czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

przez kretka 29 wrz 2006, 18:36
Mam od lat bardzo silne lęki przed wychodzeniem. Zaczęło się od ataku paniki w tramwaju i przez jakiś czas dotyczyło to tylko podróżowania. Potem rozszerzyło się, dostaję napadów paniki również na uczelni, a nawet gdy jestem sama w domu. Do dużego sklepu sama nie wejdę za nic. Sześcioletnia już przygoda z lękiem nauczyła mnie, że metoda małych kroków jest bardzo skuteczna. Jeśli uda Ci się cokolwiek osiągnąć (a małymi krokami o to łatwo), nabierasz pewności i stopniowo jest coraz łatwiej. ja przez kilka miesięcy po odstawieniu lekow nie wychodziłam NIGDZIE sama. Nie dałam rady sama tego zwalczyć. Znów jestem na Asentrze, po której czuję się wyraźnie lepiej. Nabieram powolutku optymizmu i myślę, że jakoś sobie będę radzić. Muszę, bo własnie wyprowadzam się z domu, a w przyszłym tygodniu wracam na studia. lekko nie będzie, ale powtarzam sobie, że dam radę. Od 6 lat jakoś daję sobie radę... Jeśli chodzi o doraźne metody, to bardzo sensowny jest pomysł zajęcia się czymś. Może to być cokolwiek, co odwróci twoją uwagę od lęku- poczytaj, słuchaj muzyki, zadzwoń do kogoś, licz samochody... Cokolwiek, ponieważ panikę najbardziej nakręca myślenie o niej. Jeśli zajmiesz myśli, ona przestanie dominować. Trzeba starać się wierzyć w siebie, choć wiem, jakie to trudne. ja po 6 latach, gdy wydaje mi się, że np. zemdleję, mówię sobie "tyle lat z tym się zmagasz, mialaś już setki napadów. I czy któryś skończył się omdleniem? Nie! Trzeba sobie uświadomić, że to tylko nasze emocje, nie zagrażająca życiu choroba. Przyjemnie nie jest, ale za każdym razem okazuje się, że da się to przeżyć. W ostateczności można sięgnąć po leki- łgodne ziołowe bez recepty, lub uspokajające, które musi przepisać lekarz. Jednak jestem za tym, by używac ich z wilekim umiarem, tylko w sytuacjach ekstremalnych, bo łatwo uzalezniają. No i na pewno warto odwiedzić psychologa!
Wierze, że można sobie z tym poradzić. Inaczej już bym nie chodziła po tym świecie.
Życzę wytrwałości- Tobie, sobie i wszystkim, zmagającym się z tym kłopotem:-)
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez Aga1 29 wrz 2006, 18:48
Czesc ja z tym walcze okolo 20 lat .Teraz jestem od marca w trakcie leczenia. Niedlugo bede odstawiac lek.Koniecznie idz do psychologa.On oceni w jakim jestes stanie i czy wystarczy sama psychoterapia czy dodatkowo wizyta u psychiatry i leki. Tak bylo ze mna.Jako ze z nerwica walczylam tyle lat z marnym skutkiem skończylo sie na psychiatrze i lekach. Gdybym kilkanascie lat temy wiedziala to co wiem dzis, nie zawachalabym sie ani chwili aby odwiedzic psychologa czy psychiatre.Nareszcie wiem co to jest zycie bez lekow.Jest tylko jedna zasada trzeba naprawde walczyc z nerwica.Nie poddawac sie przeciwnosciom.Bo siedzienie w domu i mowienie - ja chce z tego wyjsc nie daje oczekiwanych efektow. Gdy w marcu lekarka powiedziała mi pomyslimy o psychoterapii, gdy pani juz sie usamodzielni tzn.sama bedzie wychodzic i jechac autobusem do mnie - pomyslalam ze to czysta abstrakcja.Ja nie jezdzilam sama pksem prawie 20 lat, a teraz mialby byc cud.Od czerwca sama jeżdzie na wizyty i chodze do sklepow.Jednak miala racje.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Nonenow 30 wrz 2006, 19:56
Nie zgadzam sie, peace-b (swoja droga, swietny nick). Tzn ja bym z tym walczyl i z takim podejsciem zyje od dawna (i wcale nie wiem czy mam jeszcze nerwice, czy juz nie). jackin , moze wybierz sie na scianke wspinaczkowa? Na pewno musisz byc mozliwie spokojny na wysokosci, ale mysle ze zdolasz to osiagnac.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez peace-b 30 wrz 2006, 20:12
Nonenow napisał(a):Nie zgadzam sie, peace-b (swoja droga, swietny nick).

Miło mi że Ci się podoba :mrgreen:

Oczywiście uważam że z lękiem należy walczyć ale nie z każdym można wygrać - nie słyszałam aby wynaleziono skuteczną metodę na walkę z akrofobią czy klaustrofobią. O ile klaustrofobika można uspokoić paroma metodami o tyle akrofobik w razie kontaktu ze swoim lękiem może zrobić sobie krzywdę. Nikt przy akrofobii nie wyrazi zgody na to abyś pracował na wysokości bo nikt nie będzie brał za Ciebie odpowiedzialności. Jeśli zataisz ten fakt zaszkodzisz sam sobie bo prawdopodobnie spadniesz z wysokości i skręcisz sobie kark. Wybór należy do Ciebie.

Pozdrawiam
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez frontiero 02 paź 2006, 06:16
i nie latac samolotem, ;)
pozdrawiam
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 21:53
Lokalizacja
zielona góra

przez frontiero 02 paź 2006, 17:09
ja niestety panicznie,obsesyjnie boje sie wysokosci,to jedyny lęk posiadam że tak powiem wrodzony,co ciekawe moj ojciec skakal ze spadochronem w js :lol: .ironia losu....
pozdrawiam
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 21:53
Lokalizacja
zielona góra

Moje "fobie".

przez doom84 09 paź 2006, 00:02
Witam wszystkich.

Mam kilka problemów, które sprawiają, iż moje życie jest krótko mówiąc "do bani". Oto one:
1. Lęk przed grupą ludzi w momencie, gdy ja jestem sam. Jestem człowiekiem, który zawsze stara sie unikać jak ognia bycia w centrum uwagi. Zawsze staram sie zmieszać z tłumem tak, żeby nie zwracali na mnie uwagi. Sytuacje w których jestem narażony na obserwacje jakiejś grupy ludzi są dla mnie niesamowicie stresujące. Jest to bardzo uciążliwe. Przykład: chcę wyjść z wykładu na uczelni(np. muszę wyjść do ubikacji), ale wówczas musiałbym sie narazić na to, że będę w centrum zainteresowania. Co robię w takiej sytuacji? Oczywiście nie ruszam sie z miejsca :/. Nie chodzi tutaj tylko o takie duże grupy ludzi, ale o małe też. Jeśli mówię do jednej osoby to jest ok, potrafię sie wysłowić, mogę prowadzić normalną rozmowę. Jeśli natomiast przemawiam do dwóch lub więcej osób, to niestety sytuacja robi sie nieciekawa, gdyż po prostu widać po mnie, że jestem wystraszony, często wtedy gadam jak zwykły tępak, tzn. język mi sie tnie, mam kłopoty ze składaniem zdań itp.
Weźmy jeszcze taką sytuację: spóźniam sie na jakieś spotkanie, weźmy jako przykład ten wykład na uczelni. ormalny człowiek bez żadnych oporów wszedłby do sali i zajął miejsce, a ja oczywiście bojąc się tego, że ludzie będą sie na mnie patrzeć, nie wchodzę do sali :(.

2. Drugim problemem jest poruszanie się po ulicy. Kiedyś spokojnie chodziłem po świecie aż do momentu, gdy 2 dziewczyny(nieznajome) zwróciły mi uwagę, a właściwie wyśmiały mnie, że sztywno chodzę. Ta sytuacja niestety tak negatywnie na mnie wpłynęła, że od tamtego momentu panicznie sie boję, żeby to sie ponownie nie wydarzyło. Przez to wszystko chodzę jeszcze bardziej usztywniony, gdyż wiadomo, że jak człowiek sie czegoś boi, to wyluzowany nie jest. Podsumowując ten problem: chodzę sztywno gdyż jestem zestresowany, a jestem zestresowany dlatego, że chodzę sztywno :roll: .

Najgorsze jest jednak połączenie obu tych problemów, czyli np. gdy muszę przejść przez jakąś dużą salę gdy wiele osób sie na mnie patrzy. Wówczas jestem niemalże sparaliżowany i często mam wówczas wrażenie, jakbym zaraz miał zemdleć.


Jest jeszcze trzeci problem, który wynika z pierwszego. Mam problemy z wykonywaniem nawet najprostszych czynności, gdy ktoś mnie obserwuje, nawet takie czynności jak otworzenie jakiegoś pudełka albo nawet okna sprawia mi spory problem, podczas gdy w domu oczywiście bez problemu wykonuję te banalne czynności. To właśnie przez ten problem boję się iść do pracy mimo iż mam wielką chęć do pracy i potrzebę zarobienia pieniędzy. Jestem na studiach zaocznych, więc śmiało mógłbym pracować. Mam już dosyć "wiszenia" na rodzicach, zresztą widać, że oni też mają tego dosyć. Rodzice myślą, że ja jestem zwykłym leniem i nie chcę pracować, ale to nieprawda. Ja po prostu się boję tych banalnych czynności i oczywiście poznania nowej grupy ludzi, którzy będą mnie obserwować(wiadomo, że jak ktoś jest nowy to sie zwykle zwraca na niego największą uwagę przez pewien czas).

Ostatni z poważniejszych problemów to wielka nieśmiałość do dziewczyn. Jeśli jestem sam na sam z dziewczyną, to nie mam problemu z rozmową, ale niestety jeśli chodzi o "coś więcej" to nie mam śmiałości zrobić tego kroku, więc nigdy nic z tego nie wychodzi :(.


Mam już tego wszystkiego dosyć. Chciałbym żyć tak jak ludzie w moim wieku, chciałbym mieć pracę, dziewczynę, ale te durne problemy i to uniemożliwiają. Już nie wiem co mam zrobić, nie chcę mieć ciągle takiego smętnego zycia :(.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 paź 2006, 23:20

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 paź 2006, 00:22
Witaj wśród nas :D
Twoje problemy wskazują najpewniej na nerwicę lękową.
Leki i terapia to jest to, co daje lekarz/psycholog lub psychoterapeuta. A wsparcie dajemy (między innymi) my tutaj, na forum :D
Wiele cennych porad jak sobie radzić z lękami znajdziesz w subforum "z nerwica lękową".
Dobrze, że chcesz z tego wyjść. Głowa do góry, a wygrasz z chorobą. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 09 paź 2006, 01:11
Witaj!
Widzę,że mamy te same problemy...dokładnie takie same...i tez sobie z tym wszystkim nie radzę :cry:
Tylko,że problemem dla mnie jest samo odezwanie się do dziewczyny :evil:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez doom84 09 paź 2006, 09:25
Najgorsze jest to, że kiedyś myślałem, że to tylko zwykła nieśmiałość, ale od jakiegoś czasu uświadomiłem sobie, iż to jest coś o wiele poważniejszego niż nieśmiałość. Jak jestem w domu to czuję się odważny, powtarzam sobie przed każdym wyjściem z domu, że będę wyluzowany, a jak przychodzi co do czego to cały plan bierze w łeb.
Często mam ochotę zaprosić dziewczynę która mi sie podoba do jakiegoś lokalu ale pojawia sie ten strach przed "zbłaźnieniem sie" przy jakiś prostych czynnościach oraz to, że po jakimś czasie trzeba by było wykonać kolejny krok. jak np. pocałunek.
Człowiek Nerwica musimy szybko podjąć jakieś działania, gdyż czas działa na nasza niekorzyść. Ludzie w moim wieku mają już za sobą co najmniej po kilka związków i wiadomo, że kobieta wiążąca się z osobą w moim wieku(22 lata) liczy już na w miarę porządny związek, taka kobieta chce faceta, który już wie co i jak, wie jak sie nią zająć.
Ogólnie moje zycie jest bardzo schematyczne, nudne. Wszystkie wieczory spędzam w domu podczas gdy moi rówieśnicy w tym czasie świetnie sie bawią.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 paź 2006, 23:20

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 paź 2006, 11:52
Chłopaki, chłopaki !
Nie ma reguły na to, kiedy "należy" zaczynać związki. Każda osoba układa sobie życie jak chce. I jest fajnie.
Więc nie nakręcajcie się tak. Na każdego/każdą przyjdzie pora...
Amor napnie swój łuk i... gotowe ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 09 paź 2006, 14:19
God's Top 10-mam nadzieję,że masz rację...oby tak było...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez kings 09 paź 2006, 15:17
Hej,
ja też tak mam, pierwszy dzień w pierwszej pracy prawie cały spędziłam w kuchni tak się bałam wyjść, to samo z rozmowami w grupie ludzi, jak są sami znajomi to ok, ale nawet w domu mam też fazy że jestem ignorowana itp. wiele z tych rzezcy wynika z braku pewności siebie i poczucia wartości własnej osoby.Ale pzrecież Jezeli masz ochote to chodzisz sztywno i co to kogo obchodzi?? Wiem ze łatwo się tak mówi ale to chyba na tym głównie polegaja terapie, nie wiem bo nigdy na żadnej nie byłam. Boje się zadzwonić i umówic, ale może kiedyś.... trzymajcie się i pa
'Gdy są jakiekolwiek wątpliwości to znaczy, że nie ma żadnych wątpliwości.....'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 paź 2006, 15:41
Człowieku nerwico bądź wyrozumiały dla Amora. On już swoja lata ma, więc nie hasa sobie namierzając cele tak jak kiedyś. I oko już nie to samo: np. Ty tu sobie tłumaczysz, że masz bóle nerwicowe, a tu się okazuje, że to Amor w Ciebie szyje strzałami, tyle że pudłuje :shock: . Poza tym w epoce m.in broni pneumatycznych, on nadal uzywa łuku. No ale wytłumacz mu, to że łatwiej by było unowocześnić uzbrojenie ! Uparty jest i tyle. A i sama "balistyka strzał amorowych" zmieniła się wskutek zmian klimatu, zakłóceń magnetycznych itd. (wiem to, bo trochę się zajmowałem fizyką). No i jest też nas więcej, niż kiedyś. Przy 1 miliardzie ludzi się wyrabiał, a teraz przy 6 już troszkę gorzej :? Więc daj mu szansę, zrozum go ! ;)
Kings nic się nie martw, już sam fakt, że pracujesz i się nie poddajesz nerwicy, to dużo. Uwierz w siebie, bo w tak wyjatkową osobę jak Ty "wstyd nie wierzyć" ;)
Nie bój się sięgnąć po pomoc terapeutów, oni są po to, żeby nam pomóc. Dobrze jest, a będzie jeszcze lepiej. :D
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do