod koniec terapii zaczełam zastanawiać się właśnie nad tym, co ja mogę zrobić sama dla siebie w walce z nerwicą. Szukałam różnych metod autoterapii. Przyznaję, że nie znalazłam nic co by mnie zainteresowało, było przekonywujące. W moim poczuci większość technik autoterapii odnosi się do osób, u których w nerwicy przeważają kompulsje (potrzeba wykonywania różnych rytuałów), a jakby nie piszą co zrobić kiedy w nerwicy występują głównie natrętne myśli, obsesje.
Ale opracowałam swój własny sposób radzenia sobie z myślami. Jednak myślę, że ten sposób dzisiaj mi pomaga tylko dlatego, że przeszłam terapię i jestem już bardziej świadoma swoich natręctw oraz przyczyn ich powstawania. I dzięki terapii jestem w pewnym sensie przygotowana na to aby pomału umieć sobie radzić z tym sama.
A mianowicie mój sposób radzienia sobie z myślami to racjonalizacja. Umiejętność przedstawienia sama sobie niedorzeczności w moich myslach. Ale aby to zrobić to trzeba już znać jakby mechanizm własnych natręctw, a mianowicie trzeba umieć rozróżnić właściwe myśli od tych natrętnych. I kiedy np. dopadają mnie jakieś głupie myśli to zazwyczaj mówię sama sobie: "To tylko nerwica. Te myśli to tylko nerwicowa reakcja na mój stres itp. To są tylko głupie niedorzeczne mysli, nie muszę na nie tracić czasu. Nic się nie stanie jeśli nie będę się tymi myślami zajmować, analizować, o nich myśleć. To tylko myśli, więc czy sobie coś pomyślę, czy też nie to nie ma wpływu na rzeczywistość. Ani mi, ani nikomu nic się nie stanie jeśli nie będę się tymi myślami zajmować, mogę je zwyczajnie zignorować". Oczywiście jestem świadoma tego co sama sobie mówię i w to wierzę, staram się zaufać własnemu rozsądkowi, wiedzy o świecie i ludziach. Chodzi mi o to, że czasem trudno mi te myśli porzucić bo wydaje mi się, że jeśłi ich nie będę analziować to stanie się coś złego, jednak racjonalnie staram się zaufać sobie, wiedzy, że moje myśli nie są w satnie realnie nikomu zaszkodzić. I jeszcze jedna ważna sprawa jeśli się pojawiała we mnie myśl taka z cyklu filozoficznych: "a co jeśli?", "jak to naprawę jest"... Takie mysli typu, wątpliwości, nurtujące mnie pytania itp. To przekonałam się, że pułapką jest w ogóle próbować na te myśli odpowiadać. Jeśli tylko próbowałam na taką myśl odpowiedzieć to w konsekwencji tego rozmyślania coraz bardziej się pogrążałam, coraz bardziej odczuwałam lęk i coraz więcej rodziło się wątpliwości. Tworzyły się nowe wątki problematyczne itp. Zatem w takiej sytuacji, jak pojawią się takie myśli dobrze jest spróbować się powstrzymać od próby odpowiedzienia. Najlepiej od razu się tym przestać zajmować, nawet jak bardzo czuje się do tego przymuszonym. Oszczędzisz stracony czas, energię... Na pewno jest trudno to powstrzymać, ale pomyśl, że po co się tym zajmować, szkoda sił, tak naprawdę nie musisz nikomu, ani samej sobie nic tłumaczyć więc lepiej zignorować taką myśl. To takie uczucie, które można porównać do sytuacji kiedy jakaś osoba zadaje ci kontrowersyje pytanie i czujesz chęć aby odpowiedzieć, wszytsko jej wyjaśnić jednak musisz tą osobę zignorwać, nie odpowiadać. Pomaga wtedy stwierdzenie, że przykładowo nie musisz tłumaczyć się kierowcy tramwaju z tego kim jesteś i tak też należy potraktować tę myśl. Ponieważ ta myśl jest obca, niepotrzebna, nie musisz się przed nią tłumaczyć, wyjaśniać, analizować, nią zajmować.

Nie wiem czy to co napisałam jest w ogóle czytelne. Obawiam się, że brzmi to jak jakiś bełkot, nie wiem czy da się to zrozumieć.

Chcę też dodać, że w ten sposób udaje mi się dzisiaj odpędzić od siebie wszelkie natrętne mysli o tematyce filozoficzno - religijno - abstrakcyjnych. Jednak wciąż jeszcze nie dokońca daję sobie rade z tymi natręctwami dotyczącymi codzienności, zdarzeń, które faktycznie się dzieją.
Dlatego też obecnie podjęłam jeszcze jedną terapię.
Niesamowita, nieodgadniona i jakże samotna,
Niewzruszona, a jednak płacze…
Potrzebuje, choć się nie przyznaje,
Ona tęskni i chce…
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
13 lip 2008, 15:20

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 17 sty 2010, 22:35
elfica napisał(a):hej! jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?interesują mnie sposoby na obsesyjne myśli?

moim najlepszym sposobem na natrętne myśli było po prostu olewanie ich, pomogła mi w tym właśnie psychoterapia i facetka powtarzająca mi że to tylko mysli które pojawiają sie żeby zepsuć mi samopoczucie i że nie są realne, więc to co robie to pozwalam im pływać po głowie, ich moc słabnie, jak nie analizujesz i nie dyskutujesz; stosowałam też zapisywanie na kartce myśli, wypowiadanie i niszczenie jej, można też powtarzać sobie coś w myśli np. mam prawo być szczęśliwy/a, jestem wartościowa, jestem cudownym człowiekiem, czytałam też o metodzie z dwoma osobami np siedzisz z siostrą i dajesz jej znak że zaczynasz myśleć ona ma klasnąć w dłonie i krzyknąć NIE!, można też próbować sobie tłumaczyć np co sie stanie jeśli tego nie zrobie, jakie będą tego realne konsekwencje? konfrontować racjonalność z irracjonalnością myśli, czytałam też o takiej metodzie, żeby wsłuchać się w głos obsesji, czy te myśli mają nasz głos czy np ojca... i zmienić ten głos na jakiś śmieszny np dziecinny albo jakiejś postaci z kreskówki
mniej więcej takie sposoby mi sie przypominają, najlepszy ten pierwszy reszta... hmm no coż mogą dawać troszkę ulgi, przynajmniej masz uczucie że próbujesz czegoś, próbujesz coś robić...
jednak myślę że psychoterapia jest niezbędna no bo te natręty to są tylko objawy, takie zapychacze mózgu, ale one mają swoją przyczynę, psychoterapeuta powie Ci jak sobie z nimi radzić, jeśli wyjaśnisz na psychoterapii swoje problemy, przepracujesz lęki to natręctwa w dużej mierze mogą osłabnąć a nawet wygasnąć, a kiedy pojawią sie będziesz umiała z nimi walczyć :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

przez etien 18 sty 2010, 00:01
zalamka87 widzę, że podobnie podchodzisz do sparwy co ja. Czyli w podobny sposób radzisz sobie z tymi natrętnymi myślami - czyli racjonalizacja, wykazanie niedorzeczności tych myśli oraz aby ich nie analizować, nie dyskutować. Jednak myślę, że aby dojść do takiego etapu jest niezbędna terapia, o której też i wspominasz. Ten sposób z zapisywaniem na kartce - słyszałam o nim. Chociaż moja pierwsza psycholog kazała mi zapisywać złe myśli w zeszycie abym nie myślała o nich, abym umiała je odstawić przynajmniej do kolejnej wizyty, abym zajmowała się nimi jak już bardzo muszę właśnie tylko z nią, na terapii. A do tego czasu umiała się pozbyć tego balastu. Innych technik, jak z tym klaskaniem to nie słyszałam... ;)
Niesamowita, nieodgadniona i jakże samotna,
Niewzruszona, a jednak płacze…
Potrzebuje, choć się nie przyznaje,
Ona tęskni i chce…
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
13 lip 2008, 15:20

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

Avatar użytkownika
przez elfica 18 sty 2010, 02:47
właśnie przeżyłam coś niesamowitego!:) dwie osoby:"Etien" i "Załamka"napisały mi zdania,które od tak wielu lat krzątają mi się po głowie...jakoś nie wyobrażałam sobie tego wcześniej,że ktoś może dokładnie czuć to samo co ja... do tych samych wniosków dochodzić!zgadzam się z Waszymi metodami w 100 % i dziękuję,że przekonałyście mnie do nich w 100 %;) (bo jak wiadomo w nerwicy nawet jeśli dojdziesz do jakiegoś wniosku,który bardzo Ci odpowiada to i tak zadajesz sobie pytanie"czy na pewno np.jest skuteczny?czy na pewno uwierzyć?;)).Od pół roku chodzę na psychoterapię,która już teraz bardzo mi pomogła.Psychologiem jest bardzo inteligenta osoba,która obnaża mi samą siebie.Nabieram dystansu do natręctw,do męczących myśli i obrazów.Staram się dać im wolność i nie bać się ,że pojawią się w najmniej oczekiwanym momencie.Myślę sobie"spoko bądźcie i wcale nie będę Was odpędzać";).Gdy czeka mnie jakaś radość lub duży stres ,wtedy one potęgują swoją moc.Czuje też,że wtedy trochę tracę grunt pod nogami i wpadam w chwilową panikę.Bo niestety zarówno myśli jak i obrazy są związane z bardzo ważnymi dla mnie osobami-bliskimi(wiem,że to jest też charakterystyka natręctw!).Staram się wtedy zracjonalizować problem i faktycznie chwilę muszę ze sobą pogadać;)jednak dążę do tego by dojść do momentu aby w ogóle żadne myśli(ani te stare,ani te które sobie ubzduram) nie robiły na mnie żadnego wrażenia!dlatego mam nadzieję,że terapia mi w tym pomoże:).Jestem przeciwniczką leków i tak jak Ty Etien,od początku nie dałam im psychicznego przyzwolenia.Od początku moje ciało z nimi walczyło.Przez parę miesięcy czułam się dziwnie.Nie wiem,może natręctw miałam mniej ale za to moje samopoczucie było beznadziejne ze względu na ciągłe mdłości,bóle łydek,wieczną ospałość i brak energii,brak apetytu..czułam się nimi zatruta.Teraz mam lęk,że skoro postanowiłam odstawić lek to natręctwa wrócą ze zdwojoną siłą.Boję się,że lek działał na zasadzie placebo i że ja zacznę sobie wmawiać natręctwa i odpuszczać walki z nimi-jak myslicie? macie w tym doświadczenie? tylko proszę ,nie odbierajcie mi siły walki bo do leków nie wrócę!!!:D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
09 cze 2009, 17:00

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 18 sty 2010, 12:25
dokładnie do tego olania myśli trzeba pomocy terapeuty ja bym sama nie dała chyba rady, przyznam sie że troche wspomagam sie lekami, choć też zamierzam je rzucić... dobrze jest właśnie dystansować sie do nich, nie traktować ich jako własnych prawdziwych przemyśleń, bo to prowadzi do ich analizowania skoro są nasze własne
a no a jeśli chodzi o to placebo itd... no cóż napewno ja powróciwszy do leków i biorąc je czułąm sie bezpieczniej, nawet biorąc pierwsze tabletki czułam ulgę choć wtedy one jeszcze nie miały prawa zadziałać, bo efektu należało sie spodziewać po 1-2 tyg. i co ważne, co mówiła mi psycholog żeby traktować je jako wspomagacze jedynie a nie środek uzdrawiający, bo wtedy nie docieniasz pracy jaką włożyłaś na terapii a wszystko przypisujesz lekom, jeśli odstawiasz leki powoli no i jesteś pod opieką psychoterapeuty to nic strasznego nie powinno sie stać, pomyśl że bez nich może być tylko lepiej i wtedy widząc postępy w psychoterapii sukcesy będziesz jeszcze bardziej przypisywać sobie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

przez etien 18 sty 2010, 15:27
Ja leki brałam tylko w najtrudniejszych dla mnie momentach. Najgorsze zawsze było to, że zazwyczaj w pierwszych tygodniach brania czułam się gorzej, niż przed braniem. Dopiero odczuwałam jakomś ulgę po właśnie tych 2 tyg. brania. Nie odczuwałam nigdy jakiś efektów ubocznych, może poza słuchością w ustach. Natomiast nigdy nie odczuwałam takiej całkowitej poprawy. Niektóre leki owszem blokowały natrętne mysli, ale czułam się po nich jakaś rozbita emocjonalnie, czasami wręcz depresyjnie. Po jednych lekach to wręcz czułam się jak zombii. W zasadzie to najlepsza dla mnie była ze wszytskich tych leków, które próbowałam asentra. Jednak pomimo tego, że te leki nie były doskonałe to jednak przynosiły mi pewne uspokojenie w tych najgorszych momentach nerwicy. Leki te brałam przez różne okresy, najkrócej miesiąc, a nadłużej to 4 miesiące. I sięgałam po leki tylko w ostateczności. Jak lek mi nie pasował to zazwyczaj odstawiałam go jak mi się skończyła recepta i wyczerpał zapas (ale nigdy nie wcześniej niż po mieisącu brania). I wtedy szłam do lekarza i mówiłam mu, że te leki były kiepskie. Ostatnią tabletkę zjadłam np. tydzień temu. Chciałabym coś innego. Albo mówiłam, że wolałabym chyba obejść się bez leków.
W każdym razie nigdy nie miałam sytuacji abym po odstawieniu leków poczuła jakieś pogorszenie. Myślę, że leki właśnie pomimo wszytsko przynosiły pewne uspokojenie, pozwalały głowie trochę odpocząć i tym samym stanowiły taki dobry grunt aby być bardziej otwartym na psychoterapię. Zatem myślę, że jeśli jesteś pod stałą opieką psychologa to nie powinnaś odczuć Elfica jakiegoś pogorszenia po odstawieniu leków. Tylko, że tak mi się wydaje, że jeśłi ktoś dość długo brał leki to odstawienie powinno być stopniowe. Nie biorę leków już od ponad pół roku. I muszę przyznać, że te straszne schizy jakie miałam na początku swojej choroby już nie wróciły. Owszem mam wciąż natręctwa ale one są zdecydowanie mniej silne. Większość obsesji odeszło zupełnie bądź umiem z większością z nich sama sobie poradzić.
Elfica głowa do góry! Wytrwałości a będzie ok, tylko tu potrzeba dużo takiego wewnętzrnego zaparcia, siły aby się nie poddawać.
Niesamowita, nieodgadniona i jakże samotna,
Niewzruszona, a jednak płacze…
Potrzebuje, choć się nie przyznaje,
Ona tęskni i chce…
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
13 lip 2008, 15:20

Re: mam pytanie-jak sobie radzicie z nerwicą natręctw?

Avatar użytkownika
przez elfica 02 kwi 2010, 16:39
no tak ale powiedzcie mi co robić w sytuacjach paniki gdy nie wiemy czy są to naturalne myśli( spostrzeżenia) czy są to natręctwa,które chcą nam uprzykrzyć dotychczasowe życie?!:| marzę o momencie w życiu gdy nie mam już żadnych wątpliwości co do siebie,co do innych etc. Mądrzejsi ode mnie mówią ,że świetnym sposobem na zminimalizowanie natręctw jest pójscie do roboty i brak czasu na myśli:D wtedy podobno nawet nie chce się mieć nic w głowie tylko marzy się o chwili spokoju w domu,w obecności bliskich..:) co myślicie?

[Dodane po edycji:]

muszę jeszcze dodać ,że ja mam takie okresy gdy w ogóle nie mam natrętnych,męczących myśli ale póżniej przychodzi czas na takie silne natręctwa,które dotykają prawie każdą sferę życia.. wtedy jest mała panika :D u mnie ponoć jest to problem złego postrzegania świata-czyt.nieżyciowości i ciągłemu dziwieniu się wszystkiemu i pragnieniu nieustannego komfortu..znacie to?:P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
09 cze 2009, 17:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do