Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Astro 13 lis 2005, 20:15
Diagnozy nikt tu Ci nie postawi - jedynie mogą to być przypuszczenia na

podstawie własnych doświadczeń i dolegliwości.
Jeśli szukasz adresu w W-wie to wystarczy choćby przeczytać reklamy pod

Twoim postem - polecam Rasztów jeśli możesz pozwolić sobie na samofinansowanie i nie chcesz czekać na numerek i skierowanie

(www.rasztow.pl).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
13 sie 2005, 21:30
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez cicha woda 13 lis 2005, 20:38
Ze mną jest podobnie jak z Olką. Żałuję że dopiero teraz

zgłosiłam się do psychiatry, mam nerwicę od ponad 2 lat, choć przez pierwszy rok po prostu nie wiedziałam że coś takiego

istnieje i szukałam przyczyny gdzieś indziej.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez baraqs 13 lis 2005, 20:42
Adres jakiejkolwiek przychodni zdrowia psychicznego

znajdziesz poprzez google, wystarczy, że wpiszesz "przychodnia zdrowia psychicznego warszawa", pojawią Ci się adresy, i

wybierzesz najbliższy swojego miejsca zamieszkania.
Ja tak znalazłem swojego lekarza diabetologa.
Co do nerwicy, to

niestety ale niezbędna jest wizyta u specjalisty, w celu poprawnego zdiagnozowania choroby, i ustalenia ewentualnego

leczenia, więc zgłoś cię jak najprędzej, gdyż zanim dostaniesz wyniki badań, to potrwa to niestety kilka dni, a wiadomo,

choroba się nasila, więc liczy się czas.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
08 lis 2005, 14:28
Lokalizacja
Planeta lęku

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez cicha woda 13 lis 2005, 20:42
Ja mam problemy z żołądkiem. Kiedy jestem zdenerwowana

żołądek potrafi płatać różne figle. Czasem też bóle głowy ale to najczęściej ze zmęczenia.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez cicha woda 13 lis 2005, 20:46
Przede mną też pierwsza wizyta u psychiatry za 2 tygodnie i

również boję się płaczu bo myślę że wtedy się ośmieszę. Powoli staram się oswajać z myślą że psychiatra jest po to żeby mi

pomóc i nikt nie będzie się ze mnie śmiał. Głowa do góry, poradzimy sobie!
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez baraqs 13 lis 2005, 20:50
U mnie zaczęło się to dawno temu, miałem problemy alkoholowe,

ale nie było za bardzo silne.
Najgorsze zaczęło się, gdy lekarz przypisał mi lek "Asentra", po którym 3 dni dochodziłem do

siebie, gdyż prawdopodobnie jestem na niego uczulony.
Wtedy lęki się nasiliły, później 4 dniowa wizyta w szpitalu

psychiatrycznym, i wypis na własne żądanie.
Następnie kolejny psychiatra przypisał mi lek "Anafranil SR75", który tak

bardzo spotęgował mój lęk, że teraz jestem w ciągłym strachu, i napady lękowe, mam dosłownie kilka do kilkunastu razy

dziennie.
Nie radzę sobie już z nimi, więc idę na 12 tygodniową psychoterapię do szpitala psychiatrycznego, i wolę to, niż

siedzenie w domu, i ciągły strach, że umrę, i inne dziwne lęki, które całkowicie wykluczają mnie z normalnego życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
08 lis 2005, 14:28
Lokalizacja
Planeta lęku

Re: nerwobóle

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 14 lis 2005, 00:15
Saturn napisał(a):Ja miewam nerwobol

głownie w okolicy serca ale także w brzuchu. Nie występują one jednak często u mnie, lecz raczej w pewnych fazach,

np.
bardzo często przez tydzień-dwa. Potem jest dłuższy spokój. Ogólnie jednak ,,szczyknięcia" i innego rodzaju

niewyjaśnione, krótkie bóle często sa powodem właśnie nerwów. Taki ból może pojawić się dosłownie wszędzie, jednak

najbardziej podatne na nie sa okolice jamy brzusznej no i klatka piersiowa. Jak sądzicie?


Ja mam

takie same objawy, okresowe (najwyżej tydzień, ale już się przyzwyczaiłem), a później dłuzszy okres spokoju. Nieraz mam takie

jak ja to nazywam "TĄPNIĘCIE" w sercu, jakkby zmieniało bieg....hehe :D :D . Kiedyś to wywoływało u mnie panikę, ale teraz

traktuję to jako normalność.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

wałkowanie tematu....

przez Hulla 14 lis 2005, 09:18
Cześć Wam Wszystkim,
moim zdaniem

wszyscy za dużo o tym myslicie i wałkujecie ten temat ja wiem, że to nie odparta chęć czytania o tych wszytskich lękach i

objawach ale z drugiej strony czy wam to pomaga, że przeczytacie iż ktoś ma podobnie. Pierwsza zasada jeśli chcemy się z tego

uwolnić to przestać szukać informacji na ten temat, trzeba sie pogodzić z tym co nas spotkało, potraktować to jako grypę i

leczyć jak najskuteczniej nie myśląc o tym ciągle. Skoro tyle razy mieliście złe objawy i nic wam się nie stało to już nie

stanie - ja też mam naerwicę lękową i bywały momenty, że miałam już tego dość i myślałam sobie że jeśli mam mieć zawał to

niech się to już stanie aby się z tego uwolnić, bo można zwariować od liczby tych objawów. Ale teraz jest lepiej walczę z tym

i jest lepiej, zaczęłam to traktować jako zwykłą nie groźną chorobę, bo w końcu nie jest ona groźna, pomyślcie czasami, że

jeśli naprawdę jestesmy na coś chorzy to myślenie o tym nas nie uratuje a marnujemy te piękne chwile które można by było

wykorzystać na coś ciekawego a nie myślenie o pierdołach. Trzeba zacząć żyć aby wykorzystać każdą chwilę do końca, do

ostatniej kropli do dna. W życiu czeka nas jeszcze nie jeden sters więc lepiej sie uodpornić na te wszystkie nerwobóle, bo

pewnie nie raz nam sie to przydarzy, pomyślcie też od czego niby my młodzi, zdrowi ludzie mamy chorować, głowa do góry i

więcej życia. nie poddawajcie się.
Hulla
Offline

Avatar użytkownika
przez cicha woda 14 lis 2005, 10:03
Wydaje mi się że nie każdy myśli o tym 24 godziny na dobę,

jednak forum jest po to aby rozmawiać o swoich problemach. Razem zawsze jest raźniej! Kiedy nie znałam forum myślałam że

jestem "wyjątkowym przypadkiem", teraz wiem że nie jestem sama i nie choruję na żadną chorobę psychiczną czego sie wcześniej

obawiałam.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez Hulla 14 lis 2005, 11:26
tak masz rację, napewno w pewnym sensie dodaje to otuchy, że

jednak nie jesteśmy sami, że są ludzie którzy czują i przeżywają podobne problemy tylko chodzi o to aby podjąć jakąś walkę,

zrobić w końcu porządek z własnym życiem. Ja wielokrotnie myslałam o tej chorobie i starałam się ją pokonać i rozgryść i

wydaje mi się że to dobry sposób aby w końcu się od teo wszystkiego odizolować i zacząć żyć normalnie bo jeśli ciągle

bedziemy o tym pisali tym dłużej ta choroba pozostanie z nami.Nie wydaje ci się, że my tą chorobę pielegnujemy, myślimy o

niej że nagle staje sie częścią nas?
Hulla
Offline

Avatar użytkownika
przez cicha woda 14 lis 2005, 11:35
Chciałabym obudzić się pewnego dnia i nie wiedzieć co to jest

nerwica, jednak wiem że narazie to nie możliwe więc staram się oswoić z chorobą. Dzięki forum zdecydowałam się na wizytę u

psychiatry, wcześniej nie chciałam o tym słyszeć. Masz rację, mówienie ciągle o swojej chorobie sprawia że pogrążamy się w

niej, mimo to cieszę się że mogę tutaj z kimś porozmawiać i zadawać pytania na które zdrowy człowiek nie jest w stanie

odpowiedzieć.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

:)

Avatar użytkownika
przez Saturn 14 lis 2005, 13:08
Spoko ja też zapominam. Np. siedze przed kompem i nagle

dopada mnie ochota na jogurt. Wstaje od biurka ide do kuchni i nie wiem w sumie o czym myśle w drodze do kuchni. Jednak

przychodząc na miejsce (różnica między pokojem a kuchnią to zaledwie kilka kroków) już nie wiem po co przyszedłem. Wtedy

musze wrócić myślami do chwili gdy jeszcze siedziałem przed kompem i wtedy przewaznie sobie przypominam po co przyszedłem.

Gdy jednak mam strasznego zawiasa musze po prostu wrócić do pokoju i tam pamięć wraca (hehe myśl dogania po prostu ciało ale

z opóźnieniem:)) do momentu, w którym siedziałem przed kompem i kiedy to po raz pierwszy naszła mnie myśl o jogurcie. Jeszcze

mi się nie zdażyło, żeby po takim czymś wrócić do kuchni i nadal nie pamiętać!
Stay cool! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
05 lis 2005, 14:08
Lokalizacja
Śląsk

Solówka: czyli krótka ballada o nieprzechodzeniu na leki:)

Avatar użytkownika
przez Saturn 14 lis 2005, 13:33
Czytając forum zastanawia mnie jedna rzecz: dlaczego wszyscy tu łykają
prochy czy syropy nie wiem nie znam się. Z tego co

większośc pisze, każdy miał już do czynienia z nie jednym ani nie dwoma lekami i chyba nie ma takiego, co by nie leczył się u

psychologa. Co jest grane?
To już nie da rady samemu? Ja byłem przekonany, że praca nad sobą zawsze jest tą podstawą, a

leki, co zreszta wielu tutaj stwierdza, jedynie tłumią objawy. Czy można wyleczyć nerwicę? Moim zdaniem oczywiście można. Ale

czy można stać się typem człowieka nienerwicowym
? Chyba nie bardzo. Nerwica to nie grypa, którą można nagle złapać bedąc

wystawionym na pewne bodźce, w tym wypadku mam na myśli głownie stres a nie jakieś microżyjątka;). Nerwica to efekt takiej a

nie innej konstrukcji psychicznej, odporności psychicznej, doświadczeń życiowych + czynników zewnętrznych na które jesteśmy

narażeni w danej chwili.
Czy nie jest tak, że jeśli raz pójdziemy do psychologa, każdy natępny problem będzie wymagał

następnycyh wizyt i staniemy się totalnie zdani na pomoc z zemnątrz? Nie piszę tego, żeby komuś udowodnić, że źle robi idąc

do psychologa czy że ktoś jest miękki. Kochani - ja też od czasu do czasu rozważam dopsychologapójście:) tylko chodzi mi o

to, czy to dobrze, że coponiektózy użytkownicy tak bardzo agitują każego nowego z problemami typu nerwicowego do

natychmiastowej wizyty, nie zwlekania itd. Nie jest to troche coś w stylu złożenia broni? Przecież problem gnieździ się w

łepetynie. Może lepiej byłoby traktować farmakologię jako środek NAPRAWDĘ ostateczny? Postanowiłem, że o ile nie przyprze

mnie do muru, innymi słowy jeśli nie będe miał noża na gardle to w wyprawę przeciw nerwicy ide sam. Bez nikogo......no ok,

może nie tak całkiem sam, bo mam was:) ALe bez leków, bez sajkolodżistów:) Nerwice pokonam jej własną bronią - moją głową!

Czy mi się uda? Trzymajcie za mnie.
Pozdrawiam słodkie Nerwuski i drogich Nerwusów pa!
Stay cool! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
05 lis 2005, 14:08
Lokalizacja
Śląsk

przez Gość 14 lis 2005, 13:34
Hej! Nie martwcie się dziewczyny wizyty u lekarza, tego , że

bedziecie płakać!To normalne!Ja tez jak byłam pierwszy raz to ryczałam, zresztą nie tylko ten jeden raz beczałam, bo zdarzało

to sie na kilku spotkaniach!
Lekarz jest do tego przyzwyczajony i wie , że ludzie tak reagują, a na stole zawsze czeka

opakowanie chusteczek!
Także nie przejmujcie sie tym i zacznijcie terapię, bo tylko ona może pomóc!!!
Gość
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do