Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez atrucha 07 lut 2006, 20:55
„Życie składa się z 10 procentach z tego,
co mi się przydarza
i w 90 procentach z mojej reakcji na to,
co mi się zdarzyło.”






Czynniki wpływające na powstawanie lęku


Powstanie lęku uzależnione jest przede wszystkim od indywidualnych
uwarunkowań jednostki. Należą do nich:

• DOŚWIADCZENIE INDYWIDUALNE człowieka, które obejmuje trzy główne obszary, odnoszące się kolejno: do świata zewnętrznego (działania innych ludzi, zdarzenia, zjawiska), do własnej osoby (konsekwencje własnych działań i cech, komunikaty otrzymane od innych) oraz do relacji między sobą a światem zewnętrznym. Doświadczenie życiowe rozpatrywane jest jako ciąg zdarzeń tworzących indywidualną historie życiową;
• WYPOSAŻENIE GENETYCZNE, takie jak: cechy układu nerwowego, odziedziczone cechy osobowości (np. cechy temperamentne), inteligencja, zdolności, style poznawcze;
• MECHANIZMY PSYCHOLOGICZNE:
Pojęcie własnej osoby – względnie stały, wewnętrzny wizerunek siebie;
Samoświadomość – zdolność człowieka do monitorowania własnych myśli, uczuć, pragnień oraz do koncentracji uwagi na sobie jako obiekcie;
Proces samoregulacji – dzięki niemu działanie człowieka jest „na bieżąco” korygowane i dopasowywane do standardów wewnętrznych (takich jak cele osobiste) bądź do spostrzeganych oczekiwań innych ludzi (np. norm grupowych). Przebiega poniżej progu świadomej uwagi. (M. Kofta, D. Doliński).
Na wszystkie te czynniki bezustannie wpływa i kształtuje je środowisko zewnętrzne, otoczenie, w którym żyje i rozwija się człowiek jako istota społeczna. Każdy ma, co prawda, swój posag genetyczny (wrodzone predyspozycje), który wyznacza mu granicę indywidualnych uzdolnień, jednak środowisko może wpływać korzystnie lub niekorzystnie na rozwój tych uzdolnień. Środowisko można podzielić na bliższe (takie jak rodzina) i dalsze (np. grupa rówieśnicza, nauczyciele, telewizja, a także różnego rodzaju zjawiska).

Specyficzny wpływ środowiska polega na tym, że jednostka nabywa i tworzy zasób indywidualnych doświadczeń, które w znacznym stopniu wpływają na ukształtowanie się jej cech albo zachowań”. Już S. Freud zauważył, że ważną rolę w rozwoju odgrywa szczególnie doświadczenie wczesnodziecięce. Ponieważ dziecko pierwsze lata swego życia spędza głównie w środowisku rodzinnym, to ono w znaczny sposób na nie oddziałuje. W zależności od struktury rodziny, osobowości jej członków, od sposobu postępowania rodziców, rodzaju wzajemnych interakcji, może stać się ono czynnikiem wpływającym na powstawanie lęku. W rodzinie nawiązuje się pierwsze kontakty z ludźmi, poznaje pierwsze wzory osobowe, zaspokaja się swoje potrzeby, szczególnie podstawowe (bezpieczeństwa, miłości i akceptacji). Ich nie zaspokojenie prowadzi nieuchronnie do wielu negatywnych konsekwencji.

Poczucie bezpieczeństwa to jedna z elementarnych ludzkich potrzeb, prawie tak ważna jak sen lub jedzenie. Niektórzy psychologowie twierdzą, że tylko prawidłowo zaspokojona potrzeba bezpieczeństwa w wieku dziecięcym zapewnia właściwy rozwój uczuciowy i pozytywne kształtowanie się osobowości dziecka. Zachwianie tego poczucia wywołuje lęk.

Dzieci przy słabych związkach z rodzicami, przy trudności znalezienia kogoś, kto by je obdarzył uczuciem, na kim mogłyby polegać, jednym słowem przy narastającym głodzie uczucia niezbędnego do prawidłowego rozwoju czują się zagubione, niepewne, lękliwe.

Szczególnie zaś wychowywanie się w rodzinie pełnej konfliktów, napięć i niechęci wywołuje poczucie zagrożenia i sprzyja powstawaniu lęku. W grupie rodzinnej ustala się pewien styl interakcji między jej członkami, tworzy się sieć wzajemnych relacji i sojuszów, ustala się specyficzny wzorzec komunikacji.

Również nadmierna surowość lub opiekuńczość rodziców, pociągająca za sobą stawianie nadmiernie wysokich wymagań w stosunku do dzieci, oddziaływuje silnie traumatyzująco.

Dziecko przejmuje wzory reagowania z najbliższego środowiska i uczy się określonych sposobów reagowania. Jeśli w procesie wychowania stosowany był styl przyczyniający się do wytwarzania lękliwości i zajmowały się nim osoby lękliwe, to prawdopodobieństwo wytworzenia się u niego lękliwości jest bardzo wysokie.

Do sytuacji lękotwórczych należą także: śmierć członka rodziny (zwłaszcza rodzica), choroba, pobyt w szpitalu, przeżycie przez dziecko tragedii lub wypadku. Oprócz rodziny, jako najbliższego środowiska wpływającego na kształtowanie się indywidualnego doświadczenia, można wyróżnić także grupę rówieśniczą, w której dochodzi do nowych interakcji i wymiany doświadczeń. Kontakty rówieśnicze dlatego są tak ważne, że stwarzają dziecku wiele okazji do porównywania swoich możliwości z możliwościami rówieśników. A nie jest to rzecz bez znaczenia, gdyż tylko w konfrontacji z innymi można dowiedzieć się, co się potrafi i ile jest się wartym.

Wiele informacji, sposobów reagowania zdobywa się i uczy poprzez kontakt z nowymi ludźmi, szczególnie mającymi większe doświadczenie, np. nauczycielami, osobami starszymi. Również telewizja stanowi w dzisiejszych czasach olbrzymie źródło wiadomości, wzorów zachowania oraz uświadamia o możliwych zagrożeniach (takich jak klęski żywiołowe, wypadki, przestępstwa i in.), o sposobach radzenia sobie z nimi i ochrony przed nimi.

Czasami dochodzi do sytuacji, w których zgromadzone informacje zniekształcają obraz własnej osoby, co w konsekwencji, może prowadzić do obniżenia poczucia własnej wartości. Towarzyszy temu trudność rozumienia własnych motywów i osobistych celów. Niska samoocena objawia się niewiarą w swoje możliwości, nie podejmowaniem działań, strachem przed nowymi sytuacjami, aż w końcu może doprowadzić do wycofania się i zamknięcia w sobie.

Podatność na zaburzenia lękowe w dużym stopniu determinują także mikrouszkodzenia centralnego układu nerwowego, które powodują osłabienie zdolności do radzenia sobie w sytuacjach trudnych oraz małą odporność na silne bodźce.

W większości przypadkach powstawania lęku czynnikiem go wywołującym jest zagrażająca sytuacja lub zdarzenie. Jednak decyzję o tym, czy jest ona zagrażająca czy nie, podejmuje człowiek. Dokonuje on oceny na podstawie indywidualnych doświadczeń nabytych w ciągu życia. Szczególny wpływ na kształtowanie się tych doświadczeń ma środowisko rodzinne. A wrodzone predyspozycje jednostki określają jej podatność na zaistnienie lęku. Można zauważyć, że czynniki wpływające na jego pojawienie się są różne i wzajemnie się przeplatają.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Mada 07 lut 2006, 21:50
Bibi nie jestem pewna, napsaialm "powiedzmy." Ciekawi mnie jak dziala "mechanizm leczniczy znalezienia przyczyny, " jezeli juz znajdziesz przyczyne to co dalej?
Podejzewam ze moja przyczyna rozwijala sie od 2 i pol lat, wtedy zostawil mnie chlopak i sie totalnie zalamalam, wpadlam w depresje, nie moglam nic jesc, palilam 2 paczki fajek dziennie, patrzylam sie na pusta sciane i ryczalam. Po tgodniu takiej "egzystencji" stwierdzilam ze tak dalej byc nie moze, musze sie pozbierac nie moge pozwolic zeby taka glupota doprowadzila mnie do takiego stanu i wyjechalam sobie na wakacje do Polski na miesiac. Odzylam, poczulam sie lepiej, zaczelam jesc i usmiechac sie. Sadzilam ze sie wyleczylam. ale patrzac na to wszystko wstecz to byly tylko pozory.
Nikt mnie nigdy nie zostawil, JA bylam zawsze osoba ktora pierwsza odchodzila ze zwiazku, to JA zawsze decydowalam o tym kiedy ma byc koniec. Nagle paraliz i niespodzianka, nie moglam w to uwierzyc.
Zawsze wygrywalam, zawsze stawialam na swoim. Nie rozumialam dlaczego tym razem mi sie nie udalo?
Przestalam wierzyc w siebie, zaczelam wychodzic non-stop na imprezy. Zaczelam spotykac sie z kolesiami mimo ze wiedzialam z gory ze nic powaznego z tego wyniknie i nigdzie to nie prowadzi ( niektorzy ludzie czuja sie z tym wygodnie, ja akurat jestem "zwiazkowcem" i gadzilam soba po kazdym takim "mini-zwiazku").
Przestalam przestrzegac swoich "zasad," zmienilam sie kompletnie przez to zdarzenie, i to nie na lepsze. Stalam sie "slaba" niepewna siebie, moja osobowosc przekrecila sie o 180 stopnii i nie podobalam sie sama sobie.
I to w sumie w skrocie historia mojego domyslnego powodu.

Powiedzmy ze to jest przyczyna, co dalej?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

Avatar użytkownika
przez bibi 08 lut 2006, 00:10
kurcze, teraz rozumiem.
przejzałam kilka książek żeby ci odpowiedziać, ale tam wszędzie jest napisane że leczenie od wykrycia przyczyny trwało około 2 lat a spotkania odbywały 2x w tygodniu.
nie jest to pocieszające.
na czym to leczenie polegało
na dokładnej analizie zachowania danego przypadkui terapii( co nie zawsze dawało rezultaty)
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Kachur 08 lut 2006, 00:11
Moniczko, ja tez miewam straszne bole z tylu glowy, promienujace do przodu i strasznie utrudniajace mi myslenie... Ale to podobno od tego ze na tle nerwowym napinaja sie za bardzo miesnie ramion i karku i nastepuja jakies uciski... Tak mi to tlumaczyl masazysta. Polecam masaz, to naprawde pomaga na bole glowy bo rozluznia :)
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
25 sty 2006, 00:07
Lokalizacja
Northampton

Avatar użytkownika
przez cicha woda 08 lut 2006, 00:16
Moniczko chyba większość nerwicowców cierpi na bóle głowy, należą one do najczęstszych nerowobóli niestety. Zauważyłam to u siebie, sama nie wiem czy to na tle nerwowym ale jestem strasznie wrażliwa na zmianę pogody. Kiedy ciśnienie się obniza lub wzrasta bóle głowy są często nie do wytrzymania.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez Michal70 08 lut 2006, 01:42
Ja też miewam bóle głowy.

Do tego stopnia, że nawet podczas takiego bólu, kiedy dotykam włosów to czuje to na całej głowie. To może tylko potwierdzać napięcie mięśni ramion, karku.

Pozdrawiam

Michał
pozdrowionka
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
30 sty 2006, 18:10
Lokalizacja
internet

przez Michal70 08 lut 2006, 01:54
Witaj

Moniczka jak masz problem to dawaj znać.

Masz do mnie namiary.

Ja tez latałem wszędzie.


Pozdrawiam
Michał
pozdrowionka
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
30 sty 2006, 18:10
Lokalizacja
internet

przez sylwiatko 08 lut 2006, 06:06
nie wiedzialam ze mam nerwice bardzo dlugo.kiedy to juz sie stalo lekarz dal mi tabletki .Przyimuje je 3 razy dziennie ale juz nigdy nie czulam sie tak dobrze jak np rok temu.Czasami jest dobrze czasami nie .Mam dzieci musze sie trzymac .Odrzucilam ludz wokul siebie .mam 29 lat i co dalej......................
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 lut 2006, 06:00

Avatar użytkownika
przez bibi 08 lut 2006, 08:58
przede wszystkim to witam cię serdecznie na forum Sylwiatko! :D
co dalej? nie wiadomo. skupmy sie na dniu dzisiejszym. tak jest łatwiej. Ja rano wstaję i sobie tak myślę " ciekawe co mi ten dzień przyniesie"
pozdrawiam ciepło!! :D
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez agnes635 08 lut 2006, 09:11
Witaj Sylwiątko!
Bywają takie dni,że nie dajemy rady,życie nas przerasta wtedy jest ciężko ale pamiętaj zawsze nadchodzą te dobre i dla nich warto żyć.
Głowa do góry dla Ciebie też zaświeci słońce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

przez duskfall 08 lut 2006, 09:28
anuleczka napisał(a):DOdatkowo od kilku tygodni,gdy leze juz w lozku,czuje ze moje stopy sa dziwnie napiete, tak jakby za chwile mialy zaczac drzec.


ciekawe, bo ja jak trzymam jakiś przedmiot w dłoni to drżą mi ręce dosyć mocno i zauważalnie
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
21 sty 2006, 02:30
Lokalizacja
Wrocław

przez anuleczka 08 lut 2006, 10:06
Tez tak mam. Np jak trzymam papierosa, to rece trzesa mi sie straszliwie. Ale to nie jest tak denerwujace jak te samoistne napinanie miesni:(A ktore miesnie Tobie przeszkadzaja. Czy jest jakas pora dnia podczas ktorej Twoje dolegliwosci sa bardziej intensywne?U mnie jest najgorzej w nocy przed zasnieciem:(Przez to wlasnie mam problemy ze snem:(
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 lut 2006, 00:53

Avatar użytkownika
przez Tygryska 08 lut 2006, 11:12
Hmm mi sie wydaje ze jest cos wiecej tzn ze jestes blisko ale kluczowa sprawa jest to dlaczego to wszystko tak sie potoczyło, dlaczego tak zareagowałaś itd. Ale to tylko taka moja teoryja

Jak juz sie znajdzie przyczyne to trzeba jeszcze mocno poracowac nad soba, zmienic w sobie sporo rzczy, "przepracować" je, chyba niekoniecznie musi to trwac dwa lata, to indywidualna kwestia.

W pewnym momencie przychodzi odkrycie ze ataki leku to tylko taka cześc, ze przedewszyskim trzeba popracować nad swoimi relacjami ze swiatem. I stopniowo, stopniowo się "zdrowieje"
Ach ogrom pracy przede mna, ogrom...czasem mam wrazenie ze nie posuwam sie do przodu ale moi psychoterapeuci twierdza ze jest postep tylko ja jestem zbyt krytyczna wobec siebie i nie doceniam małych kroczków. Ach ten wewnetrzny krytyk- nad nim tez musze popracować. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez janek 08 lut 2006, 11:25
ja tez mam takie bóle...nie taki standartowy ból głowy, ale takie "strzały" pojedyńcze.. mówiłem o tym lekarzowi - nie przejął się więc... ... ...
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
29 gru 2005, 15:17
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do